Mam ostatnio duzo do myślenia w związku z moim horoskopem urodzeniowym i chciałam rzucić temat, bo sama nie jestem pewna, jak to interpretować. Mam stellium w 10. domu - Słońce, Merkury i Wenus, wszystkie w Skorpionie. Wyczytałam w kilku miejscach, że stellium w 10. domu to niemal gwarancja sukcesu zawodowego i autorytetu w swojej dziedzinie. Ale czy to naprawdę tak działa? Czy sama obecność wielu planet w jednym domu sprawia, że ten obszar życia staje sie dominujący? I co ważniejsze - czy to przejście planet przez 10. dom (tranzyty) też daje taki efekt, nawet jeśli w natalnym nie mamy tam nic?
Dobre pytanie, bo to częsty błąd u osób zaczynających - myślą, że im więcej planet, tym bardziej "naładowany" dom i tym lepiej. Ale stellium to nie jest automatyczne błogosławieństwo. Te planety mogą sie ze sobą napinać, jeśli mają trudne aspekty między sobą. Masz trzy planety w Skorpionie w 10. - ale jakie aspekty tworzą między sobą? I co robi Saturn jako władca struktury? To wychodzi poza samą liczbę.
Mam podobne pytanie właśnie bo ostatnio analizowałem swój natal i mam tam Marsa, Jowisza i Saturna w 10. domu, blisko siebie. Przez chwilę byłem przekonany, ze to musi oznaczać jakiś wielki sukces zawodowy bo trzy planety w jednym miejscu to chyba coś musi znaczyć? A potem przeczytałem, że Saturn w 10. domu to ciężka praca, opóźnienia i niekoniecznie łatwy awans. Więc teraz nie wiem co o tym myśleć.
O rany! ale jak rozróżnić między stellium ktore "pracuje" na korzyść a takim które sprawia trudności? Czy to kwestia tego, jakie konkretnie planety wchodzą w skład tej grupy? Bo rozumiem, ze Mars i Saturn razem to inne doświadczenie niż Wenus i Jowisz.
Zatrzymajcie się chwilę bo rozmowa idzie w kierunku który może mylić. Stellium w 10. domu nie znaczy automatycznie kariery jako priorytetu życiowego. Znaczy, że 10. dom jest silnie aktywowany, ale co z tym zrobisz, zależy od władcy ascendentu, od aspektów tych planet z resztą horoskopu i od tego, które planety tam siedzą. Słońce w 10. to co innego niż Saturn w 10. - nawet jeśli oba są częścią stellium.
A ja mam pytanie moze troche naive ale - co dokładnie liczy się jako stellium? Bo czytałam, że niektórzy mówią minimum 3 planety, inni że 4. I czy Węzeł Księżycowy albo Chiron się liczą do stellium? Bo jeśli tak, to moje zestawienie w 6. domu moze być stellium, a nie wiedziałam.
Wracając do meritum - autorytet zawodowy a 10. dom ze stellium. Z mojej obserwacji, i widziałem kilka takich horoskopów, ludzie z tym układem faktycznie często lądują w zawodach, gdzie są widoczni publicznie albo gdzie muszą budować markę osobistą. Ale to nie jest tak ze im to przychodzi łatwo. Często jest wręcz odwrotnie - mają z tym największą pracę do wykonania, bo to ich "lekcja" w tym życiu.
Koniunkcja między Marsem a Saturnem sama w sobie to napięcie - to dwie energetycznie rozne siły. Mars pcha do przodu, Saturn hamuje. W 10. domu moze to oznaczać człowieka, który bardzo chce osiągnąć pozycję, ale ciągle napotyka blokady albo musi kilka razy próbować zanim mu się uda. Jowisz w środku może to łagodzić ale nie eliminuje tego napięcia.
Czytam tę rozmowę i mam takie refleksje z praktyki - widziałam horoskopu osób ze stellium w 10. domu, które w ogóle nie robiły kariery w tradycyjnym rozumieniu, ale były na przykład bardzo aktywne publicznie w zupełnie innym kontekście, na przykład jako wolontariusze, lokalni liderzy, organizatorzy. Czy to tez się liczy jako wyraz 10. domu? 🙂
Wenus w 10. to klasycznie - estetyka, sztuka, dyplomacja, zawody związane z wyglądem lub relacjami publicznymi. Ale sam Skorpion mocno moduluje tę Wenus - to nie jest słodka, ugrzeczniona Wenus Wagi. To Wenus, która moze budować autorytet przez głębię, transformację, może przez coś kontrowersyjnego lub intymnego. ciekawe zestawienie z Merkurym, ktory tam też siedzi - jak komunikujesz te treści?
Ojej! w tradycji hellenistycznej mówi się o planecie, ktora jest "egzaltowana" lub ma największą godność w danym znaku - ona jakby prowadzi resztę. W Skorpionie żadna z twoich planet nie ma szczególnej godności - Mars jest władcą Skorpiona tradycyjnie, ale u ciebie Marsa chyba nie ma w tym stellium? Tylko Słońce, Merkury i Wenus. Słońce jest w wygnania w Skorpionie, Wenus tez. Więc to stellium nie jest łatwe z punktu widzenia godności planet.
Przepraszam ze wchodzę z podstawowym pytaniem ale co to znaczy że planeta jest "w wygnaniu"? słyszałem to słowo kilka razy ale nigdy nie byłem pewien czy dobrze rozumiem. To znaczy że planeta działa słabiej ogólnie, czy że działa inaczej, czy że przynosi trudności?
Dokładnie tak to można ująć. Słońce w Lwie w 10. domu ma niejako naturalne parcie ku widoczności, uznaniu, byciu liderem. Słońce w Skorpionie musi to uznanie zdobywać inaczej - przez kompetencje, przez głębię, przez transformacje. Efekt może być podobny, ale droga jest bardzije wymagająca i mniej oczywista.
A wracając do mojego pytania z wcześniej - czy ktoś mi jeszcze odpowie na temat Chirona? Bo Fela73 powiedziała, że w klasycznej astrologii nie liczy się do stellium, ale ja widziałam horoskopu gdzie był liczony. Mam Chirona w 6. domu razem z Merkurym i Saturnem i zastanawiam się czy to naprawdę jest stellium czy nie.
Osiem stopni to zazwyczaj wchodzi w orb koniunkcji, ale zależy od szkoły. Niektórzy stosują orb 10 stopni, inni tylko 6. Ale to troche odchodzimy od głównego pytania tego wątku. Chciałam wrócić do kwestii, którą poruszyła Fluorytka - czy stellium rzeczywiście daje autorytet zawodowy, czy tylko intensyfikuje tę sferę?
Właśnie, bo o to mi chodziło od początku. Mam Wenus, Merkury i Słońce w Skorpionie w 10. domu i pytanie, które sobie zadaję, to czy ta konfiguracja daje mi jakis naturalny autorytet w tym, czym się zajmuję - czy raczej jest to tylko silna potrzeba budowania kariery, która nie musi się kończyć sukcesem?
To są dwa różne pytania i dobrze że je rozdzielasz. Stellium może dawać intensywną energię skierowaną w daną sferę bez gwarantowania sukcesu. Autorytet zawodowy to juz wypadkowa wielu elementów - MC, jego władcy, aspektów do Saturna, pozycji Słońca. Samo stellium w 10. domu to jakby dużo głośników skierowanych w jeden punkt, ale czy muzyka jest dobra, to już inna kwestia.
Czytam tę rozmowę z boku i mam jedno pytanie - co to jest w ogóle MC? Kilka razy padło, ale nikt nie wyjaśnił.
A czy jeśli mam stellium tuż przy MC, to planety ktore są dalej od MC - powiedzmy 20 stopni wcześniej - mają takie samo znaczenie jak te blisko? Bo Mars mam prawie na MC, a Saturn jakieś 18 stopni wcześniej. Czy Saturn tak samo "wchodzi" w tę kariery energię?
Chciałam tu dodać jedną rzecz, bo widzę że rozmowa idzie w dobrym kierunku. W astrologii hellenistycznej planeta najbliższa MC miała specjalną nazwę - planeta culminans. I ona faktycznie była traktowana jako ta która "definiuje" publiczną rolę. Mars na MC to zupełnie inne doświadczenie kariery niż Mars w głębi 10. domu.
Mam Skorpiona na MC, władcą tradycyjnie jest Mars, a Mars mam w 9. domu. Czyli Mars jako władca MC patrzy na 10. dom, ale sam siedzi gdzie indziej. Jak to interpretować? Czy 9. dom wnosi cos do tej kariery?
Dziewiąty dom to wyższe wykształcenie, filozofia, podróże, publikowanie, prawo, nauczanie akademickie. Władca MC w 9. domu to bardzo klasyczny układ dla kogoś, kto buduje autorytet przez wiedzę, przez nauczanie, przez bycie ekspertem w jakiejś dziedzinie. Czy to cos pasuje z tym, czym się zajmujesz lub chcesz się zajmować?
Hej, mam takie trochę inne pytanie do całej dyskusji - czy stellium może "przytłoczyć" osobę? Znaczy się, czy trzy planety w jednym miejscu to nie jest za duzo energii naraz? Bo czytam o tych wszystkich napięciach między Marsem a Saturnem, między planetami w wygnaniu i myślę sobie, że to brzmi jak dużo do ogarnięcia.
A jak szybko można to rozgryźć? Pytam bo sama mam dwie planety w jednym domu i nie wiem czy to już coś ważnego, czy to dopiero zaczyna być interesujące przy trzech.
No bo czekam na odpowiedź - dwie planety w jednym domu to już coś czy jeszcze nie? Bo czytam ten wątek od początku i nadal nie wiem gdzie leży ta granica.
Czytam to i myślę o swoim układzie - mam Wenus, Merkury i Słońce w Skorpionie w 10. domu, i Słońce jest właśnie najbliżej MC. Czy to oznacza, że Słońce "reprezentuje" moje stellium na zewnątrz? Bo to by tłumaczyło, dlaczego ludzie często postrzegają mnie przede wszystkim przez pryzmat tej słonecznej energii, a dopiero potem widzą głębszą stronę.
Słońce przy MC to bardzo silna pozycja i tak, ono w naturalny sposób staje się tym, co widać z zewnątrz. Merkury i Wenus w Skorpionie działają razem z nim, ale Słońce przejmuje inicjatywę w sferze publicznej. To nie jest kwestia autorytetu samego w sobie - to raczej kwestia rozpoznawalności. Autorytet przychodzi później, przez to, co z tą widocznością zrobisz.
