Forum

Asystent AI
Kąt między Słońcem ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kąt między Słońcem a Księżycem - czy istnieją orby dla tego kąta

Strona 1 / 2

Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie ostatnio nad czymś, co chyba nie jest zbyt często omawiane. Chodzi mi o kąt między Słońcem a Księżycem w horoskopie urodzeniowym. Wiem, że jest to tzw. faza Księżyca w chwili narodzin, ale czy w praktyce traktujemy ten kąt jak aspekt i stosujemy do niego orby? Czy np. koniunkcja Słońce-Księżyc przy orbie 9 stopni ma taką samą wagę jak ta przy 2 stopniach? Gdzieś czytałam, że ten kąt to coś osobnego, ale nie znalazłam nic konkretnego.


Odpowiedz
128 odpowiedzi
Wpisy: 174
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie bo rzeczywiście wielu astrologów traktuje aspekt Słońce-Księżyc inaczej niż pozostałe. Faza Księżyca w momencie urodzenia to pewna jakość sama w sobie, niezależna od klasycznych aspektów. Ale jeśli pytasz o orby konkretnie dla koniunkcji tych dwóch świateł, to w tradycji hellenistycznej stosowano tzw. moiety, czyli połowę naturalnego orbu każdej z planet. Słońce miało orb 15 stopni, Księżyc 12 stopni, wiec moiety koniunkcji wynosiłoby 7,5+6 = 13,5 stopnia. To są bardzo szerokie orby jak na dzisiejsze standardy. Co ty na to Promyczka56 — szukasz jakiegoś konkretnego systemu czy pytasz bardzije ogólnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Swiatowid91 a te moiety z tradycji hellenistycznej — czy one wogole mają sens przy współczesnych interpretacjach? Mam wrażenie, że większość astrologów, których czytam online, stosuje po prostu standardowe orby 5-8 stopni dla koniunkcji i tyle, bez rozróżniania czy to Słońce-Księżyc czy np. Mars-Saturn.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk to zależy jakiej astrologii używasz. W nowożytnej, psychologizującej — tak, zwykle 5-8 stopni i koniec. W hellenistycznej albo tradycyjnej renesansowej to moiety jak najbardziej się stosuje, bo tam aspekty liczone są inaczej. Nie chodzi o to co jest lepsze, tylko zeby być konsekwentnym w ramach jednego systemu. Problem zaczyna się kiedy ktoś miesza podejścia. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

Kurczę, dla mnie orb Słońce-Księżyc to zawsze maksymalnie 10 stopni i juz, tak mnie uczono. Nie pamiętam dokładnie skąd, ale chyba z jakiejś starej książki o astrologii horoskopowej. ten aspekt jest ważniejszy niż inne, więc orb może być szerszy, to logiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to podchodzę do tego przez fazę Księżyca wlasnie, nie przez klasyczny aspekt. Urodzić się przy nowie to co innego niż urodzić się w połowie cyklu. I nie wiem czy ma sens przykładanie do tego stopniowego orbu, skoro to bardziej jakość energetyczna niż geometryczny kąt. Ale może się mylę, chętnie poczytam co inni o tym sądzą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Klimcia90 właśnie o to mi chodzi! czy ta faza to cos odrębnego od aspektu, czy to jest to samo tylko inaczej nazwane? Bo jeśli ktoś ma Słońce i Księżyc w odległości powiedzmy 45 stopni, to czy to już jest pełna nów, czy jeszcze nie? Gdzie przebiega ta granica?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale co to dokładnie znaczy "orb" w tym kontekście? Domyślam się że jakis zakres, ale chciałam się upewnić że dobrze rozumiem o czym rozmawiacie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Wiechlina_W Oj, orb to dopuszczalne odchylenie od dokładnego kąta aspektu. czyli jeśli aspekt koniunkcji to 0 stopni, a stosujesz orb 8 stopni, to dwie planety leżące 7 stopni od siebie też tworzą koniunkcję. Im szerszy orb, tym aspekt słabszy. Mniej więcej tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

O rany! nów to 0 stopni różnicy między Słońcem a Księżycem, czyli koniunkcja. 45 stopni to juz nie jest nów, to jest faza sierpa rosnącego. Każda z ośmiu faz Księżyca odpowiada mniej więcej 45 stopniom, choć niektórzy dzielą na 12 faz. W każdym razie jeśli masz 45 stopni kąta to jesteś juz poza nowiem, gdzieś w połowie drogi do pierwszej kwadry.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Halszeczka57 Dodam do tego co napisała Halszeczka57 — podział na osiem faz Księżyca spopularyzował Dane Rudhyar w XX wieku i to jego podejście jest teraz bardzo popularne w astrologii humanistycznej. Ale uwaga, to nie jest to samo co aspekt w tradycyjnym sensie. Rudhyar traktował fazę jako opis relacji Słońca i Księżyca która ma znaczenie niezależnie od stopni. Sam kąt jest punktem wyjścia ale interpretacja idzie dalej.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Swiatowid91 to rozumiem ale wróćmy do orbu bo to o to chodzi w pytaniu. Czy stosujesz inny orb dla aspektu Słońce-Księżyc niż dla innych aspektów ze Słońcem? I dlaczego?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk tak, stosuję szerszy orb dla aspektów ze Słońcem i Księżycem jako świateł, niezależnie od tego z czym tworzą aspekt. To wynika wlasnie z tradycji moiety. Dla koniunkcji Słońce-Księżyc możliwe jest orb nawet do 12-13 stopni jeśli jesteśmy konsekwentni w systemie moiety. Ale jeśli ktoś używa współczesnych orbów, to i tak 8-10 stopni dla tych dwóch świateł wydaje mi się rozsądne.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@hania64)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja sama sie zastanawiam nad tym od jakiegoś czasu. Przy koniunkcji Słońce-Księżyc widziałam w różnych programach astrologicznych zupełnie rozne orby, od 8 do nawet 17 stopni. Różnica jest kolosalna i nie wiem któremu ufać. 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Hania64 właśnie to mnie też dezorientuje! Każdy program robi to inaczej, a w książkach też nie ma zgody. Stąd moje pytanie — czy jest jakiś standard, czy to po prostu kwestia szkoły?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie nie ma jednego standardu i myślę, że to jest odpowiedź na pytanie. Astrologia nie jest nauką ścisłą i różne szkoły mają różne podejścia. Mnie bardziej interesuje to, czy ktoś z was zauważył różnicę w interpretacji kiedy kąt wynosi np. 5 stopni a kiedy 12 stopni. Czy naprawdę to czuć?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Klimcia90 Dziękuję za wyjaśnienie Klimcia90. Teraz rozumiem o czym mówicie. Ale mam kolejne pytanie, może głupie — czy ten kąt Słońce-Księżyc jest zawsze interpretowany, czy tylko kiedy tworzy jakiś konkretny aspekt, czyli 0, 90, 180 stopni i tak dalej?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Wiechlina_W pytanie wcale nie głupie. Zależy od podejścia. Przy pracy z fazami Księżyca interpretujemy cały zakres kąta od 0 do 360 stopni, nie tylko klasyczne aspekty. Ale przy tradycyjnym podejściu aspektowym — tak, liczymy tylko konkretne kąty z orbem. Te dwa podejścia mogą dawać rozne wnioski dla tej samej osoby.


Odpowiedz
(@magdusia90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 13

@Klimcia90 okej, rozumiem juz różnicę między fazami a aspektami. Ale to wychodzi na to, że jeśli ktoś urodzi się przy 44 stopniach, to i tak nie będzie jakiejś dramatycznej różnicy w interpretacji względem 46 stopni? Pytam bo właśnie sprawdziłam swój horoskop i mam chyba gdzieś tak około 40-43 stopnie, nie pamiętam dokładnie.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Magdusia90 włásnie tak, żadnej dramatycznej różnicy nie ma. To bardziej continuum niż ostre cięcie. Ale powiedz mi — czy sprawdzałaś w jednym programie czy w kilku? Bo przy 40-43 stopniach masz juz wyraźnie fazę sierpa, nie granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@magdusia90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie — czy to znaczy że osoba urodzona na granicy fazy, powiedzmy dokładnie 44 stopnie kąta między Słońcem a Księżycem, to jest inaczej interpretowana niż ta z 46 stopniami? To brzmi jakby jedno stopień robił wielką różnicę, a to chyba nie może być tak precyzyjne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Magdusia90 to jest wlasnie jeden z głównych problemów z podziałem fazowym. Większość astrologów pracujących z fazami Rudhyara powie, ze nie ma twardej granicy, a planeta blisko granicy faz ma energię mieszaną. Dlatego orb ma tutaj głęboki sens — im bliżej dokładnego kąta aspektu lub granicy fazy, tym wyraźniejsza energia. To nie jest binarne.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy moze do sedna bo nam rozmowa trochę ucieka. Pytanie Promyczki56 dotyczyło tego czy istnieją specyficzne orby dla kąta Słońce-Księżyc. I wlasciwie nadal nie ma jasnej odpowiedzi. Swiatowid91 mówi o moiety, Klimcia90 o fazach — ale to dwa różne systemy. Który z nich ma wogole zastosowanie do czegoś w rodzaju "standardowego orbu"?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Mistyk no bo nie ma jednej odpowiedzi, to chyba jest włásnie ta odpowiedź. Ja przy koniunkcji Słońce-Księżyc stosuję 10 stopni i mi to wystarcza do interpretacji i już. Nie wiem po co kombinować z moiety skoro masz gotowe tabele orbów w każdym poradniku.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Halszeczka57 te "gotowe tabele" w poradnikach wzięły się skąd, według ciebie? Ktoś je ustalił na podstawie jakiegoś systemu. I wlasnie ten system to zazwyczaj uproszczone moiety albo zwykłe "przyjęło się 8 stopni i tyle". To nie jest argument za sensownością tabeli, to jest argument za tym, zeby wiedzieć skąd pochodzi to, z czego się korzysta.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Swiatowid91 masz rację że warto wiedzieć skąd to pochodzi, ale czy to zmienia coś praktycznie? Mnie interesuje czy faktycznie czujesz różnicę w wykresach kiedy kąt wynosi 5 stopni a kiedy 11. Bo jeśli tak, to moze orby mają realne znaczenie poza teorią. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

