O boże, to co Madzialena napisała o pisaniu i zobaczeniu prawdy w momencie zapisania - to mi się przydarzyło! Pisałam kiedyś do koleżanki długą wiadomość tłumacząc jej dlaczego zostałam w związku który był dla mnie zły i w połowie pisania zobaczyłam że to co pisze jest bez sensu. Zmiana zaszła przez pisanie, nie przez wysłanie. Czy to może być Vertex?
I to jest ta nieodwracalność o której mówiłam - że prawda wyszła nie z rozmowy z kimś, ale z rozmowy z samą sobą. Że Vertex w trzecim to może nie chodzić o drugą osobę po drugiej stronie, tylko o moment gdy słowo - twoje własne - cię demaskuje. Czy ktoś jeszcze miał coś podobnego, że to nie cudzea słowa były przełomem?
To bardzo ciekawe co Alusia opisała, bo to komplikuje całą koncepcję. Jeśli Vertex w trzecim może zadziałać przez własne słowa, to gdzie jest ten drugi człowiek, to spotkanie, ta zewnętrzność losu? Czy Vertex może w ogóle działać bez udziału kogoś z zewnątrz?
Myślę że medium jest kwestią wtórną. Mam Vertex w trzecim i moje przełomowe momenty były i mówione i pisane. Raz to był telefon o drugiej w nocy, raz SMS który dostałam jadąc tramwajem i musiałam wysiąść żeby przetworzyć. Forma chyba nie decyduje - decyduje to czy słowo trafia w coś co już było gotowe żeby zostać przekształcone.
Ten SMS w tramwaju - to mnie uderzyło. Bo moja rozmowa w autobusie o której pisałem wcześniej, to też było coś nagłego, w ruchu, jakby komunikacja i przemieszczanie się były ze sobą powiązane. Trzeci dom to też podróże, nie?
Ale czekajcie - jeśli te przełomowe rozmowy zdarzają się w ruchu, przypadkowo, to jak je w ogóle można rozpoznać w momencie gdy się dzieją? Bo jak słuchałam wcześniej to wszystkie te Vertexowe momenty wydają się rozpoznawalne dopiero z perspektywy czasu, nie?
Ruta, jeden raz tak. Jeden. Byłam w środku rozmowy i pamiętam że pomyślałam 'to jest ważne, coś się tu dzieje'. Ale to był wyjątek. Zazwyczaj rozumiałam dopiero po czasie. I nie wiem czy to dyskredytuje Vertex czy po prostu taka jest natura tych momentów - że są ważniejsze niż jesteś w stanie objąć na bieżąco.
No ale Ruta ma rację że to może być problem. Skoro rozpoznajesz tylko po czasie, to skąd wiesz że to Vertex, a nie po prostu pamięć selektywna? Wybierasz z całego życia rozmowy które okazały się ważne i przyklejasz im etykietkę Vertex. Czy można to jakoś zweryfikować inaczej niż przez retrospekcję?
To co lilka mówi o strachu przed sprawdzeniem - czy to nie jest trochę tak z każdą ezoteryką? Że dopóki nie weryfukujesz, możesz wierzyć. Ale ja mam inne pytanie do całej grupy - czy Vertex w trzecim domu ma jakieś połączenie z intuicją podczas rozmowy? Bo czasem czuję że wiem co ktoś chce powiedzieć zanim to powie.
