No ludzie, mam pytanie, ktore mnie od jakiegoś czasu nurtuje. mam w horoskopie Wenus w Rybach, czyli egzaltowaną, ale jednocześnie tworzy ona kwadrat do Saturna. Czytałem rozne opinie i jedni mówią, że egzaltacja "chroni" planetę nawet w trudnym aspekcie, inni że kwadrat niszczy wszystko bez wyjątku. Zastanawiam sie, jak to jest naprawdę - czy egzaltacja realnie łagodzi działanie złego aspektu, czy to tylko teoria, która w praktyce nic nie zmienia? I jeszcze jedno - gdzieś trafiłem na opinię, że taki układ robi z człowieka manipulatora w relacjach. Czy ktoś się z tym spotkał?
To naprawdę ciekawe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo rozne szkoły podchodzą do tego inaczej. W klasycznej astrologii egzaltacja daje planecie rodzaj... podniesionej jakości, można powiedzieć. Ale kwadrat do Saturna to mocny hamulec. Wenus w Rybach marzy, idealizuje, a Saturn w aspekcie kwadratu to taki zimny prysznic. Czy to z ciebie manipulatora robi? Nie sądzę, zeby można to tak prosto nazwać. Co ty sam czujesz w relacjach - czy masz tendencję do idealizowania, a potem rozczarowania?
Ej, ja mam Wenus w Rybach, choć bez kwadratu do Saturna, i faktycznie ta tendencja do idealizowania jest u mnie bardzo mocna. Ale manipulatorem? Nigdy tak o sobie nie myślałam. Skąd wogóle wzięło się to określenie przy tym aspekcie? Bo mi to nie pasuje do natury Wenus w Rybach, ktora jest raczej ofiarna niż manipulacyjna.
a w jakiej szkole astrologii był ten artykuł? Bo to brzmi trochę jak współczesna psychologizująca interpretacja, nie klasyczna. W tradycyjnej astrologii nikt by tak nie powiedział - tam kwadrat Wenus-Saturn to raczej trudności w relacjach, chłód emocjonalny, opóźnione szczęście w miłości. Manipulacja to już bardzo konkretna etykieta, której nie naklejam na żaden aspekt.
Dorzucę coś z boku - porównuję rozne systemy i w numerologii tez mamy podobny dylemat: silna liczba w trudnym układzie koniecznie daje inny efekt niż słaba liczba w tym samym układzie. W astrologii logika powinna być analogiczna. egzaltacja to siła planety, więc kwadrat powinien być silniej odczuwany, bo jest więcej "materiału", na którym napięcie pracuje. Ale z tego wcale nie wynika manipulacja - raczej intensywniejsze przeżywanie konfliktu między jakościami tych dwóch planet.
Powiem tak - jest w tym intuicja ale niecałkowita. Egzaltowana planeta działa pełniej, wiec kwadrat rzeczywiście jest mocniej angażujący. Ale "intensywniejszy" nie znaczy "gorszy". Wenus egzaltowana, nawet w kwadraturze, ma jakość i głębię, której Wenus w jej wygnaniu nie osiągnie nawet w trygonie. To fundamentalna różnica. Dla mnie to wciąż lepsza pozycja niż osłabiona Wenus w łatwym aspekcie.
Ojoj! zgadzam sie z Rydwanką. Egzaltacja to godność istotna - planeta wie, jak działać, ma moc. Kwadrat do Saturna to wyzwanie, owszem, ale nie przekreśla egzaltacji. Jeśli miałabym opisać ten układ jednym zdaniem: osoba głęboko odczuwa miłość i piękno, ale Saturn wymaga od niej, zeby za to zapłaciła - pracą, cierpliwością, dyscypliną w relacjach. Manipulacja? Tylko jeśli ktoś te lekcje Saturna permanentnie ignoruje i szuka skrótów.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie, bo sama mam Saturna dosyć mocno w horoskopie. Czy ten "koszt" o którym pisze Astralna to zawsze jest cos negatywnego? Bo rozumiem to tak, że Saturn w kwadraturze do Wenus może też uczyć odpowiedzialności w miłości, nie tylko ją utrudniać.
Okej, wiec rozumiem, ze sami eksperci nie kupują tej "manipulacja" narracji? Trochę mnie to uspokaja. Ale zostaje pytanie o tę egzaltację - czy ona realnie coś zmienia w odczuciu kwadratu na co dzień? Bo można mówić teorię, ale jak to działa w życiu?
Z mojego doświadczenia z Wenus w Rybach - tak, ta pozycja naprawdę robi różnicę w tym, jak człowiek przeżywa relacje. Nawet jeśli mam inne, trudniejsze aspekty, to Wenus w Rybach daje mi jakiś... zasób empatii i otwartości, z którego mogę korzystać. Więc wyobrażam sobie, że przy kwadraturze z Saturnem ta egzaltacja może być tym zasobem, ktory pomaga przetrwać trudności Saturna - zamiast się załamać, szuka się sensu i głębi.
Właśnie tak o tym pomyślałam czytając poprzednie posty - ze to może być takie uproszczenie przez skojarzenia symboliczne. Saturn kontroluje, Wenus przyciąga, więc razem dają "kontrolujące przyciąganie". Ale to trochę jak mówić, że ktoś z Marsem w Baranicy jest agresywny tylko dlatego, że Mars to wojownik, a Baran to gwałtowny znak. Przecież tak prosta symboliczna arytmetyka nie działa.
Okej, ale wlasnie dlatego przyszedłem z tym pytaniem - bo ten artykuł używał dokładnie tej logiki. Wenus = miłość, Rybki = bezgraniczność, Saturn = mur, i z tego wyszło: "dajesz miłość bez granic ale w środku budujesz mur i liczysz na rewanż". Brzmi efektownie, ale po tym co tu czytam, to raczej kiepska interpretacja?
kiepska to łagodnie powiedziane. To jest interpretacja popkulturowa, nie astrologiczna. Pomijam już egzaltację - o niej za chwilę - ale sam ten schemat "dajesz i liczysz na rewanż" to opis transakcyjnego podejścia do relacji, ktory możesz spotkać u bardzo wielu ludzi bez względu na horoskop. Saturn w kwadraturze do Wenus może dawać strach przed odrzuceniem, co skutkuje ostrożnością w dawaniu siebie. ale to nie to samo co transakcja. 😉
To rozróżnienie między intencją a percepcją jest kluczowe i dobrzy astrolodzy je robią, ale nie wszyscy. W Jungowskiej astrologii psychologicznej, na przykład u Liz Greene właśnie, Saturn jest często opisywany jako kompleks - coś, co działa z cieniu, bez pełnej świadomości osoby. Więc osoba z tym aspektem może nieświadomie zachowywać sie w sposób, ktory inni odbierają jako kontrolujący, sama nie zdając sobie z tego sprawy. I tu ktoś wziął tylko końcówkę tej analizy: "zachowuje się kontrolująco" i skrócił do "manipulator".
Wróćmy moze do pytania z tytułu wątku bo trochę odpłynęliśmy. Egzaltacja - czy ona zmienia wynik tego aspektu? bo w tym całym wątku o manipulacji prawie zapomnieliśmy, że mamy Wenus egzaltowaną w Rybach, nie po prostu Wenus w Rybach. Czy gdyby ta sama Wenus była na przykład w Skorpionie i miała kwadrat do Saturna, to interpretacja byłaby inna?
Ojejku, to mnie zastanawia z innej strony. Mówimy o zasobach Wenus, ale Saturn w kwadraturze to nie jest drobnostka. Nawet jeśli Wenus jest silna, to czy Saturn może te zasoby po prostu... blokować? Mam na myśli, ze może osoba ma potencjał do głębokiego kochania ale Saturn tak ściska ten kwadrat, że ona sama tego nie może wyrazić?
To brzmi jak coś, co mógłbym rozpoznać w tej osobie o której myślałem czytając ten artykuł. To znaczy - nie manipulacja, tylko właśnie ta przepaść. dużo czuje, mało pokazuje, i to tworzy napięcie w relacji. Czy to napięcie jest właśnie tym, co ktoś błędnie nazwał manipulacją?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie moze trochę z boku - czy jeśli ktoś ma ten aspekt i przeczyta taki artykuł, ze jest "manipulatorem", to czy to mu może realnie zaszkodzić? Mam na myśli, że zaczniesz myśleć o sobie przez tę etykietę i może zacząć działać zgodnie z nią?
Ojejku! dobra, to mam konkretne pytanie do Astralnej albo Rydwanki - bo jesteście tu chyba najbardziej obeznane z techniką. Gdybyście miały postawić jakis próg, powiedzmy: "przy tym poziomie egzaltacji kwadrat do Saturna przestaje być interpretowany jako blokada" - czy cos takiego wogóle ma sens? Czy to zawsze jest indywidualne?
Czytam to i coraz bardziej myślę, że ten artykuł, ktory przeczytałem, opisywał skutek bez przyczyny. To znaczy - widział zachowanie zewnętrzne i dał mu etykietę, nie wchodząc w to, co za tym stoi. Czy jest jakaś metoda, żeby w horoskopie odróżnić, czy ktoś rzeczywiście ma skłonności do manipulacji, czy tylko wygląda jakby miał?
Przepraszam, że znowu wejdę z boku, ale czy to nie jest trochę tak, że horóskop moze opisywać tendencje ale nigdy nie może opisywać czynów? Czyli - "masz tendencję do zamykania się" to jest opis. A "jesteś manipulatorem" to jest ocena czynu. I to jest właśnie ta granica, której ten artykuł nie zauważył?
A skoro mówimy o tendencjach a czynach - wrócę do pytania z tytułu, bo mi to chodzi po głowie. Jeśli Wenus jest egzaltowana, to czy ta tendencja do zamykania się, o której mówi Rydwanka, jest słabsza? Czy egzaltacja "łagodzi" wlasnie tę konkretną skłonność?
To jest ciekawe bo sugeruje, że egzaltacja nie zmienia napięcia aspektu, ale zmienia jakość zasobów do pracy z nim. Zapiszę sobie tę formułę. Ale mam jeszcze jedno pytanie - co z domem, w którym ten kwadrat sie wyraża? Bo do tej pory mówiliśmy o samej konfiguracji planetarnej, jakby domy wogóle nie istniały.
Mam wrażenie, że im dalej w tej rozmowie, tym bardzije widać, że pytanie z tytułu - czy egzaltacja zmienia wynik - ma odpowiedź: zmienia, ale nie tak, jak mogłoby się wydawać. Nie neutralizuje aspektu, tylko zmienia to, z czym wchodzisz do gry. Czy Rydwanka albo Astralna powiedziałyby że to jest w miarę trafne podsumowanie?
Mam takie naiwne pytanie, przepraszam z góry - ale co to wlasciwie znaczy, że Saturn "rządzi" danym domem? Czy to znaczy, że planeta fizycznie tam siedzi, czy że jest jakiś inny mechanizm? Czytałem kilka rzeczy, ale to jest dla mnie wciąż mętne.
Bardziej jako trudność z mówieniem wprost o tym, czego potrzebuję w pracy. Jakbym czuła, że "nie wolno" prosić o pomoc albo że przyznanie się do trudności to słabość. ale to nie jest manipulacja - to raczej blokada. Sam przyznam, że długo myślałam, że to moja wada charakteru, nie cos do przepracowania.
A czy ktoś może mi powiedzieć - czy ta egzaltacja Wenus w Rybach, o której tu mówicie, działa tak samo dla kogoś urodzonego np. przy nowiu, jak i przy pełni? Bo gdzieś czytałam, że faza Księżyca też wpływa na siłę planet osobistych i nie wiem, czy to jest coś, co astrolodzy biorą pod uwagę. 🙁