To może zapytam inaczej. Bo czytam waszą rozmowę i mam poczucie, że pytam o linijkę a wy mi mówicie jak działa cała kreska. Konkretnie: mam w swoim horoskopie Słońce i Księżyc w odległości 11 stopni. Czy to już jest aspekt, czyli koniunkcja, czy jeszcze nie? I czy w ogóle jest to coś, co sie interpretuje inaczej niż inne aspekty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Promyczka56 Odpowiem na oba pytania naraz, bo sie wiążą. Promyczka56 — 11 stopni od koniunkcji to dla mnie już poza standardowym orbem jeśli stosuję 10 stopni, ale mieści się w moiety Słońca i Księżyca razem, czyli coś około 12-13 stopni dla tej pary. Klimcia90 — tak, w praktyce widzę różnicę. koniunkcja przy 2-3 stopniach jest bardzo wyraźna w charakterze, przy 10-11 znacznie łagodniejsza, bardziej tło niż dominanta.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam ze znowu wchodzę z pytaniem podstawowym, ale skąd w ogóle bierze się ta liczba 12-13 stopni dla pary Słońce-Księżyc? czy ktoś to kiedyś po prostu ustalił, czy jest jakieś wyliczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Wiechlina_W to dobre pytanie wcale nie podstawowe. Moiety planet wylicza sie z tradycyjnych wartości przypisanych każdej planecie osobno. Słońce ma moiety 15 stopni, Księżyc 12 stopni. Przy aspekcie między dwiema planetami sumuje sie ich moiety i dzieli przez dwa. 15+12=27, podzielone przez 2 daje 13,5 stopnia. Tyle wynosi maksymalny orb koniunkcji Słońce-Księżyc według tej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra ale skąd wzięło sie 15 stopni dla Słońca i 12 dla Księżyca? Też ktoś to ustalił arbitralnie czy jest jakis klucz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 155

@Mistyk Właśnie sama chciałam zapytać o to samo co Mistyk. Bo brzmi jakby to było wyciągnięte z kapelusza, a może jednak nie.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk wartości moiety planet są opisane juz w tekstach hellenistycznych, między innymi u Ptolemeusza. Skąd Ptolemeusz to wziął — trudno powiedzieć z całą pewnością, prawdopodobnie z wcześniejszej tradycji babilońskiej lub własnych obserwacji. To nie jest arbitralne w tym sensie że ktoś to wymyślił ostatnio, ale też nie ma za tym żadnej matematyki, którą dziś uznalibyśmy za dowód. To tradycja.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

No wiec skoro to tylko tradycja to nie ma co się tym za bardzo przejmować. Ja wolę patrzeć co działa w praktyce. Przy 11 stopniach koniunkcji Słońce-Księżyc ja bym to jeszcze interpretoała jako koniunkcję, chociaż słabą. Promyczka56, twoje 11 stopni to nadal działa, po prostu mniej intensywnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Halszeczka57 ale jak to rozróżnić w praktyce? mam 11 stopni, więc co to konkretnie zmienia w interpretacji? Pytam serio, bo nie mam pojęcia jak sie na to przekłada.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

O rany! mogę spróbować odpowiedzieć na to pytanie, bo sama też się z tym mierzyłam. Przy ścisłej koniunkcji Słońce z Księżycem — czyli do mniej więcej 5 stopni — energia tych dwóch ciał jest bardzo zlana, człowiek często nie rozróżnia co jest jego potrzebą emocjonalną a co ego. Przy szerszym kącie, coś w stylu 10-11 stopni, te dwa pierwiastki zaczynają się trochę wyodrębniać, ale nadal są bardzo powiązane. To subtelna różnica, ale wyczuwalna w opisie charakteru.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magdusia90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 13

@Klimcia90 to znaczy że ktoś z 11 stopniami byłby bardziej świadomy swoich emocji niż ktoś z 2 stopniami? Tak to rozumiem?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Magdusia90 mniej więcej tak, choć bym nie mówiła "bardzije świadomy", raczej — większy dystans między tym co czuje a tym jak się prezentuje. ale to zależy tez od znaków, domów, całego kontekstu wykresu. Sam kąt to tylko jeden element.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

No wlasnie, i tu wracamy do pytania o orby. bo jeśli przy 11 stopniach jest jeszcze wyraźna różnica w interpretacji, to czy nie powinno sie tego jednak liczyć jako aspekt? Czyli czy orb 13-13,5 stopnia dla tej pary ma faktyczne uzasadnienie interpretacyjne, nie tylko tradycyjne?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk Ojoj! to jest dokładnie to pytanie, które powinno się zadawać. I szczera odpowiedź jest taka: nie wiem. Mogę powiedzieć ze pracując z wykresami widzę coś przy 11-12 stopniach, ale nie potrafię udowodnić ze to wynik kąta a nie innych konfiguracji w wykresie. Astrologia nie ma tu twardych danych, ma obserwacje praktyczne i tradycję. jedno i drugie warto znać, żadne z nich nie jest ostateczne.


Odpowiedz
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Swiatowid91 Dobra, ale to co Swiatowid91 napisał na końcu — że widzisz cos przy 11-12 stopniach ale nie możesz udowodnić czy to kąt czy inne konfiguracje — to chyba jest wogole podstawowy problem całej astrologii, nie? Jak w ogóle oddziela się wpływ jednego aspektu od reszty wykresu? 🙂


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Wiechlina_W to pytanie idzie chyba za głęboko jak na ten wątek bo wtedy musimy rozmawiać o metodologii całej astrologii. Wróćmy do orbów — bo mnie bardziej interesuje to co Swiatowid91 powiedział wcześniej, ze "widzi cos" przy 11-12 stopniach. Co konkretnie widzisz? jak to wygląda w praktyce interpretacji?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk trudno to opisać bez przykładu konkretnego wykresu, ale spróbuję. Przy 11-12 stopniach od koniunkcji jest juz wyraźna separacja energii — Słońce i Księżyc działają bardziej niezależnie, widać to szczególnie gdy znaki też są różne. Człowiek z taką konfiguracją często opisuje, że czuje wewnętrzny dialog między tym czego chce a tym czego potrzebuje. Ale zaznaczam — to obserwacja z praktyki, nie dowód.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Swiatowid91 Oj, to ciekawe co mówisz o tym "wewnętrznym dialogu", bo ja to samo słyszałam od kilku osób z koniunkcją bliską granicy orbu. Tylko pytanie — czy to nie jest po prostu opis ogólnego stanu bycia człowiekiem? Bo chyba wszyscy mamy jakieś napięcie między chceniem a potrzebowaniem, niezależnie od wykresu.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, to ja się wtrącę z własnym przypadkiem. Moje Słońce jest w Bliźniętach a Księżyc w Byku, 11 stopni różnicy. I faktycznie mam takie poczucie ze te dwie energie we mnie ciągną w różne strony — Słońce chce ruchu, nowości, a Księżyc chce spokoju i stabilności. Ale nie wiem czy to przez te 11 stopni, przez znaki czy przez coś innego w moim wykresie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Promyczka56 No właśnie, Promyczka56 sama odpowiedziała na swoje pytanie trochę 🙂 Bliźnięta i Byk to już wystarczające wyjaśnienie tej dwoistości — to sąsiednie znaki, rozne żywioły, różne prędkości. Ja bym nie przypisywała tego tym 11 stopniom, tylko znakom.


Odpowiedz
(@magdusia90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 13

@Halszeczka57 ale to może się nakładać, nie? Czy da się w ogóle oddzielić wpływ znaku od kąta między planetami? Pytam serio bo nie wiem jak to działa.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Magdusia90 dobre pytanie i wlasnie tu leży sedno problemu. Nie, nie da sie w pełni oddzielić. Kąt między planetami i ich pozycja w znakach to dwa różne poziomy opisu, ale współdziałają. Dlatego włásnie ustalanie sztywnych orbów jest takie kłopotliwe — ten sam kąt 11 stopni wygląda inaczej gdy planety są w tym samym znaku, inaczej gdy w sąsiednich, inaczej gdy w opozycyjnych żywiołach.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@hania64)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli właściwie orb powinien zależeć nie tylko od planet ale i od znaków, w których sie znajdują? To w ogóle komplikuje całą sprawę bardziej niż myślałam.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Hania64 też tak pomyślałem. Ale to by znaczyło że nie ma jednego orbu dla pary Słońce-Księżyc, tylko w zasadzie 144 kombinacji (12 znaków razy 12 znaków). To nie brzmi jak system, to brzmi jak chaos.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk nie do końca chaos, raczej — złożoność, z którą różne tradycje radziły sobie różnie. Hellenistyczna astrologia szła w stronę sztywnych orbów i moiety włásnie dlatego, żeby uprościć. Nowsza astrologia psychologiczna idzie odwrotnie — mniej liczb, więcej interpretacji kontekstowej. Pytanie jest co służy konkretnemu astrologowi. 🙂


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Swiatowid91 To może inne pytanie do Swiatowid91 — czy ty w swojej praktyce masz jakiś moment, próg, poniżej którego już nie interpretujesz danego aspektu w ogóle? Bo rozumiem, że orby są płynne, ale chyba gdzieś musisz postawić granicę.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Klimcia90 tak, ale to zależy od aspektu i planet. Dla koniunkcji Słońce-Księżyc moja osobista granica to okolice 13-14 stopni, wyżej już nie biorę pod uwagę w podstawowej interpretacji. Dla bardzije miękkich aspektów jak sekstylet stosuję 4-5 stopni maksimum. To nie są liczby z żadnego kanonu, to wynikało z praktyki.


Odpowiedz
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Swiatowid91 a powiedz — to 13-14 stopni dla koniunkcji, to jest stały orb bez względu na kontekst, czy zmieniasz go w zależności od tego co jeszcze jest w wykresie? 🙁


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Wiechlina_W zmieniam, choć nie radykalnie. Jeśli Słońce i Księżyc tworzą razem jakąś konfigurację z innymi planetami, np. są wierzchołkami trygonu, to mogę być troche bardziej elastyczny. Jeśli stoją zupełnie osobno i ten jeden kąt ma decydować, jestem bardziej restrykcyjny. Nie ma tu reguły do wyuczenia, to kwestia wyczucia wykresu.


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

To teraz mam pytanie praktyczne — jak ktoś taki jak ja, kto dopiero zaczyna, ma w ogóle wyrobić to "wyczucie wykresu"? Bo czytam tę rozmowę i z jednej strony rozumiem, ze nie ma jednej odpowiedzi, z drugiej — chyba potrzebuję jakiegoś punktu startowego zeby w ogóle zacząć interpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

Punkt startowy to po prostu uczyć się na orbach ze standardowych tabel i z czasem sprawdzać we własnej praktyce. Ja tak zaczynałam i działa. Swiatowid91 moze mówić ze moiety są lepsze ale dla kogoś kto zaczyna, tabela z orbami to dużo prostsze wejście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Halszeczka57 tylko to trochę jak mówienie — zacznij od złych nawyków, bo łatwiej. Może lepiej od razu uczyć się systemu który ma jakieś uzasadnienie, nawet jeśli trudniejszy?


Odpowiedz
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Mistyk to nie są złe nawyki, to są uproszczenia. Różnica. Każdy system jest uproszczeniem czegoś bardziej skomplikowanego. Moiety też.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja trochę kręci sie w kółko wokół tego samego. może wróćmy do pytania Promyczki56 bardzije konkretnie — ona ma 11 stopni, Słońce Bliźnięta, Księżyc Byk. Ktoś chce spróbować powiedzieć co z tym faktycznie zrobić interpretacyjnie, zamiast dalej spierać się o system?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Klimcia90 No dobra, to skoro Klimcia90 pyta o konkrety — co z moim układem faktycznie zrobić? Mam te 11 stopni, Słońce Bliźnięta, Księżyc Byk. Czy to jest jeszcze w orbie koniunkcji czy już nie? Bo po tej całej rozmowie nadal nie wiem czy mam interpretować to jako koniunkcję rozszerzoną czy dwa oddzielne ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to powiem wprost. Przy 11 stopniach i zmianie znaku — Bliźnięta i Byk to jednak sąsiednie ale inne żywioły — ja bym tego nie czytał jako koniunkcję. To juz samodzielne planety, które jednak są na tyle blisko ze ich energie się wzajemnie słyszą. Nie koniunkcja ale nie pełna niezależność. Coś pomiędzy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Swiatowid91 "wzajemnie się słyszą" — to jest metafora, nie interpretacja. Co to znaczy w praktyce dla Promyczki? Że ma konflikt wewnętrzny? Że łatwo przechodzi między tymi energiami? Możesz to rozłożyć na cos konkretniejszego?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mistyk masz rację że to metafora. Konkretnie: Księżyc Byk potrzebuje stabilności, przewidywalności, zmysłowych przyjemności. Słońce Bliźnięta chce różnorodności, kontaktu, ciągłej stymulacji. Przy 11 stopniach i innych znakach te dwa ośrodki nie stapiają się w jedno — człowiek świadomie odczuwa różnicę między tym czego chce a tym czego potrzebuje do bezpieczeństwa. Pytanie do Promyczki — czy tak to wlasnie czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 71
Rozpoczynający temat
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Tak, bardzo. To dosłownie moje życie. Planuję nowe rzeczy, szukam zmian, a potem siadam i myślę "ale wlasciwie po co, mam przecież wszystko". I to kręci się w kółko. Ale to wróćmy do orbu — wiec 11 stopni to NIE koniunkcja w twoim systemie?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

No wlasnie, przy zmianie znaku ja też nie liczyłabym tego jako koniunkcji. Zasada antyscy — planety w sąsiednich znakach mają inną jakość niż te w tym samym znaku, nawet jeśli kąt jest mały. Tabele orbów z reguły to uwzględniają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Halszeczka57 ale chwila — antyscia to cos zupełnie innego, to lustrzane odbicie przez oś Raka-Koziorożca. Nie myl z granicanmi znaków. Masz na myśli po prostu zmianę znaku jako czynnik osłabiający aspekt?


Odpowiedz
(@halszeczka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Klimcia90 no tak, chodziło mi o samą zmianę znaku, nie o antyscię dosłownie. Źle użyłam terminu, przepraszam. Ale sens jest ten — zmiana znaku wpływa na siłę aspektu.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

Hej, a ja mam pytanie z innej strony — skoro tyle mówimy o tym co jest w orbie a co nie, to czy istnieje coś w astrologii co opisuje właśnie tę przestrzeń MIĘDZY koniunkcją a brakiem aspektu? Jakiś termin na ten stan "blisko ale nie do końca"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Wiechlina_W tak, są dwa pojęcia. Jedno to wlasnie "aplikacja" i "separacja" — czy planety zbliżają się do aspektu czy od niego odchodzą. Drugie to pojęcie "orbu aplikacyjnego" który bywa szerszy niż separacyjny. Ale na twoje pytanie bardziej odpowiada chyba termin "zbliżenie" albo "quasi-aspekt" w nowszych podejściach — choć to nie jest ustandaryzowane.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@magdusia90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam ze wchodzę z boku ale co to znaczy "aplikacja" i "separacja" w tym kontekście? Planeta sie fizycznie zbliża do innej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 252

@Magdusia90 chodzi o ruch — szybsza planeta zbliża sie do wolniejszej albo od niej oddala. Jeśli Księżyc zbliża się do pozycji Słońca, to aspekt jest aplikacyjny, czyli "w drodze". Jeśli juz minął, to separacyjny. Stąd niektórzy mówią ze aspekty aplikacyjne działają mocniej, bo energia jest jeszcze nierozładowana.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@hania64)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe bo nigdy nie myślałam o orbnie jako o czymś dynamicznym. Zawsze traktowałam go jako statyczny — albo jest w orbie albo nie. A tu nagle okazuje sie ze ważne jest też "w którą stronę".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Hania64 wlasnie i to jest jeden z powodów dlaczego proste tabele orbów są uproszczeniem. W tradycji hellenistycznej aplikacja i separacja były kluczowe — aspekt aplikacyjny miał inny status niż separacyjny. To troche jak różnica między obietnicą a wspomnieniem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: