Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad planetą samotną w domu - znaczy taką, która stoi zupełnie sama, bez żadnych aspektów do innych planet, albo przynajmniej bez planet w sąsiednich domach. Czytałam różne podejścia i jedni mówią, że taka planeta działa jakby na własnych zasadach, niemal poza kontrolą całej reszty horoskopu. Drudzy twierdzą, że to po prostu planet, która nie ma z kim gadać, wiec działa głośniej. Czy wy macie taką planetę u siebie i jak to odczuwacie w praktyce? Bo mnie interesuje głównie to, czy faktycznie pracuje inaczej niż gdyby miała towarzystwo.
U mnie Saturn siedzi sam w szóstym domu i zawsze miałam wrażenie, że to on rządzi całym moim życiem zawodowym, kompletnie niezależnie od tego co robią pozostałe planety. jakby miał własny program. Przez lata myślałam, że to po prostu mój charakter, ale kiedy zaczęłam głębiej analizować mapę, zrozumiałam że ta samotność Saturna naprawdę coś znaczy. Nie wiem tylko czy to kwestia samego domu, czy właśnie braku aspektów.
Planeta samotna to w astrologii pojęcie dość szerokie. można mówić o planecie bez aspektów - czyli tzw. planecie nieaspektowanej - albo o planecie, która jest jedyną w danej ćwiartce lub hemisferze. To nie to samo i myślę, ze warto to rozróżnić zanim zaczniemy porównywać doświadczenia. Czeslawa81 - twój Saturn, czy on wogóle nie ma aspektów do żadnej planety, czy po prostu jest sam w tym szóstym domu bez sąsiadów?
Przepraszam że się wtrącę, ale czy planeta samotna to znaczy tez taka co jest w domu, który jest pusty dla większości ludzi? Bo ja patrzyłam na swój horoskop i tam jest chyba pięć domów bez żadnej planety wogole. To te domy w ogóle nie działają? 😉
Nie powiedziałbym lepszego ani gorszego - to po prostu inaczej. Planeta samotna w domu skupia całą uwagę na tej jednej energii, bez żadnego mieszania. Moim zdaniem takie planety są bardzo wyraźne w życiu człowieka, jakby grały solo na scenie. Ale to czy to dobrze, zależy od tego co to za planeta i jaki dom.
Mam pytanie bo czytam i troche się gubię - czy to ma znaczenie że ta planeta jest samotna w domu, jeśli ten dom jest akurat bardzo ważny, jak pierwszy albo dziesiąty? Mam Księżyc sam w pierwszym domu i ludzie zawsze mówią że mają wrażenie, że od razu widzą moje emocje, że jestem bardzo wyczuwalna. Czy to właśnie dlatego?
ma kwadrat do Saturna, chyba. Sprawdzałam na Astro.com ale nie jestem pewna czy dobrze czytam te linie. I jest w Rybach.
Księżyc w Rybach sam w pierwszym domu z kwadratem do Saturna to naprawdę coś czuć. Ten kwadrat właśnie może dawać takie napięcie - emocje są bardzo na wierzchu przez ten sam Księżyc, ale Saturn jakby je ściska, daje poczucie że nie wolno ich pokazywać. Czy masz wrażenie takiego wewnętrznego konfliktu między tym zeby się otworzyć a tym żeby się kontrolować? 🙁
Z tego co się uczyłem to planeta bez towarzystwa w domu robi co chce, nie ma żadnej korekty z zewnątrz. Jeśli to dobroczynna planeta jak Wenus czy Jowisz, to super, ale jak Saturn albo Mars stoją sami to człowiek czasem nie wie skąd ta energia w nim bierze, bo ona nie miesza się z niczym i nie jest moderowana. Uczyłem sie ze takie planety mogą być albo bardzo konstruktywne albo najtrudniejsze do ogarnięcia wlasnie dlatego.
Moim zdaniem planeta samotna w domu to prawie zawsze planeta dominująca w natalu, niezależnie co mówią aspekty. Miałam klientkę z Marsem samym w dziesiątym domu i ta kobieta to była cała energia i ambicja, nie mogła usiedzieć na jednym miejscu zawodowo. Mars robił swoje bez żadnego hamulca. W tarota to jak gdyby dostać jedną kartę do opisania osoby - bardzo czytelne, może zbyt jednowymiarowe ale za to wyraźne.
Czytam ten wątek i zastanawiam sie - czy wy bierzecie pod uwagę też asteroidy przy tym temacie? Bo w tytule jest planeta samotna, ale przecież w domu może siedzieć asteroida razem z planetą i wtedy juz ta planeta nie jest samotna? Czy asteroidy się liczą do tego?
To zależy od orbu jaki przyjmujesz. Jeśli Chiron jest w odległości do 8-10 stopni od Słońca to powiedziałabym że tak, mamy do czynienia z koniunkcją i Słońce nie jest już samotne w tym sensie, o którym rozmawiamy. Ale jeśli Chiron siedzi np. 20 stopni dalej, w tym samym domu, ale bez aspektu - to już inna historia. Mnie bardziej interesuje właśnie to drugie. czy wtedy Chiron w ogóle zmienia coś w tej energii Słońca, skoro są w jednym domu ale bez kontaktu aspektowego?
O rany! a właśnie, to jest kluczowe pytanie. Bo część astrologów mówi że sama obecność w domu już tworzy pewien kontekst, bez względu na stopnie. Czyli dwie planety w tym samym domu zawsze jakoś na siebie oddziałują, nawet bez klasycznego aspektu. Inni z kolei twierdzą, że dom to tylko tło i liczy się tylko aspekt. Spotkałaś się może z jakimś konkretnym stanowiskiem w tej kwestii? 🙁
Ja to praktycznie sprawdzałam na swoim natalu i naprawdę czuję różnicę. mam Wenus samą w piątym domu i to zupełnie inaczej niż u mojej koleżanki, która ma Wenus z Marsem w piątym. Ona w związkach zawsze ma ten element napięcia, walki, takiego tarcia. U mnie wszystko jest jakby... spokojniejsze, bardziej jednostronne. Miłość bez walki, ale czasem bez ognia. Nie wiem czy to przez samotność Wenus, ale coś w tym jest.
Czytam to i się zastanawiam - czy ta samotna planeta jest zawsze ważniejsza niż te, które mają towarzystwo? Bo rozumiem że skupia energię, ale czy to automatycznie znaczy że ma większy wpływ na życie? Mogłoby być tak że koniunkcja dwóch planet w innym domu jest ważniejsza niż jedna planeta sama w domu, prawda?
Wracając do tematu asteroid bo to też mnie zaciekawiło - pracuję z Chironem od lat i naprawdę widzę ze jego obecność w domu, nawet bez ścisłej koniunkcji z planetą, zmienia klimat tego miejsca. Miałam klientkę z Chironem samym w siódmym domu i jej relacje były naznaczone takim raniącym wzorcem, ktory właśnie dla mnie pachniał Chironem. Żadna klasyczna planeta tam nie siedziała. Czy to znaczy że Chiron może być "samotną planetą" w sensie o którym tutaj gadamy?
To bardzo dobre pytanie i myślę że tak - jeśli rozmawiamy o samotności w domu, to Chiron i inne większe asteroidy powinny być brane pod uwagę. Pytanie brzmi raczej czy asteroida sama w domu daje taki sam efekt "skupienia energii" jak planeta. Mam wrażenie że Chiron nawet sam w domu nie dominuje tak jak np. Mars sam w domu. Jest bardziej jak cichy głos z tyłu. Ale może się mylę - czy ktoś ma doświadczenie z Chironem jako jedynym "lokatorem" domu?
Ja bym tutaj uważała z tym Chironem jako pełnoprawną planetą, bo to jednak asteroida i różni astrolodzy różnie to traktują. Jedni go włączają, inni nie. Nie chciałabym żeby ktoś zaczął mylić system klasyczny z systemem rozszerzonym i potem się gubił w interpretacji własnego natalu. Ale to moja opinia, wiem że część osób tu pracuje z asteroidami regularnie.
Czytam tę dyskusję i troche się gubię - jeśli mam Juno samą w trzecim domu, to liczy się to samo co planeta samotna? Bo Juno to chyba asteroida, ale słyszałam ze jest ważna przy temacie małżeństwa. Czy to zmienia jakieś kwestie komunikacji w trzecim domu?
To jest właśnie ta praktyczna wartość tej dyskusji - że ludzie zaczynają widzieć wzorce w swoim życiu przez pryzmat natalu. Wracając do tematu planety samotnej - myślę że ten efekt "czystości energii" o którym mówił Trzygłow06 jest naprawdę coś wart. U mnie ta samotna Wenus w piątym naprawdę daje taką jednoznaczność w sprawach sercowych, brak komplikacji ze strony Marsa czy Neptuna. Ale też brak ich głębi.
To celna obserwacja i myślę ze właśnie te dwa czynniki się nakładają, ale nie zawsze. Mam w swoim natalu Słońce samotne i Słońce nie jest władcą tamtego domu, mimo to czuję tę energię bardzo wyraźnie. Pytanie jest wiec czy władztwo to bonus do samotności, czy osobny temat. Jak wy to rozróżniacie w praktyce?
Ja bym powiedziała że samotność i władztwo to dwa osobne filtry, ktore się mogą nakładać albo nie. Planeta samotna w swoim domu to jakby głośnik podkręcony do maksimum we własnym pokoju. planeta samotna ale w obcym terenie - głośna, ale jakby trochę nie na miejscu. Melanijka64 a Słońce masz w jakim znaku i domu, jeśli mogę zapytać? Bo to by coś wyjaśniło.
Przepraszam ze się wtrącam bo jestem tu nowym temacie dla mnie ale... czy to znaczy że jak mam dużo planet w jednym domu to żadna nie jest "czysta"? Bo ja mam chyba cztery planety w jednym domu i zawsze myślałam że to dobrze, a teraz czytam i nie wiem czy to jednak nie jest jakiś chaos? Jak to wogole działa kiedy ich jest tyle razem?
Saturn i Jowisz razem to tzw. wielka koniunkcja i to jeden z ważniejszych aspektów w astrologii, nie żadna trudna kombinacja w złym sensie. To napięcie między rozszerzaniem a ograniczaniem, między wizją a strukturą. W praktyce osoby z tym układem często albo osiągają bardzo duzo bo mają i ambicję i dyscyplinę, albo wiecznie hamują własne plany z nadmiernej ostrożności. Ale zeby ocenić czy to bardzije stellium czy planetę samotną warto tu rozpatrywać, to wróćmy - w którym domu to masz, Azalia? 🙁
