Forum

Asystent AI
Aspekt Uran-Neptun ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Aspekt Uran-Neptun - czy jesteśmy rewolucjonistami duchowości

Strona 1 / 2

Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio wróciłam do tematu aspektów transpersonalnych i utknęłam na tym Uranie z Neptunem. Mam w natalu sekstyl tych dwóch i od lat zastanawiam się, czy to naprawdę robi z człowieka jakiegoś outsider'a duchowego, czy to tylko mit, który sami sobie wmówiliśmy. Bo jak czytam różne interpretacje, to wychodzi, że osoby z tym aspektem to albo geniusze duchowości, albo kompletni dziwaków. Żadnego środka. Ktoś z was ma ten aspekt i co z tym robi?


Odpowiedz
72 odpowiedzi
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Uran-Neptun to jeden z tych aspektów, który naprawdę polaryzuje interpretatorów. Sam mam koniunkcję z lat 90. i powiem ci, że to pokoleniowe - praktycznie każdy urodzony między 1988 a 1996 ma tę koniunkcję w Koziorożcu. Więc pytanie brzmi: czy mówimy o aspekcie w natalu jednostkowym, czy o tym pokoleniowym? Bo to zupełnie inna rozmowa. Który masz na myśli, Tekla73?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

Właśnie o to mi chodzi - ten podział na pokoleniowe i indywidualne. Mój sekstyl jest mocno osobisty, bo Uran siedzi w piątym domu i trigonuje Wenus, a Neptun w siódmym. Więc to nie jest tylko tło pokoleniowe, to naprawdę działa na codzienność. Ale wracając do pytania o 'dziwactwo' - @Swiatowid91, jak ty to u siebie odbierasz? Rzeczywiście czujesz jakąś misję, czy to jest raczej takie wieczne poczucie, że jesteś trochę obok?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam właśnie tę koniunkcję z Koziorożca i zawsze mi ktoś mówił, że to 'pokolenie przełomu'. Ale co to tak naprawdę znaczy dla konkretnej osoby? Że jesteśmy jakimiś rewolucjonistami? Szczerze, to czuję się raczej zagubionym przeciętnym człowiekiem niż kimś, kto zmienia duchowość świata.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Poczucie bycia obok to bardzo trafne określenie. Koniunkcja Uran-Neptun w Koziorożcu daje takie napięcie między potrzebą rewolucji a bardzo ziemską, koziorożcową potrzebą struktury. Efekt jest taki, że człowiek czuje misję, ale zaraz ją sabotuje, bo 'no przecież to nierealne'. Nie powiedziałbym, że to robi z nas dziwusów, raczej ludzi chronicznie niezadowolonych że status quo - zarówno w sensie duchowym, jak i społecznym.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajcie się chwilę, bo tu wchodzi ważny niuans. Uran rządzi nagłą zmianą, przełamaniem schematów, a Neptun to sfera iluzji i transcendencji. Kiedy te dwa rozmawiają że sobą w aspekcie - nawet 'łagodnym' jak sekstyl - to tworzy się permanentna oscylacja między trzeźwą rewoltą a mistyczną ucieczką. Stąd być może to postrzeganie jako 'dziwactwo'. Ale czy 'rewolucjonista duchowości' to etykieta, czy opis funkcjonowania? Bo to dwie różne sprawy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Medard dobrze to ująłeś z tą oscylacją, ale chcę doprecyzować jedną rzecz. Sam aspekt nie determinuje, czy ktoś jest dziwakiem czy prorokiem - to zależy od tego, jak cały horoskop 'obsługuje' ten aspekt. Jeśli masz silnego Saturna albo mocne znaki ziemi, ta energia Urana i Neptuna jest jakoś zakorzeniona. Jeśli nie ma nic co by to trzymało - no to wtedy może się zrobić z tego taki twórczy chaos, który z zewnątrz wygląda jak ekscentryzm. Jaki masz Saturn, Tekla73?


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Oleandra02 Saturn mam w Wadze, w trzecim domu, w trygonie z Merkurym. Więc teoretycznie powinien jakoś stabilizować, ale powiem ci, że przez długi czas żyłam w takim poczuciu, że wszystkie moje duchowe przekonania są 'inne' niż u większości ludzi wokół mnie. Zioła, astrologia, rytuały - to nie było coś, o czym mogłam rozmawiać z rodziną czy w pracy. Czy to właśnie to 'rewolucyjne' w sensie bycia obok mainstreamu?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 433

To co opisuje @Tekla73 to chyba doświadczenie połowy osób na tym forum, niezależnie od aspektów. Zastanawiam się, czy Uran-Neptun naprawdę odpowiada za to bycie 'innym', czy po prostu każdy kto wchodzi głębiej w ezoterykę czuje się outsiderem? Nie robię zarzutu, naprawdę pytam - jak odróżnić wpływ aspektu od zwykłego efektu zainteresowań?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Kalikst to jest świetne pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Ja bym powiedziała tak - aspekt Uran-Neptun nie decyduje o tym, CZY ktoś jest 'inny', ale o jakości tej inności. Uran sam w sobie daje bunt, nonkonformizm. Neptun daje mistykę, rozmycie granic. Razem mogą dawać kogoś, kto nie tylko czuje, że jest inny, ale aktywnie poszukuje nowych form duchowości, kwestionuję istniejące systemy. Rewolucjonista to może za duże słowo, ale 'poszukiwacz na własnych warunkach' - to bym podpisała.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@jagusieńka74)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale nie do końca rozumiem - ten aspekt Uran-Neptun to coś, co widzicie w swoich horoskopach, tak? Ja swój horoskop mam gdzieś zrobiony, ale nie wiem jak go czytać. Czy da się rozpoznać, czy ma się ten aspekt bez czytania całego wykresu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Jagusienka74 da się! Możesz wejść na astro.com, zrobić swój horoskop urodzeniowy i sprawdzić zakładkę z aspektami. Tam będzie lista i od razu widać, czy Uran i Neptun tworzą jakiś kąt. Ale sama liczba nic nie mówi bez kontekstu - tak mi przynajmniej tłumaczyły osoby bardziej doświadczone. Kiedy się urodziłaś, jeśli nie jest to sekret? To orientacyjnie można powiedzieć, czy ta koniunkcja z lat 90. cię dotyczy.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale mnie interesuje konkretny efekt. Czy ktoś z tym aspektem widzi u siebie coś wyraźnego, jakiś wzorzec w życiu? Bo czytam te opisy i wszystko brzmi pięknie, ale jak to wygląda praktycznie? Że człowiek często zmienia ścieżki duchowe? Że nie może usiedzieć w jednej tradycji? Bo ja tak mam z runami - zaczęłam, porzuciłam, wróciłam, teraz znowu gdzieś mnie ciągnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Nashira51 właśnie to skakanie między tradycjami to może być jeden z przejawów. Ale uwaga - Uran-Neptun w łatwym aspekcie (sekstyl, trygon) raczej daje elastyczność i naturalną syntezę różnych ścieżek. W napięciowym (kwadratura, opozycja) - tę frustrację, że żadna szkoła nie odpowiada w pełni. Jak masz który aspekt, jeśli w ogóle masz?


Odpowiedz
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Swiatowid91 nie sprawdzałam szczerze, bo horoskop to nie moja główna działka. Ale ta kwadratura brzmi jak opis mojego życia. Zawsze mi za mało albo za dużo w tym co robię. Pójdę sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam kwadraturę i powiem wam, że to nie jest żadna przyjemność. Ciągłe poczucie, że z jednej strony widzę co jest nie tak z mainstreamem, a z drugiej żadna alternatywa mnie też w pełni nie satysfakcjonuje. Zresztą Uran to taki planet co nie lubi kompromisów, a Neptun jest o kompromis z rzeczywistością. Jak to się bije - to boli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Damianek60 ale czy to nie jest właśnie ta energia rewolucyjna, o której mówi temat? Taka kwadratura wymusza ruch, zmianę, bo status quo jest nieznośny. Może właśnie osoby z napięciowymi aspektami są tymi właściwymi 'rewolucjonistami' - nie z wyboru, ale z konieczności. A te z trygonami i sekstylami to bardziej tacy ewolucjoniści, którzy spokojnie integrują?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Podoba mi się to rozróżnienie rewolucjonista kontra ewolucjonista. Ale mam pytanie do ekspertów - czy takie aspekty transpersonalne jak Uran-Neptun w ogóle można jakoś aktywnie przepracować, czy to jest po prostu tło, które działa niezależnie od tego, co robimy? Czy astrolog powie 'masz kwadraturę, to cierpisz' i tyle, czy da się z tym coś zrobić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Kolowa można przepracować, ale słowo 'przepracować' jest tu trochę mylące. Nie chodzi o to, żeby pozbyć się tego napięcia, bo ono jest silnikiem. Chodzi o świadome ukierunkowanie. Jeśli wiesz, że masz kwadraturę Uran-Neptun, to zamiast frustrować się tym, że żadna duchowa tradycja ci nie odpowiada, możesz świadomie szukać własnej syntezy. Rola astrologa to nie wyrok, a mapa.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę z zaciekawieniem i mam jedno pytanie, które mnie od początku nurtuje. Temat mówi o 'rewolucjonistach duchowości' - ale rewolucja dla kogo? Dla siebie, czy dla innych? Bo to dwa zupełnie różne typy. Ktoś może mieć ten aspekt i być wewnętrznie w ciągłym przewrocie, ale na zewnątrz wyglądać normalnie. A ktoś inny aktywnie buduje coś nowego, co inni przejmują. Czy astrologia to w ogóle rozróżnia?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

Właśnie, to rozróżnienie Zielarki jest kluczowe. Myślę, że Uran-Neptun w aspekcie daje impulsy w obu kierunkach, ale które wyjdzie na wierzch - to już zależy od całej reszty horoskopu. Domy, w których siedzą te planety, mówią dużo. Neptun w pierwszym to rewolucja skierowana do środka, w jedenastym - wyraźnie kolektywna. @Zielarkaa - a skąd ci się wzięło to pytanie? Bo mam wrażenie, że doświadczyłaś jednego z tych typów na własnej skórze.


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Swiatowid91 tak, mam dość wyraźne doświadczenie bycia tym 'wewnętrznym rewolucjonistą' który nigdy nie wyszedł na zewnątrz. I zawsze mi coś mówiło, że to nie jest do końca uczciwe. Jakby to energię, którą mam, trzymała w szufladzie. Nie znam swojego horoskopu na tyle, żeby wiedzieć gdzie mi Neptun siedzi, ale ta intuicja jest bardzo silna. Pytam właśnie dlatego, że zastanawiam się czy to aspekt mnie hamuje, czy odwrotnie - czy ja hamuję aspekt.


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Zielarkaa to jest bardzo dobre pytanie i myślę, że odwróciłaś problem w ciekawy sposób. Aspekty nie działają w próżni - na to jak je przeżywamy nakłada się wszystko: domy, dyspozytorzy, transyty. Ale powiem ci coś z praktyki - widziałam ludzi z silnymi aspektami Uran-Neptun, którzy przez dekady 'trzymali to w szufladzie' i dopiero jakiś tranzyt Saturna przez te planety uruchamiał ten potencjał. Saturn po raz kolejny jako ten, który wymusza konkretyzację. Czy masz może Saturna w mocnej pozycji?


Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

Szczerze? Przez długi czas w ogóle nie czułam żeby ta koniunkcja coś dawała. Dopiero jak zaczęłam się interesować astrologią to zrozumiałam, że ta moja tendencja do łączenia bardzo praktycznych rzeczy z jakimś głębszym sensem - to może właśnie ona. Koziorożec jednak robi swoje, wszystko musi mieć jakiś cel, strukturę. Ale nie wiem czy to ja jestem rewolucjonistką, czy po prostu człowiekiem który szuka sensu jak miliony innych. @Oleandra02 - jak ty odróżniasz w horoskopie kogoś kto naprawdę ma tę energię od kogoś kto po prostu ją sobie przypisuje?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Promyczka56 to jest świetne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ja patrzę czy aspekt jest mocno osadzony w horoskopie - czy planety mają silne dyspozytury, czy są w kątowych domach, czy powtarza się temat w różnych miejscach wykresu. Samozwańczy rewolucjonista to ktoś z jednym aspektem i żadnym potwierdzeniem w reszcie mapy. Ale to wciąż nie zmienia faktu, że interpretacja jest subiektywna. Skąd mam wiedzieć co ty naprawdę przeżywasz? Astrologia daje ramy, nie certyfikat.


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Zielarki mnie zatrzymało. Rewolucja dla siebie czy dla innych - nigdy tak tego nie rozdzielałam. Mój sekstyl działa chyba na obu poziomach jednocześnie i właśnie to bywa dezorientujące. Najpierw wewnętrzna zmiana, potem jakoś naturalnie wychodzi na zewnątrz, ale nigdy nie planowałam 'bycia rewolucjonistką dla innych'. To samo w sobie to trochę przewrotne - czy ktoś kto świadomie buduje swój duchowy bunt jest jeszcze autentyczny?


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Sprawdziłam w końcu swój horoskop jak mówiłam. Mam kwadrat Uran-Neptun i Neptun w dziewiątym domu. Dziewiąty to filozofia i przekonania, tak? Czyli ta frustracja, o której pisał Damianek, u mnie wyładowuje się w ciągłym szukaniu 'prawdziwej' drogi duchowej? Bo to by pasowało jak ulał do mojego życia ostatnich kilkunastu lat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Nashira51 oj tak, dziewiąty dom to będzie taki kocioł z tą kwadratą. Sam mam Urana w dziewiątym i powiem ci, że co kilka lat całkowicie zmieniałem przekonania. Nie ewoluowałem - po prostu wywracałem wszystko do góry nogami. Raz buddyzm, raz coś zupełnie innego, raz wracałem do czegoś co wcześniej odrzuciłem. To nie jest przyjemne, bo nigdy nie wiadomo na czym się stoi. A Neptun gdzie masz?


Odpowiedz
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Damianek60 Neptun mam w trzecim domu, w Koziorożcu. Trzeci to komunikacja chyba? Wyszukałam na szybko. Więc ta kwadratura działa między komunikacją a filozofią - może dlatego zawsze mam problem z przekazaniem innym tego co czuję duchowo? Albo odwrotnie - za dużo mówię o tym i nie mam cierpliwości do realizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Trzeci dom to nie tylko komunikacja - to też sposób myślenia, przetwarzania informacji, bezpośrednie otoczenie. Neptun tam może dawać rozmytość w myśleniu, trudność z konkretnymi definicjami. A kwadratura z Uranem w dziewiątym? To takie napięcie między 'czuję wielką prawdę' a 'nie potrafię jej opisać logicznie'. Dlatego właśnie ten opis z niecierpliwością do realizacji brzmi prawdziwie. Ale mam pytanie do ekspertów tutaj - jak wygląda Saturn w tym układzie u Nashiry? Bo bez tego obrazek jest niepełny.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Czytam te opisy konkretnych horoskopów i mam mieszane uczucia. Z jednej strony widzę sens, z drugiej - czy my tu nie dopasowujemy interpretacji do tego co już o sobie wiemy? To znaczy, Nashira mówi 'mam problem z przekazaniem duchowych odczuć', a my od razu mówimy 'tak, to Neptun w trzecim'. Ale czy nie byłoby tak z każdą inną konfiguracją? Nie podważam samej astrologii, ale zastanawiam się nad metodą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Kalikst to uczciwy zarzut i słyszę go regularnie. Ale myślę, że właśnie dlatego astrologia wymaga całościowego obrazu, a nie wyrwanych aspektów. Gdyby Nashira miała Neptun w trzecim i zero problemów z komunikacją - wtedy mielibyśmy problem z interpretacją. Samo dopasowanie nic nie dowodzi, zgoda. Ale powtarzalność wzorców u różnych osób z tą samą konfiguracją - to już jest coś. Pytanie tylko: jak duże masz próby?


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

Słuchajcie, wracam do czegoś co @Kalikst wcześniej podniósł, bo mam wrażenie że za szybko to odpuściliśmy. On mówił o dopasowywaniu interpretacji do tego co już wiemy o sobie. Damianek opisuje swoje doświadczenie i to brzmi bardzo prawdziwie - ale czy na pewno to aspekt? Czy po prostu tak działa bycie wrażliwcem w niezbyt wrażliwym świecie?


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 433

@Kolowa no właśnie, dziękuję że wróciłaś. Bo ja też nie dostałem przekonującej odpowiedzi na to. Świętowid mówił że trzeba patrzeć na całość horoskopu - rozumiem. Ale wtedy mówimy że jednostkowy aspekt nic nie mówi, tylko całość. To po co w ogóle wyodrębniamy Uran-Neptun i dyskutujemy o nim?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Kalikst bo aspekt to jak jeden instrument w orkiestrze. Możesz go wyodrębnić żeby go usłyszeć, ale muzyka działa całościowo. Nie chodzi o to że aspekt nic nie mówi sam w sobie - mówi coś konkretnego. Tylko nie możesz z niego wyciągnąć całego życiorysu człowieka.


Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 433

@Swiatowid91 dobra, to co konkretnie mówi Uran-Neptun sam w sobie, bez kontekstu reszty? Daj mi jedną rzecz, na którą możesz wskazać i powiedzieć - to jest to, i tylko to, aspekt. Szczerze pytam, nie podchwytliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Ja trochę obserwuję tę dyskusję i wracam do pytania, które Tekla postawiła na początku. Czy my tu rozmawiamy o aspekcie pokoleniowym czy indywidualnym? Bo koniunkcja Uran-Neptun w Koziorożcu, którą ja mam jak wiele osób z mojego rocznika, to jedno. Ale te kwadraty i sekstyle które wy opisujecie - to już jest układ indywidualny, inny dla każdego. Czy w ogóle ma sens porównywać te doświadczenia skoro mówimy o różnych aspektach?


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Ma sens, i to właśnie wychodzi w tej rozmowie. Koniunkcja to ta sama energia skupiona w jednym miejscu - niejako 'wbudowana' w sposób bycia całego pokolenia. Sekstyl czy kwadratura to napięcie między dwoma różnymi energiami, które każda osoba ma inaczej umiejscowione w swoim horoskopie. Ale wspólny mianownik jest jeden - Uran i Neptun w rozmowie że sobą zawsze przynoszą ten temat 'jak być duchowym i jednocześnie nie zwariować'. Ty jak to czujesz na co dzień, Promyczka? Ta koniunkcja coś ci daje konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wtrącę się z boku, bo czytam to od dłuższego czasu. Ten wątek o 'certyfikacie rewolucjonisty' to ciekawe, ale mnie bardziej zastanawia co z tymi co ten aspekt mają, ale w ogóle nie interesują się duchowością. Przecież większość ludzi urodzonych z koniunkcją Uran-Neptun w Koziorożcu nigdy na takim forum nie napiszę. Czy oni też są tymi duchowymi rewolucjonistami tylko o tym nie wiedzą, czy aspekt u nich wyraża się zupełnie inaczej - może przez rewolucję w biznesie albo w nauce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Ametystia to absolutnie kluczowe pytanie. Uran i Neptun to planety transpersonalne - działają na poziomie zbiorowym i ich energia może się manifestować w bardzo różnych dziedzinach. Neptun to nie tylko duchowość, to też sztuka, iluzja, media, uzależnienia. Uran to rewolucja w każdym sensie, nie tylko metafizycznym. Więc tak - ktoś z tym aspektem może być rewolucjonistą w architekturze albo w programowaniu i nigdy nie wiedział, że jego horoskop to opisuje.


Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

To co @Medard mówi jest ważne, ale jakoś mnie niepokoi. Jeśli ten aspekt może się wyrażać przez cokolwiek - przez duchowość, przez biznes, przez sztukę, przez naukę - to czy w ogóle coś nam mówi? Gdzie jest granica między 'aspekt ma szerokie pole działania' a 'aspekt można dopasować do każdego bo każdy coś w życiu zmienia'?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Kolowa ale to jest zarzut który można postawić każdej symbolice, nie tylko astrologii. To samo można powiedzieć o tarocie, o runach, o snach - każdy symbol jest wieloznaczny. Siła jest właśnie w tym, że astrologię czyta się w kontekście całości. Sama kwadratura Uran-Neptun nie mówi nic bez domów, dyspozytorów, progressji. To jak pytać 'co znaczy słowo 'jasny' bez zdania'. Znaczy tyle co kontekst mu nadaje.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że dyskutujecie już bardziej o tym czy astrologia działa w ogóle, niż o tym co robi konkretnie Uran-Neptun. Czy nie lepiej wrócić do pytania Tekli z tytułu? Czy ten aspekt naprawdę zmienia ludzi w 'dziwaków' - i czy to coś złego, czy nie? Bo mnie na przykład interesuje właśnie ta konkretna sprawa, a nie filozofia metodologii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Pentaklia90 masz rację, trochę odeszliśmy. To wracam do konkretu - bycie dziwakiem z Uran-Neptun to nie jest wybór, to taki tryb domyślny. Przez długi czas próbowałem udawać że nie mam tych przekonań, bo za dużo by sie wyróżniać. I właśnie to było najbardziej męczące, nie sama ta 'inność'. Jak ktoś z kwadratą próbuje udawać że jej nie ma, to tylko dokręca śrubę. Czy ktoś tu miał podobne doświadczenie z ukrywaniem tej energii?


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

To co Damianek mówi o udawaniu, że się nie ma tych przekonań - czy to nie jest właśnie ta ciemna strona aspektu? Bo pytanie z tytułu wątku brzmi czy stajemy się rewolucjonistami, a może najpierw stajemy się mistrzami kamuflażu własnej inności?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Pentaklia, dokładnie to. Kamuflarz to pierwsze stadium. Próbujesz być normalny, nie wychylać się, mówić to co wszyscy chcą usłyszeć. A i tak coś gryzie od środka. Nie wiem czy to Uran czy Neptun, ale gryzie porządnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Damianek60 i co zrobiłeś z tym gryzieniem? Bo to mnie ciekawi bardziej niż techniczna strona aspektu. Moment przełamania kamuflażu albo decyzja, że się go nie przełamuje - jak to wyglądało u ciebie?


Odpowiedz
(@damianek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Zielarkaa nie było jednego momentu, bardziej takie kumulowanie się. W którymś momencie zorientowałem sie, że utrzymywanie tej fasady kosztuje więcej energi niż bycie dziwakiem na widoku. Wtedy przestałem. Ale to trwało latami zanim tak pomyślałem.


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę tu zanim Swiatowid odpowie, bo to jest naprawdę dobre pytanie i sama je sobie zadawałam. Myślę że jedno co możesz przypisać samemu aspektowi to rodzaj napięcia między porządkiem a transcendencją - Uran łamie struktury, Neptun rozpuszcza granice, razem tworzą człowieka który czuje że rzeczywistość jest do przebudowania, ale nie zawsze wie jak i po co. Czy to tylko aspekt? Pewnie nie. Ale to coś co aspekt wnosi do całości.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Tekla, to co napisałaś - 'rzeczywistość jest do przebudowania ale nie wie jak i po co' - to zdanie mnie uderzyło. Bo to dokładnie to uczucie które mam od lat. Ale teraz zastanawiam się: czy to duchowość, czy po prostu chroniczne niezadowolenie? Jak wy to u siebie odróżniacie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Promyczka56 to jest jedno z trudniejszych pytań jakie można zadać sobie w tej pracy. Ja rozróżniam tak: niezadowolenie jest lepkie, kręci się w kółko i szuka winnych. To co dajesz aspiracjom duchowym, choćby niewygodne, gdzieś zmierza. Nie mówię że zawsze jest pięknie - ale jest kierunek. Masz poczucie że twoje 'przebudowywanie' gdzieś idzie?


Odpowiedz
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Ametystia szczerze? Nie zawsze. Czasem jest kierunek, czasem jest tylko chaos. Może to właśnie ta kwadratura o której Damianek mówił, jeśli dobrze rozumiem - nie koniunkcja jak moja, ale coś z tarcia?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Nawiążę do tego rozróżnienia Ametystii, bo numerologicznie też to widać - kiedy energia idzie gdzieś, zostawia ślad w liczbach i datach przełomowych. Ale tu chcę wrócić do wątku głównego: Uran i Neptun jako para to połączenie rewolucji i mitu. Każda epoka ma swojego Urana-Neptuna i każda produkuje ludzi, którzy czują że niosą coś nowego w zbiorowej świadomości. Pytanie nie jest 'czy jesteś dziwakiem' tylko 'dla kogo i po co niesiesz tę inność'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nashira51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Medard, ale jak mam wiedzieć dla kogo i po co, jeśli sama nie rozumiem do końca co niosę? To trochę jak pytać posłańca co jest w liście. Czy nie powinnam najpierw to w sobie rozgryźć?


Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Nashira51 właśnie tu jest pułapka - czekanie aż w pełni zrozumiesz, zanim zaczniesz. Uran nie czeka na gotowość. On działa przez zaskoczenie. Może bardziej chodzi o to żeby zacząć działać i po drodze zobaczyć co niesiesz?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

To co @Medard mówi brzmi motywacyjnie, ale chcę dopytać: jak to ma się konkretnie do aspektu? Bo 'działaj i po drodze się dowiesz' to dobra rada życiowa dla prawie każdego. Co tu jest specyficznie Uran-Neptun, a co jest po prostu mądrość życiowa?


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i mam takie laickie pytanie: wy wszyscy tu mówicie o tym aspekcie jakby naprawdę coś robił z ludźmi. Ale skąd wiecie że to nie jest po prostu to, że osoby które interesują się astrologią i ezoteryką są z natury bardziej skłonne do duchowych rozważań? Czyli może to nie aspekt tworzy rewolucjonistów duchowości, tylko rewolucjoniści duchowości trafiają na astrologię i w niej siebie rozpoznają?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Heksanka60 to jest uczciwe pytanie i nie mam na nie stuprocentowej odpowiedzi. Ale mam kontrprzykład: znam osoby z tym aspektem które w życiu nie interesowały się astrologią, a i tak robiły rzeczy które dokładnie opisuje ta konfiguracja - wywracały systemy, szukały głębszego sensu w nieoczekiwanych miejscach. Astrologia im tego nie sugerowała, bo jej nie znały.


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Swiatowid91 dobrze, ale mógłbyś to samo powiedzieć o kimkolwiek, kto robi nieoczekiwane rzeczy i szuka sensu. Skąd wiesz że to aspekt, a nie osobowość?


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Heksanka dotyka czegoś co w astrologii jest naprawdę trudne do obronienia metodologicznie i nie ma co udawać że jest inaczej. Nie mamy grupy kontrolnej, nie mamy podwójnie ślepej próby. To co mamy to wzorce, powtarzalność, obserwacje zbierane przez pokolenia astrologów. To wystarczy dla mnie żeby traktować to poważnie. Nie wystarczy jako dowód naukowy - i to jest różnica której nie należy zacierać.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Tekla, to co napisałaś o wzorcach i powtarzalności - rozumiem tę odpowiedź, sama bym pewnie coś podobnego powiedziała. Ale mam wrażenie że to trochę zamknięcie dyskusji zamiast jej otwarcie. Bo jeśli mówimy 'obserwacje zbierane przez pokolenia', to musimy też zapytać: przez kogo zbierane, w jakim kontekście kulturowym i z jakim confirmation bias? Heksanka dotknęła czegoś co mnie też od dawna gryzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 433

@Oleandra02 no właśnie i teraz mam wrażenie że kręcimy się w pewnym kółku. Z jednej strony mówi się że astrologia to system, który działa całościowo i nie da się wyodrębnić jednego aspektu. Z drugiej strony przychodzimy na wątek poświęcony jednemu aspektowi i rozmawiamy o nim jakby miał samodzielne życie. Które podejście właściwie stosujemy?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Kalikst oba jednocześnie i nie widzę w tym sprzeczności. Możesz analizować konkretny aspekt jako punkt wejścia do rozmowy, wiedząc że ostateczna interpretacja wymaga całości. To nie jest hipokryzja, to metodologia. Kiedy uczysz się anatomii, uczysz się najpierw pojedynczych organów, nie od razu całego organizmu.


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Swiatowid91 okej, ale w anatomii możesz otworzyć ciało i pokazać serce. W astrologii skąd wiem że to co opisujesz jako 'działanie Urana' nie jest po prostu tym że człowiek miał trudne dzieciństwo albo wrażliwą osobowość z innych powodów? Naprawdę pytam, nie próbuję zepsuć dyskusji.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@promyczka56)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to pytanie Heksanki też nie opuszcza, ale chcę powiedzieć coś innego. Nawet jeśli nie możemy udowodnić że aspekt coś robi przyczynowo, to może to nie jest właściwe pytanie? Ja używam astrologii jak mapy, nie jak wyjaśnienia. Mapa nie mówi czemu pagórek jest tam gdzie jest, tylko pomaga mi się orientować w terenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Promyczka56 to jest miłe porównanie, ale uważaj bo ono też ma granice. Mapa opisuje teren który istnieje niezależnie od mapy. W astrologii nie wiemy czy 'teren' istnieje, czy mapa go tworzy w naszej głowie. To nie znaczy że jest bezużyteczna - ale ta różnica jest istotna, prawda?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: