Przepraszam ze znowu wejdę z głupim pytaniem, ale co to znaczy że natal "wyznacza potencjał"? Bo w normalnym życiu gdy mowie że ktoś ma potencjał to znaczy że może ale nie musi. Czy w astrologii też tak? Czy Mars w wygnaniu z trygonnem Saturna to tylko możliwość, nie pewność?
Okej, ale jak to pogodzić z tym co niektórzy astrolodzy mówią, ze "gwiazdy skłaniają nie zmuszają"? jeśli natal to tylko potencjał, to po co w ogóle patrzeć na wygnanie? Czy to nie oznacza ze każda planeta może działać dobrze albo źle niezależnie od godności?
Ale ta analogia ze słuchem troche kuleje, bo uszkodzenie słuchu to fakt fizyczny, a Mars w Wadze to... co dokładnie? Napięcie między dwoma zestawami wartości? To jest psychologiczny opis, nie fizyczny defekt. Czy nie przeceniamy tego jak bardzo wygnanie "przeszkadza"?
Wracając do mojego Merkurego w wygnaniu - bo to porównanie może być uzyteczne. Mam Merkury w Strzelcu i trygon do Jowisza. I zauwazylam że moja komunikacja jest najlepsza gdy mowie o duzych ideach, wizjach, filozofii. W szczegółach się gubię. Czy to nie jest właśnie ten mechanizm - aspekt nie likwiduje wygnanie, tylko kieruje energię tam gdzie może zadziałać?
Mam pytanie do całej tej analogii z zaworem - czy to oznacza ze jeśli ktoś ma Marsa w wygnaniu BEZ żadnego dobrego aspektu, to nie ma zaworu? Energia jest ale nie ma gdzie wyjść? Bo to brzmi trochę... tragicznie.
Czytam tę rozmowę i mam jedno konkretne pytanie do Opaline albo Skorpionicy. Powiedzcie mi wprost - w moim układzie Mars w Wadze w siódmym, trygon z Saturnem w trzecim, Jowisz w pierwszym jako władca siódmego. czy pasja którą czuję do głębokich rozmów jest "prawidłowym" wyrazem tej konfiguracji, czy powinienem szukać czegoś innego jako ujście dla tego Marsa? 😛
Rozmowy to jest absolutnie prawidłowe ujście - siódmy dom to relacje, trzeci to komunikacja, trygon między nimi przez Marsa i Saturna to jest naturalna ścieżka. Ale "głębokie rozmowy" to bardzo szeroka kategoria. Czy to są rozmowy ktore prowadzą do jakiegoś celu, decyzji, rozwiązania - czy raczej rozmowy dla samego eksplorowania? Bo to by mówiło coś o tym jak Saturn moduluje ten Mars.
A może to nie jest sprzeczność? Pragmatyzm ktory czujesz może być dokładnie tym jak twój Saturn moderuje Marsa przez ten trygon. Saturn lubi żeby coś z czegoś wynikało. Marsa w Wadze samego w sobie ciągnie do relacji jako wartości samej w sobie. Napięcie między nimi może włásnie dawać to co opisujesz - rozmowa musi mieć jakis sens ale nie musi być transakcją.
O, to jest ciekawe przewrócenie perspektywy. Czyli trygon do planety w wygnaniu moze w pewnych sytuacjach wzmacniać jej problematyczne cechy, a nie tylko pozytywne? Nie myślałam o tym tak. Czy to oznacza że aspekt harmonijny jest wogóle neutralny - tylko wzmacnia to co jest, dobre czy złe?
Ale to trochę burzy logikę tej całej rozmowy, nie? Przez tyle postów mówiliśmy że trygon z Saturnem pomaga Marsowi w wygnaniu działać lepiej. A teraz okazuje się że może też pomagać mu działać gorzej. To co właściwie wiemy na pewno o tym aspekcie?
To znaczy ze teoria tutaj nie wystarczy i trzeba pytać konkretne osoby o doświadczenia? Zawsze myślałem że astrologia to system który można czytać jak mapę, z jasnym kluczem. A wy mówicie że ta sama konfiguracja może działać inaczej u różnych ludzi. Po co wtedy w ogóle jest ta mapa?
Dobra, ale wróćmy do pytania z tytułu bo mi się gubi. Czy aspekt uaktywnia pasję - tak czy nie? Bo mam wrażenie ze rozmawiamy coraz szerzej i odpowiedź na to konkretne pytanie gdzieś znikła.
To jest dobre pytanie i nie mam pewności. pasja to dla mnie coś co mnie napędza nawet gdy jest trudno. Rozmowy - tak, wracam do nich nawet po tych które mnie wyczerpały. więc moze tak. Ale nadal nie rozumiem jak odróżnić ze to astrologia to "powoduje" a nie po prostu mój charakter.
A co jeśli to jest to samo? Twój charakter i twoja mapa natalana - część astrologów powie ze to są dwa opisy tej samej rzeczy, tylko w różnych językach. Twój Mars w Wadze z trygonnem Saturna nie jest przyczyną twojej pasji do rozmów. On jest jej opisem. Pytanie "czy to astrologia czy charakter" moze być fałszywą alternatywą.
Ale to brzmi jak zwykła psychologia i samorozwój, nie astrologia. Czy naprawdę potrzebujemy horoskopu żeby dojść do wniosku "szukaj rozmów ktore cię napędzają"? Pytam szczerze, nie złośliwie - zastanawiam się gdzie dokładnie astrologia dodaje cos czego psychologia nie da.
to jest jedno z ważniejszych pytań które padły w tym wątku. Powiem ci co sprawdzam u siebie - czy ta energia pojawia sie tez wtedy gdy nie mam zewnętrznego powodu żeby działać. Jeśli wracasz do rozmów nawet gdy nic cię nie zmusza, nikt nie czeka, nikt nie prosi - to jest wskazówka ze to idzie od środka, nie z przyzwyczajenia.
To nie jest sprzeczność. Introspekcja to twój sposób na czytanie własnej mapy. Astrologia dostarcza słownika - mówi: sprawdź w obszarach Wagi, sprawdź czy Saturn tam pojawia się jako moderator. Bez introspekcji masz martwą mapę. Bez mapy - błądzisz po ciemku. Razem to ma sens.
Dobra, ale wróćmy do sedna bo mam poczucie że od jakiegoś czasu kręcimy się wokół. Tytuł pyta czy aspekt uaktywnia pasję - i przez tyle postów ustaliliśmy że Mars w wygnaniu nie jest spalony, że trygon daje przepływ że Saturn moderuje. ale czy ktoś powiedziałby wprost: tak, ten układ uaktywnia pasję - albo nie, nie uaktywnia? Potrzebuję jakiegoś miejsca zaczepienia.
Ale czekajcie - jeśli to Saturn odpowiada za ten upór, a Mars w Wadze za kierunek, to czy pasja jest tu w ogóle "marsjańska"? Bo pasję kojarzymy raczej z Marsem. A tu wychodzi ze to Saturn jest napędem. Czy to nie zmienia odpowiedzi na pytanie z tytułu?
