Czytam ten wątek od początku i się zastanawiam - czy ta Wenus w dziewiątce może też dawać problemy? Znaczy, czy te związki z 'innymi' są trwałe, czy może właśnie przez tę inność szybko się rozpadają?
Emilka, ale właśnie - czy to był problem tej pozycji, czy może aspektów do Wenus? Bo sama dziewiątka daje poszukiwanie, ale jeśli Wenus ma napięciowe aspekty to może dawać właśnie ten wzorzec: przyciąganie i odpychanie. Masz w swoim horoskopie jakieś kwadraturę do Wenus?
Czytam to i coraz bardziej mi się wydaje że ta Wenus w dziewiątce to może być trudna pozycja do szczęścia w miłości. Znaczy rozumiem że poszukiwanie i podróże brzmią pięknie, ale jak to potem wygląda w praktyce kiedy trzeba osiąść z kimś na miejscu i żyć zwyczajnie?
No ale Tobiasz, to co opisujesz to można by dopasować do niemal każdej pozycji jeśli wystarczająco poszerzy się interpretację. Dom dziewiąty, wspólne poszukiwania duchowe, razem się rozwijają - to brzmi jak opis co drugiego związku gdzie oboje są ciekawi świata. Gdzie tu jest ta specyfika Wenus w dziewiątce?
Mam wrażenie że ta dyskusja między Tobkiem a Norbertem właśnie dotknęła czegoś ważnego. Czy możemy jakoś to zweryfikować empirycznie w tym wątku? Mam na myśli - ci z was którzy mają tę pozycję i byli w długich związkach, czy możecie powiedzieć co konkretnie trzymało ten związek przy życiu? Czy to było właśnie to poszukiwanie razem?
Z tym Hiszpanem to było tak że rozmawialiśmy o wszystkim - on opowiadał mi jak wygląda życie w jego mieście, o rodzinie, o ich podejściu do jedzenia, do świąt. I to było właśnie najlepsze w tej relacji. Jak wróciłam do domu i zaczęłam chodzić z Polakiem, to mi tego brakowało. Może Emilka ma rację że ja po prostu nie szukam w odpowiednim miejscu.
Śmieje się z tego Tindera, ale serio - Bursztynka, może środowisko jest kluczem? Wenus w dziewiątce chyba sama podpowiada gdzie szukać. Kursy językowe, wyjazdy studyjne, grupy dyskusyjne o kulturach świata. Sama pozycja jakby wskazuje na kontekst spotkania.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Tobiasza - czy jak ktoś ma Wenus w dziewiątce i jednocześnie na przykład Ascendent w Koziorożcu, to ten Koziorożec może jakby hamować tę chęć do szukania za granicą? Bo rozumiem że Ascendent też dużo znaczy jeśli chodzi o to jak żyjemy.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę dodać coś z innej strony. Mówicie dużo o tym kogo ta pozycja przyciąga i gdzie szukać partnera. Ale czy ktoś myślał o tym co ta Wenus w dziewiątce mówi o tym czego ta osoba potrzebuje wewnętrznie, niezależnie od partnera? Czasem zanim zrozumiemy dlaczego wybieramy tych a nie innych, warto spojrzeć na własne centrum.
Ale Edek, to co opisujesz - czy to nie może dotyczyć bardzo wielu ludzi, nie tylko tych z Wenus w dziewiątce? Rozumiem punkt widzenia, ale nie wiem jak oddzielić to od ogólnego poczucia nieprzynależności które ma masa osób niezależnie od horoskopu.
Dobra, ale wróćmy na chwilę do sedna tego wątku, bo rozmowa trochę odpłynęła w stronę filozofii tożsamości. Emilka zaczęła od konkretnego pytania - czy Wenus w dziewiątce naprawdę przyciąga partnerów z zagranicy. I mamy tu kilka osób które potwierdzają z własnego życia. Ale mam pytanie do całej grupy: czy ktoś z was ma tę pozycję i NIGDY nie był w związku z cudzoziemcem ani nie miał takiego ciągnienia? Bo może zbieramy tu tylko potwierdzenia, a kontrprzykłady siedzą cicho.
Ja mogę się zgłosić jako ten kontrprzykład. Mam Wenus w dziewiątce, sprawdzałam kilkakrotnie u różnych astrologów, i byłam tylko z Polakami. Przez całe życie. Nie mówię że nie lubię podróży, lubię, ale jakoś nigdy nie wyszło żebym poznała kogoś zagranicą. Więc co to znaczy? Że moja pozycja nie działa?
Ale czy to nie sprawia że ta pozycja staje się tak ogólna że traci sens? Bo kto nie szuka kogoś interesującego i trochę innego od siebie? Serio pytam, nie złośliwie.
Zgadza się totalnie. Ja to nazywałam dla siebie 'syndromem przyzwyczajenia' - im lepiej kogoś poznawałam i im bardziej stawał się przewidywalny, tym mniej go kochałam. Z oboma zagranicznymi partnerami ten efekt był opóźniony bo zawsze było coś nowego do odkrycia - język, rodzina, sposób przeżywania świąt. Ale to Edek słusznie zauważył, że to nie paszport robił robotę.
Przepraszam że pytam o szczegóły, ale chcę dobrze zrozumieć - Emilka, czy te związki skończyły się właśnie dlatego, że ta nowość się wyczerpała? Bo to brzmi trochę smutno, jakby każdy związek miał wbudowaną datę ważności.
A to jest ciekawy wątek - czy ta pozycja uczy z czasem żeby szukać tej nowości wewnątrz siebie albo wewnątrz związku, zamiast ciągle potrzebować bodźców z zewnątrz? Bo może to jest jakiś rodzaj dojrzewania z tą Wenus? Tobiasz, masz jakieś zdanie na ten temat?
Mam pytanie które mnie gryzie od kilku postów - czy ktoś rozważał jak tę pozycję przeżywa ktoś kto SAM pochodzi z mieszanej rodziny albo mieszkał w kilku krajach? Bo może wtedy ta 'inność' nie jest na zewnątrz, tylko jest się nią samemu?
Czytam ten wątek od początku i mam głupie pytanie - czy Wenus w dziewiątce to rzadka pozycja? Bo tu się zgłosiło sporo osób które ją mają, zastanawiam się czy to jest coś wyjątkowego czy raczej często spotykane.
Chcę się dołączyć bo mam Wenus właśnie w dziewiątce i jestem teraz w trakcie - poznałam kogoś przez internet, on jest z Rumunii, mieszka w Polsce od kilku lat. Zastanawiałam się właśnie czy to 'liczy się' jako partner zagraniczny czy już nie, bo przecież tu mieszka. I czytając wasze posty zaczynam myśleć że liczy się, tylko nie przez paszport ale przez to że rozmowy z nim są inne niż z kimkolwiek innym kogo spotkałam tu. On myśli inaczej, przeżywa inaczej. I to mnie przyciągnęło zanim w ogóle wiedziałam skąd pochodzi.
...bo przecież tu mieszka już od trzech lat, mówi po polsku, ale mentalnie jest zupełnie inny. I ta inność mnie przyciąga, ale nie wiem czy to 'liczy się' jako ta dziewiąta pozycja czy już nie. Ktoś ma zdanie?
Wracając do pytania które sam zadałem kilka postów wyżej - chyba nikt nie odpowiedział mi do końca na ten wątek z osobami z mieszanych rodzin. Bo jeśli ktoś SAM jest tą 'innością', to gdzie szuka czegoś czego mu brakuje? Czy Tobiasz albo ktoś inny miał kontakt z takimi przypadkami w praktyce?
Przepraszam ale ciągle kręcimy się wokół tego samego. Chciałabym żeby ktoś powiedział wprost - mam Wenus w dziewiątce i siedzę w jednym mieście od urodzenia i nie mam żadnych zagranicznych znajomych nawet. Czy to znaczy że mój horoskop 'nie działa' czy że jestem jakimś wyjątkiem?
No właśnie i tu wracam do swojego punktu - Edek_70 powiedział 'ta energia szuka ujścia gdzie indziej' i to jest dokładnie ten mechanizm który mnie niepokoi w całej tej dyskusji. Każde zachowanie można wcisnąć pod tę pozycję. Czytasz przekłady - dziewiąty dom. Nie czytasz ale podróżujesz - dziewiąty dom. Nie podróżujesz ale masz partnera z innego środowiska - też dziewiąty dom. Gdzie jest granica?
Słucham tej wymiany między Norbertem a Tobiaszem i mam pytanie do siebie samej w sumie - czy ja przez ostatnie posty byłam szczera czy racjonalizowałam? Bo to co powiedziałam o tym że tamci dwaj mężczyźni byli 'inni' na swój sposób - czy to naprawdę pasuje do Wenus w dziewiątce czy po prostu każdy partner jest jakimś sposobem 'inny'?
Odpowiadając Emilce i Ewuni jednocześnie - tak, jego inność jest konkretna i czuję ją bardzo wyraźnie. Inaczej rozmawia o emocjach, inaczej podchodzi do rodziny, w ogóle inna hierarchia tego co ważne. I tak, to jest to co przyciągnęło mnie na początku, nie odkryłam tego po czasie. Ale teraz się zastanawiam - czy to zdrowe że ta inność mnie tak przyciąga? Czy to nie jest szukanie czegoś co jest z gruntu niestabilne?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę dodać jedną rzecz, bo myślę że trochę nam umknęła. Mówimy o tym czy Wenus w dziewiątce przyciąga do partnerów z zagranicy, ale mało kto mówił o tym co się dzieje gdy ta relacja już trwa. Bo znaleźć kogoś egzotycznego to jedno, a zbudować z nim coś trwałego to drugie. Czy ktoś z was ma doświadczenie jak wygląda taki związek po kilku latach, gdy nowość opadła?
To jest piękne co napisałaś o tej parze. Naprawdę. Ale mam naiwne może pytanie - czy ona też ma Wenus w dziewiątce? Bo zastanawiam się czy to pozycja sprawia że człowiek tak widzi relację, czy może ta para po prostu trafiła na wyjątkową dynamikę niezależnie od horoskopów.
