Forum

Asystent AI
Saturn-Wenus progre...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Saturn-Wenus progresja - czy miłość dojrzewa w nas

Strona 1 / 2

Wpisy: 397
Rozpoczynający temat
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do was, bo siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie daję rady sama dojść do wniosku. Przeżywam progresję Saturna do Wenus w swoim natalu i jest to coś, co totalnie zmieniło moje podejście do relacji. Nie jakieś dramatyczne zdarzenia zewnętrzne, tylko wewnętrzne... jakby uczucia zrobiły się cięższe, poważniejsze. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. Zastanawiam się czy to przejście w ogóle sprzyja miłości, czy raczej ją zamraża. Ktoś z was miał coś podobnego i może powiedzieć jak to u niego wyglądało?


Odpowiedz
120 odpowiedzi
Wpisy: 155
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Też to przechodziłam i mogę powiedzieć, że to jedna z bardziej wymagających progresji, jakie znam. Saturn do Wenus to nie jest czas sielanki, raczej czas weryfikacji. Dla mnie oznaczało to koniec jednej relacji, która była po prostu... niedojrzała. Bolało, ale teraz widzę, że to był ten Saturn, który powiedział 'sprawdzam'. A co masz Wenus w jakim znaku? Bo to sporo zmienia charakter tej progresji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Glozka Wenus w Pannie, w 7. domu. I to chyba dodatkowo zagęszcza ten saturnowy klimat, nie? Panna już sama w sobie bywa chłodna w uczuciach, a tu jeszcze Saturn dołącza. Ale właśnie ciekawi mnie, czy to 'zamrażanie' to tylko wrażenie, czy naprawdę coś się w nas blokuje na czas tej progresji.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

Czytam tę rozmowę i mam inne zdanie niż stereotypowe 'Saturn blokuje'. Moim zdaniem ta progresja nie blokuje uczuć, tylko zmusza nas do ich przesiania. Sama mam Saturna w 5. domu natalu i nigdy nie traktowałam go jako wroga miłości. Raczej jako kogoś, kto nie pozwala mi się zakochiwać byle gdzie i byle jak. Ale @Marlenka, mam pytanie, czy ta progresja jest dokładna teraz, czy już powoli odpływa?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dołączam, bo to temat, który mnie od dawna zastanawia. Słyszałam różne interpretacje tej progresji i jedni mówią, że to czas osamotnienia w miłości, a inni, że to czas, gdy poznajemy kogoś dojrzałego i poważnego. Skąd ta rozbieżność? Czy to naprawdę zależy od natalu, czy może od tego, co osoba sama wnosi do relacji w tym czasie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Hortensja_66 Moim zdaniem rozbieżność bierze się stąd, że Saturn w progresji to jak egzamin, a każdy startuje z innego poziomu. Jeśli ktoś miał wcześniej niezdrowe wzorce w relacjach, Saturn pokaże to bezlitośnie. Jeśli ktoś był już gotowy na dojrzałą miłość, ta progresja może faktycznie przynieść właśnie taką relację. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, ale ja mam tezę, że ta progresja zawsze najpierw coś zabiera, zanim coś da. Czy wy też to tak odczuwałyście? Że jakby musiał być ten etap 'straty' albo 'pustki' zanim coś nowego i poważniejszego mogło wejść?


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam i mam mieszane uczucia. Trochę sceptycznie do tego podchodzę, bo skąd wiadomo, że to akurat ta progresja odpowiada za zmiany w uczuciach, a nie po prostu... dojrzewamy z wiekiem? Nie kwestionuję astrologii w ogóle, ale jak odróżnić wpływ Saturna od normalnego procesu dojrzewania emocjonalnego, który i tak by nastąpił?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Pelcia Rozumiem ten sceptycyzm i sama go miewam. Ale powiem tak, mam 34 lata i przez ostatnie kilkanaście lat różnie to wyglądało. Akurat teraz, gdy progresja jest dokładna, poczułam ten 'ciężar' uczuć wyjątkowo wyraźnie i zbiegło się to z konkretnym transitem Saturna do mojej Wenus natalu. Nie twierdzę, że to jedyna przyczyna, ale zbieżność jest za duża, żeby ignorować.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Pelcia porusza ważną kwestię, którą w astrologii często się pomija. Astrologia działa najlepiej jako mapa, nie jako wyrok. Ta progresja może opisywać wewnętrzny proces, który i tak by się odbył, ale Saturn wskazuje jego czas i temat przewodni. To trochę jak pory roku, wiosna i tak przyjdzie, ale wiedza, że jest teraz, pomaga lepiej się przygotować.


Odpowiedz
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wedrowiec Okej, to jest argument, który do mnie przemawia. Mapa, nie wyrok. Ale w takim razie jak tej mapy używać praktycznie? Jeśli wiem, że mam tę progresję, to co z tą wiedzą zrobić? Tylko obserwować, czy coś robić inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 480
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo konkretne pytanie i dobrze, że padło. Ja na przykład w czasie podobnego przejścia świadomie zwolniłam z romantycznymi decyzjami. Nie dlatego, że Saturn mi nakazał, ale dlatego, że sama czułam, że potrzebuję czasu na przemyślenie, czego naprawdę chcę od relacji. Ta progresja jakby daje ci pretekst, żeby nie działać pod wpływem emocji. Ale to moje subiektywne odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

A ja chciałam zapytać, bo jestem tu bardziej od strony afirmacji i samorozwoju niż czystej astrologii, czy ta progresja ma jakiś związek z pracą nad sobą? Bo słyszę tu dużo o relacjach zewnętrznych, a zastanawiam się, czy Saturn-Wenus nie dotyczy też relacji z samą sobą i tego, jak siebie traktujemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Renia60 To bardzo dobre pytanie i myślę, że to jest wręcz klucz do tej progresji. Wenus to też nasza samoocena i poczucie własnej wartości. Saturn ją testuje. Ja to odczułam właśnie tak, że zaczęłam kwestionować, czy naprawdę traktuję siebie tak, jak powinnam w relacjach. Czy nie daję za dużo, a biorę za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

I to jest piękne ujęcie, ale jednocześnie trochę mnie to niepokoi. Bo jeśli Saturn testuje samoocenę przez Wenus, to czy w tym czasie jest ryzyko, że ta samoocena mocno spada? Że człowiek zaczyna się czuć niewarty miłości zamiast to przepracować zdrowo?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Na to pytanie mogę odpowiedzieć z własnego doświadczenia i niestety tak, bywa z tym różnie. Znam osoby, które w tej progresji wpadły w duże zwątpienie co do siebie. Ale znam też takie, które ją przeszły i wyszły z tego silniejsze i spokojniejsze w kwestii miłości. Myślę, że tu naprawdę dużo zależy od tego, z jakimi zasobami wewnętrznymi wchodzimy w to przejście.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@rozyczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam cały wątek i mam pytanie może trochę z innej strony. Mówimy o dojrzewaniu w miłości, ale co to właściwie znaczy 'dojrzała miłość' w kontekście astrologii? Bo dla mnie to brzmi trochę... zimno? Jakby dojrzałość w miłości to była taka trochę zrezygnowana akceptacja, a nie prawdziwe uczucie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Rozyczka Wręcz przeciwnie, i to jest nieporozumienie, które często się pojawia. Saturn nie chłodzi uczuć, Saturn je ugruntowuje. Możesz kochać z pełnym żarem, ale jednocześnie z pełną odpowiedzialnością. Dojrzała miłość to nie jest mniej miłości, to miłość, która wie, co robi i jest gotowa pracować, a nie tylko czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Och, ten wątek to naprawdę otworzył mi oczy, tyle tu mądrych spostrzeżeń! Chciałam tylko dodać, że sama niedawno robiłam swój horoskop progresywny i zobaczyłam, że mam Wenus zbliżającą się do koniunkcji z Saturnem progresywnym i szczerze, bałam się tego. Ale po przeczytaniu tej dyskusji chyba trochę inaczej na to patrzę. Dziękuję wam za tę rozmowę, naprawdę 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale ile czasu trwa ta progresja tak z grubsza? Bo czytam to wszystko i brzmi jak coś, co może ciągnąć się latami, a to trochę przytłaczające jeśli przez cały ten czas ma się testować miłość i samoocenę. Chciałbym wiedzieć, czy to kwestia miesięcy czy dłużej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Guslarz W progresji wtórnej jeden stopień to mniej więcej rok. Progresja Saturna do Wenus może być aktywna przez kilka lat, zwłaszcza jeśli bierzemy pod uwagę orb. Ale najbardziej intensywny jest moment dokładnej koniunkcji albo innego aspektu. Potem to stopniowo odpływa. Dlatego ten okres ma swój wyraźny szczyt i można go obserwować.


Odpowiedz
(@cyprysik)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Darka Okej, kilka lat to jednak sporo. Ale jak rozumiem, ten orb działa w obie strony? Czyli zanim aspekt się dokładnie złoży, już coś czujemy, i po tym jak minie, też jeszcze trwa?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i to jest ważna rzecz, bo ludzie często patrzą tylko na dokładną datę, a tymczasem ta progresja zbliżająca się i odchodząca to już jest praca. Jak fala, która wchodzi i schodzi powoli.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Glozka To mi trochę ulżyło, bo sama mam ten aspekt w trakcie formowania się od jakiegoś czasu i zastanawiałam się, czy to co czuję teraz, to już jego działanie, czy jeszcze nie. Rozumiem, że można to traktować jako tak zwany czas przejścia, nie jeden konkretny moment?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Hortensja_66 Dokładnie tak to rozumiem i chyba właśnie dlatego ludzie mają takie rożne doświadczenia z tą progresją. Bo jedni łapią ją na początku, inni w środku, a jeszcze inni dopiero jak mija, to się orientują, co się właściwie działo.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle poznać, że to już mija? Bo Saturn w progresji odchodzi chyba bardzo powoli i wyobrażam sobie, że trudno poczuć, że coś się kończy. Czy to bardziej czuć wewnętrznie, czy widać to w konkretnych zdarzeniach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Kabalistka05 Myślę, że to nie jest tak, że nagle czujesz, że Saturn poszedł sobie. Raczej po pewnym czasie orientujesz się, że decyzje, które podejmujesz w sprawach uczuciowych, mają inną jakość. Mniej gorączkowania, więcej spokoju. I dopiero z perspektywy czasu to widać.


Odpowiedz
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wedrowiec No ale jak tu odróżnić ten 'spokój po Saturnie' od zwykłego zobojętnienia albo zmęczenia? Bo czytając was, zastanawiam się, czy czasem nie przypisujemy Saturnowi czegoś, co jest po prostu wypaleniem uczuciowym.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Pelcia dotyka tu czegoś ważnego i nie ma łatwej odpowiedzi. Różnica, jak to widzę, jest taka: wypalenie zostawia pustkę, a ten saturnowy spokój to raczej poczucie, że wiesz, czego chcesz i nie musisz biegać za każdym błyskiem. Ale przyznam, że sama się czasem zastanawiałam, po której stronie jestem.


Odpowiedz
(@rozyczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Darka Właśnie, ta granica jest cienka. Czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić? Bo wyobrażam sobie, że ktoś, kto jest wypalony, też powie sobie, że to dojrzałość, i się okłamie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ciekawe pytanie, bo z mojej perspektywy samorozwojowej takie przejścia często kończą się jakimś przełomem albo akceptacją. Czy w tej progresji jest taki charakterystyczny moment, że człowiek po prostu wie: okej, coś się we mnie zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

O rany, to jest naprawdę trudne rozróżnienie. Chyba nigdy bym na to nie wpadła sama, że można się w tym pomylić. Czy ktoś tu miał doświadczenie, że myślał, że to dojrzałość po tej progresji, a potem okazało się, że jednak coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja powiem szczerze, że dla mnie to cały ten temat jest trochę za subtelny. Mówicie o spokoju, o jakości decyzji, o granicy z wypaleniem... no ale jak mam to zastosować do siebie konkretnie? Mam tę progresję aktywną i co, siedzę i czekam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Guslarz Nie, siedzenie i czekanie to chyba najgorsze co można robić. Jak dla mnie to jest czas aktywnej refleksji, nie bierności. Saturn nie nagradza tych, co siedzą z założonymi rękami. Nagrazdza tych, co pytają siebie trudne pytania i na nie odpowiadają uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Ale co to znaczy uczciwie w tym kontekście? Bo chyba każdy myśli, że jest szczery sam że sobą, a potem terapia pokazuje, że nie bardzo. Czy ta progresja jakoś wymusza tę szczerość, czy tylko stwarza ku niej warunki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Kabalistka05 Moim zdaniem stwarza warunki, ale też potrafi wymusić przez okoliczności. Znam osoby, które dopiero gdy coś się posypało w relacji w czasie tej progresji, musiały spojrzeć prawdzie w oczy. Saturn rzadko jest miły w tej roli, ale bywa skuteczny.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest trochę przerażające, że ta progresja może coś 'posypać', żeby coś zbudować. Czy zawsze tak musi być? Czy można przejść przez to bez większych strat, jeśli jest się świadomym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Hortensja_66 Nie zawsze musi być rozpad, ale Saturn lubi testować, co jest kruche. Jeśli relacja jest zdrowa i obydwoje partnerzy gotowi na głębszy poziom, progresja może tylko ją ugruntować. Problem pojawia się, gdy jest coś, co od dawna było omijane.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@czosnaczek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam zapytać o coś konkretnego. Czy ta progresja działa inaczej, jeśli mamy Wenus w znaku, który Saturn generalnie lubi, jak Koziorożec albo Panna? Bo wydaje mi się, że to musiałoby mieć znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Czosnaczek Bardzo dobre pytanie i tak, to ma znaczenie. Wenus w Koziorożcu i tak jest już trochę 'nasaturowana', więc ta progresja może być mniej wstrząsająca, bo człowiek jest niejako oswojony z tym stylem energii. Z Wagą albo Ryba może być cięższa, bo Saturn idzie pod prąd tej jakości.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@rozyczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z Wenus w Byku? Bo Byk to domicyl Wenus, ale Saturn z nim chyba nie ma tak złych relacji? Zastanawiam się, czy wtedy ta progresja to bardziej umocnienie tego, co już mamy, czy jednak też coś rozkręca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Rozyczka Byk to ciekawy przypadek, bo masz rację, że Saturn i Byk nieźle się rozumieją. Stabilność, cierpliwość, budowanie przez czas. Myślę, że przy Wenus w Byku ta progresja może zadziałać bardziej jak ugruntowanie niż wstrząs. Ale zastanawiam się, czy nie może też ujawnić przywiązania do bezpieczeństwa kosztem autentyczności? Byk potrafi trwać w relacji nie dlatego, że jest dobrze, ale dlatego, że zna.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Glozka To jest bardzo celna uwaga. Wenus w Byku w progresji Saturna może właśnie wymusić pytanie: czy trwam tu z miłości, czy że strachu przed zmianą? I to byłoby typowo saturnowe zadanie domowe, nie dramatyczne rozstania, ale takie wewnętrzne zderzenie z prawdą o własnych motywacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to teraz mam pytanie, które mnie nurtuje od chwili jak przeczytałam o tym Byku. Czy ta progresja może działać zupełnie inaczej, jeśli Wenus jest natasktowana natywnie, tzn. już w radixie ma napięty aspekt do Saturna? Czy wtedy jest jakby podwójny ładunek, czy może odwrotnie, człowiek jest już jakoś przyzwyczajony?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Hortensja_66 O, to jest coś, o czym rzadko się mówi w takich rozmowach. Mam wrażenie, że jeśli ktoś ma w radixie Wenus w trudnym aspekcie do Saturna, to ta progresja może być bardziej znajomym terenem, bo ta energia jest mu w jakiś sposób bliska od urodzenia. Chociaż to też może oznaczać, że lekcja jest głębiej zakorzeniona i trudniej ją przepracować, bo jest po prostu częścią kogoś.


Odpowiedz
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

@Darka A co z osobami, które mają w radixie harmonijny aspekt Wenus-Saturn, seksyl albo trygon? Czy progresja koniunkcji to dla nich wejście na nowy poziom tej harmonii, czy też może być zaskoczeniem, bo do tej pory wszystko szło gładko?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe zagadnienie, bo harmonijne aspekty w radixie dają pewien naturalny zasób, ale progresja i tak przynosi swoje pytania. Myślę, że przy trygonie Wenus-Saturn ktoś może być spokojniejszy, bardziej ufający temu procesowi, ale sama lekcja dojrzewania uczuciowego i tak się odbywa. Może po prostu mniej boleśnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wedrowiec 'Mniej boleśnie', ale czy naprawdę? Bo zastanawiam się, czy ludzie z harmonijnymi aspektami nie mają przypadkiem trudniej z rozpoznaniem, że coś w ogóle się dzieje. Jakby wszystko się zmieniało po cichu i oni się orientowali za późno.


Odpowiedz
(@rozyczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Pelcia, ale czy to jest złe? Znaczy, jeśli zmiana zachodzi spokojnie i bez dramatu, to może tak właśnie powinno być? Nie rozumiem, czemu dramatyczne przeżycie miałoby być bardziej wartościowe od cichego dojrzewania.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, bo czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że gdzieś pomiędzy pytaniami o Byka i trygony zgubiłem wątek. Co konkretnie ta progresja od nas wymaga? Żebyśmy się nad sobą zastanowili, zadali sobie pytania, przeżyli coś trudnego? Bo to brzmi jak opis każdego poważnego okresu w życiu, niezależnie od astrologii.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Guslarz ma trochę racji i nie powiem, że to niesprawiedliwa uwaga. Różnica jest taka, że progresja daje nam ramy czasowe i rodzaj energii, w jakiej te pytania się pojawiają. Nie mówimy, że bez Saturna nie dojrzejesz. Mówimy, że kiedy ta progresja jest aktywna, dojrzewanie uczuciowe staje się tematem numer jeden, czy chcesz, czy nie.


Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

O, to mnie trochę uspokoiło, dziękuję @Marlenka za to wyjaśnienie. Mam pytanie, może banalne, ale czy ta progresja dotyczy tylko relacji romantycznych, czy też może chodzić o miłość do rodziny, do siebie samego? Bo jak mówicie o dojrzewaniu uczuciowym, to nie wiem, czy mam myśleć tylko o partnerze.


Odpowiedz
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Julisia Bardzo dobre pytanie i wcale nie banalne. Wenus to nie tylko miłość romantyczna, to w ogóle sposób, w jaki kochamy, budujemy więzi, odczuwamy wartość siebie i innych. Saturn w progresji do Wenus może więc równie dobrze dotknąć relacji z matką, z przyjaciółką, albo właśnie z samą sobą. Skąd to pytanie, masz może jakieś konkretne przeczucie?


Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Glozka Tak naprawdę to tak. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy moje relacje z bliskimi osobami przeszły jakąś zmianę, i właśnie czytając ten wątek pomyślałam, że może to właśnie ta progresja. Ale nie chciałam od razu wszystkiego na nią zwalać, bo wiem, że to też może być po prostu życie.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

To, co mówi @Julisia, jest dla mnie ważne, bo sama zaczęłam się zastanawiać dokładnie o to samo. Czy w czasie tej progresji jest jakiś obszar Wenus, który 'wychodzi' mocniej? Tzn. czy można to wyczytać z domu, w którym Wenus stoi w radixie, albo z domu, przez który aktualnie przechodzi progresja?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Hortensja_66 Tak, dom Wenus w radixie i dom, przez który przechodzi progresywna Wenus albo progresywny Saturn, to bardzo ważny kontekst. Jeśli Wenus stoi w siódmym domu, to ta progresja będzie mocno zabarwiona tematyką partnerstwa. Jeśli w czwartym, to może bardziej rodzina i korzenie. Ale to nie zamknięte szuflady, często działa na kilku poziomach naraz.


Odpowiedz
(@czosnaczek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 39

Wchodzę znowu, bo mam pytanie w nawiązaniu do tego, co @Darka mówi o domach. A co z domem Saturna natalnego? Czy on też ma znaczenie, tzn. skąd Saturn 'patrzy' na Wenus w progresji? Czy to jest brane pod uwagę przy interpretacji?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Czosnaczek Tak, absolutnie. Dom natalnego Saturna pokazuje, w jakiej sferze życia Saturnowe lekcje są dla ciebie naturalnym terytorium, i to wpływa na charakter całej progresji. Jeśli Saturn stoi w dziesiątym, to progresja może przybrać kształt pytań o to, jak miłość wpisuje się w twoje ambicje albo społeczny wizerunek. Bardzo indywidualna sprawa.


Odpowiedz
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

A ja chciałam wrócić do czegoś, co powiedziała wcześniej @Marlenka o tym, że Saturn nagradza tych, co zadają sobie trudne pytania. Czy ktoś mógłby powiedzieć, jak te pytania konkretnie brzmią? Bo to jest dla mnie nadal trochę abstrakcyjne. Co to są te trudne pytania, które Saturnowa progresja przed nami stawia w kontekście Wenus?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

Wracam do pytania @Kabalistka05, bo to jest naprawdę ważne i nie chcę go zbyć ogólnikiem. Trudne pytania, o których mówię, to nie są jakieś filozoficzne zagadki. Raczej chodzi o coś w stylu: dlaczego wybieram tego człowieka, a nie innego? Co mi daje ta relacja, a co mi zabiera? Czy potrafię kochać bez lęku o utratę? Czy moje oczekiwania wobec partnera są uczciwe? To są pytania, które większość z nas odsyła na później, a Saturn w progresji sprawia, że 'później' się kończy.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale teraz mam pytanie, które może lekko wyjdzie poza schemat. Czy ta progresja może być w ogóle nieodczuwalna? Tzn. czy są osoby, które przez cały jej czas nie mają żadnych konkretnych doświadczeń, żadnych relacyjnych tematów, nic, i po prostu to mija?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Pelcia Myślę, że technicznie tak jest możliwe, szczególnie jeśli człowiek jest w bardzo spokojnym, ustabilizowanym miejscu życia i żadna relacja nie wymaga przebudowy. Ale rzadko. Saturn ma zwyczaj znajdować coś do przepracowania nawet tam, gdzie na pierwszy rzut oka wszystko gra. Może to wtedy być coś wewnętrznego, ledwo zauważalne przesunięcie w tym, jak postrzegasz siebie w relacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, to już jest konkretniejsze, dziękuję. Ale teraz mam kolejne pytanie, bo jak to słyszę, to brzmi jakby Saturn wymuszał rodzaj rachunku sumienia. Czy to jest zawsze tak bolesne, jak to opisujesz? Bo mam wrażenie, że niektóre z tych pytań można sobie zadać spokojnie, przy kawie, bez żadnego dramatu.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Kabalistka05, ale właśnie nie chodzi o dramat sam w sobie. Pytanie przy kawie jest możliwe, tylko że Saturn zwykle robi tak, że sytuacja życiowa sama przynosi ci te pytania, zanim zdążysz je sobie zadać w spokoju. Tzn. nie ty decydujesz, że teraz czas na refleksję, tylko coś się dzieje i nagle musisz odpowiedzieć.


Odpowiedz
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Glozka A to nie jest po prostu opis życia w ogóle? Tzn. zawsze coś się dzieje i zawsze musimy odpowiadać na pytania, które niekoniecznie sami wybraliśmy. Nadal nie rozumiem, co sprawia, że ta progresja jest specyficzna.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 870

@Guslarz, myślę że różnica jest w zagęszczeniu tematów i ich spójności. Zwykłe życie przynosi różne sytuacje, chaotyczne, niepowiązane. Progresja Saturn-Wenus sprawia, że przez określony czas wszystko, co się dzieje w sferze uczuć i relacji, ma jeden wspólny mianownik. Jakbyś obserwował wzorzec zamiast przypadkowych zdarzeń.


Odpowiedz
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wedrowiec 'Jeden wspólny mianownik', to jest ciekawe sformułowanie. Ale jak go rozpoznać? Bo jak jestem w środku jakichś relacyjnych zawirowań, to nie widzę żadnego wzorca, widzę tylko chaos. Skąd mam wiedzieć, że to jest właśnie ten czas, a nie przypadkowy zły okres?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Pelcia, ale właśnie po to jest efemerydka i sprawdzenie, czy progresja jest aktywna. Nie ufasz intuicji, sprawdzasz w kalkulatorze. Przynajmniej ja tak robię, bo sama z siebie bym pewnie przypisywała wszystko do tej progresji, nawet jak jest nieaktywna.


Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Hortensja_66 A powiedz mi, bo ja jestem w tym kompletnie zielona, jak sprawdzić, czy ta progresja jest aktywna? Chodzi o jakiś konkretny program albo stronę? I czy mogę to zrobić sama, czy lepiej żeby ktoś z doświadczeniem to przejrzał?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Julisia Są strony, gdzie wpisujesz dane urodzenia i generujesz horoskop progresywny, Astro.com to chyba najpopularniejsza. Ale rzeczywiście, na początku warto żeby ktoś z większym doświadczeniem to przejrzał, bo można łatwo się pogubić, co jest progresją, a co tranzytem. To są dwie różne rzeczy i mają inną naturę.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@rozyczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A mogę zapytać, jaka jest ta różnica między progresją a tranzytem? Bo ja czasem widzę te słowa i używam je zamiennie, ale chyba nie powinnam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Rozyczka, krótko: tranzyt to prawdziwa planeta przechodząca nad jakimś punktem w twoim radixie, teraz, w rzeczywistym niebie. Progresja to technika symboliczna, gdzie jeden dzień po urodzeniu odpowiada jednemu roku życia. Więc progresywna Wenus to nie jest prawdziwa pozycja Wenus, tylko jej miejsce w tym symbolicznym systemie. Dlatego progresje działają bardziej od środka, tranzyt Saturna czujesz zewnętrznie.


Odpowiedz
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 242

Ojej, to jest ważne rozróżnienie, bo ja chyba rzeczywiście mieszałam te dwa pojęcia. @Marlenka, to znaczy że ta cała rozmowa dotyczy czegoś, co jest stricte wewnętrznym procesem? Że nie chodzi o spotkanie konkretnej osoby czy zewnętrzne wydarzenie, tylko o to, co zmienia się w nas?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 397

@Kabalistka05 Mniej więcej tak. Progresja działa przez zmianę wewnętrznej dyspozycji. Możesz spotkać kogoś w tym czasie, ale to nie progresja tę osobę przyciąga, tylko ty jesteś inaczej nastawiona i inaczej reagujesz. Rozumiesz różnicę? Progresja zmienia filtr, przez który przeżywasz relacje.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: