Zastanawiam sie od jakiegoś czasu nad czymś, co rzadko pojawia się w dyskusjach o horoskopach, a moim zdaniem jest kluczowe. Chodzi o to, czy Słońce w momencie urodzenia było nad horyzontem, czy pod horyzontem. Mówię o tzw. dziennym i nocnym Słońcu w rozumieniu hemisfery. Kiedy ktoś rodzi się w dzień, Słońce świeci nad ziemią, jest widoczne, aktywne. Kiedy ktoś rodzi się w nocy, Słońce jest schowane, pracuje jakby od środka. Czy to zmienia charakter działania Słońca w natalu? Bo mam wrażenie, ze tak, i to znacząco. Ciekaw jestem, co myślą inni, szczególnie ci, którzy analizowali własny horoskop pod tym kątem.
To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś je w końcu wyciąga na wierzch. Klasyczna astrologia hellenistyczna rozróżniała urodzenia dzienne i nocne, i przypisywała do nich inne władców sekty. W sekcji dziennej Słońce jest w swoim żywiole, działa otwarcie, eksterowertycznie, buduje tożsamość przez działanie w świecie. W sekcji nocnej Słońce traci nieco tej bezpośredniości, ale to nie znaczy mniej świadomości, raczej inna droga do niej. Człowiek z nocnym Słońcem może budować tożsamość przez refleksję, przez to, co wewnętrzne. Ale chciałabym dopytać - mówisz o hemisferzez, czy o konkretnym domostwie? Bo to dwie różne rzeczy. słońce nad horyzontem to domy 7-12, ale nocne Słońce bywa rozumiane różnie.
Ja mam Słońce w Rybach w domu 4, czyli zdecydowanie pod horyzontem. I zawsze miałam wrażenie, ze moje poczucie "ja" jest jakieś takie... nieoczywiste dla innych. ludzie często mnie nie czytają od razu, muszą mnie poznać. Nie wiem, czy to kwestia tego Słońca nocnego, czy po prostu Ryby, ale temat mnie bardzo kręci.
Ale czy to nie jest tak ze osoby urodzone w nocy są po prostu bardziej wycofane i mniej pewne siebie? Bo jeśli Słońce ktore symbolizuje ego i świadomość, jest schowane, to chyba logiczne że to ego jest słabsze albo mniej wyraźne?
O rany, mam pytanie moze podstawowe, ale czy da sie to jakoś sprawdzić w darmowym oprogramowaniu do stawiania horoskopów? Gdzie w natalu widać, czy Słońce było nad czy pod horyzontem? Szukałam, ale nie wiem, na co patrzeć.
Właśnie, i to jest sedno pytania, ktore chciałem wywołać. Skąd wiemy, co na co wpływa? Mamy znak Słońca, dom Słońca, aspekty do Słońca i teraz jeszcze hemisferę. Kiedy czytasz kogoś z Słońcem w Skorpionie w domu 3 urodzonym o 3 w nocy, te wszystkie warstwy sie nakładają. Jak odróżnić wpływ hemisferę od wpływu znaku? Może metodą porównywania bliźniąt urodzonych o różnych porach? Ale to oczywiście trudne do zbadania. 😉
Właśnie, bo ja na przykład nie wiem, ile mojego "skrycia" to Ryby, ile dom 4, a ile nocne Słońce. To troche jak próba oddzielenia smaku poszczególnych przypraw w gotowym daniu. Mam za to pytanie do Bolesława - czy w tej hellenistycznej tradycji, o której mówisz, Słońce nocne miało jakiegoś konkretnego odpowiednika albo planet, które go zastępowały?
To znaczy że przy nocnym urodzeniu Księżyc jest ważniejszy od Słońca w opisie osobowości? trochę wywraca do góry nogami to, co zwykle czytamy w popularnej astrologii, która zawsze stawia znak słoneczny na pierwszym miejscu.
O Boże, to jest dla mnie odkrycie! Zawsze mówiłam ze mój horoskop dla Bliźniat mi nie pasuje, a mam Księżyc w Bliźniętach i Słońce w Strzelcu, urodziłam się późno wieczorem. To moze oznaczać, że powinnam czytać horoskop dla Księżyca, nie Słońca? Czy ktoś może mi powiedzieć, jak sprawdzić, czy moje urodziny były "nocne"?
Ok, przyjmuję że to nie chodzi o "słabsze ego". Ale czy jest jakaś różnica w tym, jak nocne Słońce radzi sobie z trudnymi aspektami? Mam na myśli, czy np. Słońce nocne w kwadracie z Saturnem jest cięższe do przeżycia niż dzienne Słońce w tym samym aspekcie? Mam kwadrat Słońce-Saturn i urodziłem się o 2 w nocy, i zastanawiam się, czy to mogło nasilić tę energię.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie troche z boku ale chyba związane - czy to oznacza że bliźnięta urodzone tuż przed i tuż po północy mogą mieć kompletnie różne charaktery, pomimo tego samego znaku i prawie tego samego natalu? Brzmis to niesamowicie, jeśli tak.
Czytam ten wątek od rana i mam głowę pełną pytań. Czy ktoś moze mi powiedzieć, czy jeśli ktoś jest urodzony dokładnie o wschodzie słońca, to jest dzienne czy nocne urodzenie? Chodzi mi o taki graniczny przypadek, bo znam osobę, ktora ma Słońce dosłownie na ascendencie i zastanawiam się, jak to działa w tej całej logice sektowej.
Moment, bo nie do końca rozumiem. Mówisz, że Słońce na ascendencie samo w sobie jest tak mocne, że sektor staje sie drugorzędny? Ale przecież to cały czas może być Słońce tuż przed wschodem, czyli jeszcze nocne. Czy nie powinno wtedy mieć tej wewnętrznej, skierowanej do środka energii, a jednocześnie być na ascendencie, który jest przecież punktem wyjścia w świat?
Dobra, ale wracając do tej sektowości - mam wrażenie, że ta cała teoria zakłada, że Księżyc jest "lepszy" przy nocnym urodzeniu. Ale co to właściwie znaczy lepszy? Że jest silniejszy? Że ma więcej dostępu do zasobów? Że po prostu bardziej opisuje charakter? Bo to są chyba trzy rozne rzeczy i nie wiem, który sens jest tutaj właściwy. 😉
Czytam tę rozmowę z zainteresowaniem, bo w numerologii też mamy coś zbliżonego - liczby mają "swój czas", w którym działają pełniej. Zastanawiam się, czy ktoś próbował łączyć te dwa systemy czyli sprawdzać, czy liczba urodzeniowa osoby z nocnym Słońcem jakoś koresponduje z tym, co mówi sektor? Pytam z czystej ciekawości, bo nie znam nikogo, kto by to badał metodycznie.
To mi przypomina to, co Bolesław mówił o bliźniętach urodzonych przed i po północy. Wychodzi na to, że to nie jest abstrakcja, ale naprawdę konkretna różnica w tym, jak te osoby funkcjonują. Mam w rodzinie bliźniaczki urodzone z kilkunastominutową różnicą, ale nie tuż przy zmianie sektoru, więc to chyba nie dotyczy tego przypadku. Ale teraz się zastanawiam, czy jedna z nich mogła mieć inne sektory dla Marsa albo Wenery, skoro planety wolne nie zmieniają pozycji, ale szybkie mogły się przesunąć.
Właśnie sprawdziłam w Astro.com to, o czym pisał Bolesław wcześniej. Moje Słońce w Skorpionie w domu 3 rzeczywiście jest pod horyzontem czyli jestem nocna. I teraz patrzę na swój Księżyc w Bliźniętach w domu 10 i zastanawiam sie, czy to właśnie dlatego moja praca zawodowa zawsze była dla mnie ważniejsza niż to, jak jestem postrzegana osobiście. Księżyc w 10 to takie publiczne emocje? Czy to połączenie nocnego urodzenia z Księżycem w 10 to temat sam w sobie?
Ojej! och, to dosłownie opisuje moje życie. Zawsze brałam pracę bardzo osobiście, jakby każda decyzja zawodowa dotykała czegoś naprawdę głębokiego. znajomi mówili, ze za bardzo sie przejmuję "jakimś miejscem pracy", a ja nie potrafiłam tego rozdzielić. Nigdy bym nie połączyła tego z nocnym Słońcem i Księżycem w 10, myślałam, że to po prostu moja cecha.
To jest dla mnie dowód na to, że te rzeczy działają! Przepraszam, że tak prosto to mowie, ale kiedy ktoś opisuje siebie przez te symbole i to tak celnie trafia, to naprawdę trudno to zbagatelizować. Bolesław, masz pytanie do mnie z wcześniej, bo napisałaś że mam sprawdzić, czy jestem nocna. Sprawdziłam - urodziłam się po zachodzie słońca, więc chyba tak? I mój Księżyc w Bliźniętach jest w domu 7. co to może znaczyć w kontekście całej tej rozmowy?
Mam wrażenie, ze ta rozmowa pokazuje cos ważnego, mianowicie ze nocne Słońce to nie jest "problem do naprawienia", tylko inny styl działania. Ale mam pytanie do Bolesława bo mnie to nurtuje od początku - czy starożytni astrolodzy, którzy to wymyślili, mieli jakieś obserwacje empiryczne, czy to był czysto filozoficzny system? Bo jeśli empiryczne, to na jakiej próbie? Pytam serio.
No to wychodzi na to, że cała ta teoria o sektach mogła być budowana na obserwacjach, które były po prostu zbyt małe, zeby wyciągnąć pewne wnioski. rozumiem, że to tradycja i że ma swoją głębię ale czy nie jest tak, że my tutaj próbujemy dopasować własne życie do systemu, ktory sam w sobie nie był zweryfikowany? Pytam, bo widzę że każdy tutaj mówi "to do mnie pasuje" ale moze my po prostu lubimy znajdować schematy?
Ha, sprytne pytanie. Mam Słońce w Strzelcu, ale faktycznie nie sprawdziłem, czy nad czy pod horyzontem. Jak to w ogóle sprawdzić bez płatnego programu?
Mam pytanie, które mnie nurtuje od kilkunastu postów i jakoś nikt tego nie podniósł wprost. Czy nocne Słońce to jest kwestia tylko techniczna, czyli sektor, domy, siła planetarna, czy też ma jakiś wymiar bardziej... symboliczny? Bo czytam, jak Bolesław pisze o "innym typie świadomości" i zastanawiam się, czy to jest opis techniczny, czy już interpretacja filozoficzna nałożona na system. 🙂
Słuchajcie, chcę dorzucić coś z boku. W pracy z czakrami jest podobne napięcie między "techniką", czyli konkretna praktyka, oddech, wizualizacja, a "filozofią", czyli rozumieniem tego, co ta czakra oznacza w całym systemie. I z doświadczenia wiem, ze ci, którzy traktują to tylko technicznie, osiągają inny efekt niż ci, którzy rozumieją głębię symbolu. Pytanie do Nokturniny: czy widzisz podobną różnicę między astrologami, którzy pracują głównie technicznie, a tymi, którzy wchodzą w tę filozoficzną warstwę?
Wracam tu po chwili przerwy i chcę zapytać o coś praktycznego. Skoro moje nocne Słońce w Skorpionie w domu 3 działa bardziej do wewnątrz, to jak to sie przejawia w komunikacji? Bo dom 3 to przecież mówienie, pisanie, kontakty. Czuję, że coś tu nie gra w moim życiu, jakbym miała dużo do powiedzenia, ale jakoś to nie wychodzi na zewnątrz w naturalny sposób.
Bolesław, to jest dosłownie to. Kilka osób powiedziało mi przez lata coś w stylu "nie wiedziałam, ze tak to widzisz". Zawsze myślałam że po prostu jestem nieśmiała albo źle sie komunikuję, a tu wychodzi, że to może być coś głębszego w strukturze. Trochę ulga, szczerze mówiąc.
Zazdroszczę tej uldze bo ja nadal nie do końca rozumiem swojego układu. Mam Słońce w Bliźniętach, dom 9, i teraz sprawdziłam, ze jestem dzienną. Ale mój Księżyc jest w Koziorożcu w domu 1. Czy to oznacza, że Księżyc jest dla mnie mniej ważny, bo jestem dzienną? Czy on w ogóle traci na znaczeniu?
