@Antek Ja mam Chirona w dwunastym domu i mój \'wariant\' to niewidoczność w relacjach. Wchodzę w związki i znikam w nich, przestaję wiedzieć gdzie jestem ja, a gdzie jest druga osoba. Dwunastka to granice między ja a resztą, rozpuszczanie się. I to też jest transformacja relacyjna - tylko raczej o odzyskiwaniu siebie niż o ratowaniu czy służeniu. Więc tak, ten pokoleniowy temat Plutona w Wadze ma naprawdę wiele twarzy.
Ja słucham tej wymiany o Okultyście i mam pytanie do Antka - czy jeśli ktoś ma taką konfigurację w siódmym, to czy to oznacza, że jego rola w tym pokoleniowym wzorcu Plutona w Wadze jest niejako 'gęstsza'? Że nie jest tylko niesiony przez falę pokolenia, ale sam jest jakimś jej epicentrum?
Przepraszam że wchodzę, ale 'epicentrum pokoleniowej fali' to już trochę za dużo nawet jak na ezoterykę. Serio pytam - jak to miałoby działać? Że jedna osoba bardziej transformuje relacje niż inna bo ma dwie planety zamiast jednej w danym domu?
Guslarz, rozumiem twój opór, ale mam wrażenie, że mówimy o różnych skalkach. Pajeczyna nie twierdziła, że Okultysta zmieni świat. Raczej że jego osobiste zmagania z relacjami są intensywniejsze - co może oznaczać więcej bólu, ale też więcej materiału do przepracowania. To wciąż brzmi dla mnie jak coś subiektywnego, indywidualnego.
Słucham Okultysty i Antka i myślę - ja mam Chirona w drugim domu, nie siódmym, ale moje kłótnie o pieniądze w związkach zawsze są właśnie o to. Czy daję więcej, czy biorę więcej, kto ile jest wart. Pajeczyna pytała wcześniej o moje planety w siódmym - mam tam tylko Neptun w Koziorożcu, jeśli to coś zmienia.
Wróćcie na chwilę do sedna, bo to jest naprawdę interesujące pytanie pokoleniowe. Mamy tu kilka osób z Plutonem w Wadze i różnymi Chironami, i każda opisuje inny wzorzec w relacjach. Ale wszystkie te wzorce mają jeden wspólny mianownik - relacja jako coś, nad czym się pracuje, co się analizuje, czego się wymaga. Czy to jest właśnie ta transformacja Plutona w Wadze, o której Gabrysia pisała na początku?
Edek, to co mówisz to trochę to samo, o czym Gabrysia mówiła kilka postów wyżej - wiedziała, ale dalej robiła to samo. Więc może ta 'transformacja' pokolenia Plutona w Wadze jest dopiero w toku? Że jesteśmy pokoleniem, które zaczęło rozumieć, ale jeszcze nie skończyło zmieniać?
Antek, Okultysta - słucham tej wymiany i widzę coś, co łączy kilka z nas w tym wątku. Wycofanie zamiast konfrontacji, znikanie w relacji jak u Pajeczyny, dawanie bez proszenia o wzajemność jak u mnie. Czy to jest właśnie ta wspólna twarz Plutona w Wadze - że transformujemy relacje, ale najpierw przez zobaczenie, ile w nich tracimy siebie?
Gabrysia, to co mówisz mi się układa w całość. Nasze pokolenie dostało wzorzec 'trwaj w relacji kosztem siebie', a Pluto w Wadze może oznaczać, że ten wzorzec musi umrzeć. I umiera boleśnie - przez rozstania, kryzysy, terapie. Ale czy nie każde pokolenie ma jakiś wzorzec do obalenia? Wciąż nie rozumiem, co jest specyficznie plutońskie w tym, co opisujesz.
No właśnie to jest sedno. Nie twierdzę, że to co mówicie jest fałszywe. Twierdzę, że nie ma jak tego sprawdzić. I to mnie niepokoi - bo jak coś pasuje do wszystkiego, to nie mówi nic konkretnego. Ale Gabrysia pytała mnie wcześniej czy język ma znaczenie i uczciwie - może ma. Tylko wolę wiedzieć kiedy używam metafory, a kiedy opisu rzeczywistości.
Guslarz, a co jeśli ta różnica między metaforą a opisem rzeczywistości jest mniej ostra niż myślisz? Psychologia też używa pojęć, których nie da się zważyć - 'styl przywiązania', 'nieświadomość', 'cień'. Pytam serio, nie ironicznie, bo to jest temat, który mnie samą zatrzymuje przy astrologii.
@Pajeczyna Pajeczyna, to jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Psychologia rzeczywiście używa pojęć, których nie da się zważyć - ale różnica jest taka, że przynajmniej próbuje budować falsyfikowalne hipotezy. Styl przywiązania można badać powtarzalnie, można porównywać grupy, można sprawdzać przewidywania. Astrologia tego kroku nie robi - i to jest uczciwa różnica. Ale czy to znaczy, że język astrologii jest bezużyteczny? Nie wiem. Może być użyteczny jako mapa, nawet jeśli nie jest dokładnym opisem terenu.
Zanim pójdziemy za daleko w stronę filozofii nauki - bo to ciekawe, ale odchodzimy od tematu - chcę wrócić do pytania Edka. On pytał czy transformacja Plutona w Wadze to zmiana wzorca czy zmiana świadomości. I nikt tak naprawdę na to nie odpowiedział wprost. Mnie się wydaje, że to jest pytanie albo/albo, a może nie powinno być.
Edek, to rozróżnienie mnie uderza, bo kiedy myślę o swoich relacjach, to widzę dokładnie te dwa poziomy. Przez długi czas unikałam pewnych typów ludzi i myślałam, że to jest praca. Ale potem trafiłam na kogoś zupełnie innego z zewnątrz i zrobiłam dokładnie to samo co wcześniej. To znaczy, że zmieniłam świadomość, ale nie wzorzec. I zastanawiam się czy Pluto w ogóle obiecuje tę głębszą zmianę, czy tylko ją sygnalizuje jako zadanie.
Gabrysia, to co opisujesz - nowy człowiek, stary wzorzec - to chyba jeden z najbardziej bolesnych momentów w jakiejkolwiek pracy nad sobą. Nie tylko astrologicznej. Ale mam pytanie: skąd wiesz, że to był ten sam wzorzec? Że nie było żadnej różnicy? Bo może transformacja jest stopniowa i ty jesteś w jej trakcie, a nie przed nią?
Zaklinaczka, ale to 'gotowanie' trwało do kiedy? Pluto wyszedł z Wagi w 1984. Jeśli to proces, to czy on już się skończył dla tego pokolenia, czy wciąż trwa? Bo mam wrażenie, że dużo z nas nadal jest w środku, a nie po drugiej stronie.
Wiec ten temat relacji jest dla nas zadany do konca zycia, nie tylko do pewnego momentu? To troche przytlaczajace jak sie tak patrzy z zewnatrz. Ale moze dlatego wlasnie czuje ze moje relacje sa ciagle w ruchu, nigdy nie ma tego momentu ze 'juz dobrze'?
Czekajcie, bo Okultysta mówi coś ważnego. To poczucie że nigdy nie ma 'już dobrze' - to może być właśnie plutońska pułapka. Pluto jest głęboki, ale może też uzależniać od procesu. Ktoś kto ma Plutona mocno w natalu może być tak skupiony na transformacji, że nie pozwoli sobie po prostu być w relacji bez analizowania jej co chwilę. Czy komuś z was to brzmi znajomo?
Edek, to brzmi bardzo znajomo i trochę mnie to zatrzymuje. Bo ja właśnie tak funkcjonuję - analizuję relację zanim jeszcze zdążę w niej być. Jakbym cały czas robiła audyt zamiast mieszkać w środku. I teraz mam pytanie do Antka - czy to jest wzorzec, który widać w karcie jako kombinacja Plutona i czegoś konkretnego, czy to jest moje własne coś?
@Edek Pluto sam w sobie nie daje skłonności do analizowania - to bardziej Merkury czy Panna. Ale Pluto w Wadze w połączeniu z mocnym Merkurym, albo z Panną silnie akcentowaną w karcie, może dać właśnie to - intensywną potrzebę rozumienia relacji na poziomie struktury. Żebyś mogła sprawdzić, co masz konkretnie, potrzebowałabyś pełnej analizy karty. Jakie masz inne dominujące znaki poza Wagą?
Ale słuchajcie - Gabrysia zadała wątek do całej dyskusji i teraz okazuje się, że ona sama jest w środku tego pytania, nie tylko jako obserwatorka. To mi się podoba w tym wątku. Pytanie o pokolenie stało się pytaniem o konkretne osoby. Czy to jest właśnie sposób w jaki astrologia działa - od ogółu do szczegółu, od pokolenia do jednostki?
Pajeczyna mówi coś ważnego. Wartość rozmowy i wartość wyjaśnienia to nie to samo. Rozmowa tu na pewno miała wartość - widzę to po tym, ile osób opisało coś, czego wcześniej nie nazwało. Ale czy Pluto w Wadze jest przyczyną, korelacją, czy tylko ramą narracyjną - to jest zupełnie inne pytanie i uczciwie nie wiem.
I może na tym właśnie polega ta 'transformacja' o którą Gabrysia pytała na początku? Nie że planety nas zmieniają, ale że język astrologii daje nam strukturę do nazwania tego co i tak byśmy poczuli, tylko bez słów? Pokolenie Plutona w Wadze może być po prostu pokoleniem, które miało specyficzny zestaw doświadczeń z relacjami - a astrologia daje temu imię.
@Kalinei Kalinei, to co napisałaś na końcu naprawdę mnie zatrzymało. Że może jesteśmy pokoleniem, które po raz pierwszy nazwało pewne wzorce w relacjach, bo dostało do tego język - astrologiczny, psychologiczny, jakikolwiek. Ale czy to znaczy, że przed nami ludzie tego nie czuli? Czy po prostu milczeli?
Gabrysia, czuli na pewno. Ale nie mieli struktury, żeby to opisać. I tu jest ciekawa rzecz z Plutonem w Wadze - to pokolenie dojrzewało dokładnie w momencie, kiedy psychologia relacji stawała się powszechna. Terapia par, codependency, granice - to wszystko wchodziło do języka właśnie wtedy. Trudno powiedzieć, czy Pluto to stworzył, czy tylko na to wskazuje.
Właśnie na to czekałam - bo ta synchronizacja to jest albo serce całej astrologii, albo jej najsłabszy punkt. Jeśli Pluto 'był zsynchronizowany' z kulturą, to jak to sprawdzić? Co by musiało być inaczej, żebyśmy powiedzieli, że synchronizacja nie zaszła?
Ja mialem. Dokladnie to samo. Inna osoba, inne okolicznosci, a koniec byl jakby przekalkowany. I wtedy po raz pierwszy myslalem ze to jest cos wiekszego niz przypadek. Ale nie wiem czy to Pluto, czy zwyczajne powtarzanie wzorca bo nie znasz innych sposobow.
