ta metafora z ziarnem od Runologa to jest dokładnie to co czuję przy pracy z czakrami - są takie momenty kiedy naprawdę robisz wszystko dobrze, wszystkie warunki, intencja, skupienie, a i tak nic. i długo myślałam że coś robię źle. a potem po jakimś czasie, bez żadnego wyraźnego powodu, nagle jest przełom. i nie było żadnego specjalnego dnia, żadnego „teraz” - po prostu kiełkowało sobie spokojnie gdzieś w środku. ale tu mam pytanie do Gracjana - czy jak mówiłeś o tym że „czekanie” jest złym słowem, to miałeś na myśli że w ogóle nie ma czegoś takiego jak zły moment?? bo to jednak trochę inne twierdzenie
dokładnie to miałem na myśli Faustynka, chociaż wiem że brzmi to niepraktycznie. zły moment to jest nasze odczucie, ocena z zewnątrz ale pole nie operuje na kategorii dobry-zły czas. ono po prostu jest w takim a nie innym stanie. i kiedy mówisz że był przełom „bez wyraźnego powodu”, to ja bym powiedział że powód był, tylko był niewidoczny. zbierało się pod powierzchnią i wreszcie zebrało wystarczająco dużo. to nie jest mistyka, to jest po prostu inna skala czasu niż ta którą my na co dzień obserwujemy
no dobra ale tu wracamy do tego samego problemu który Jacek sygnalizował. jeśli przełom zawsze miał „niewidoczny powód” który dopiero teraz się zebrał, to jak w ogóle możemy cokolwiek ocenić? każdy brak efektu można wtedy uzasadnić że „jeszcze się zbiera”. to jest wyjaśnienie które jest odporne na falsyfikację i to mnie trochę niepokoi szczerze mówiąc
Jacek, powiem wprost bo widzę że tego chcesz. sygnał ostrzegawczy to kiedy zamiast neutralnego braku zmiany jest aktywne pogorszenie. to kiedy coraz bardziej zależy ci na tym że to musi zadziałać, bo to z reguły oznacza że gdzieś po drodze przestałeś patrzeć na siebie, a zacząłeś patrzeć na metodę. i to kiedy twoja terapeutka albo ty sami nie potraficie opisać co właściwie próbujemy osiągnąć. to trzy konkretne punkty, zapisz sobie jeśli chcesz
Oj, o matko ta lista od Wizjonerki to mnie trochę zmroziła bo właśnie to drugie czuję - że za bardzo mi zależy żeby zadziałało. nie wiedziałam że to jest właśnie sygnał że coś nie tak. myślałam że to normalne że chcę żeby pomogło. to znaczy że mam iść do terapeutki z tym?
hej, może głupie pytanie ale jestem ciekawa - czy to napięcie o ktorem mówi Bolo mozna po prostu zgubić? tak z dnia na dzień? bo mam wrazenie ze jak tylko ktos mi mowi „rozluz sie i odpusc” to od razu zaczynam sie bardziej napinam zeby to zrobic haha
przy tej kwestii z napieciem chce cos dorzucic z wlasnego doswiadczenia. przez dlugi czas myslalem ze musze aktywnie pracowac nad tym zeby byc gotowym na efekty. medytacja, wizualizacja, ustawianie intencji. i dopiero kiedy przestalem traktowac to jako zadanie do odhaczenia i zaczalem traktowac jako po prostu czesc dnia, cos sie zmienilo. nie mowie ze techniki sa zle, mowie ze stosunek do nich jest wazniejszy niz same techniki
ciekawe co mówi Runolog, bo numerologicznie patrząc osoby w roku osobistym jeden mają bardzo podobny wzorzec, zaczynają coś z ogromną energią i napięciem, i często właśnie to napięcie je hamuje. rok jedynka to rok zasiewu ale zasiew nie wymaga siły, wymaga precyzji i spokoju. może to nieprzypadkowe że tyle osób tutaj opisuje ten sam wzorzec napiecia i braku efektów
sorry że wskoczę ale właśnie doczytałem ten wątek od początku i mam takie dość podstawowe pytanie - jak wogóle odróżnić moment kiedy energia „dojrzewa” jak tu piszecie od momentu kiedy po prostu… nic się nie dzieje i tyle? bo z zewnątrz chyba wygląda identycznie nie? co jest tym sygnałem że coś jednak idzie, tylko wolno?
dziennik obserwacji to naprawdę zmienia perspektywę, mogę potwierdzić. używam do tarota i do notowania stanów po medytacji i jak czytam wpisy sprzed kilku miesięcy to widzę rzeczy których kompletnie nie pamiętam. takie małe szwy. ale co do głównego tematu - mnie zawsze intryguje ta kwestia czy czas w polu jest linearny. bo może to co czekamy to nie jest punkt w przyszłości ale coś co istnieje równolegle i po prostu wymaga innego dostrojenia żeby dotrzeć?
Podglądam tę rozmowę od dłuższego czasu i chcę tylko powiedzieć że to co Gracjan właśnie opisał zgadza się z tym jak to odczuwam przy czytaniu kart. jest taki moment kiedy nie tyle interpretujesz co widzisz, i to nie ma związku z tym ile się przygotowujesz przed rozkładem. albo jesteś w tym kontakcie albo nie. i nie da się tego wymusić ale da się do niego wracać szybciej jak ćwiczysz
przepraszam że pytam coś może nie na temat ale - skoro mówimy że pola nie mają linearnego czasu to czy to znaczy że np. w numerologii rok osobisty to konstrukt który my nakładamy na coś co tak naprawdę nie ma roku ani osobistości? bo Heliosa wcześniej pisała o roku dziewiątym i roku jedynki jakby to były realne okna ale teraz się zastanawiam czy to nie jest tylko nasz sposób opisywania czegoś co jest nieopisywalne
dziękuje Heliosa za tę odpowiedź, naprawdę dużo mi to daje. ale mam jeszcze jedno pytanie które mi nie daje spokoju - jeśli wzorzec jest nasz i my go nakładamy, to czy „wyczekiwanie” też jest tylko nasz konstrukt? bo jakby pole istnieje poza czasem jak mówi Gracjan, to może nie ma tam żadnego czekania, tylko my tu siedzimy i czekamy na coś co poprostu… jest?
to zdanie Heksagrama jest w sumie kluczowe dla całego tematu. bo jeśli pole jest, a nie staje się, to niecierpliwość jest reakcją na naszą własną narrację, nie na cokolwiek po stronie pola. my tworzymy opóźnienie w głowie, a potem się frustrujemy tym opóźnieniem. to trochę jak złoszczenie się na mapę że nie nadąża za samochodem
Nikodem trafił w coś co mnie samego gnębi od lat. to nie jest tak że skoro pole jest, to działanie jest bez sensu. działanie zmienia CIEBIE, nie pole. zmieniasz to przez co patrzysz, przez jaki filtr odbierasz to co jest. sesja bioenergetyczna nie sprawia że energia „przybywa”, tylko że ty stajesz się bardziej przejrzysty na jej odbiór. różnica jest i jest zasadnicza
to co Gracjan napisal jest dokladnie tym co czulem ale nie umialem sformulowac. przez dlugi czas myslalem ze robie rytualy zeby cos przyciagnac. dopiero potem zrozumialem ze to ja sie zmienialem przez te rytualy i przez ta zmiane zaczalem inaczej widziec to co bylo obok caly czas. nie wiem czy to pole czy cos innego, ale mechanizm chyba jest podobny
ok ale mam glupie pytanie bo troche sie zgubiłam - jak „filtr” wygląda w praktyce? bo to brzmi pieknie teoretycznie ale nie wiem jak sprawdzic czy moj filtr jest czysty czy nie. to sie odczuwa jakoś fizycznie? czy to raczej takie myslenie?
o właśnie to „nie sprawdzasz czy już” to jest mój problem na 100%. po każdej sesji jadę do domu i analizuję czy coś się zmieniło, czy śnię inaczej, czy coś czuję inaczej i chyba właśnie przez to nic nie czuję bo jestem cały czas w tym sprawdzaniu. a jak mam NIE sprawdzać to jak mam wiedzieć że coś działa
zaczynam myśleć że ten dziennik który polecała Faustynka wcześniej to nie jest kwestia zapisywania dla pamięci tylko że sam akt pisania zmienia jak patrzysz. jak piszesz to musisz wybrać słowa i żeby wybrać słowa musisz najpierw poczuć a nie ocenić. hm. może w tym jest coś
Zaglądam tu od samego początku i jest tu tyle rzeczy naraz że trochę się gubię. ale jedno mnie zastanawia - czy w bioenergoterapii terapeuta też musi „odpuścić” to sprawdzanie? bo wyobrażałam sobie że terapeuta musi być skupiony i kontrolować co robi, a tu wychodzi że skupienie i kontrola mogą przeszkadzać. jak to jest po stronie osoby która daje energię?
to porównanie z kanałem i pompą mi się bardzo podoba. w pracy z runami jest podobna zasada, że jak za bardzo chcesz żeby rzut powiedział to co chcesz usłyszeć to właściwie już interpretujesz, nie czytasz. może to jest ta sama zasada w różnych metodach że nadmierna wola zakrzywia odbiór
