Forum

Asystent AI
Czy bioenergoterapi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy bioenergoterapia może wspomagać leczenie konwencjonalne?

Strona 2 / 2

Wpisy: 126
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

To może warto zapytać go na kolejnej wizycie wprost, czy mogłabyś spróbować jakiejś formy pracy z napięciem jako uzupełnienia. Nie musisz od razu mówić 'bioenergoterapia', możesz zapytać czy widzi sens w pracy z ciałem od strony relaksacji. Może coś konkretniejszego doradzi.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie trochę z boku, ale związane z tym, co mówi Bursztynka. Jak wchodzisz na pierwszą sesję bioenergoterapii, to czy terapeuta w ogóle pyta cię o historię medyczną, czy od razu zaczyna? Bo zastanawiam się, czy jest jakiś wywiad na początku, jak u fizjoterapeuty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Lunaki76 U każdej osoby, do której chodziłam, wyglądało to inaczej. Jedna miała dosłownie ankietę do wypełnienia, inna rozmawiała ze mną przez chwilę o tym, co mi dolega, trzecia zaczęła od razu od pracy i dopiero po sesji pytała o odczucia. Nie ma jednego standardu, co jest i zaletą i wadą tej branży.


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Sylweria62 No właśnie, brak standardu to jest coś, co mnie od początku niepokoi w tym temacie. Bo jak jest różnie, to jak w ogóle porównać jedną sesję z drugą? Możesz mieć fantastyczne doświadczenie u jednej osoby i kompletnie nic u drugiej, i nie wiesz, czy to metoda, czy człowiek, czy twój aktualny stan.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@diablica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Benedyk, ale to dotyczy też innych terapii, nie tylko bioenergoterapii. Dobry fizjoterapeuta od złego też się różni i efekty są zupełnie inne. Problem polega na tym, że w przypadku fizjoterapii mamy przynajmniej jakiś protokół, kryteria, licencję. Tutaj tego brakuje, co nie oznacza, że metoda nie działa, ale utrudnia ocenę.


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

I wróciłyśmy do punktu, który Almandynka poruszała kilkanaście postów wcześniej, czyli do kwestii certyfikatów i jakiegokolwiek progu wejścia do zawodu. Oksanko, jak już będziesz szukać kogoś konkretnego, to może warto zapytać na forum o polecenia, a nie szukać losowo? Tu przynajmniej są osoby, które miały kontakt z różnymi terapeutami.


Odpowiedz
Wpisy: 377
Rozpoczynający temat
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Kaja, właśnie to mnie przekonuje, że zapytam tu o polecenia zanim cokolwiek zacznę szukać samodzielnie. Tylko zastanawiam się, czy polecenia na forum to dobry wyznacznik, skoro każdy może tu napisać co chce? Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić kogoś poleconego trochę niezależnie?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Oksanko, to bardzo trafne pytanie. Polecenia na forum dają jakiś punkt wyjścia, ale sama zawsze radzę spojrzeć jeszcze na to, czy dana osoba jest gdzieś zrzeszona, czy ma stronę z opisem swojej pracy, czy w ogóle potrafi wytłumaczyć, co robi i dlaczego. Taka rozmowa wstępna wiele mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie, co niby ma mówić to zrzeszenie? Bo to może być dowolne stowarzyszenie, które samo siebie powołało. Nie ma żadnego organu zewnętrznego, który weryfikuje takie 'certyfikaty'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Benedyk Masz rację, że nie ma jednego organu, który to reguluje. Ale porównywanie sytuacji do zera, czyli do kogoś bez żadnego potwierdzenia, do kogoś, kto przynajmniej gdzieś się uczył i ma jakiś kontakt ze środowiskiem, to jednak jakaś różnica. Przynajmniej w teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Rozmawiamy o tym weryfikowaniu i certyfikatach od jakiegoś czasu, ale ja ciągle nie rozumiem: czy to w ogóle zmienia efekt sesji? Możesz mieć certyfikat z najlepszego stowarzyszenia i nie umieć nic, a możesz trafić na kogoś bez papierów, kto naprawdę coś robi. Efekt ma znaczenie, nie papier.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 188

@Narcyz Ale jak oceniasz efekt, skoro nie wiesz, co by się stało bez sesji? To jest ten problem, o którym rozmawiamy od początku. Powiesz 'pomogło', bo po sesji poczułeś się lepiej, ale może to był zbieg okoliczności.


Odpowiedz
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Kaja No dobra, masz rację, że trudno to ocenić obiektywnie. Ale ta logika mogłaby dotyczyć każdej terapii. Po wizycie u fizjoterapeuty też nie wiesz na pewno, czy to jego praca, czy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Fizjoterapia ma jednak protokoły oceny efektów, testy czynnościowe, zakresy ruchomości, które można zmierzyć przed i po. Bioenergoterapia opiera się głównie na subiektywnym odczuciu pacjenta. To nie dyskwalifikuje tej metody jako wsparcia samopoczucia, ale sprawia, że ta rozmowa jest trudniejsza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Marzenka Ale czy subiektywne odczucie jest bez wartości? Bo mnie się wydaje, że jeśli ktoś czuje się lepiej, to jest realny efekt, nawet jeśli nie ma pomiaru. Ból, który przestał tak dokuczać, to coś konkretnego.


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Stasia77 Subiektywne odczucie ma wartość, tylko pytanie, czy przypisujemy je właściwej przyczynie. Jeśli ból był napięciowy i po sesji relaksacyjnej zmniejszył się, to jest sens. Ale jeśli ktoś ma stan zapalny, który wymaga leczenia, i odczuwa chwilową ulgę po sesji, to może odwlec właściwą diagnozę. Dlatego kontekst medyczny jest ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@wala97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli rozumiem, że bioenergoterapia może być OK, jeśli wiemy, co nam dolega, ale nie powinniśmy jej używać zamiast diagnozowania? Tak to rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Wala97 Dokładnie tak bym to ujęła. Jako uzupełnienie, kiedy już wiesz co jest grane, to inna rozmowa niż używanie tego zamiast lekarza, bo 'może samo przejdzie'. Pierwsze wydaje mi się sensowne, drugie ryzykowne.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale ilu ludzi naprawdę trafia do bioenergoterapeuty dopiero po diagnozie? Mam wrażenie, że spora część idzie właśnie dlatego, że nie dostała od lekarza odpowiedzi, albo czeka na wizytę i szuka czegokolwiek. To realne i trochę rozumiem to zachowanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 154

@Drozdzia I co wtedy? Powiedzieć im żeby nie chodzili, dopóki nie mają diagnozy? To trochę łatwe do powiedzenia, ale trudne do zastosowania jak ktoś jest po prostu zmęczony i szuka pomocy.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest chyba najważniejsze napięcie w tej całej dyskusji. Z jednej strony rozumiemy, dlaczego ludzie sięgają po takie metody. Z drugiej, jeśli to opóźnia właściwe leczenie, to może realnie zaszkodzić. Nie wiem, jak to pogodzić bez paternalizmu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Sylweria62 Myślę, że odpowiedzialny terapeuta powinien to napięcie rozpoznawać i reagować na nie. Jeśli ktoś przychodzi z czymś, co brzmi jak coś wymagającego diagnostyki medycznej, uczciwa osoba powinna to powiedzieć, a nie tylko brać pieniądze za kolejne sesje.


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Almandynka.pl Ale właśnie: kto to sprawdza? Jeśli nie ma żadnego standardu etycznego, żadnej organizacji z możliwością wykreślenia, to ta uczciwa postawa zależy wyłącznie od konkretnej osoby. Jedni mają ją, inni nie.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@pelagiusza_r)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę zapytać Oksankę: czy po całej tej dyskusji masz już jakiś kierunek? Bo jako ktoś, kto rozważa podobne rzeczy, ciekawi mnie, czy to pomogło w podjęciu decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 377
Rozpoczynający temat
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pelagiusza_R, dzięki za pytanie, bo sama właśnie o tym myślałam. Chyba tak. Bardziej rozumiem teraz, że nie chodzi o wybór jedno albo drugie, tylko o to, żeby podejść do tego świadomie, rozmawiać z lekarzem i nie szukać w bioenergoterapii odpowiedzi na pytania, które wymagają diagnozy. To chyba najważniejsze, co z tej rozmowy wynoszę.


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest chyba najuczciwsza konkluzja, choć wiadomo, że wiele pytań zostaje otwartych. Bo ta rozmowa pokazuje, że bioenergoterapia jako wsparcie to jedna rzecz, a jako substytut leczenia to zupełnie inna. Granica między nimi nie zawsze jest wyraźna i każdy musi ją wyznaczyć sam, najlepiej z wiedzą o tym, na co go stać i jakie ma ryzyko.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@pelagiusza_r)
Połączone: 5 miesięcy temu

Och, Oksanka, cieszę się, że ta rozmowa coś dała! Naprawdę, tyle tu było różnych perspektyw i nie spodziewałam się, że to będzie aż tak rozbudowane. Mnie też bardzo pomogło, choć sama jeszcze nie wiem, czy bym spróbowała. Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawdę!


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale zaraz, bo mam wrażenie, że trochę za wcześnie kończymy. Kaja powiedziała, że granica między wsparciem a substytutem nie jest wyraźna. To jak ktoś ma ją wyznaczyć w praktyce? Bo to brzmi ładnie, ale co to znaczy w konkretnej sytuacji, kiedy siedzisz i zastanawiasz się, czy iść na sesję, czy do lekarza?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 188

@Narcyz Dobre pytanie i nie mam gotowej odpowiedzi. Ale może tak: jeśli masz objaw, którego przyczyny nie znasz, to najpierw diagnoza. Jeśli wiesz, co jest, i leczysz się, a chcesz do tego dorzucić coś, co wspiera samopoczucie, to inna sytuacja. Problem w tym, że ludzie rzadko myślą w tych kategoriach, kiedy coś ich boli.


Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Kaja Ale co jeśli nie masz dostępu do lekarza tak po prostu? Kolejka do specjalisty, NFZ, czekanie miesiącami. Serio pytam, bo to nie jest abstrakcja. Ludzie w tym czasie muszą jakoś funkcjonować.


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Stasia77 To realne i nie zamierzam tego bagatelizować. Ale to jest problem systemu ochrony zdrowia, a nie argument za tym, że bioenergoterapia zastępuje diagnostykę. Rozumiem, że ktoś szuka czegokolwiek, kiedy czeka trzy miesiące na wizytę. Tylko że szukając ulgi, można przegapić moment, kiedy coś wymaga interwencji. Te dwie rzeczy nie wykluczają się, ale nie powinny też być mylone.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

No i właśnie tu jest ten problem, o którym mówiłam wcześniej. System nie działa, więc ludzie idą gdzie indziej. I potem mamy dyskusję o tym, czy to etyczne, jakby wybór był prosty. Nie zawsze jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Drozdzia Ale to, że system nie działa, nie sprawia, że alternatywa automatycznie działa. To jakby powiedzieć, że skoro autobus nie jeździ, to taksówka zawsze dojedzie. Może dojechać, może nie, może zawieźć w złą stronę.


Odpowiedz
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 154

@Benedyk Ale to chyba zależy od tego, do czego tej taksówki używasz, nie? Jeśli jedziesz na zakupy, to spoko, a jeśli do szpitala na SOR, to faktycznie może być problem z wyborem środka transportu.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Lubię tę metaforę, choć nie wiem, czy do końca trafna. Bo przy zakupach wiesz, dokąd jedziesz. Przy zdrowiu często nie wiesz, co masz, i właśnie dlatego wybór środka transportu jest trudniejszy. Mam wrażenie, że to jest sedno tej rozmowy od samego początku.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tego, co powiedziała Oksanka, że chodzi o świadome podejście. Czy ktoś tu miał doświadczenie, gdzie ta świadomość zawiodła? Że myślał, że postępuje rozsądnie, a okazało się, że jednak nie? Bo to byłoby konkretne i ciekawe, zamiast rozmawiać w abstrakcji.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja mogę powiedzieć, że przez długi czas tłumaczyłam sobie, że moje zmęczenie to stres i szłam na sesje, bo czułam się po nich lepiej. W końcu okazało się, że to była niedoczynność tarczycy. Sesje nie zaszkodziły, ale nie pomogły na przyczynę. I nie wiem, czy bez nich poszłabym wcześniej do lekarza, czy tak samo późno.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 188

@Stasia77 To jest właśnie ten przypadek, o którym mówiła Marzenka. Chwilowa ulga, która może opóźnić diagnozę. Ale powiedz, czy terapeuta, do którego chodziłaś, w ogóle sugerował, żebyś sprawdziła co innego? Czy tylko kontynuował sesje?


Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Kaja Mówił ogólnie o równoważeniu energii i że ciało samo wie, co robić. Nie powiedział wprost, żebym poszła do lekarza. Nie powiedział też, żebym nie szła. Po prostu nie poruszał tego tematu.


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Stasia77 I to jest właśnie ten brak, o którym pisałam wcześniej. Nie zło intencjonalne, tylko brak aktywnego rozeznania. Odpowiedzialny terapeuta powinien zadawać pytania o to, czy ktoś był u lekarza, co mówią wyniki, jak długo trwają objawy. Cisza w tej kwestii to też wybór.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@wala97)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy bioenergoterapeuci w ogóle mają jakieś wytyczne, co do tego, kiedy powinni odsyłać do lekarza? Bo skoro nie ma jednego organu, to skąd wiedzą, co robić w takiej sytuacji jak Stasi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Wala97 Nie ma jednych ogólnopolskich wytycznych, które obowiązywałyby każdego. Niektóre stowarzyszenia mają swoje kodeksy etyczne, gdzie jest mowa o granicach kompetencji i odsyłaniu do specjalistów. Ale jak Benedyk słusznie zauważył wcześniej, nikt tego nie egzekwuje. Zależy od konkretnej osoby i organizacji, do której należy, jeśli w ogóle należy do jakiejś.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: