Chciałam sie zapytać o coś co mnie ostatnio bardzo nurtuje. Mam w natalu Wenus w Skorponie i Marsa w Byku - czyli dokłądnie naprzeciwko siebie. Czytałam że to opozycja i podobno jak Wenus jest w znaku Mars rządzi i odwrotnie, to są w egzaltacji albo domicylu tego drugiego? Nie wiem czy to dobrze tłumaczę. Ale chodzi mi o to - czy takie ustawienie sprawia że w uczuciach jest łatwiej czy trudniej? Bo gdzieś widziałam że to ma wróżyć szczęście w miłości ale moje relacje są naprawde daleke od szczęścia 🙂
To co opisujesz to nie do końca egzaltacja, tylko wzajemna recepcja przez domicyl. Wenus rządzi Bykiem, Mars rządzi Skorpionem - wiec jak masz Wenus w Skorpionie i Marsa w Byku, to planety są dosłownie w znakach tej drugiej. I tak, tradycyjna astrologia widzi w tym cos pozytywnego. Ale to nie znaczy, że automatycznie jest łatwo. Pytanie do Ciebie - jak ta opozycja wygląda w kontekście całej reszty horoskopu? Bo sama wzajemna recepcja to jeden element.
Hej, przepraszam ze sie wtrącę bo jestem zielona z astrologii - ale co to znaczy że planety są w znakach "tej drugiej"? Tzn. rozumiem że są naprzeciwko siebie na kole zodiaku, ale dlaczego to miałoby pomagać a nie przeszkadzać? Jakby siedziały po przeciwnych stronach stołu i się kłóciły 🙂
No właśnie, bo moim zdaniem wzajemna recepcja to trochę przereklamowana sprawa. Czytałem ze w tradycyjnej astrologii to faktycznie cos znaczy, ale w nowoczesnym podejściu część astrologów wogole tego nie uwzględnia. I ta opozycja Wenus-Mars to jest klasyczne napięcie między tym czego chcemy w miłości a tym jak działamy. niekoniecznie złe, ale na pewno nie jest tak że hop i wszystko gra.
U mnie jest podobna historia tylko z innymi planetami i tez się zastanawiałem nad tym jak to interpretować. Mam wzajemną recepcję Saturna i Merkurego i jakis czas temu próbowałem to połączyć z numerologią - bez sensu, inne energie zupełnie. ale z tego co widzę w astrologicznych opisach, wzajemna recepcja Wenus i Marsa to jednak coś innego niż innych planet bo te dwie akurat są bezpośrednio związane z relacjami i pożądaniem. Ciekawe jak to rzeczywiście działa w praktyce u ludzi.
Dziękuję ze założyłaś ten temat bo ja tez mam cos podobnego w natalu i od dawna nie wiedziałem jak to czytać! Mam Wenus w Koziorożcu i Saturna w Wadze - to chyba też jest jakaś forma wzajemnej recepcji? Nie chcę zaburzać wątku ale bardzo chciałem zapytać.
Matko! słuchajcie, a skąd w ogóle wiadomo ze wzajemna recepcja ma jakiś wpływ? Pytam serio, nie złośliwie. Tzn. to jest jakaś stara zasada astrologiczna, ale czy ktoś to kiedyś zweryfikował? Bo mam wrażenie że w astrologii wiele rzeczy brzmi logicznie ale jak się patrzy na życie konkretnych ludzi to już różnie.
No i tu włásnie wychodzi sedno. Bo Skorpion i Byk to są znaki związane z posiadaniem, przywiązaniem, intensywnością. Wenus w Skorpionie chce miłości totalnej, absolutnej. Mars w Byku chce stabilności i konkretów. Te dwa podejścia mogą grać razem albo się zderzać - zależy od tego co ktoś spotkał na swojej drodze i jak dojrzały jest emocjonalnie.
Czytam ten wątek i mam pytanie - czy ta wzajemna recepcja działa tylko gdy planety są w opozycji, czy też gdy są w innych aspektach albo nawet w ogóle nie tworzą aspektu? Bo rozumiem że w opisie chodzi o Wenus w Skorpionie i Mars w Byku, ale co jeśli ktoś ma te planety np. w trygonie do siebie?
A jak ktoś nie zna swojego czasu urodzenia to może wogóle nie wiedzieć gdzie ma Wenus czy Marsa? Pytam bo ja mam problem z dokładnym horoskopem. I co wtedy - czy można jakoś sprawdzić z przybliżonym czasem?
Oj, dobra ale wróćmy do sedna - czy ta konfiguracja daje szczęście w miłości TAK CZY NIE? Bo czytam to juz od jakiegoś czasu i nie ma prostej odpowiedzi 🙂
Ale właśnie - jak to sprawdzić zanim sie wejdzie w kolejny związek? Bo mnie ta teoria o wzajemnej recepcji bardzo ciekawi ale chciałabym wiedzieć jak to widać z zewnątrz. Czy da się ocenić horoskop partnera i zobaczyć czy ta wzajemna recepcja zadziała między wami?
A propos synastrii - czy ktoś tu kiedyś robił synasrtię wlasnie pod kątem tej Wenus-Mars konfiguracji? Bo chciałam zapytać o mój konkretny przypadek. mam tę wzajemną recepcję, ale mój były miał zupełnie inaczej - Wenus w Baranie i Marsa w Strzelcu. I za każdym razem kończyło się burzą. Więc zastanawiam się czy to właśnie brak tej kompatybilności na poziomie znaków.
Baran i Strzelec to obydwa ogniowe, więc raczej tam było duzo energii ale niekoniecznie głębokości. A Wenus w Skorpionie szuka właśnie głębokości. Mnie zastanawia co innego - czy ta "burza" wynikała z synastrii czy z tego jak każde z was osobno funkcjonuje w relacjach? Bo wzajemna recepcja w natalu opisuje twój styl miłości, nie to co się wydarzy z konkretną osobą. 😉
Dziękuję za ten wątek o synastrii bo to mi otworzyło oczy! Ale mam pytanie - jak wogole zacząć robić synasrię jeśli ktoś nie zna godziny urodzenia partnera? Czy bez godziny to wogole ma sens?
A ja mam głupie pytanie - jak w synastrii widzę ze mój Mars jest w tym samym znaku co jego Wenus, to to jest dobry znak? Czy to właśnie ta wzajemna recepcja o której tutaj mówicie?
To jest koniunkcja w synastrii - dwie osoby mają tę samą planetę w tym samym znaku. To daje podobny styl w tej sferze, co może być świetne albo właśnie prowadzić do utarczek bo "dwie osoby na jednym stanowisku". Ale wracając do tematu wątku - wzajemna recepcja Wenus-Mars to jednak dwa różne znaki i dwie różne energie które wymieniają się rolami. To jest ciekawsze z punktu widzenia dynamiki partnerskiej.
Dobra chłopaki, przeczytałem znowu cały wątek od początku i rozumiem juz teorię. Ale nikt nie powiedział - jak to wygląda w praktyce? Ktoś ma tę konfigurację i jest szczęśliwy w miłości czy nie? Dziedzilia, Ty jako autorka - jak u Ciebie naprawdę jest?
Haha to trudne pytanie. Szczera odpowiedź - mam bardzo intensywne relacje, naprawdę głębokie, ale spokojne? Niekoniecznie. Zawsze coś się dzieje, albo wielka miłość albo wielki ból. Nie wiem czy to "szczęście" w klasycznym rozumieniu. Może to właśnie ta konfiguracja - nie obiecuje sielankowego szczęścia tylko bardzo żywe uczucia?
To co opisujesz brzmi jak cos co widzę tez u siebie, choć z innymi planetami. Ta konfiguracja może po prostu podkręcać intensywność wszystkiego - i dobrych momentów i złych. Czy ktoś tutaj ma jakąś spokojniejszą wersję tej historii? Tzn. wzajemna recepcja Wenus-Mars i stabilny, długi związek?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i muszę się wtrącić. Moja koleżanka ma włásnie taką konfigurację - Wenus w Skorpionie, Mars w Byku - i jest od wielu lat w jednym związku, spokojnym i głębokim. Ale ona sama mówi że "spokojna" to nie znaczy "bez intensywności". Raczej ta intensywność u niej przejawia się w lojalności i bardzo silnym przywiązaniu, a nie w dramatach.
Mam pytanie ktore mnie nurtuje od jakiegoś czasu - czy ta wzajemna recepcja moze "przegryć" z trudnymi aspektami w natalu? Bo na przykład ktoś ma tę konfigurację ale jednocześnie Saturna w trudnym aspekcie do Wenus - to czy Saturn to neutralizuje?
I właśnie dlatego ja mam problem z tym wszystkim - bo jak horoskop może mówić jednocześnie coś dobrego i coś złego i obydwa mają być prawdą, to jak to w ogóle jest użyteczne? Nie mówię złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć logikę.
To jest chyba sedno tego całego watku i trochę mnie zaskakuje że dopiero teraz to tak wprost padło. Ja sama zaczęłam to pytanie bardziej jako "czy to walczy ze sobą w natalu" a skończyłam na "czy to daje szczęście w uczuciach" - i moze właśnie dlatego tak trudno odpowiedzieć. Bo jeśli ta konfiguracja to tylko energia, to pytanie o szczęście jest tak naprawdę pytaniem o mnie, nie o planety. I to jest trochę niekomfortowa odpowiedź 🙂
