Wikusia, odpowiem szczerze - u mnie nie każda decyzja była błędna. Wiele z tych 'pewnych' kroków sprawdziło się świetnie. Problem polega na tym, że nie umiałem odróżnić sytuacji, gdy moja pewność była uzasadniona, od sytuacji, gdy była złudzeniem. I to jest chyba sedno.
Jasiek, ale czy po latach widzisz jakiś wzorzec w tych sytuacjach, które się nie udały? Coś wspólnego - rodzaj decyzji, okoliczności, ludzie zaangażowani?
To co mówisz jest naprawdę ciekawe, bo sugeruje, że terapia na ten aspekt to nie praca z wykresem, ale praca z otoczeniem. Dosłownie - zbuduj sobie zewnętrzny hamulec, bo wewnętrzny jest uśpiony.
Mnie to uderza, bo ja z moją kwadraturą mam dokładnie odwrotny problem - za bardzo słucham innych i się w tym gubię. Więc Jasiek potrzebuje więcej zewnętrznego głosu, a ja muszę go uciszać. To trochę śmieszne, że te dwa aspekty prowadzą do tej samej pracy, tylko z różnych stron.
A wracając do pytania Marlenki o Saturn w różnych domach - co z Saturnem w pierwszym? Bo to chyba najsilniejsza pozycja jeśli chodzi o wyrażanie siebie, i trygon ze Słońcem w tej konfiguracji musiałby być bardzo widoczny w zachowaniu na zewnątrz?
Ale właśnie - czy ta 'fasada' jest zawsze fasadą? Bo zaczynam się zastanawiać, czy nie jest tak, że dla jednych trygon Słońce-Saturn to rzeczywiście dojrzałość, a dla innych tylko jej pozory, i decyduje o tym coś innego w wykresie, a nie sam aspekt.
Marlenka, to jest dokładnie to, z czym się zmagam od początku tego wątku. Nie wiem, czy moja dojrzałość w pewnych obszarach jest prawdziwa czy performowana. I szczerze mówiąc, zewnętrzni obserwatorzy chyba też nie wiedzą. To jest ta głęboka zagadka tego aspektu.
Performowana dojrzałość - to brzmi jak tytuł jakiejś książki 🙂 Ale serio, jak można w ogóle sprawdzić u siebie, czy się jest naprawdę dojrzałym w decyzjach czy tylko tak myśli?
Może jedynym testem jest czas i efekty? Ale to nie jest zbyt praktyczna wskazówka, skoro trzeba czekać na wyniki, żeby wiedzieć, że decyzja była ślepa. I właśnie tu wracamy do początku - do pytania czy dojrzałość z tym aspektem przychodzi naturalnie, czy trzeba na nią zapracować. Bo chyba odpowiedź po tych wszystkich postach jest - naturalnie przychodzi tylko pewność siebie w decyzjach, a dojrzałość w sensie krytycznego myślenia o sobie to już inna sprawa.
To pytanie Wikusi mnie zatrzymało - jak sprawdzić, czy jest się naprawdę dojrzałym czy tylko tak myśli. I chyba jedyny sposób to właśnie ta zewnętrzna weryfikacja, o której mówił Jasiek. Ale skoro sam przyznał, że konsultowanie z innymi pomagało - to może właśnie na tym polega dojrzałość z trygonu? Nie w tym, że się jest nieomylnym, ale w tym, że się w końcu uczy szukać korektury?
No właśnie, i tu jest chyba sedno całego wątku. Trygon Słońce-Saturn jest z nami od początku, a jednak dojrzałość - ta prawdziwa, nie performowana - wydaje się przychodzić dopiero po jakichś konkretnych doświadczeniach. To w takim razie co robi ten aspekt? Tylko ułatwia? Czy w ogóle pomaga?
To by tłumaczyło dlaczego Jasiek długo nie widział wzorca w swoich decyzjach. Nie dlatego, że był nieinteligentny - tylko dlatego, że aspekt nie dawał żadnego sygnału bólowego. Czy dobrze to rozumiem?
Derenka, to naprawdę celne. Dokładnie tak to odczuwałem - brak sygnału bólowego. Kwadratury bolą. Mój trygon nie bolał, dopóki coś naprawdę nie poszło źle. I nawet wtedy pierwsza myśl była 'to okoliczności, nie ja'.
To jest przerażająco uczciwe wyznanie. I zastanawiam się, czy to nie jest po prostu mechanizm obronny, który ten aspekt wzmacnia. Nie astrologia jako wróżbiarstwo, tylko jako opis schematu - Słońce wzmacniane przez Saturna daje taką strukturę ego, że wszelkie błędy łatwiej jest przypisać zewnętrznemu.
Ale chwila, bo się gubię. Mówicie że trygon wzmacnia ego obronnie - ale wcześniej Obserwatorka pisała, że może dawać spokój i stabilność. To są dwie całkiem różne rzeczy, prawda? Skąd wiadomo, które to jest u danej osoby?
Czyli jakby trygon dawał tarczę? I ta tarcza wygląda jak dojrzałość, ale od środka jest czymś innym?
Ale jak rozpoznać, czy własna tarcza jest ze strachu czy z siły? To brzmi jak coś, czego nie da się ocenić samemu - właśnie dlatego, o czym mówił Jasiek, że jest się w ślepym polu.
Ninka, to uderza mnie osobiście. Bo właśnie tak działam - racjonalizuję. I naprawdę wierzę w momencie tej racjonalizacji, że słucham. Dopiero po czasie widzę, że nic się nie zmieniło w moim sposobie myślenia po tej 'otwartej rozmowie'.
Jasiek - a to się zmienia z wiekiem? Pytam szczerze, bo Saturn w astrologii jest związany z dojrzewaniem przez czas i przez Saturna powrotnego. Czy po swoim Saturn return zauważyłeś jakąś różnicę w tym mechanizmie?
To jest chyba jeden z nielicznych momentów w tym wątku, gdzie pojawia się coś pozytywnego w tym aspekcie - że po Saturn return może zacząć działać inaczej. Czy to jest ogólna reguła w astrologii, że trygony 'dojrzewają' z wiekiem, czy to specyfika Saturna?
Czyli wracamy do pytania z tytułu wątku - czy dojrzałość przychodzi naturalnie. I odpowiedź po tych wszystkich postach jest chyba 'nie do końca'. Przychodzi potencjał, ale nie sama dojrzałość. Dobrze to rozumiem?
Derenka, tak - potencjał, nie sama dojrzałość. I mam wrażenie, że właśnie ta różnica jest przez wiele lat niewidoczna. Bo potencjał wygląda jak dojrzałość. Sam przez długi czas myślałem, że jestem po prostu spokojnym, zrównoważonym człowiekiem. A dopiero po czasie zobaczyłem, że to była głównie szczelność, nie równowaga.
Szczelność zamiast równowagi - to jest naprawdę dobre rozróżnienie. Ale mam pytanie: czy to w ogóle da się zobaczyć z zewnątrz? Bo z tego co piszesz, obaj wyglądacie tak samo - spokojnie. Skąd ktoś z boku może wiedzieć, z czym ma do czynienia?
Myślę, że z zewnątrz widać to w sytuacjach kryzysowych. Ktoś ze szczelnością w środku środku może wyglądać spokojnie, ale kiedy coś naprawdę wywraca jego plan do góry nogami, reaguje albo zamrożeniem, albo nagłą irytacją. Ktoś z prawdziwą równowagą jest bardziej elastyczny - może być poruszony, ale nie zamknięty.
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale: jak w ogóle wiadomo, że ma się ten aspekt? Znaczy, czy to jest coś, co każdy może sprawdzić w jakimś kalkulatorze, czy potrzeba do tego astrologa?
Tylko że interpretacja 'na papierze' i to, co rzeczywiście widać w życiu, to dwie różne rzeczy - o czym właśnie rozmawiamy od jakiegoś czasu. Można mieć ten aspekt i w ogóle nie rozpoznawać się w tym opisie. Albo rozpoznawać, ale powierzchownie.
I tu jest chyba odpowiedź na pytanie z tytułu wątku - dojrzałość nie przychodzi z samego posiadania aspektu. Przychodzi, jeśli się z nim aktywnie pracuje. A trygon nie daje impulsu do pracy, bo nie boli. Więc można przez całe życie mieć ten potencjał i nigdy go nie uruchomić.
