Forum

Asystent AI
Planeta we własnym ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Planeta we własnym znaku w synastrii - czy automatycznie kochamy tę osobę

Strona 1 / 2

Wpisy: 551
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co widzę w kilku synastriach z osobami dla mnie ważnymi. Chodzi o sytuację, gdy planeta jednej osoby wypada w znaku, który jest jej własnym znakiem domicylu. Na przykład Wenus kogoś wypada w Byku, albo Mars w Skorpionie czy Baranie. I teraz pytanie, które mnie nie daje spokoju: czy taka konfiguracja automatycznie generuje silne przyciąganie albo głębszą więź? Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy widzę coś takiego w synastrii, relacja jest jakoś... intensywniejsza. Ale nie wiem, czy to moje myślenie życzeniowe, czy jest w tym coś realnego astrologicznie. Czy ktoś z was miał taką konfigurację z kimś bliskim i co z tego wyszło?


Odpowiedz
92 odpowiedzi
Wpisy: 10
(@polaryska-x)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę ciekawy temat do rozmowy, bo sama się nad tym głowiłam. Wenus we własnym znaku w synastrii to jedno, ale Mars we własnym znaku to juz zupełnie inna energia, prawda? Moje pytanie jest takie: czy mówisz o planecie osoby A która wpada w znak rządzony przez tę samą planetę, czy chodzi o domicyl w kontekście planety osoby B? Bo to dwie rozne rzeczy i trochę mnie to różnicowanie interesuje, zanim powiem coś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Polaryska.x mam na myśli to pierwsze, czyli planeta osoby A wypada w znaku który jest jej własnym domicylem. Przykład: ktoś ma Wenus w Byku w natalnym, i jego Wenus pada na 2. dom osoby B, ale sam ten stopień jest w Byku czyli we własnym znaku Wenus. Czy ta planeta niejako "czuje się u siebie" i działa mocniej w kontekście synastrii? To mnie najbardziej interesuje.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałam różne podejścia do tego. Część astrologów twierdzi, że planeta w domicylu jest po prostu silniejsza, niezależnie od kontekstu, wiec i w synastrii jej wpływ jest wyraźniejszy. Ale to nie znaczy automatycznie że "kochamy" tę osobę. Silny Mars w Baranie jednej osoby może działać w synastrii pobudzająco ale równie dobrze może tworzyć napięcia i konflikty. Siła planety to nie to samo co harmonia.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak. W synastrii liczy się przede wszystkim to, z jakimi planetami partnera ta planeta tworzy aspekty, a nie tylko to, czy jest we własnym znaku. Wenus w Byku to Wenus w domicylu, pięknie, ale jeśli ta Wenus tworzy kwadrat z Saturnem partnera, to ta "silna" Wenus moze być wręcz źródłem napięcia i poczucia blokady. Samo bycie we własnym znaku to za mało, żeby mówić o niezwykłej relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Ale to chyba nie jest tak, że to bez znaczenia, nie? Mam na myśli, że skoro planeta jest silna we własnym znaku, to jej energia jest bardziej "czysta", bardziej wyraźna, i druga osoba to odczuwa intensywniej, prawda? Niekoniecznie musi to być dobre, ale na pewno nie jest obojętne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Wandzisia67 no tak, nie powiedziałam, że jest bez znaczenia. Tylko że "intensywniej" to nie znaczy "lepiej". Intensywna relacja może być zarówno głęboka i piękna, jak i wyczerpująca. Pytanie autorki tematu dotyczyło tego, czy to prowadzi do miłości, a ja bym się powstrzymała od takiej generalizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@cecylka)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy ktoś patrzy tez na to od strony odbiorcy tej planety. Bo jeśli moja Wenus jest w domicylu i pada na Słońce partnera, to partner doświadcza tej Wenus jako czegoś przyjemnego, wyraźnego, pełnego. Ale czy to wywoła miłość? To zależy od masy innych czynników. Sama praca z synastriami pokazuje mi, ze same planety w domicylu bez mocnych aspektów osobistych nie budują głębokiej więzi.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

Mogę opisać własną sytuację? Mam synastię z osobą, gdzie ta osoba ma Wenus w Wadze, i ta Wenus pada na moje Słońce. Waga to domicyl Wenus wiec mamy tę konfigurację o której piszesz. I naprawdę jest coś w tej relacji, co trudno opisać, jakaś łatwość, ciepło. Ale nie wiem, czy to przez ten domicyl, czy przez inne aspekty. Jak w ogóle wyodrębnić, co działa na co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Umbra włásnie, i to jest mój problem też. Kiedy mam kilka konfiguracji naraz, nie wiem, co tak naprawdę odpowiada za to szczególne odczucie. Czy ktoś próbował analizować synastrie, gdzie ta jedna konfiguracja była, a innych mocnych aspektów nie było? To by dało jakiś obraz jej siły.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest metodologicznie bardzo trudne do zrobienia, bo prawie nigdy nie mamy synastrii z jedną wyraźną konfiguracją i niczym więcej. Zawsze jest masa aspektów. Ale z obserwacji wielu horoskopów powiem tyle: planeta w domicylu w synastrii to coś, co daję jako czynnik wzmacniający, ale nie definiujący. Wenus w Byku osoby A na Słońce osoby B to piękne, ciepłe ale samo w sobie nie wystarczy na miłość.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem to i tak jest jeden z silniejszych aspektów synastrii, bo planeta we własnym znaku po prostu funkcjonuje na maksymalnych obrotach. czytałem ze takie konfiguracje to znak tzw. pokrewieństwa dusz, ze obie osoby są jakoś ze sobą rezonują na głębszym poziomie energetycznym. szczególnie jeśli to Wenus lub Księżyc.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cecylka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Donatek.pl Ojej! ta teoria o pokrewieństwie dusz przy planecie w domicylu to juz trochę nadinterpretacja. Skąd masz źródło? Bo większość klasycznych tekstów astrologicznych nie przypisuje domicylowi w synastrii aż takiego znaczenia. To jest wzmocnienie siły planety, ale "maksymalne obroty" to już mocno powiedziane.


Odpowiedz
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 111

@Cecylka no, czytałem o tym gdzieś w kontekście astromapy i synastrii, może nie pamiętam dokładnie, ale idea była taka, że planeta we własnym znaku wyraża się bez zakłóceń i dlatego partner ją odbiera czyściej, pełniej. Czy to nie ma sensu?


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens w połowie. Planeta w domicylu jest wyraźna, tak. Ale "odbiór" przez partnera to kwestia aspektów, jakie ta planeta tworzy z jego horoskopem, a nie samego faktu domicylu. Mogę mieć Wenus w Wadze, czystą i silną, ale jeśli pada na Saturna partnera w trudnym aspekcie, to ta piękna Wenus będzie przez niego odczuwana jako coś, co go ogranicza albo do czego nie może dosięgnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@polaryska-x)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania autorki tematu, bo nam trochę rozmowa uciekła. Czy takie relacje, gdzie jest planeta w domicylu jednej osoby padająca na ważne punkty drugiej, są statystycznie częstsze w związkach długotrwałych? Bo to by coś mówiło. Ktoś z was analizował jakieś serie synastrii pod tym kątem?


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie znam badań stricte na ten temat ale mogę powiedzieć, co obserwuję w praktyce. Konfiguracje, które sprawiają, ze relacja jest trwała, to zazwyczaj silne aspekty między Słońcami, między Księżycami, Wenus-Mars lub węzeł karmiczny w grze. Planeta w domicylu to jakość energii, a nie sam w sobie wskaźnik trwałości czy miłości. Można być z kimś lata i nie mieć żadnej planety w domicylu w synastrii. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

A co z domicylem Księżyca? Księżyc jest u siebie w Raku. Jeśli Księżyc osoby A jest w Raku i pada na punkty osoby B, to chyba jest cos szczególnego w tym emocjonalnym połączeniu? Pytam, bo to tez mam w jednej relacji i czuję to bardzo wyraźnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Umbra Księżyc w Raku to faktycznie coś, co wielu astrologów wyróżnia. Emocje są głębsze, bardziej instynktowne, i jeśli pada na Słońce lub Wenus partnera, to może być bardzo opiekuńcze i ciepłe połączenie. Ale czy to "automatyczna miłość"? Chyba bardziej automatyczne emocjonalne przywiązanie, co nie jest dokładnie tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale czy ktoś może powiedzieć wprost: jeśli mam w synastrii z kimś Wenus w domicylu padającą na jego Słońce, to mam szanse na związek czy nie? bo ta dyskusja jest super, ale chciałabym jakiś konkret 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunaria_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Joasia.ka Nie ma czegoś takiego jak "masz szanse albo nie masz" na podstawie jednej konfiguracji. Ale żeby nie być nieprzydatna: Wenus w domicylu padająca na Słońce partnera to jeden z cieplejszych aspektów w synastrii. Oznacza, ze ta osoba widzi cię wyraźnie i przyjemnie. Czy to wystarczy na związek? Zależy od setek innych rzeczy. Co jeszcze masz w tej synastrii?


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Lunaria_G Mam Wenus w Wadze padającą na jego Słońce w Wadze, i dodatkowo Księżyc blisko jego Ascendentu. To tyle co wiem, nie jestem w tym dobra. Czy to juz cos?


Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Joasia.ka Księżyc na Ascendenta partnera to bardzo silna więź emocjonalna, on cię "czuje" od razu, instynktownie. Razem z tą Wenus to już sporo. Ale powiedz mi, czy między wami coś w ogóle się dzieje? Bo te konfiguracje mówią o potencjale, nie o tym, że coś musi się wydarzyć samo.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

A włásnie, bo ja zawsze myślę o tym od drugiej strony. Co czuje ta osoba, na której punkty pada ta silna planeta? Czy ona to jakoś intuicyjnie wyczuwa, że cos jest inaczej? Pytam szczerze, bo mam wrażenie, że sama tak to odczuwam w jednej relacji i nie wiem, czy to astrologia, czy moje myślenie życzeniowe.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@polaryska-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Wandzisia67 To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale z tego, co obserwuję: kiedy na kogoś pada silna, czysta planeta, często mówią, że ta osoba jest dla nich "jakaś inna", bez konkretnego powodu. Czy ty tak to odczuwasz?


Odpowiedz
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Polaryska.x Właśnie tak. Ta osoba kilka razy mówiła, że jestem dla niej "wyjątkowa" i nie potrafiła wyjaśnić dlaczego. Ale nie wiem, czy wierzyć astrologicznym wyjaśnieniom, bo może to po prostu chemia.


Odpowiedz
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Wandzisia67 Mogę wtrącić coś do tego, co mówiła Wandzisia? Bo sama mam dokładnie to odczucie, że kiedy ktoś ma na mnie silną planetę w domicylu, to ja to czuję jako coś nienazwanego. Nie wiem, skąd wiem, ale czuję, że ta osoba mnie "widzi". Czy to ma jakis sens astrologiczny, czy po prostu projektuję?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Umbra To ma sens ale z zastrzeżeniem. Nie wiem, czy to jest kwestia samego domicylu, czy raczej siły aspektu między tą planetą a twoim punktem. Wenus w domicylu padająca na twoje Słońce przez tryg będzie zupełnie inna niż ta sama Wenus przez opozycję. Możesz powiedzieć, jaki to aspekt? 🙁


Odpowiedz
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Martusia61 To tryg, chyba. Różnica około czterech stopni. I faktycznie, w tej relacji nie ma napięcia, jest dużo łatwości i ciepła. Zastanawiam się teraz, czy to właśnie kombinacja domicylu plus harmonijnego aspektu robi tę różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@cecylka)
Połączone: 1 rok temu

Chemia i astrologia nie są sprzeczne. Astrologia próbuje opisać to, co czujemy jako chemia, tylko z perspektywy symboliki planet. Ale wróćmy do sedna tematu, bo Joasia zadała bardzo konkretne pytanie, a my sie znowu rozłazić zaczynamy. Joasia, powiedz jeszcze: czy wiesz, czy on ma jakis aspekt swojej Wenus do twoich planet? Bo symetria w synastrii jest ważna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Cecylka Nie wiem, jak to sprawdzić sama. Używam Astro.com ale nie ogarniam całego raportu. Mogę powiedzieć, ze jego Wenus jest w Strzelcu i... nie wiem, co z tym zrobić dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 551
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hej, Joasia, Wenus w Strzelcu to nie domicyl i nie egzaltacja, ale to nie znaczy, ze jest słaba. Ważniejsze jest to, gdzie ta jego Wenus ląduje w twoim horoskopie i jakie aspekty tworzy. Czy w tym raporcie na Astro masz listę aspektów między waszymi planetami? Zazwyczaj jest tabelka.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Powiem wprost, bo nikt tego jeszcze nie powiedział jasno: tryg Wenus w domicylu to jeden z najpiękniejszych aspektów w synastrii pod względem jakości odczuwanej więzi. Ale to nie znaczy, że automatycznie coś z tego wyniknie, bo tryg jest leniwy. Łatwość nie zawsze pcha ludzi do działania. Czasem najtrudniejsze relacje są tymi ktore coś zmieniają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 111

@Lesnica "Tryg jest leniwy" to ciekawe ujęcie. słyszałem podobne, ze trygi to aspekty, które dają tak dużo komfortu, że para nie czuje potrzeby, żeby cokolwiek w relacji budować bo i tak jest dobrze. Czy to nie jest trochę paradoks?


Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Donatek.pl To nie jest paradoks, to klasyczna interpretacja trygonu. On nie mobilizuje, nie zmusza do przepracowania czegokolwiek. Dlatego kwadraty często dają trwalsze relacje niż trygi bo strony muszą ze sobą coś zrobić, żeby to funkcjonowało. Ale to już odejście od tematu domicylu.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@rafalek72)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę w tę dyskusję z boku, bo obserwowałem ją od jakiegoś czasu. Mam pytanie podstawowe: czy jeśli ktoś ma Słońce w Lwie, to jego Słońce zawsze będzie w domicylu? Czy to musi być jeszcze cos innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Rafalek72 Tak, Słońce w Lwie to zawsze domicyl Słońca, bo Lew jest znakiem rządzonym przez Słońce. To jest stałe przypisanie. W synastrii chodzi o to, że kiedy Słońce tej osoby pada na punkty partnera, robi to z całą mocą domicylu, bez osłabień.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@polaryska-x)
Połączone: 2 lata temu

Ale tutaj pojawia się pytanie, które mnie dręczy od początku tego wątku: czy silniejsza planeta automatycznie oznacza silniejsze odczucie ze strony partnera? Bo może być tak, ze ta intensywność planety idzie "w głąb" samej osoby, a nie "na zewnątrz" do partnera. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Polaryska.x I to jest naprawdę dobre pytanie, bo domicyl wzmacnia jakość i czystość wyrazu planety, ale to, ile z tej energii trafia do partnera, zależy jednak od aspektu. Planeta moze być silna, ale jeśli nie ma żadnego aspektu do planet partnera, to praktycznie go nie dotyka. Czy ktoś zna synastrie, gdzie mamy silną planetę w domicylu, ale bez aspektów?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Technicznie taka sytuacja może istnieć, ale w praktyce zawsze jakiś aspekt się trafi, bo kąty między planetami dwóch osób są bardzo rozmaite. Natomiast zgadzam się z Cecylką, że bez aspektu planeta w domicylu w synastrii to trochę jak piękna piosenka grana w pustym pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

No dobra, ale ja jeszcze nie wiem, czy jego Wenus tworzy jakiś aspekt do moich planet. Jak to sprawdzić w tym raporcie na Astro? Bo widzę tam tabelkę z jakimiś symbolami i zupełnie nie wiem, co oznaczają te wiersze i kolumny.


Odpowiedz
Wpisy: 551
Rozpoczynający temat
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Joasia, w raporcie synastrii na Astro.com szukaj sekcji "interaspekty" albo "aspekty między horoskopami". Tam masz po lewej planety jednej osoby, po prawej drugiej, a w środku symbol aspektu i orb. Jego Wenus to symbol kobiecej głowy z krzyżykiem. Widzisz cos takiego w tym wierszu?


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@obsydiana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie troche z innej strony. Mówicie o domicylu jako o czymś, co wzmacnia planetę w synastrii - ale czy wzmocnienie planety nie działa przede wszystkim na samą osobę, która tę planetę ma? Nie rozumiem, dlaczego miałoby to automatycznie przekładać się na intensywność odczucia u partnera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Obsydiana To jest właśnie to, o co pytała wcześniej Polaryska i myślę, że ta wątpliwość jest słuszna. odpowiem tak: wzmocnienie planety wpływa na to, jak czysto i wyraźnie ta energia jest "emitowana". Ale to, czy partner ją odbierze, zależy od tego, czy ma punkt w swoim horoskopie ktory jest czuły na tę częstotliwość. Czy to ma sens?


Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 263

@Edytka.ka Mniej więcej, ale "czuły punkt" to bardzo metaforyczne. czy chodzi o to, ze partner musi mieć planetę w tym samym znaku? Czy cokolwiek innego może go uczynić "receptywnym" na tę energię?


Odpowiedz
(@polaryska-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Obsydiana Nie musi to być ten sam znak. Aspekt to kąt geometryczny między planetami, nie wspólny znak. Możesz mieć Słońce w Rybach, a partner Saturna w Bliźniętach i między nimi będzie kwadratura, bo dzieli je dziewięćdziesiąt stopni. To jest kontakt bez wspólnego znaku.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@rafalek72)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to teraz mam pytanie, które mnie nurtuje od wielu postów. Wszyscy mówią o tym, jak silna planeta "pada" na kogoś. Ale co to fizycznie znaczy? Chodzi o to, ze planeta jednej osoby jest w tym samym stopniu zodiaku co planeta drugiej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Rafalek72 Właśnie tak. Na przykład jego Wenus jest w dwudziestym stopniu Strzelca, a twoje Słońce w dwudziestym drugim stopniu Strzelca - to koniunkcja, bo różnica to tylko dwa stopnie. "Pada" to skrót myślowy oznaczający, że planety są wystarczająco blisko kątem, żeby na siebie oddziaływać. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Ale wracając do sedna tego wątku, bo chyba trochę nam sie rozchodzi. Pytanie Adeptki brzmiało, czy planeta we własnym znaku w synastrii powoduje, że "automatycznie kochamy tę osobę". I myślę, że po kilkudziesięciu postach nikt tak naprawdę nie odpowiedział wprost. jak wy to rozumiecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Wandzisia67 Dobra, dam wprost: nie. Nie ma w astrologii synastrii czegoś takiego jak automatyzm. Planeta w domicylu wnosi do relacji jakość i siłę swojego wyrazu, ale czy to przełoży się na miłość, zależy od dziesiątek innych zmiennych. Sam domicyl to jeden z wielu czynników.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca zgodzę się z Cecylką, bo "jeden z wielu czynników" brzmi zbyt zachowawczo. Kiedy Wenus jest w domicylu, w Wadze albo Byku, i konjunktuje Słońce lub Księżyc partnera w orbie do pięciu stopni, to jest to na tyle intensywna konfiguracja, ze większość astrologów uzna ją za jeden z najmocniejszych wskaźników silnej więzi emocjonalnej. nie miłości gwarantowanej, ale czegoś bardzo bliskiego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Lesnica I tu włásnie jest moja wątpliwość. "Bardzo silna więź" to nie to samo co miłość, i myślę, że to rozróżnienie jest ważne. Można być z kimś silnie związana i nie być zakochana. Obsesja też jest silną więzią.


Odpowiedz
(@umbra)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Cecylka Oj, to, co napisała Cecylka, mnie trochę zatrzymało. Bo właśnie myślę o tej relacji, o której wspominałam i zastanawiam się, czy to, co czuję, to miłość, czy coś innego, co po prostu jest bardzo intensywne. Czy astrologia wogole umie to rozróżnić?


Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Umbra To jest naprawdę dobre pytanie i szczerze powiem, że nie sądzę, zeby synastria dawała odpowiedź na pytanie "czy to miłość". Ona opisuje dynamikę, napięcia, harmonie, ale jaką etykietkę przyklejesz temu, co czujesz - to juz twoja interpretacja, nie planety. 🙁


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: