Ale chyba chodzi o natężenie? Nie każdy tak idealizuje że przez lata nie widzi oczywistych rzeczy. Marlenka mówiła że wiedziała teorytycznie a i tak nie mogła wyjść z tej mgły. To nie brzmi jak zwykła ludzka idealizacja tylko jak coś bardziej zakorzenionego.
To co Marlenka mówi o tym resecie przez sen - to jest coś o czym nigdy tak nie pomyślałam ale teraz jak to czytam to... tak właśnie miałam. Rano było zawsze gorzej bo ta poprzednia wersja wracała. Czy to jest coś specyficznie neptunowego czy to jest po prostu jak działa mózg przy silnym przywiązaniu?
Przepraszam że wchodzę z boku ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Neptun w piątce to jest coś z czym się rodzi i co zostaje na całe życie? Można to jakoś przepracować żeby działało inaczej, czy to jest na stałe?
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie Nyja, naprawdę pomaga mi to zrozumieć całą tę rozmowę. Mam jeszcze jedno pytanie - czy Saturn w tranzyscie przez piątkę to jest zawsze trudny czas czy może też przynosić coś dobrego? Pytam bo brzmi trochę strasznie.
Ta pustka po rozstaniu z wyobrażeniem a nie z osobą - to jest coś o czym rzadko się mówi. Zwykle mówi się o żalu za człowiekiem. A tu jakby żałowałaś czegoś czego właściwie nie było. Czy to nie jest w pewnym sensie trudniejsze do przeżycia?
To co Marlenka napisała o wstydzie jest bardzo ważne. Bo to jest właśnie ten dodatkowy ciężar przy neptunowych relacjach - nie tylko strata, ale jeszcze konieczność przyznania się przed sobą że żyłaś z własnym mitem. Ciekawi mnie czy ten wstyd był głównie przed sobą, czy też przed innymi? Bo to chyba dwie różne rzeczy do przepracowania.
Ale czy nie jest tak że wszyscy trochę to robimy? Pytam serio, nie żeby minimalizować - bo z tego co piszesz wynika że ty to robiłaś w jakimś ekstremalnym natężeniu. Ale normalny zakochany człowiek też widzi wyidealizowaną wersje partnera na początku. Gdzie jest granica między zwykłym zakochaniem a tym co ty opisujesz?
Tak, miałam. I to jest chyba najdziwniejsza część. Zdarzały się chwile - zwłaszcza po konkretnych kłótniach albo kiedy ta osoba robiła coś naprawdę nieładnego - że widziałam wszystko wyraźnie. Myślałam: no właśnie, tak jest naprawdę. I po kilku godzinach albo dniu ta jasność po prostu... znikała. Wracała mgła i wracał tamten obraz. Jakby mózg aktywnie odrzucał to co widział.
To co opisujesz przypomina mi trochę mechanizm dysocjacji poznawczej - kiedy informacja jest zbyt sprzeczna z tym w co głęboko wierzymy, mózg ją 'odkłada'. Ale zastanawiam się czy to jest specyficznie neptunowe, czy raczej ogólny mechanizm silnego przywiązania. Czy znasz kogoś bez Neptuna w piątce kto miał podobny wzorzec? Trudno wyizolować zmienną.
Przepraszam ale mam pytanie bo się trochę gubię. Czy ta 'piąta domena' to jest coś czym można sprawdzić w internecie samemu? Bo chciałabym zobaczyć swój horoskop pod tym kątem ale nie wiem od czego zacząć.
Wracając do tego co Arat powiedział o wyizolowaniu zmiennej - to jest coś co mnie w astrologii zawsze zastanawia. Jak można stwierdzić że to Neptun 'robi' ten efekt, a nie np. jakaś cecha psychologiczna która po prostu istnieje niezależnie i tylko przypadkowo pokrywa się z tym ułożeniem? Nie mówię że astrologia nie działa, naprawdę pytam.
To jest ciekawy punkt Wiciol. Bo właściwie przez cały ten wątek mówimy o rozpoznawaniu wzorca - a co z tym co się robi DALEJ? Marlenka, masz już jakiś czas od tamtej relacji. Czy coś konkretnie pomogło ci inaczej wchodzić w kolejne relacje, albo w ogóle inaczej patrzeć na tę neptunową tendencję?
Zapisywanie konkretów - to jest coś co bym nigdy sama nie wymyśliła ale ma sens. Bo neptunowy mózg pracuje obrazami i odczuciami, nie faktami. Danie mu faktów na papierze to jakby mówić innym językiem. Czy to był twój własny pomysł czy ktoś ci to podsunął?
Przy Neptunie w piątce pomocna może być też praca z żywiołem wody, który Neptun rządzi. Medytacje przy wodzie, kąpiele intencyjne z solą morską - to pomaga przepłukać tę nadmierną iluzję i sprowadzić energię do bardziej realnego wymiaru. Woda fizyczna odpowiada wodzie neptunowej w mapie i może działać regulująco.
Mam pytanie do Marlenki ale też w ogóle do wszystkich - czy ta neptunowa tendencja do idealizowania dotyczyła tylko relacji romantycznych czy też np. przyjaźni, pracy, może twórczości? Bo tytuł wątku pyta o romantyzm, ale Neptun w piątce chyba obejmuje szersze pole.
To co napisałaś o pracy jest ciekawe - że tam idealizacja jest mniejsza bo jest więcej konkretnych wskaźników. Zastanawiam się czy to znaczy że neptunowy wzorzec można 'oszukać' przez narzucenie sobie zewnętrznych punktów odniesienia. Czyli nie zmienić samego wzorca, ale zmienić kontekst tak żeby utrudnić idealizację. Czy tak to rozumiesz?
Ale hej, wróćmy na chwilę do tytułu wątku bo mnie interesuje ta druga część - twórczość. Neptun w piątce to przecież też twórczość, nie tylko miłość. Czy ktoś ma doswiadczenie jak to działa w tym kontekście? Bo miłość i twórczość mogą być połączone - idealizujesz projekt artystyczny tak samo jak partnera?
Przy twórczości Neptun w piątce może działać dwojako i myślę że to ważne rozróżnienie. Z jednej strony ta sama idealizacja która niszczy relacje może być paliwem do sztuki - ta umiejętność widzenia rzeczy przez pryzmat czegoś więcej niż są. Z drugiej strony jeśli nie ma żadnego zakotwiczenia to projekt zostaje w sferze wizji i nigdy nie staje się czymś konkretnym. Marlenka, czy masz jakieś doświadczenie z twórczością w tym kontekście?
Czyli Neptun w piątce jako coś co daje energię na początku ale nie daje energii na środek i koniec? To jest trochę jak z tymi relacjami o których mówiłaś wcześniej - intensywny start, potem coraz trudniej utrzymać to co było na początku. Ciekawe że w twórczości widać ten sam schemat.
Ja bym tutaj dorzuciła perspektywę run bo Laguz - runa wody i przepływu - ma dokładnie tę samą energię. Zaczyna, inspiruje, potem ucieka do kolejnego źródła. To nie jest energia która buduje ceglanka po cegle, to jest energia która zalewa i odpływa. Może Neptun w piątce po prostu działa podobnie - i akceptacja tej cechy zamiast walki z nią mogłaby coś zmienić?
Przepraszam że wchodzę teraz ale przeczytałem cały ten wątek i mam jedno konkretne pytanie do Marlenki. Piszesz że zapisywanie faktów pomagało - ale czy to działało w momencie kiedy już byłaś w środku relacji czy tylko retrospektywnie, po fakcie? Bo to robi zasadniczą różnicę.
No właśnie. Bo jeśli technika działa tylko po fakcie to jest sposóbm do nauki na przyszłość, nie do ochrony w czasie rzeczywistym. To nie znaczy że bezużyteczna - ale warto to jasno nazywać żeby nie mieć złudzeń że można neptunową iluzję zatrzymać w jej własnym środku.
To co Donat mówi jest ważne i nawiązuje do czegoś z czym się od dawna mierzę w rozumieniu tej pozycji. Neptun nie daje się 'wyłączyć' w czasie gdy aktywnie działa - bo jego działanie to jest właśnie zmiana percepcji, nie zachowania. Możesz zachowywać się inaczej pomimo niego, ale widzieć inaczej - to trudniejsze. Czy ktoś z was miał doświadczenie że udało mu się zmienić samo widzenie a nie tylko działania?
Co do twóczości - mam wrażenie że Neptun w piątce mógłby być wręcz darem jeśli trafi się na formę artystyczną która odpowiada tej energii. Jak improwizacja, performance, rzeczy które nie wymagają 'kończenia' w klasycznym sensie. Może problem nie jest z Neptunem samym w sobie tylko z tym że próbujemy go zaprzedz do form które wymagają Saturna?
Przepraszam za głupie pytanie ale sprawdziłam w końcu swój horoskop jak Krysia podpowiedziała i chyba mam Jowisza w piątce a nie Neptuna. To znaczy coś innego? Czy to działa podobnie do tego o czym cały czas mówicie?
