@Arat Arat, szczerze? Nie wiem. Mam wrażenie że rozpoznam, ale te wzorce są bardzo dobre w przebieraniu się. Poprzednim razem też byłam pewna że tym razem jest inaczej. I może jest inaczej, ale skutek ten sam.
@Nyja Właśnie tego się boję słuchając tej rozmowy. Że to jest coś co po prostu się powtarza bez końca. Nyja, powiedziałaś że da się to przerwać przez dyscyplinę - ale czy znasz kogoś z Neptunem w piątce kto naprawdę wyszedł z tego schematu? Nie złagodził, nie nauczył się żyć z rozczarowaniem, ale naprawdę wyszedł?
To jest według mnie fałszywa alternatywa którą Gienia tu postawiła - albo astrologia albo dojrzałość. Astrologia nie jest alternatywą dla dojrzałości. Jest językiem który opisuje wzorce. Jeśli ta kobieta o której mówi Nyja osiągnęła to przez astrologię, to znaczy że astrologia dała jej ramy do nazwania czegoś co i tak by musiała przepracować. Ale nie bez tego języka mogłaby nigdy nie wiedzieć że chodzi o schemat a nie o pecha w ludziach.
Wiciol, to jest dla mnie nowe i chcę to zrozumieć. Mówisz o transytach - ale czy to znaczy że bez znajomości tych dat człowiek z Neptunem w piątce jest jakby niewidomy na własne cykle? Bo to brzmi trochę jak uzależnienie od astrologa żeby w ogóle funkcjonować.
@Tarocistka Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę coś dodać od siebie bo mam Neptuna w piątce i Saturna w dwunastce, czyli bez bezpośredniego aspektu. Kilka lat temu ciągnęłam runy przy każdym ważnym momencie w związku - nie po to żeby mi powiedziały co robić, ale żeby zobaczyć co ignoreję. Hagalaz pojawiał się za każdym razem zanim coś się posypało. Nie słuchałam. Ale to że miałam ten zwyczaj rzucania - to znaczy że jednak gdzieś wiedziałam że potrzebuję tego zewnętrzego punktu odniesienia.
@Monisia76 A przepraszam że tak głupio pytam, ale ta Hagalaz to co konkretnie oznacza? Czy to jest zła runa czy po prostu ostrzeżenie?
@Szamanka Szamanka, nie ma głupich pytań. Sam się uczę. Ale może wróćmy na chwilę do Neptuna bo mnie interesuje jedno - czy ta cała praca nad sobą o której mówicie, te transyty, runy, obserwacja - to jest coś dla kogoś kto jest po rozstaniu i chce to przepracować, czy raczej dla kogoś kto jest przed związkiem i chce nie wpaść w schemat? Bo to jest chyba różnica w podejściu.
@Leszek93 Leszek93, odpowiem wprost - to jest praca zarówno dla kogoś po rozstaniu jak i w trakcie związku, ale mechanizm jest zupełnie inny. Po rozstaniu masz dystans, możesz patrzeć wstecz i rozpoznawać wzorzec bez emocji które zamazują obraz. W trakcie związku to jest znacznie trudniejsze, bo Neptun aktywnie pracuje i tworzy tę zasłonę. Więc jeśli pytasz kiedy zacząć - im wcześniej, tym lepiej, ale nie dlatego że inaczej za późno, tylko dlatego że narzędzia które wypracujesz w spokojniejszym momencie faktycznie działają gdy znowu wchodzisz w coś nowego.
Ja jeszcze wróce do tego co mówiła Monisia z tymi runami bo jakoś mnie to uderzyło. Czy jak ciągnęłaś Hagalaz to to było przed czy po tym jak coś się zepsuło w związku? Bo zastanawiam się czy to działało jak ostrzeżenie czy raczej jak potwierdzenie że coś jest już nie tak.
Wróćmy do tego co powiedział Leszek bo mnie też to interesuje. On pyta o ludzi którzy są po rozstaniu - i ja jestem właśnie w takiej sytuacji, nie astrologicznie, ale życiowo. I naprawdę chcę wiedzieć czy ta cała praca którą opisujecie ma sens jeśli robi się ją po fakcie. Czy nie jest trochę tak że to zamykanie stajni gdy koń uciekł?
Krysia, i właśnie to jest ta rzecz której nie byłam świadoma przez lata. Że ten mechanizm nie jest przypisany tylko do Neptuna w piątce - to jest planeta która ten wzorzec wzmacnia i nadaje mu kształt, ale podobne rzeczy robi Neptun w aspekcie do Wenus albo Wenus w Neptunowym znaku. Sprawdziłaś kiedyś swój pełny horoskop pod tym kątem?
Marlenka, dobry punkt. Ale mam pytanie do ciebie - czy jak już wiedziałaś o Neptunie w swojej piątce, to zmieniło coś konkretnie w tym jak wchodziłaś w kolejne relacje? Nie czy rozumiałaś więcej, ale czy zachowywałaś się inaczej?
Ten tydzień przerwy to ciekawe. Ale jak to wyglądało w praktyce? Bo jak jesteś zakochana to tydzień może tylko nasilić uczucie, nie ostudzić. Czy chodziło o to żeby przez ten tydzień nie podejmować żadnych decyzji, czy żeby aktywnie obserwować tę osobę bez filtra?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie że brakuje tu jednej warstwy. Mówicie o Neptunie i wzorcach relacyjnych, ale czy ktokolwiek z was patrzy na to od strony czakry sercowej? Bo to co opisuje Marlenka - ta intensywność uczucia przy pierwszym kontakcie - to jest bardzo charakterystyczny wzorzec dla zablokowanej czwartej czakry, która wpuszcza wszystko bez filtra. Neptun może to nasilać, ale źródło jest inne.
Majka, czakry i astrologia to dwa różne systemy i nie muszą się przekładać jeden do jednego. Możesz mieć Neptuna w piątce bez żadnej 'zablokowanej' czakry i odwrotnie. Uważałbym z mieszaniem języków bo to tworzy mieszaninę gdzie nic nie da się zweryfikować. Co konkretnie daje nałożenie obu systemów, czego nie daje każdy z osobna?
Przepraszam że wchodze w to teraz ale mam podstawowe pytanie. Cały czas mówicie o Neptunie w piatce - to jest cos co jest stale w horoskopie czy zmienia się z wiekiem? Bo rozumiem że jak ktoś się urodzi z tym układem to ma go cale życie, ale czy np transyty zmieniają jak ten Neptun działa?
Wróćmy może do tego co Marlenka mówiła o tej pauzie tygodniowej, bo Bernadka02 (ja) też to próbowałam robić i z moich doświadczeń wynika że ten tydzień to trochę za mało. U mnie minimum to był miesiąc i to koniecznie bez kontaktu albo z mocno ograniczonym. Jak byłam w kontakcie to uczucie się nakręcało zamiast opadać.
Wszystkim. Bo odkryłam że jak nie piszę ale zaglądam na jego profil to jakbym była w kontakcie - głowa pracuje tak samo. I to co ciekawe - właśnie wtedy zaczęłam wyciągać karty żeby zobaczyć co mi mówią, ale to był błąd bo pytałam zbyt zaangażowana emocjonalnie i czytałam co chciałam zobaczyć.
Ale czy to nie jest tak że przy silnym Neptunie w horoskopie ta trudność z obiektywnością jest jakoś głębsza niż przy innych układach? Nie wiem, pytam bo Marlenka wspominała wcześniej że długo nie widziała tego mechanizmu nawet jak go znała teoretycznie. To by sugerowało że sama wiedza nie wystarczy.
Marlenka, to co mówisz o tym ciepłym kocu - to jest chyba najlepszy opis jaki tu padł. Ale mam pytanie w drugą stronę: czy kiedykolwiek było coś co naprawdę przebijało tę mgłę? Nie teoria, nie czas, tylko konkretne zdarzenie albo moment?
To co Marlenka opisuje brzmi bardzo znajomo. U mnie to kłamstwo sobie samej polegało na tym że 'on jest taki tylko ze mną, z innymi jest inny'. I wiedziałam że to nieprawda, ale potrzebowałam tak myśleć. Zastanawiam się czy to jest ten neptunowy mechanizm czy po prostu ludzki.
Słucham tej dyskusji i mam pytanie które może być głupie ale zadaję. Jeśli idealizacja jest częściowo ludzka a częściowo neptunowa, to czy osoby bez Neptuna w piątce też mają te rozczarowania, tylko z innych powodów astrologicznych? Chodzi mi o to czy to jest problem specyficzny dla tego układu czy każdy ma swoją 'wersję'.
@Wiciol Wiciol dobrze mówi o tej godzinie, ale dodam że jak naprawdę nie wiesz godziny to można zrobić rektyfikację horoskopu - to jest metoda gdzie astrolog patrzy na ważne wydarzenia z życia i na tej podstawie ustala przybliżoną godzinę urodzenia. Trochę drogie ale warte uwagi jeśli zależy ci na domach.
@Marlenka Ta rektyfikacja co mówiłam - właśnie przy Neptunie w piątce jest szczególnie ważna żeby mieć pewność co do godziny, bo te domy neptunowe potrafią się przesuwać między piątką a szóstą albo czwartą i wtedy interpretacja jest zupełnie inna. Marlenka, a ty skąd wiesz swoją godzinę dokładnie? Masz akt urodzenia czy ktoś z rodziny pamiętał?
@Jadzia88 Mam z aktu, ale moja mama mówiła że był wtedy jakiś bałagan administracyjny i nie jest pewna czy ta godzina była zapisana od razu czy może z opóźnieniem. Więc jest 14:20 w papierach ale mam lekkie wątpliwości. Dla samej interpretacji Neptuna w piątce to jednak uznałam że się zgadza bo wszystko co opisuje ten układ po prostu pasuje do mnie za bardzo żeby to był przypadek.
@Marlenka A jak to jest z tym pasowaniem - bo ja też tak mam że jak czytam opis swojego znaku czy układu to myślę \'to ja\'. Ale koleżanka mi raz powiedziała że to może być ten efekt... no nie pamiętam jak to się nazywa, że ludzie dopasowują ogólne opisy do siebie. Jak odróżnić że coś naprawdę pasuje a nie że my chcemy żeby pasowało?
To jest ciekawe rozróżnienie które Arat zrobił. Bo efekt Forera działa głównie na opisy ogólne - 'jesteś wrażliwy', 'masz potrzebę bezpieczeństwa'. Ale jak coś jest bardzo konkretne i jednocześnie pasuje, to chyba jednak jest jakiś sygnał? Albo źle rozumuję?
