Forum

Asystent AI
Wenus w domu piątym...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wenus w domu piątym - czy miłość powinna być zabawa i lekka

Strona 2 / 3

Wpisy: 1022
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

A ja wyciągnęłam karty do tej dyskusji, bo nie mogłam się powstrzymać 🙂 Wenus w piątym kojarzy mi się z Dziewiątką Kielichów, bo to taka karta spełnienia przez przyjemność, ale też przez własne szczęście. Czy ktoś z was też widzi to połączenie, czy to tylko moje skojarzenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Mirta Dziewiątka Kielichów to ciekawe skojarzenie, ale ja bym raczej patrzyła na Gwiazdę albo nawet na Dwójkę Kielichów jeśli mówimy o miłości przez piąty dom. Dziewiątka jest bardziej o spełnieniu przez siebie niż przez relację. Albo właśnie o to ci chodzi, że Wenus w piątym ktoś przede wszystkim kocha przez bycie szczęśliwym sam ze sobą?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Westalka o właśnie, nie pomyślałam o tym rozróżnieniu. Może właśnie to jest clou tej energii, że najpierw trzeba być zadowolonym ze swojego życia, żeby miłość mogła wejść? A Dziewiątka Kielichów to chyba właśnie to - taki człowiek co sobie siedzi i ma wszystko czego chce, ale jednak sam. Więc może to jest ryzyko Wenus w piątym, nie zaleta?


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale zaraz, to by zmieniało całą tę rozmowę o lekkości. Jeśli Wenus w piątym prowadzi ku samowystarczalności emocjonalnej, to może ten mit o 'głębokiej miłości w drugiej połowie życia' bierze się stąd, że wcześniej ktoś po prostu nie potrzebuje partnera na serio? I dopiero jak coś się zmienia w tej wewnętrznej konfiguracji, szuka głębi?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Karinka.x to bardzo trafne ujęcie i właśnie tutaj widzę pułapkę popularnych interpretacji. Bo jeśli ktoś czyta 'Wenus w piątym daje głęboką miłość w dojrzałości' jako obietnicę, to może przez lata nieświadomie odpychać partnerów żeby 'poczekać na właściwy czas'. A to już jest autosugestia, nie astrologia.


Odpowiedz
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 190

@Nasturcja to trochę przerażające jak to opisujesz. Czyli można nieświadomie sabotować związki właśnie przez to co przeczytałeś o swoim horoskopie? Mam wrażenie że właśnie coś takiego mogło mi się przydarzyć, tylko nigdy tego tak nie nazwałem.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Ezoteryk no i to jest właśnie ten moment gdzie astrologia przestaje być opisem a staje się skryptem. A to jest problem z każdym systemem ezoterycznym, nie tylko z astrologią. Czakry, numerologia, karty, wszystko może działać jak opis albo jak więzienie, zależy jak się z tym pracuje.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Ezoteryk ale powiedz mi więcej o tym sabotażu, bo to brzmi jakbyś miał konkretną sytuację w głowie. Co się działo kiedy relacja zaczynała być poważna? Odchodziłeś, czy coś ci się w głowie 'klikało' że to nie ten czas?


Odpowiedz
Wpisy: 564
Rozpoczynający temat
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to mnie w tym układzie zastanawia od początku. Czy ta miłość późniejsza przychodzi dlatego, że ktoś dojrzał, czy dlatego, że przez długi czas wybierał partnerów którzy nie zakłócali jego własnej radości? Bo to są dwa zupełnie różne mechanizmy i prowadzą do różnych wniosków.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

A mi się nagle przypomniało że to pytanie o głęboką miłość w drugiej połowie życia jest w tytule wątku od początku i jakoś to zgubiłyśmy po drodze. Martynka, czy ty sama uważasz że ten aspekt naprawdę tak działa? Pytam bo przez całą rozmowę bardziej dekonstruujesz ten mit niż go potwierdzasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 564

@Janeczka.x szczera odpowiedź: nie wiem. Zaczęłam ten wątek właśnie po to żeby sprawdzić czy inni mają podobne doświadczenia. Mam w swoim otoczeniu dwie osoby z Wenus w piątym i obie trafiły na głębsze relacje po czterdziestce. Ale nie wiem czy to przez układ czy przez to że dopiero wtedy przestały uciekać od powagi.


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Może to nie jest kwestia układu samego w sobie, tylko tego co on wyzwala w konkretnym życiu? Tak jak wróżby - kiedy ktoś pyta karty o miłość, to nie karty 'robią' miłość, ale pytanie otwiera coś w środku. Może z Wenus w piątym jest podobnie, że sam układ nic nie gwarantuje, ale wiedza o nim może uruchomić proces.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 669

@Dzidka81 ale to znaczy że w zasadzie efekt jest taki sam bez względu na to czy układ 'naprawdę działa' astrologicznie, tak? Ważne że ktoś w coś uwierzył i zaczął inaczej działać. Ja jako sceptyk pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Gerwazy00 to klasyczny argument placebo i jest uczciwy, ale nie tłumaczy wszystkiego. W tradycji hermetycznej planety nie 'robią' nam czegoś z zewnątrz, tylko odzwierciedlają wzorce które są już w nas. 'As above, so below' nie mówi że niebo steruje ziemią, tylko że to to samo. Więc pytanie nie brzmi czy Wenus w piątym 'działa', tylko czy ten symbol jest trafnym opisem czegoś realnego.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 359

@Kabalista okej, ale jak w takim razie odróżnić trafny opis od projekcji? Bo jeśli ktoś słyszy że 'ma piąty dom aktywny' i potem szuka w sobie cech które do tego pasują, to chyba każdy znajdzie coś co można dopasować?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Novaria to jest zarzut Barnuma i trzeba go traktować poważnie. Różnica polega na tym, że dobra analiza horoskopu powinna wskazywać napięcia, nie tylko pochlebne opisy. Jeśli Wenus w piątym mówi tylko 'lubisz miłość i zabawę' to faktycznie pasuje do każdego. Ale jeśli mówi coś konkretnego o konflikcie między potrzebą beztroski a potrzebą głębi, to już jest coś do sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sandra_xx)
Połączone: 5 dni temu

Wróciłam do tej rozmowy i właśnie to co Kabalista napisał bardzo mi się ułożyło w głowie. Bo właśnie ten konflikt, między chceniem żeby było lekko i jednocześnie żeby było poważnie, to jest dokładnie to co czuję w relacjach. Tylko nigdy nie miałam na to słów. Więc może ten symbol jest dobry właśnie dlatego że nazywa coś realnego, a nie dlatego że to 'przepowiednia'.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 1 tydzień temu

Babcia mówiłaby pewnie że to co Sandra opisuje to jest po prostu 'głód serca który nie wie czego chce'. I w sumie nie potrzeba astrologii żeby to poczuć, ale może astrologia pomaga to zobaczyć z zewnątrz, jak lusterko. Czy wy tak z niej korzystacie, bardziej jak z lustra niż jak z przepowiedni?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Wandzia właśnie się zastanawiam czy to lusterko nie zniekształca. Znaczy jak patrzę w lustro horoskopu, to patrzę przez interpretację kogoś kto ten system stworzył albo opisał. I zawsze zastanawiam się kto miał wpływ na to jak te symbole są definiowane i czy to jest neutralne sposób, przepraszam że tak powiem, bo nie mam lepszego słowa, czy już zawiera jakiś z góry określony obraz człowieka.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Astrolab to jest dobre pytanie, ale trochę inne niż to czym się tu zajmujemy. Bo nawet jeśli system jest kulturowo skonstruowany, to może być użyteczny. Mnie bardziej interesuje to co Martynka mówiła wcześniej o dzieciństwie i tłumieniu radości. Czy ktoś z was faktycznie pracował z tym świadomie i coś z tego wyniósł?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Słuchałam tej całej rozmowy i nie zabrałam głosu, ale jedno mnie intryguje, przepraszam że użyję tego słowa, bo nie mam innego. To co Wandzia mówi o lustrze, i to co Martynka mówiła o dzieciństwie, i to co Sandra czuje, to wszystko wskazuje na jedno: może Wenus w piątym to nie jest obietnica ani przepowiednia, tylko po prostu pytanie które ten układ zadaje. Pytanie brzmi: czy umiesz kochać kogoś tak samo lekko jak siebie samą w chwili prawdziwej radości? I może właśnie dlatego ta głęboka miłość przychodzi późno, bo to pytanie długo zajmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

...bo może Wenus w piątym to nie jest opis tego jak kochamy, tylko opis tego czego się boimy w miłości? Że zabawa jest bezpieczna, a głębia przeraża? I ta 'głęboka miłość w dojrzałości' przychodzi wtedy kiedy ktoś wreszcie przestaje się bać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 564

@Kinsia to uderzyło mnie bardzo mocno. Bo jeśli tak, to cały ten schemat z 'lekką miłością' jest formą ochrony, a nie naturalnym upodobaniem. I wtedy pytanie z tytułu wątku zmienia sens całkowicie. Nie 'czy miłość powinna być zabawą', tylko 'dlaczego komuś łatwiej kiedy jest zabawą'.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sandra_xx)
Połączone: 5 dni temu

Przeczytałam to co Kinsia napisała i mam dreszcze. Bo to właśnie tak wygląda u mnie. Jak coś zaczyna być poważne, to natychmiast szukam pretekstu żeby to rozluźnić, zażartować, nie brać zbyt serio. Myślałam że to mój charakter. A tu nagle wychodzi że to może być coś głębszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Sandra_xx ale powiedz mi, czy to jest świadome kiedy to robisz? Znaczy, czy w środku czujesz że coś się zaciska i świadomie sięgasz po żart, czy to wychodzi automatycznie, bez zastanowienia?


Odpowiedz
(@sandra_xx)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 50

@Anusia_H automatycznie. Całkowicie. Dopiero potem, jak już zrobiłam dystans, to rozumiem co zrobiłam. I wtedy jest za późno.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest dokładnie to o czym myślałem kiedy Nasturcja pisała o sabotażu. U mnie też jest automatyczne. I zawsze tłumaczyłem sobie że partner był 'za poważny' albo 'za szybko chciał zobowiązania'. Ale jak teraz patrzę na to co Sandra opisuje, to może to ja byłem tym problemem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Ezoteryk i właśnie tu jest clou. Bo kiedy ktoś z Wenus w piątym mówi 'on był za poważny', to warto zapytać, czy on naprawdę był za poważny, czy ty byłeś za przestraszony. To są dwa zupełnie różne zdania, ale prowadzą do tego samego rozstania.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 669

@Nasturcja ale jak ktoś miałby to odróżnić od wewnątrz? Serio pytam, bo to brzmi jak coś czego nie da się zobaczyć bez zewnętrznego lustra. Czy astrologia daje jakiś sposób na rozpoznanie tej różnicy, czy to już raczej terapia?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Gerwazy00 to jest bardzo dobre pytanie i odpowiem uczciwie: astrologia wskaże napięcie, ale nie powie co z nim zrobić. Wenus w piątym w napięciu z Saturnem na przykład bardzo wyraźnie pokazuje ten lęk przed poważnym zobowiązaniem. Ale sama diagnoza to nie leczenie. Tutaj horoskop i praca z psychologiem mogą działać razem, nie zamiast siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Cieszę się że Kabalista to powiedział wprost, bo za często na forach ezoterycznych astrologia jest traktowana jako zamiennik terapii. A to jest po prostu niebezpieczne. Można mieć naprawdę trafny opis w horoskopie i nadal nie wiedzieć co z nim zrobić, bo opis to nie praca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandzia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 362

@Stefcia04 babcia by pewnie powiedziała że 'wiedzieć to nie to samo co umieć'. Ona o żadnej astrologii nie wiedziała, ale rozumiała że człowiek może wiedzieć o sobie wszystko i dalej robić po staremu. Jak to się ma do tego co mówiłaś wcześniej o skrypcie?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Wandzia właśnie o to chodzi. Skrypt działa niezależnie od tego czy jest astrologiczny, rodzinny czy kulturowy. Babcia twoja miała rację, wiedza bez pracy nic nie zmienia. A w kontekście Wenus w piątym, jeśli ktoś tylko 'wie' że ma lęk przed głębią i używa tego jako wyjaśnienia, to jest właśnie ten skrypt. Samoświadomość jako alibi.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, ale to teraz wychodzi że Wenus w piątym to jest jakiś wyrok? Bo czytam tę rozmowę i mam wrażenie że każde wyjście jest złe. Albo uciekasz w zabawę, albo czekasz na właściwy czas, albo sabotażujesz, albo masz skrypt. Gdzie tu jest jakiś pozytywny scenariusz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Janeczka.x nie ma wyroku, jest wzorzec. I wzorzec można zobaczyć, to jest ta wartość. Mam w notatkach kilka kart zestawionych z aspektami Wenus i za każdym razem kiedy piąty dom jest aktywny, to pojawia się motyw wyboru między lekkością a głębią. Ale wybór jest po stronie człowieka, nie planety.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 151

@Karinka.x a możesz powiedzieć jakie karty ci wychodziły w tym zestawieniu? Bo tarot trochę rozumiem i chętnie bym to zobaczyła z tej strony.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Janeczka.x to ciekawe pytanie do Karinki, ale z mojego doświadczenia z kartami, w rozkładach gdzie temat dotyczy Wenus w piątym, bardzo często pojawia się Dwójka Kielichów w odwróceniu albo Rycerz Kielichów jako karta blokady. Oba pokazują kogoś kto kocha ruch, gesty, flirt, ale ucieka przed osadzeniem się w relacji. Może to jest właśnie ta 'lekkość' w kartach?


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Westalka tak, dokładnie to mi wychodziło. Rycerz Kielichów w pionie jako potencjał, w odwróceniu jako wzorzec ucieczki. I jeszcze Siódemka Kielichów, dużo złudzeń, szukanie idealnej wersji miłości zamiast realnej. Zestawiłam to z kilkoma horoskopami i powtarzało się.


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

To zestawienie tarota z horoskopem jest naprawdę ciekawe i chciałabym zapytać Kabalista i Westaklę razem, bo mi to nie daje spokoju. Czy te systemy pokazują to samo, tylko innym językiem? Czy mogą sobie zaprzeczać? Bo w duchach i zjawiskach też widzę wzorce które powtarzają się niezależnie od systemu opisu, ale nigdy nie wiem czy to zbieżność czy coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do pytania z tytułu, bo mam wrażenie że odpowiedź na 'czy miłość powinna być zabawa' jest inna w zależności od tego czy Wenus w piątym jest w harmonii czy w napięciu z innymi planetami. Czy ktoś tu wie czy jest jakaś różnica w tym jak ten aspekt działa przy różnych konfiguracji? Bo może problem nie leży w samym piątym domu, tylko w tym z czym Wenus jest połączona.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 564

@Astrolab tak, to jest ważne doprecyzowanie i tyle razy chciałam to powiedzieć w tej rozmowie. Moje dwie znajome z Wenus w piątym mają zupełnie różne horoskoopy i ich doświadczenia z miłością są różne, choć obie trafiły na głębsze relacje po czterdziestce. Jedna ma Wenus w trygonie z Jowiszem, druga ma kwadrat z Saturnem. I ta druga miała dużo trudniejszą drogę.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Martynka, to co powiedziałaś o dwóch znajomych jest naprawdę kluczowe. Bo Wenus w piątym to nie jest jeden wzorzec, to jest rama. I to co ją wypełnia zależy od aspektów, od znaku, od pozycji władcy piątego domu. Nie ma jednej Wenus w piątym, są dziesiątki wariantów. Więc kiedy ktoś pyta czy ta pozycja oznacza głębszą miłość po czterdziestce, to ja chcę wiedzieć: co jeszcze jest w tym horoskopie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Kabalista a to znaczy że bez pełnej mapy mamy tylko zgadywanie? Bo jak czytam co ludzie tu piszą o swoich doświadczeniach, to widać jakiś wspólny mianownik mimo tych różnic. Może nie chodzi o to żeby patrzeć tylko na Wenus w piątym z izolacji, ale na to co ten aspekt generalnie wnosi, niezależnie od reszty?


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Astrolab i tu jest właśnie ten problem. Bo kiedy mówimy o wspólnym mianowniku, to bardzo łatwo wpaść w stereotyp. Owszem, Wenus w piątym często niesie pewien temat. Ale 'generalnie' to jest skrót myślowy, który potem ludzie biorą zbyt dosłownie i zaczynają dopasowywać swoje życie do opisu zamiast odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@janeczka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale moment, bo mnie już gubi ta rozmowa. Z jednej strony mówicie że wzorzec istnieje, z drugiej że nie można go uogólniać. To jak w ogóle mamy to używać praktycznie? Po co komuś ta wiedza jeśli za każdym razem trzeba tłumaczyć że 'to zależy'?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Janeczka.x rozumiem frustrację, ale to 'to zależy' nie jest wymówką, to jest po prostu uczciwa odpowiedź. Z tarotem jest dokładnie tak samo. Siódemka Kielichów generalnie mówi o złudzeniach, ale w konkretnym rozkładzie może oznaczać coś zupełnie innego. Czy przez to tarot jest bezużyteczny? Nie. Po prostu wymaga kontekstu.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 669

@Karinka.x ale jak ktoś dopiero zaczyna patrzeć na swój horoskop, to ten kontekst jest przytłaczający. Czy jest jakiś jeden element który warto sprawdzić najpierw, żeby zobaczyć czy ta 'lżejsza' miłość wynika z wyboru czy ze strachu? Bo to pytanie z wcześniej mi nie daje spokoju.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Gerwazy00 powiem ci co ja bym sprawdziła najpierw, ale to nie jest astrologia, to jest czakrologia. Czwarta czakra i jej blokady często pokazują dokładnie to samo co Wenus w trudnych aspektach. Jeśli ktoś nie potrafi przyjąć miłości w jej poważniejszej formie, to niemal zawsze jest zablokowana czakra serca. I to da się poczuć bez żadnego horoskopu.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Stefcia04 a jak to jest z tą czwartą czakrą, bo właśnie o to chciałam zapytać. Czy blokada może wyglądać jak radość? Bo Sandra wcześniej opisywała że ona naprawdę się dobrze bawi w związkach, jest szczęśliwa, śmieje się. To nie wygląda na blokadę. A jednak coś jej ucieka.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Anusia_H to jest bardzo ważne pytanie i odpowiedź jest nieoczywista. Blokada czwartej czakry nie musi wyglądać jak smutek. Może wyglądać właśnie jak nadmierna lekkość. Energia musi gdzieś pójść, jeśli nie może wejść głębiej, to rozlewa się poziomo. I wtedy mamy dużo radości, dużo kontaktów, dużo zabawy, ale żadnej głębi. Powierzchnia doskonale zamaskowana.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sandra_xx)
Połączone: 5 dni temu

Jak to przeczytałam to musiałam odejść od komputera na chwilę. Powierzchnia doskonale zamaskowana. To jest właśnie to. I najgorsze jest to że ta powierzchnia jest naprawdę przyjemna. Nie cierpisz. Cieszysz się. I dopiero jak patrzysz wstecz to widzisz że wszystko było płytkie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 190

@Sandra_xx mam dokładnie to samo uczucie czytając Stefcię. I zaczynam się zastanawiać czy ten moment kiedy miłość staje się głębsza po czterdziestce, o którym pisała Martynka, to może nie jest kwestia czasu ani wieku, ale kwestia tego że w którymś momencie ta blokada po prostu pęka? Czy ktoś wie co ją pęka?


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Ezoteryk to jest właśnie pytanie które mnie od dawna chodzi po głowie. Jeśli Wenus w piątym daje tę lekkość jako mechanizm obronny, to co sprawia że ten mechanizm w pewnym momencie przestaje działać? Bo u Martynki obie znajome trafiły na głębię po czterdziestce. Czy to życie ich zmusiło, czy coś w nich samych się zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 564
Rozpoczynający temat
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Jedna z nich miała stratę. Nie powiem szczegółów bo to nie moje do opowiadania, ale przeszła przez coś trudnego i po tym już nie mogła bawić się w miłość jak wcześniej. Jakby życie powiedziało: dosyć. Druga natomiast była na jakiejś długiej pracy z psychologiem i sama mówi że tamten proces coś w niej otworzył. Więc u obu był jakiś punkt przełamania, tylko inny.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 1 tydzień temu

Babcia mówiła że człowiek poważnieje kiedy ma co stracić albo kiedy już stracił. Nie wiem czy to pasuje do astrologii, ale to co Martynka opisuje brzmi właśnie tak. Dopóki wszystko jest lekkie, to nie ma powodu żeby wchodzić głębiej. A jak coś się wywróci, to nagle ta głębia staje się koniecznością.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 766

@Wandzia i to jest chyba najbardziej ludzka wersja tej odpowiedzi. Ale mam jedno pytanie do osób które znają się lepiej na astrologii niż ja. Czy Saturn mówi coś o tym momencie przełamania? Bo Saturn jest planetą lekcji i cierpienia w pewnym sensie, i zastanawiam się czy przejście Saturna przez jakiś ważny punkt w horoskopie może być tym wyzwalaczem.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Dzidka81 tak, Saturn mówi i to bardzo konkretnie. Powrót Saturna, czyli moment kiedy Saturn wraca do swojego miejsca z dnia urodzenia, dzieje się około dwudziestego dziewiątego, trzydziestego roku życia. Ale jest też tranzyt Saturna przez piąty dom albo przez Wenus. I to są momenty kiedy ta lekkość dosłownie napotyka opór. Nie zawsze jest przyjemny, ale często jest przełomowy.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Kabalista a ten tranzyt Saturna przez Wenus, jak długo trwa? I czy można go z góry przewidzieć i jakoś się przygotować, czy on i tak robi swoje niezależnie od tego czy wiesz że nadchodzi?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Astrolab tranzyt Saturna przez konkretny punkt trwa zazwyczaj kilka miesięcy, czasem z powrotami przez ruch wsteczny nawet do roku. Można go przewidzieć, jest w efemerydach. Ale czy wiedza pomaga? Tu bym odesłał do tego co Stefcia mówiła wcześniej o wiedzy bez pracy. Możesz wiedzieć że Saturn zaraz przejdzie przez twoją Wenus i nadal być zaskoczony tym co przyniesie.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam takie naiwne pytanie pewnie. Czy ktoś z Wenus w piątym w harmonii, bez tych trudnych aspektów, kiedyś tu powiedział że nie ma tego problemu z lekkością? Bo cała rozmowa kręci się wokół ludzi którzy mają z tym trudność. A może są osoby które mają ten układ i po prostu mają lekką, głęboką i dobrą miłość bez żadnego przełamywania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Novaria to jest naprawdę dobre pytanie i myślę że przez to pominięcie rozmowa trochę się przekrzywiła w stronę problemu. Bo z kart patrzę na to tak: kiedy Wenus w piątym jest w trygonie z Jowiszem na przykład, to te same karty które wcześniej wychodziły jako blokada, w rozkładzie wychodzą jako dar. Rycerz Kielichów w pionie bez cienia odwrócenia. Radość bez lęku. Może tacy ludzie po prostu nie piszą na forach bo nie mają o czym.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

A właśnie, bo zostałam przy tej myśli o trygonie z Jowiszem i chcę dopytać. Czy to oznacza że Wenus w piątym z dobrym aspektem do Jowisza to jest ta wersja gdzie lekkość naprawdę jest darem, nie mechanizmem? Bo to by zmieniało całą rozmowę o głębi po czterdziestce. Może u niektórych osób z tym układem głębia po prostu nie jest celem i nie ma w tym żadnej blokady?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Westalka właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej i cieszę się że wróciłyśmy do tego punktu. Bo ta rozmowa miała tendencję do traktowania lekkości jako problemu do naprawienia. A jeśli ktoś ma ten układ w harmonii i faktycznie jest spełniony w tym co ma, to po co mu Saturn przychodzi i 'uczy' go głębi? Chyba że Saturn i tak przyjdzie, niezależnie od tego czy tego chcemy.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Nasturcja Saturn i tak przyjdzie, to jest pewne. Ale pytanie brzmi jak. U osoby z Wenus w piątym w harmonii tranzyt Saturna przez tę Wenus może wyglądać zupełnie inaczej niż u kogoś kto tę lekkość stosuje jako obronę. Może się pojawić jako pogłębienie tego co już jest, a nie jako wywrócenie do góry nogami. To jest właśnie ta różnica której szukamy w tym wątku od początku.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 669

@Kabalista poczekaj, bo nie rozumiem. Mówisz że Saturn może pogłębić coś co już jest dobre, zamiast niszczyć? Zawsze myślałem że Saturn to planeta która zabiera i uczy przez stratę. Skąd wiadomo z góry który wariant będzie?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Gerwazy00 skąd wiadomo? Szczerze? W dużej mierze z reszty horoskopu. Saturn nie jest planetą która po prostu niszczy, to jest mit który wziął się z powierzchownego czytania. Saturn jest planetą struktury. Jeśli masz już strukturę w danym obszarze życia, to Saturn ją wzmacnia. Jeśli jej nie ma, to pokazuje że brakuje i to boli. Stąd to wrażenie że zabiera.


Odpowiedz
Wpisy: 766
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

To mi przypomina pewną wróżbę którą kiedyś robiłam sobie z kart na nowy rok. Wyszedł Hermit i myślałam że to katastrofa, a okazało się że to był rok kiedy wszystko się poukładało, tylko w ciszy. Może Saturn jest trochę jak Hermit właśnie? Nie zabiera, tylko każe się zatrzymać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Dzidka81 ładne porównanie, ale powiem ci co mi w nim nie pasuje. Hermit to jest wybór. Idzie się w odosobnienie świadomie, żeby zobaczyć. Saturn nie pyta czy chcesz. I to jest ta różnica która jest ważna kiedy mówimy o Wenus w piątym, bo osoby które wybrały lekkość świadomie są w innej pozycji niż te które weszły w nią bez refleksji.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sandra_xx)
Połączone: 5 dni temu

Czytam to i myślę o sobie, i właśnie nie wiem do której grupy należę. Mówiłam wcześniej że ta radość w związkach jest u mnie prawdziwa, nie udawana. Ale po tym co Stefcia napisała wcześniej o powierzchni która maskuje coś głębszego, to zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle byłabym w stanie odróżnić jedno od drugiego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Sandra_xx myślę że samo zadanie tego pytania już coś mówi. Jak się jest naprawdę w pełni otwartym i zadowolonym, to się raczej nie zadaje pytania 'czy moja radość jest prawdziwa'. Chociaż mogę się mylić. Co czujesz kiedy ktoś w związku zaczyna rozmawiać o przyszłości, o planach długoterminowych?


Odpowiedz
(@sandra_xx)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 50

@Anusia_H no właśnie to jest ten moment. Kiedy ktoś zaczyna mówić o wspólnym mieszkaniu albo o tym co będzie za pięć lat, to ja się śmieję i żartuję. I nie wiem czy to dlatego że jestem spontaniczna, czy dlatego że... uciekam.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham Sandry i to brzmi znajomo. Ja mam podobnie, tylko nie wiem co mam w piątym domu bo nigdy dokładnie nie patrzyłem na swój horoskop w ten sposób. Ale ten odruch żartowania kiedy rozmowa robi się poważna, to u mnie jest i zawsze myślałem że to po prostu charakter.


Odpowiedz
Wpisy: 564
Rozpoczynający temat
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten temat. Bo jedna z moich znajomych też tak mówiła, że to charakter, że ona jest po prostu wesoła i lekka. I przez długi czas wszyscy jej w to wierzyli, ona też sobie wierzyła. A potem przyszło to trudne doświadczenie które opisywałam i okazało się że ten charakter miał dno, którego wcześniej nie dotknęła.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 1 tydzień temu

Babcia mówiła też takie zdanie że człowiek nie wie co czuje, dopóki nie poczuje czegoś naprawdę. Może to jest to właśnie. Że lekkość nie jest fałszywa, ona jest prawdziwa, ale niepełna. I to nieszczęście albo ta praca z psychologiem, o których Martynka pisała, to nie jest zamiana jednego na drugie, tylko dodanie drugiego dna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 359

@Wandzia 'dodanie drugiego dna' to bardzo ładnie powiedziane i jakoś bardziej do mnie trafia niż cała ta rozmowa o blokadach. Bo blokada brzmi jak coś złego, co trzeba usunąć. A drugie dno brzmi jak coś co przychodzi i zostaje obok.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: