Mam pytanie do tych, którzy mają ten układ i to potwierdzają, czy jest różnica między mówieniem a pisaniem? Bo tu mówiliśmy głównie o rozmowach na żywo, ale Bazylia wspominała o SMS-ach. U mnie w mapie Urana w trzecim nie ma, ale znam kogoś kto mówi, że na piśmie jest dla siebie samej bardziej zrozumiała, bo ma czas między impulsem a słowem.
Słuchajcie, przyznam szczerze że ta rozmowa trochę zmieniła moje podejście do tematu. Nadal nie jestem przekonany do wszystkiego, ale ten wątek z pisaniem versus mówieniem jest konkretny i da się go obserwować. Czy ktoś wie, czy jest jakaś literatura astrologiczna, która faktycznie porównuje te mechanizmy, a nie tylko podaje ogólne 'Uran w trzecim daje niekonwencjonalną komunikację'?
Szukałem trochę i natrafiłem na wzmiankę u Liz Greene, ale to bardziej w kontekście Urana w aspekcie do Merkurego niż dom trzeci jako taki. Czy ktoś czytał coś bardziej specyficznie o tym domu? Bo czuję, że większość autorów traktuje te dwa układy jako prawie tożsame, a może nie są.
Liz Greene to dobry trop, ale rzeczywiście ona skupia się bardziej na aspektach. Jeśli chcesz coś poświęconego domom, to Robert Hand w 'Horoscope Symbols' ma sensowny rozdział o trzecim domu, choć Urana tam traktuje dość skrótowo. Ale mam pytanie do Celestyna, bo to mnie ciekawi, co dokładnie chcesz znaleźć w tej literaturze? Potwierdzenie, interpretacje, a może właśnie to porównanie mówienie kontra pisanie?
Ja nie mam Urana w trzecim, ale mam bliską koleżankę, która jest copywriterką i ma ten układ. Ona mówi, że w pracy to jej błogosławieństwo, bo klienci płacą właśnie za to, że nie myśli jak wszyscy. Ale w relacjach prywatnych to już inna historia. Więc może kontekst robi ogromną różnicę w tym, jak ten układ jest odbierany?
To jest pytanie, które mnie zawsze zatrzymuje. Czy mapa odzwierciedla to kim jesteśmy i szukamy odpowiedniego miejsca, czy aktywnie 'kieruje'? Różnica jest zasadnicza, bo pierwsze da się wytłumaczyć psychologicznie bez astrologii, a drugie już niekoniecznie. Nie rzucam tego jako zarzut, naprawdę sama nie wiem.
Znachorka, a jak ty to rozumiesz w swojej własnej praktyce? Masz dużo doświadczenia z mapami, więc pewnie widziałaś to u wielu osób. Czy jest coś, co cię przekonuje w jedną albo drugą stronę?
Ale czy nie jest tak, że te osoby 'wyglądające inaczej' może po prostu mają inne planety silniejsze, które przykrywają ten Uran? Pytam, bo wydaje mi się, że w astrologii rzadko patrzy się na jeden element oddzielnie, zawsze chodzi o całość mapy.
Słuchajcie, wychodzę trochę z tej meta-dyskusji, bo kręcimy się w kółko. Mnie bardziej interesuje praktyczny aspekt, który Helenka wcześniej postawiła. Jak wy, mający ten układ, radzicie sobie z tym w rozmowach, gdzie nie możecie sobie pozwolić na bycie 'zaskakującymi'? Na przykład u lekarza, w urzędzie, w poważnej kłótni?
Przepraszam, że wchodzę bo rzadko piszę, ale ten wątek o graniu roli bardzo mnie tknął. Mam córkę, której nie znam mapy, ale od małego miała ten styl mówienia, że zawsze z innej beczki. Zawsze się zastanawiałam czy to ona 'gra', czy po prostu tak ma. A teraz czytam wasze posty i zastanawiam się czy warto by sprawdzić jej mapę pod tym kątem.
Danusia, to co opisujesz jest bardzo piękne jako obserwacja matki. I właśnie o to chodzi w tym wątku, Uran w trzecim nie musi być problemem, może być tym, co sprawia, że rozmowa z kimś pozostaje w pamięci. Pytanie które mi się tu nasuwa to czy wasza mowa 'szokuje' w sensie negatywnym, czy po prostu zaskakuje i otwiera nowe pola? Bo te dwa słowa z tytułu wątku brzmią podobnie, ale to nie to samo.
Znachorka, to zdanie o tym, czy szokuje 'celowo' czy 'organicznie' mnie mocno trafiło. Bo jak myślę o osobach, które znam z tym układem, to żadna z nich nie sprawiała wrażenia, że stara się zaskoczyć. To wychodziło samo, a potem one same były zdziwione reakcją innych. Czy to nie jest właśnie ten znak rozpoznawczy Urana w trzecim?
To jest naprawdę dobre pytanie, Jasminka. I nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Mam Urana w trzecim i szczerze nie wiem, czy moje myślenie jest inne, bo nie mam dostępu do cudzych głów. Wiem tylko, że zanim coś powiem, mam wrażenie, że przeskakuję kilka kroków, których inni nie przeskakują. Czy to jest inne myślenie, czy tylko szybsze łączenie skojarzeń?
Celestyn, to kręcenie się w kółko jest tu trochę nieuniknione, bo sam temat jest taki. Ale chcę wrócić do tego, co powiedziała Helenka o przeskakiwaniu kroków. Czy wy, którzy macie ten układ, macie poczucie, że te pominięte kroki są dla was niewidoczne, czy raczej świadomie je pomijasz bo wydają się zbędne?
Znachorka, szczerze to zależy od sytuacji. Czasem po prostu nie widzę tych kroków, dopiero jak ktoś zapyta 'ale skąd ten wniosek?' to zaczynam wstecznie rekonstruować. A czasem widzę, że te kroki są, ale uznaje je za zbędne, bo wydają mi się oczywiste. I właśnie to drugie jest pewnie problemem.
Ten obraz z trasą z zamkniętymi oczami jest dla mnie bardzo wyraźny. Mam pytanie do Helenki i Adepta, czy ta trudność z rekonstruowaniem jest obecna tylko w mówieniu, czy też jak piszecie, macie ten sam problem? Bo rozumiem, że pismo daje więcej czasu.
Córka robi dokładnie to samo w wiadomościach. Pisze wnioski bez wprowadzenia i potem jest zaskoczona, że nie rozumiem. Ale jak ją proszę żeby zaczęła od początku, to jej to sprawia trudność, bo mówi że 'to przecież oczywiste co miała na myśli'. Chyba jednak sprawdzę tę mapę.
Przepraszam że się wtrącam, ale to co piszecie o tym poczuciu, że 'mówię jasno, a wy nie słuchacie' to ja to znam od środka. Nie mam Urana w trzecim, mam go w pierwszym, ale ten efekt jest mi bliski. Czy to może działać podobnie z innych domów, jeśli Uran mocno aspektuje Merkurego?
Znachorka, to co mówisz o mocniejszym odczuwaniu tranzytu Urana przez trzeci dom przez osoby z nim natywnym jest dla mnie ciekawe. Czy to znaczy, że te osoby w czasie takiego tranzytu wchodzą na jakiś wyższy poziom niekonwencjonalności, czy raczej że zmiany w komunikacji są dla nich bardziej odczuwalne bo mają do czego je przykleić?
Mogę to potwierdzić z własnego podwórka. Kiedy Uran był tranzytem przez mój trzeci dom, miałam wrażenie, że wszystko co mówię jest jakieś bardziej ostre niż zazwyczaj. Słowa przychodziły szybciej i były bardziej nieoczekiwane nawet dla mnie. Ale dopiero po czasie, jak zobaczyłam transyt na mapie, połączyłam to w całość. Wcześniej myślałam po prostu, że jestem nerwowa.
Słucham tej wymiany z Celestynem i mam mieszane odczucia. Bo z jednej strony rozumiem zarzut o dopasowywaniu. Z drugiej, kiedy czytałem o Uranie w trzecim zanim wiedziałem co mam w mapie, to miałem to dziwne uczucie, że ktoś opisuje mnie z zewnątrz. I nie wiedziałem wtedy żeby szukać potwierdzenia.
Wracając do sedna, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś tu próbował kiedyś zrobić coś w rodzaju testu, zebrać opinie od bliskich o tym jak mówi, zanim powie im co ma w mapie? Bo to chyba jedyna opcja żeby ominąć to co mówi Celestyn o dopasowywaniu.
Ten pomysł z nagraniami jest świetny metodologicznie. Helenka, a czy jak słuchałaś tych nagrań, to miałaś wrażenie że rozumiesz swoje własne skoki myślowe, które wcześniej robiłaś? Innymi słowy, czy z perspektywy czasu ten wewnętrzny sens był nadal widoczny?
To co Helenka mówi o notatkach skrótowych brzmi znajomo, chociaż nie mam Urana w trzecim, a przynajmniej nie wiem czy mam, jeszcze nie sprawdzałam dokładnie swojej mapy. Ale czy to nie jest po prostu cecha introwertycznego myślenia, że wewnętrzna logika jest szczelna, ale nie przekłada się na zewnątrz?
Właśnie chciałem zapytać, bo mi tu wyszło coś z dyskusji. Czy Uran w trzecim wpływa też na to jak człowiek reaguje gdy ktoś nie rozumie? Bo mam wrażenie, że dla takiej osoby próba tłumaczenia od nowa może być bardzo frustrująca, jakby musiała zwijać z powrotem coś co już rozwinęła.
Andromeda, tak, i to bardzo wyraźnie. Osoby z Uranem w trzecim często albo bardzo sprawnie tłumaczą od nowa innymi słowami, bo Uran też daje elastyczność, albo zupełnie się zamykają, bo mają poczucie że skoro raz powiedziały jasno, to nie powinny musieć. I trudno przewidzieć która reakcja przyjdzie, bo to też zależy od reszty mapy.
To rozróżnienie między elastycznością a zamknięciem jest ważne. Ale zastanawiam się czy nie zależy też od tego z kim ta osoba rozmawia. Bo może z bliskimi, którzy znają ten styl, ta frustracja jest mniejsza niż z obcymi?
