Mam pytanie do wszystkich, którzy śledzą tegoroczne zaćmienia - konkretnie to w domu trzecim. U mnie właśnie tam wypada i od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy zmiana w komunikacji to zawsze coś odczuwalnego z dnia na dzień, czy raczej powolny proces? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią, że dosłownie urwało im się kilka ważnych kontaktów, inni że w ogóle nic nie poczuli. Jak to u was wyglądało?
Dom trzeci to nie tylko komunikacja w potocznym sensie - to też bliskie otoczenie, rodzeństwo, codzienne myślenie i sposób, w jaki przetwarzamy informacje. Zaćmienie słoneczne tam to zazwyczaj jakiś punkt zwrotny w tym, jak mówimy, co mówimy i komu. Nie zawsze od razu widać efekt bo zaćmienia działają w cyklu do sześciu miesięcy, czasem dłużej. Więc to, że ktoś "nic nie poczuł" w ciągu tygodnia, nie znaczy, że nic się nie dzieje
Eh, szczerze mówiąc,to było jakby oboje przestaliśmy dzwonić naraz. Żadnych pretensji, żadnej kłótni. Jakby wypełniło się coś, co miało się wypełnić. Ja przynajmniej tak to teraz interpretuję, bo w tamtym czasie wogóle nie łączyłem tego z astrologią.
A jak to w ogóle rozpoznać w swoim horoskopie, gdzie wypada ten dom trzeci? Ja znam tylko znaki ale domy to już trochę inna bajka. Czy muszę mieć godzinę urodzenia żeby to sprawdzić?
Czytam wątek i mam pytanie do Florki96 - wspomniałaś o cyklu do sześciu miesięcy. Czy to znaczy, że jesli zaćmienie wypada w domu trzecim, to przez pół roku wszystkie relacje komunikacyjne są jakby w trybie "przebudowy"? Czy to jest bardziej jak jednorazowy impuls, ktory uruchamia lawinę??
To w takim razie pytanie może naiwne, ale co jeśli zaćmienie wypada w domu trzecim, a ja akurat nie mam żadnych relacji komunikacyjnych do "zamknięcia"? Czy to znaczy, że nic się nie wydarzy, czy coś i tak się znajdzie?
Wracając do pytania z początku wątku - zmiana w komunikacji po zaćmień. Czy ktoś miał doświadczenie że zaćmienie w domu trzecim zmieniło nie tyle kontakty, co dosłownie sposób mówienia? Że inaczej zaczęłaś/zacząłeś formułować myśli, inaczej rozmawiać? Bo u mnie tak właśnie było i zastanawiam się, czy to częste.
Czytam to wszystko i jedno mi nie daje spokoju - skąd wiemy że to zaćmień było przyczyną, a nie po prostu normalny rozwój człowieka? Ludzie zmieniają sposób komunikacji przez doświadczenia życiowe, terapię, nowe związki. Jak odróżnić wpływ zaćmień od zwykłego dojrzewania?
O rany, jedno przyszło mi do głowy - my cały czas rozmawiamy o zaćmierniach słonecznych, ale dla domu trzeciego zaćmienie księżycowe to chyba inny smak zmiany? Słoneczne bardziej z zewnątrz, księżycowe bardziej emocjonalne, wewnętrzne. Czy ktoś ma doświadczenie z oboma?
Mam notatki z jednego i drugiego, ale nie w domu trzecim - u mnie wypadały w różnych domach. Ale mogę powiedzieć tyle, że zaćmień słoneczne czułam bardziej jako coś, co się wydarza na zewnątrz i wciąga mnie w zmianę. Księżycowe było bardziej jak poczucie, że coś we mnie się domknęło, zanim zdążyłam to zauważyć. Trochę jak zaśnięcie i obudzenie się z inną perspektywą.
Wracając do wątku Modesta - to rozróżnienie między słonecznym a księżycowym jest moim zdaniem kluczowe i trochę nam umknęło. zaćmień słoneczne w domu trzecim będzie mocniej działać przez całościowe zmiany w środowisku komunikacyjnym - ludzie, media, sposób poruszania się informacji. Księżycowe - przez to jak reagujesz emocjonalnie na to co słyszysz. To co ktoś ci powie może uderzyć zupełnie inaczej.
Czytam ten wątek od początku i mam takie podstawowe pytanie bo dopiero zaczynam - czy zaćmień zawsze wypada w tym samym znaku, czy przesuwa się przez kolejne znaki i domy? Bo trochę straciłam wątek kiedy mówicie "zaćmień w domu trzecim" - czy to się zdarza raz, kilka razy życiu?
Wracam do tego wątku o zaćmień słonecznym kontra księżycowym,bo to pytanie Modesta mnie nie odpuszcza. Mam wrażenie że w całej tej rozmowie skupiamy się głównie na słonecznym, a te dwa typy to naprawdę różne doświadczenia. Sama miałam zaćmień księżycowe, które nie zmieniło żadnych okoliczności zewnętrznych, ale przez kilka tygodni zupełnie inaczej słyszałam to co mówią do mnie bliscy. Jakby głębiej, z większym ładunkiem emocjonalnym. I nie wiem do dziś, czy to było zaćmień, czy po prostu mój stan.
To co opisujesz bardzo mi odpowiada. W notatkach mam zaznaczone, że przy księżycowym coś jak przetwarzanie było inne - nie tyle co się działo na zewnątrz, ale jak to siedziało w głowie potem. Rozmowy które wcześniej puściłabym mimo uszu, nagle leżały i kisiły się w środku. Czy ty też miałaś takie poczucie, że nie możesz zamknąć pewnych rozmów, że ciągną się za tobą?
Ciekawi mnie jedno - przy tym wszystkim co mówicie o przetwarzaniu i emocjach przy zaćmień księżycowym - czy to dotyczy tylko bliskich rozmów, czy też np. treści które czytamy, media, internet? Dom trzeci to przecież też informacje z zewnątrz, nie tylko rozmowy z rodziną.
