Ale czy to nie jest smutne? Znaczy, zamiast kochać człowieka, kochać abstrakcję? Nie wiem, mnie to nie przekonuje jako rozwiązanie.
Kończymy bez rozwiązania jak zwykle 🙂 Ale mam jeszcze jedno pytanie do wątku z tytułu - czy duchowość jako dramat to zawsze ryzyko, czy może być też siłą? Bo ta kobieta z buddyzmem którą opisuje Talizmana - ona jednak praktykuje, buduje coś, angażuje się. Może ta intensywność jej służy, nawet jeśli wygląda niepokojąco z zewnątrz.
Zostawiam to pytanie otwarte, bo naprawdę chciałabym wiedzieć - czy ktoś z was widzi tę 'duchowość jako dramat' jako coś co wzmacnia, a nie tylko jako coś co wyniszcza? Bo w tym wątku trochę tak wyszło, że Neptun w Lwie to prawie wyrok na ciągłe szukanie i rozczarowania.
@Wrotycz To zależy jak definiujemy dramat. Jeśli dramat to intensywność przeżycia - to tak, może być siłą. Teatr antyczny był dramatem i był sposóbm oczyszczenia, katharsis. Neptun w Lwie może dawać właśnie ten rodzaj duchowości, który oczyszcza przez intensywność, nie przez spokój. Ale pytanie do Wrotycz - co masz na myśli mówiąc \'wzmacnia\'? Wzmacnia kogo, co?
Myślę o tej kobiecie którą opisywałam. Ona po tych wszystkich latach jest nadal aktywna, jeździ na odosobnienia, uczy się języka tybetańskiego. Nie wygląda na kogoś wyniszczonego. Wygląda na kogoś, kto ciągle się wspina. Może właśnie o to chodzi - Neptun w Lwie nie potrzebuje wierzchołka, potrzebuje wspinaczki?
Ale czemu zakładamy że to specyfika Neptuna w Lwie? To brzmi po prostu jak uzależnienie od stanu wzniesienia. Mogłoby wynikać z dziesiątek innych konfiguracji. Neptun jest planetą iluzji, to jasne, ale tu chyba chodzi o coś głębszego niż sam znak.
To wróćmy do tytułu wątku bo trochę odpłynęliśmy. Pytanie było czy duchowość przy tej pozycji przybiera formę dramatu lub sztuki. Talizmana podała przykład buddyzmu. Ale czy ktoś zna kogoś z Neptunem w Lwie, kto idzie raczej ścieżką twórczą niż religijną i tam szuka tego co nazywamy duchowością?
Ja tak. Mężczyzna urodzony w 1945, Neptun w Lwie bardzo silny bo na szczycie charta. Całe życie malarz, ale mówił o malarstwie jak o modlitwie. Nie uczęszczał na żadne nabożeństwa, żadne odosobnienia. Płótno było jego ołtarzem. I ta sama intensywność co u kobiety opisanej przez Talizmana - kiedy nie malował, nie żył do końca.
@Arat To ciekawe że oboje - ta kobieta z buddyzmem i ten malarz - mają ten sam wzorzec \'między intensywnościami nie ma życia\'. Czy to jest właśnie ta wspólna cecha Neptuna w Lwie niezależnie od tego czy wyraża się przez religię czy sztukę?
Przy tej rozmowie mam takie wrażenie że krążymy wokół czegoś ważnego ale nikt tego nie nazywa wprost. Neptun to planeta rozpuszczania granic - ja, ty, sacrum, profanum. Lew to tożsamość, ego, scena. Kiedy Neptun jest w Lwie, ego chce się rozpuścić, ale na własnych warunkach, z pełną świadomością że to ONO się rozpuszcza. Stąd dramat - bo zwykłe rozpuszczenie bez świadków nie wystarczy. Ale to jest moje czytanie, nie ortodoksja.
