To połączenie astrologii i czakr które Majka01 opisuje jest ciekawe, ale wracając do tego co Nyja mówiła o aktywnym odpychaniu - czy jest jakiś konkretny moment w relacji gdzie to neptunowe myślenie jest najsilniejsze? Bo mi się wydaje że to nie jest cały czas na tym samym poziomie.
@Nyja Czyli to co opisujesz brzmi tak jakby zagrożenie straty wzmacniało idealizację zamiast ją rozbijać? Bo to jest dla mnie trochę sprzeczne intuicyjnie. Myślałam że jak coś się sypie to człowiek zaczyna widzieć czyściej.
@Bernadka02 U mnie tak nie działało. Jak zaczęło się sypać to ja zaczęłam jeszcze bardziej się przykładać do tego żeby widzieć tylko dobre strony. Jakbym chciała sama siebie przekonać że wszystko jest okej. Dopiero jak się skończyło to nagle wszystko było oczywiste.
@Marlenka To jest dokładnie to co u mnie. Jak byłem w środku to miałem takie poczucie że walczę o coś wartościowego. A po tym jak się skończyło to znajomi mi mówili że widzieli problemy od kilku miesięcy. Ja nic nie widziałem. Dosłownie nic.
Wróćmy na chwilę do tego co Nyja mówiła o dwóch momentach nasilenia. To co opisujecie - ten paraliż przy zagrożeniu straty - brzmi trochę jak mechanizm obronny, nie neptunowy. Skąd wiadomo że to różne rzeczy? Bo lęk przed utratą to bardzo ludzka sprawa.
@Marlenka I to chyba jest clou tego co tutaj omawiamy - ta zdolność do wytwarzania obrazu jest tak silna że sam obraz staje się ważniejszy niż osoba. To brzmi brutalnie, ale zastanawiam się czy Marlenka albo ktoś inny kto to przeżył mógłby powiedzieć czy tak to wyglądało z perspektywy czasu.
@Arat Nieswojo mi to przyznać, ale tak. Jak teraz patrzę wstecz to mam wrażenie że zakochałam się w kimś kogo sama stworzyłam. I ta strata była stratą tej postaci, nie rzeczywistej osoby. Tylko że w tamtym momencie nie byłam w stanie tego odróżnić. I nadal nie wiem jak miałam to zrobić.
@Marlenka A to nie jest tak ze kazdy troche tak ma? Bo jak sie zakochuje to też trochę kogoś idealizuje, nie? Nie rozumie dlaczego neptun ma byc tu czymś wyjątkowym jezeli to jest wogóle normalne.
Ale Wikusia, skąd wiemy że to Neptun a nie po prostu ktoś z trudnym stylem przywiązania? Bo to co Marlenka opisuje - zakochanie w obrazie, trudność z widzeniem wad - to jest podręcznikowy opis lękowo-ambiwalentnego stylu przywiązania. Psychologia to już dawno opisała bez odwoływania się do planet.
Dała mi jakiś spokój. Przestałam myśleć że jestem głupia albo że coś jest ze mną fundamentalnie nie tak. Ale czy zmieniła moje zachowanie? Nie wiem. Boję się że w nowej relacji znowu zrobię to samo, tylko że teraz będę przynajmniej wiedzieć jak to się nazywa.
To co Marlenka mówi brzmi smutno, ale jakoś rozumiem to uczucie. Sama miałam w życiu podobne sytuacje, chociaż nigdy nie myślałam żeby to wiązać z astrologią. Czy ta wiedza o swoim horoskopie może faktycznie pomóc komuś z wyprzedzeniem rozpoznać że wchodzi w taką iluzję? Czy to tylko retrospektywne wyjaśnienie?
@Rysiek To jest fundamentalne pytanie i uczciwie trzeba powiedzieć że sama świadomość wzorca rzadko wystarcza jako sposób prewencji. Ale nie dlatego żeby astrologia była bezużyteczna - tylko dlatego że między wiedzą a zmianą jest bardzo długa droga. Neptun w piątce może ci powiedzieć gdzie jesteś podatna na iluzję, ale nie daje ci automatycznie zdolności żeby tę iluzję zobaczyć kiedy w niej jesteś. To wymaga czegoś więcej.
@Nyja To co Nyja napisała o tej długiej drodze między wiedzą a zmianą jakoś we mnie zostało. Bo właśnie o to mi chodzi - rozumiem już skąd to się bierze, ale co z tego skoro przy kolejnej osobie pewnie i tak wejdę w ten sam schemat? Czy ktoś naprawdę przeżył jakiś przełom w tym? Nie teorytycznie, tylko naprawdę poczuł że coś się zmieniło?
@Nyja Mnie też to nurtuje po tym co Nyja powiedziała. Ale chciałem się zapytać o coś innego - czy ten Neptun w piątce to zawsze dotyczy miłości romantycznej czy też może ten schemat idealizowania działać na przykład wobec przyjaciół? Bo u mnie chyba nie tylko w związkach mam tendencję do widzenia ludzi jako lepszych niż są.
Faktycznie jak tak myślę - tak. Miałam taką przyjaciółkę przez kilka lat, którą kompletnie wyidealizowałam. Kiedy w końcu zaczęła mnie rozczarowywać to byłam wstrząśnięta, bo byłam przekonana że to jest ta jedna osoba w moim życiu która mnie rozumie. Okazało się że trochę sama sobie ją wymyśliłam. Tylko że z tą przyjaźnią jakoś łatwiej było potem.
Ale właśnie - czemu z przyjaźnią łatwiej było? Czy to dlatego że stawki były mniejsze, czy dlatego że przy przyjaciółce nie masz tej neptunowej warstwy którą macie w związkach? Bo rozumiem że dom piąty obejmuje oboje, ale może przy miłości romantycznej dochodzi coś jeszcze z ósmego domu albo z Wenus i to tworzy tą dodatkową głębię?
Zapisałam sobie to zdanie Donata bo to chyba najlepsze ujęcie tej rozmowy do tej pory. Chciałam zapytać Nyjê - czy w praktyce widać różnicę w horoskopach między osobą która ma Neptuna w piątce i jakoś sobie z tym radzi a osobą która wpada w te pułapki wielokrotnie? Czy układ wygląda inaczej czy to zależy od innych czynników?
Nyja, a co jeśli ktoś ma Neptuna w piątce bez żadnych wyraźnych aspektów do Saturna? Czy to znaczy że ten mechanizm korekcji po prostu go nie dotyczy? Pytam bo nie znam swojego horoskopu aż tak szczegółowo i teraz zaczyna mnie to zastanawiać.
Właśnie chciałam to samo powiedzieć co Olaf. Bo z mojego doświadczenia intuicja i wishful thinking bardzo trudno odróżnić kiedy jest się w środku. Miałam sytuację gdzie byłam pewna że czuję coś prawdziwego i że moje przeczucia mnie prowadzą, a okazało się że prowadziły mnie dokładnie tam gdzie chciałam się znaleźć. To nie była intuicja, to było zaprzeczenie.
Tak. Teraz jak sobie przypomnę to kilka razy miałam takie ściskanie w żołądku po rozmowach z nim, ale tłumaczyłam sobie że to zwykły niepokój, że to moje lęki a nie sygnał. Teraz myślę że to były sygnały. Ale w tamtym momencie naprawdę nie umiałam tego odróżnić. Majka, czy jest jakiś sposób żeby się tego nauczyć? Bo to brzmi jak coś co można trenować.
Czekajcie, bo chcę wróćić do czegoś co Nyja powiedziała o Saturnie jako hamulcu. Czy to znaczy że osoby które nie mają tego aspektu powinny jakby zewnętrznie szukać czegoś co Saturna zastąpi? Przez rytóały, przez pracę z kimś, nie wiem. Bo jeśli sam horoskop nie daje tej korekty to skad ona ma przyjść?
@Wiciol Nie znam się na tranzytach ale to co Wiciol mówi o konfrontacji z rzeczywistością, to mi przypomina jeden okres w moim życiu kiedy wszystko się naraz posypało - i związek i praca i zdrowie. Wtedy zobaczyłam wiele rzeczy wyraźnie, ale przez ból. Czy taki tranzyt zawsze musi tak boleć czy to zależy od człowieka?
@Krysia_58 Krysia, dokładnie o to samo chciałem zapytać! Bo jak czytam tę rozmowę to mam wrażenie że przy Neptunie niezależnie od tego czy masz aspekt do Saturna czy nie, to i tak w którymś momencie życie samo wymusza ten kontakt z rzeczywistością. Nyja albo ktoś - czy jest w ogóle możliwe żeby ktoś z takim układem przeszedł przez to bez tego dużego bólu? Czy zawsze musi być ta bańka i pęknięcie?
@Rysiek Rysiek, Krysia - odpowiem wam razem bo pytacie o to samo. Nie, nie każdy musi przejść przez ból. Ale statystycznie rzecz biorąc, przy Neptunie w piątce bez wsparcia Saturna, to życie faktycznie częściej wybiera drogę przez kryzys niż przez stopniowe dojrzewanie. Dlaczego? Bo Neptun działa jak znieczulenie - można latami funkcjonować w tej mgle i nie widzieć potrzeby zmiany dopóki coś nie pęknie. Natomiast słyszałam o przypadkach gdzie praca z własnym horoskopem, regularna medytacja i świadome zatrzymywanie się przed wejściem w kolejną iluzję - to zastępowało ten kryzysowy reset. Ale wymaga ogromnej dyscypliny. Paradoksalnie - wymaga Saturna którego nie ma w aspekcie.
Rysiek, właśnie o to chciałam zapytać. Bo z mojej praktyki - i to jest coś co zrozumiałam późno - to zatrzymanie musiałoby być nawykiem wyrobionum zanim w ogóle pojawi się ktoś kto uruchomi ten neptunowy mechanizm. Jak już jestem zakochana to żadna medytacja mi nie pomaga bo i tak wiem swoje, tylko nie chcę tego wiedzieć.
To dokładnie tak. I właśnie dlatego mnie zastanawia - czy to jest w ogóle praca którą można robić samodzielnie, czy raczej potrzeba kogoś z zewnątrz kto powie 'hej, widzę że znowu wchodzisz w schemat'? Bo sama sobie nie dam rady jeśli jestem w środku. To tak jakby prosić pijącego żeby sam siebie pilnował.
@Marlenka Zatrzymajcie się chwilę bo to porównanie Bernadki jest celne ale ma pewien problem. Alkoholik nie rozpoznaje swojego stanu - ale osoba z Neptunem w piątce może się nauczyć rozpoznawać te wzorce, zwłaszcza po kilku cyklach. To jest różnica między pierwszym kryzysem a trzecim. Po kilku razach część z nas zaczyna widzieć te sygnały wcześniej. Marlenka, czy nie masz wrażenia że teraz rozpoznałabyś to wcześniej niż przy tamtej przyjaciółce?
