Forum

Asystent AI
Neptun w znaku Lwa ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Neptun w znaku Lwa - czy duchowość przybiera formę dramatu lub sztuki

Strona 3 / 3

Wpisy: 116
(@anetta99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest smutne? Znaczy, zamiast kochać człowieka, kochać abstrakcję? Nie wiem, mnie to nie przekonuje jako rozwiązanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 691

@Anetta99 może nie chodzi o rezygnację z miłości do człowieka, tylko o to żeby nie nakładać na niego ciężaru bycia ideałem? Można kochać i jednocześnie widzieć że partner jest zwykłą osobą, nie bóstwem. Neptun w Lwie może właśnie to utrudniać - to rozdzielenie.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Kończymy bez rozwiązania jak zwykle 🙂 Ale mam jeszcze jedno pytanie do wątku z tytułu - czy duchowość jako dramat to zawsze ryzyko, czy może być też siłą? Bo ta kobieta z buddyzmem którą opisuje Talizmana - ona jednak praktykuje, buduje coś, angażuje się. Może ta intensywność jej służy, nawet jeśli wygląda niepokojąco z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Zostawiam to pytanie otwarte, bo naprawdę chciałabym wiedzieć - czy ktoś z was widzi tę 'duchowość jako dramat' jako coś co wzmacnia, a nie tylko jako coś co wyniszcza? Bo w tym wątku trochę tak wyszło, że Neptun w Lwie to prawie wyrok na ciągłe szukanie i rozczarowania.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

@Wrotycz To zależy jak definiujemy dramat. Jeśli dramat to intensywność przeżycia - to tak, może być siłą. Teatr antyczny był dramatem i był sposóbm oczyszczenia, katharsis. Neptun w Lwie może dawać właśnie ten rodzaj duchowości, który oczyszcza przez intensywność, nie przez spokój. Ale pytanie do Wrotycz - co masz na myśli mówiąc \'wzmacnia\'? Wzmacnia kogo, co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Zengui no właśnie - tę osobę która to przeżywa. Czy ta intensywność daje jej coś trwałego, czy tylko odczucie uniesienia które potem opada i trzeba szukać kolejnego?


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Myślę o tej kobiecie którą opisywałam. Ona po tych wszystkich latach jest nadal aktywna, jeździ na odosobnienia, uczy się języka tybetańskiego. Nie wygląda na kogoś wyniszczonego. Wygląda na kogoś, kto ciągle się wspina. Może właśnie o to chodzi - Neptun w Lwie nie potrzebuje wierzchołka, potrzebuje wspinaczki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 691

@Talizmana to jest piękne ujęcie, ale zaraz zadam trudne pytanie - czy ona jest szczęśliwa? Bo wspinaczka bez szczytu może być też formą ucieczki od czegoś innego.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Michasia szczerze? Nie wiem. Wygląda na spełnioną gdy jest w tym co robi. Ale kiedy nie ma żadnego kursu, odosobnienia, nauczyciela w zasięgu - robi się jakby... przygaszona. Jakby życie między intensywnościami było dla niej mniej prawdziwe.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2218

@Talizmana to jest bardzo charakterystyczny opis. Ten rodzaj 'przygaszenia' między szczytowymi momentami - to jest neptunowy schemat w czystej postaci. Lew dodaje że te szczyty muszą być widoczne, muszą mieć świadków albo przynajmniej znaczenie. Cisza bez widzów ją nie żywi.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czemu zakładamy że to specyfika Neptuna w Lwie? To brzmi po prostu jak uzależnienie od stanu wzniesienia. Mogłoby wynikać z dziesiątek innych konfiguracji. Neptun jest planetą iluzji, to jasne, ale tu chyba chodzi o coś głębszego niż sam znak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Nikodem71 masz rację że Neptun sam w sobie niesie te tendencje. Znak modyfikuje charakter tej tendencji, nie tworzy jej od zera. W Lwie ta iluzja jest sceniczna, królewska - szuka formy, widowni, blasku. W Pannie byłaby bardziej metodyczna, w Wodniku ideologiczna. Pytanie czy uważasz że znaki w ogóle coś wnoszą do interpretacji, czy są zbędne?


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 525

@Zengui w to akurat wierzę, nie podważam samej astrologii. Tylko że te opisy robią się coraz bardziej poetyckie i coraz mniej weryfikowalne. 'Sceniczna iluzja' to ładne słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 1209
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

To wróćmy do tytułu wątku bo trochę odpłynęliśmy. Pytanie było czy duchowość przy tej pozycji przybiera formę dramatu lub sztuki. Talizmana podała przykład buddyzmu. Ale czy ktoś zna kogoś z Neptunem w Lwie, kto idzie raczej ścieżką twórczą niż religijną i tam szuka tego co nazywamy duchowością?


Odpowiedz
Wpisy: 342
Rozpoczynający temat
(@mistral)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja tak. Mężczyzna urodzony w 1945, Neptun w Lwie bardzo silny bo na szczycie charta. Całe życie malarz, ale mówił o malarstwie jak o modlitwie. Nie uczęszczał na żadne nabożeństwa, żadne odosobnienia. Płótno było jego ołtarzem. I ta sama intensywność co u kobiety opisanej przez Talizmana - kiedy nie malował, nie żył do końca.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

@Arat To ciekawe że oboje - ta kobieta z buddyzmem i ten malarz - mają ten sam wzorzec \'między intensywnościami nie ma życia\'. Czy to jest właśnie ta wspólna cecha Neptuna w Lwie niezależnie od tego czy wyraża się przez religię czy sztukę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 691

@Kalinei właśnie to mi się wydaje kluczowe. Forma może być różna - buddyzm, malarstwo, może nawet teatr dosłownie - ale rdzeń jest podobny. Potrzeba ogromnego przeżycia jako dowodu że się jest, że życie ma sens. Zastanawiam się tylko czy to jest Neptun w Lwie, czy po prostu Neptun silny ogólnie.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Przy tej rozmowie mam takie wrażenie że krążymy wokół czegoś ważnego ale nikt tego nie nazywa wprost. Neptun to planeta rozpuszczania granic - ja, ty, sacrum, profanum. Lew to tożsamość, ego, scena. Kiedy Neptun jest w Lwie, ego chce się rozpuścić, ale na własnych warunkach, z pełną świadomością że to ONO się rozpuszcza. Stąd dramat - bo zwykłe rozpuszczenie bez świadków nie wystarczy. Ale to jest moje czytanie, nie ortodoksja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lyra
(@lyra)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 134

@Szeptucha to akurat brzmi bardzo logicznie nawet dla mnie. Czyli jakby chciało się doświadczyć zjednoczenia z czymś większym, ale być przy tym... widzianym? Obserwowanym? To trochę paradoks.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: