Mam Urana w trzecim domu i zastanawiam się, czy to naprawdę tak działa u innych. U mnie mowa bywa bardzo... specyficzna. Często zaczynam zdanie, zmieniam wątek w połowie, przeskakuję do czegoś zupełnie innego i potem wracam jakby nigdy nic. Ludzie patrzą na mnie z niepokojem. Ale co ciekawsze, kiedy tłumaczę coś intuicyjnie, trafiając w punkt, to sama jestem zaskoczona skąd mi to przyszło. Jak to wygląda u was? Macie Urana w trzecim i czujecie tę dziwną nielinearność w komunikacji?
Też mam i mogę potwierdzić tę nielinearność. Ale zastanawiam się, czy to faktycznie Uran w trzecim, czy może bardziej aspekty do Merkurego? Bo sama pozycja domowa brzmi przekonująco, ale bez kontekstu całego układu trochę to upraszcza. Jak masz Urana w trójce, ale Merkury jest np. w Koziorożcu i dobrze aspektowany, to może to łagodzić?
Właśnie to samo chciałam napisać. Sama mam Urana w trójce, Merkury w Bliźniętach, i faktycznie mówię bardzo szybko i skaczę po tematach, ale nie powiedziałabym, że szokuję. Raczej że gubię rozmówców. Czy ktoś tu ma jakiś naprawdę wyrazisty przykład tej 'szokującej mowy'? Bo zastanawiam się, gdzie jest granica między Uranowym sposobem komunikacji a po prostu roztargnieniem.
U mnie Uran jest w trójce w Strzelcu i mogę powiedzieć, że moja komunikacja jest często bardzo bezpośrednia do tego stopnia, że ludzie biorą to za atak, a ja po prostu mówię co myślę. Ale to co opisuje Znachorka, ta nagłość, to znam dobrze. Jakby filtr między myślą a słowem był cieńszy niż u innych. Choć zastanawiam się czy to nie jest też kwestia znaku, w którym Uran stoi?
Czytam i się zastanawiam, bo słyszałam że Uran w trzecim to też niekonwencjonalne podejście do nauki, nie tylko do mówienia. Czy to się łączy? Mam na myśli, że może ktoś z tym układem uczy się zupełnie inaczej niż wszyscy i przez to też komunikuje inaczej, bo myśli inaczej? Czy to możliwe że Uran w tej pozycji zmienia całą strukturę myślenia, a nie tylko mowę?
Mam pytanie do tych z Uranem w trójce, jak wygląda u was komunikacja pisana? Bo mówiona to jedno, ale czy w tekstach też to widać? Pytam, bo znam kilka osób z tym układem i ich wiadomości to czasem prawdziwa łamigłówka. Skróty myślowe, brakujące ogniwa, przeskoki. Jakby pisały tak jak myślą, bez etapu 'tłumaczenia dla odbiorcy'.
Słucham tej rozmowy z pewnym sceptycyzmem, bo zastanawiam się, czy każdy kto mówi nieschematycznie albo skacze po tematach, nie przypisuje tego po prostu Uranowi w trójce. Przecież wiele osób tak ma i nie ma pojęcia o swoim horoskopie. Co odróżnia faktyczne działanie tej pozycji od zwykłego stylu bycia?
Dodam tylko, że Uran w trzecim to historycznie jeden z układów łączonych z piszącymi, wynalazcami języka, reformatorami komunikacji. W niektórych starszych podejściach do astrologii humanistycznej ten dom był wręcz domem 'połączeń', nie tylko mowy. Więc pytanie Jasminki o myślenie jest zasadne. Uran tu nie tylko modyfikuje mowę, on może modyfikować cały sposób przetwarzania informacji. Tylko jak ktoś z was czuje tę różnicę wewnętrznie? Bo opis z zewnątrz to jedno.
Mogę odpowiedzieć z własnego doświadczenia. Mam wrażenie, że mój mózg cały czas szuka nieoczywistych połączeń. W rozmowie ktoś mówi A, a ja już jestem przy F i muszę tłumaczyć całą ścieżkę, którą przeszedłem w sekundę. Ludzie mówią, że mam skojarzenia 'z kosmosu'. Nie wiem czy to Uran, ale to całe życie tak mam. I Uran w trójce u mnie stoi, więc może coś w tym jest.
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć jak w ogóle sprawdzić czy mam Urana w trzecim? Urodzilam się i mam datę i godzinę, ale nie wiem jak to policzyć. Przepraszam że się wtrącam z takim pytaniem, ale ten wątek mnie wciągnął bo czuję, że mogę mieć coś podobnego.
Ja też sprawdziłam ostatnio swoją mapę przez ten Astro.com i mam Urana w trzecim, ale w Wadze. I teraz czytam ten wątek i faktycznie, mam trudność z wyrażaniem się wprost. Zamiast powiedzieć co myślę, owijam w bawełnę, robię dygresje, a potem i tak trafiam w sedno ale okrężną drogą. Czy to może być właśnie ta uranowa niekonwencjonalność, tylko w wersji powietrznej?
Słuchajcie, wracając do pytania z tytułu o tym szokowanie, mam wrażenie, że ono nie zawsze jest zamierzone. To nie jest tak, że osoba z Uranem w trójce planuje szokować. Po prostu mówi to co widzi i dopiero po chwili z miny rozmówcy orientuje się, że powiedziała coś nieoczekiwanego. To jest chyba sedno tej pozycji, brak automatycznego filtra 'co inni pomyślą'. Macie tak?
Właśnie mi przyszło do głowy pytanie do Irenki i do reszty. Ten 'opóźniony wstyd' który opisałam, czy on z czasem maleje? Znaczy, czy osoba z Uranem w trójce uczy się w końcu przewidywać efekt swoich słów, czy to zawsze jest ta sama pętla?
To co opisuje Adept bardzo mi bliskie. Chociaż zastanawiam się, czy ta pauza to rzeczywiście kwestia układu w mapie, czy po prostu pewne osoby są bardziej świadome niż inne niezależnie od astro. Bo znam kogoś bez Urana w trzecim, kto mówi równie nieprzewidywalnie. Tyle że nie wynika to z żadnej głębszej wizji, tylko z chaosu myślowego. I tu jest dla mnie różnica.
Właśnie, Znachorka dotknęła czegoś co mnie zastanawia od początku. Skąd wiadomo, że to 'głębsza wizja' a nie po prostu nieuporządkowane myślenie? Jak to odróżnić w praktyce? Bo z zewnątrz może to wyglądać identycznie.
Sprawdziłam na Astro.com jak mi Pelagia radziła i mam Urana w trzecim w Skorpionie. Nie wiem co to dokładnie znaczy, ale czytam tu opisy i kilka rzeczy do mnie trafia. Zwłaszcza to z pisaniem wiadomości bez kontekstu. Moje znajome mówią że moje SMS-y to szarady. Czy Skorpion tam coś zmienia w tej komunikacji?
To jest dobry trop. Uran daje zasadę działania, ale znak filtruje jak ta zasada się przejawia. Pytanie do Bazylii, czy te twoje wiadomości są wieloznaczne celowo, czy po prostu skaczą po tematach? Bo to by potwierdzało albo zaprzeczało temu co mówi Andromeda.
Szczerze mówiąc sama nie wiem. Moje wiadomości pewnie są wieloznaczne, ale nie robię tego celowo. Czasem sama nie rozumiem co chciałam napisać jak czytam to po czasie. Więc może obie rzeczy naraz?
Bazylia, to co opisujesz jest typowe dla silnych aspektów Uranowych w trzecim. Ta wieloznaczność nie jest strategiczna, ona wynika z tego, że umysł przetwarza na kilku poziomach jednocześnie i nie wszystko trafia do słów w porządkującej formie. Mam pytanie do was wszystkich, czy ktokolwiek z Uranem w trzecim ma też problemy z linearnym opowiadaniem historii? Znaczy, zaczynacie od końca, potem środek, potem gdzieś tu wrzucacie początek?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie skojarzenie. W tarocie Wieża to karta, która jest właśnie o Uranie i o nagłym przerwaniu dotychczasowego porządku. Kiedy wyciągam ją w kontekście komunikacji na czyjejś sesji, to często widzę coś dokładnie takiego, coś zostało powiedziane i zburzyło konstrukcję. Czy ktoś z Uranem w trzecim czuje, że jego słowa potrafią fizycznie zmieniać dynamikę w pomieszczeniu?
No dobra, ale 'zmiana energii w pomieszczeniu' to jest coś czego nie da się zmierzyć ani opisać poza subiektywnym odczuciem. Może po prostu powiedziała coś nie na temat i ludzie byli skonsternowani? Dlaczego to ma być Uran a nie zwykła niezręczność?
No dobra, ale 'zmiana energii w pomieszczeniu' to jest coś czego nie da się zmierzyć ani opisać poza subiektywnym odczuciem. Może po prostu powiedziała coś nie na temat i ludzie byli skonsternowani? Dlaczego to ma być Uran a nie zwykła niezręczność?
Ale Celestyn ma rację w jednej kwestii, mianowicie sami często nadinterpretujemy. Znam siebie i wiem, że jak coś pójdzie nieoczekiwanie, to od razu szukam w mapie uzasadnienia. Pytanie, czy to uczciwe podejście. Chociaż z drugiej strony, czy wzorzec zachowania widoczny przez całe życie naprawdę da się wytłumaczyć samą niezręcznością?
To jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Sama się nad tym zastanawiałam. Znam osoby, które odkryły swój Uran w trzecim w okolicach trzydziestki i mówiły, że 'nagle wszystko się ułożyło', ale wzorzec komunikacji miały od dziecka. Ich rodzice opowiadali o tym, zanim córka czy syn w ogóle zainteresował się astrologią. To dla mnie jest mocniejszy argument niż jakiekolwiek cytowanie podręcznikowej interpretacji.
To jest właśnie ten punkt, który dla mnie był przekonujący. Moja mama mówiła, że jako dziecko zamiast pytać 'czy mogę wyjść na podwórko', pytałem 'a jak myślisz, co by się stało gdyby wszyscy sąsiedzi nagle zamienili się domami'. I ona to mówiła lata zanim ja cokolwiek wiedziałem o Uranie. Więc nie wymyśliłem tego pod wpływem interpretacji.
Wracając do początku tej dyskusji, bo ona trochę odpłynęła w stronę 'czy astrologia w ogóle działa'. To ciekawe, ale to inny temat. Mnie bardziej interesuje jak wy, którzy macie ten układ, radzicie sobie z tym w codziennych relacjach? Bo jedno to rozumieć skąd to przychodzi, a drugie to żyć z tym na co dzień. Czy ktoś wypracował jakiś sposób?
To co Irenka opisuje to de facto zarządzanie swoim stylem komunikacji. I wydaje mi się, że to jest właśnie to, co dojrzalsze podejście do każdego trudnego układu w mapie daje, nie zmianę natury, ale większą świadomość jak ta natura działa i jak o niej poinformować innych.
