Mam w natalu Merkurego w koniunkcji z Plutonem i od lat zastanawiam się, czy to właśnie ten aspekt sprawia, że rozmowy ze mną często kończą się tym, że ludzie zmieniają zdanie. Nie mówię o manipulacji w złym sensie, ale o czymś w rodzaju... przenikania do sedna. Czy ktoś z was ma podobny aspekt i czuje to samo? Albo może ktoś zna kogoś z tym układem i widzi to z zewnątrz?
Merkury-Pluton to jeden z tych aspektów, które w interpretacji rzadko bywają neutralne. Mam klientkę z trygonem tych dwóch i ona sama mówi, że ludzie po rozmowie z nią czują się 'odwróceni do góry nogami'. Ale pytanie, czy to moc, czy odpowiedzialność. Lucjan82, jaki dokładnie masz aspekt, koniunkcja czy może kwadratura?
Ja mam Merkurego w opozycji do Plutona i szczerze mówiąc, bardziej czuję, że to mnie inni próbują słowami przeprogramować, niż odwrotnie. Może opozycja działa inaczej niż koniunkcja? Ciekawa jestem, czy to kwestia samego aspektu, czy też znaków, w których to wszystko siedzi.
A ja pytam się, bo nie mam w sumie dużej wiedzy o astrologi, czy ten asptekt można jakos zobaczyc w numerologi też? Bo czytałem gdzies że data urodzenia może podobne rzeczy pokazywać co horoskop. Może to glupie pytanie ale ciekawi mnie.
Lucjan82, to pytanie o rozwijanie jest kluczowe. Według mojego doświadczenia, osoby z tym aspektem zazwyczaj już jako dzieci zauważają, że słowa działają na innych inaczej niż u rówieśników. Problem pojawia się, gdy nie ma świadomości, że to się dzieje. Widziałam przypadki, gdzie ktoś z Merkurym w złym aspekcie do Plutona siał chaos w relacjach, kompletnie nie zdając sobie sprawy.
Nie zgodzę się z tym, że to jest wyłącznie kwestia aspektu. Pracuję dużo z ludźmi w kontekście relacji i mam wrażenie, że każdy człowiek może słowami zmieniać innych, jeśli trafi na podatny grunt. Pluton w tym układzie może dawać pewną głębię, ale czy naprawdę aż tak specjalną moc? Pytam szczerze, bo nie chcę mitologizować.
Mam pytanie, może trochę z innej strony. Czy ten aspekt ma coś wspólnego z hipnozą albo NLP? Bo jak czytam te opisy, to brzmi to trochę jak naturalna zdolność do sugestii. Kojarzę kilka osób z życia, które mają taką zdolność do rozmów, że wychodzisz przekonany do ich punktu widzenia, choć nie wiesz kiedy to nastąpiło.
Ten wątek o manipulacji jest ważny. Merkury to komunikacja, Pluton to między innymi kontrola i to, co ukryte. Połączenie tego może dawać zarówno zdolność do bardzo głębokiej, prawdziwej komunikacji, jak i do celowego wywierania wpływu. Wszystko zależy od intencji i, powiedziałbym, od całego charta, bo sam jeden aspekt to nie wyrok.
@Zengui A mam pytanei bo jestem tu nowa w tej tematyce, czy teni aspket widac jakoś w taroci albo można go \'poczuć\' kiedy ktoś rozmawia z tobą? Bo czytałam temat i myślę że mojea mama może mieć coś takiego, zawsze po rozmowite z nią zmieniam zdanie choć nie chcę hehe
@Macierzanka Macierzanka, rozumiem co opisujesz z mamą, to znajome uczucie. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie, aspekt widzisz w natalu, nie w tarocie. Tarot może pokazać energię danej osoby w danym momencie, ale nie konkretne aspekty. Natomiast co do odczuwania, właśnie o to mi chodzi w tym temacie, czy ktoś bez znajomości czyjegoś horoskopu może intuicyjnie wyczuć ten rodzaj wpływu?
@Lucjan82 Przeczytałam cały wątek i chcę powiedzieć wprost: trochę mnie denerwuje ta tendencja do heroizowania tego aspektu. Merkury-Pluton to nie jest przepustka do \'zmieniania ludzi słowami\'. Widziałam ludzi z tym aspektem, którzy byli zwyczajnie manipulantami i tłumaczyli to właśnie horoskopem. Lucjan82, rozumiem twoją ciekawość, ale pytanie z tytułu wątku jest jednak trochę... niepokojące. Czy nie chodzi tu przypadkiem o szukanie usprawiedliwienia dla pewnych zachowań?
Szczere pytanie i zasługuje na szczerą odpowiedź. Nie jestem stuprocentowo pewien. To znaczy, mam wrażenie, że szukam rozumienia, ale Cykoria wcześniej powiedziała coś ważnego o tym aspekcie, że Pluton ukrywa motywacje nawet przed samym zainteresowanym. Więc może nie jestem najlepszym świadkiem własnych intencji.
Właśnie ta uczciwość Lucjana jest dla mnie ciekawsza niż jakiekolwiek twierdzenie 'mam ten aspekt i jestem świadomy'. Bo to, co opisuje, ta niemożność pełnego wglądu we własne motywy, brzmi bardzo plutońsko. Zastanawiam się tylko, czy osoby bez tego aspektu nie mają dokładnie tego samego problemu?
A ja sobie teraz myślę, czy ten efekt 'coś jest więcej' to nie jest po prostu kwestia tego, że taka osoba słucha głębiej i odpowiada na to, co niewyartykułowane. Nie nadprzyrodzone, tylko bardzo uważne. Merkury odpowiada za percepcję i przetwarzanie, Pluton za głębię. Może to zwykła hiperuważność?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanie, może naiwne, ale czy osoby z tym aspektem mogą go używać do dobrych rzeczy? Znaczy, wspierania kogoś w trudnym momencie, motywowania? Czy to zawsze wychodzi w tej ciemnej wersji z manipulacją?
Ale lekarz jest w systemie z zewnętrzną kontrolą i etyką zawodową. A osoba, która 'naturalnie' zmienia ludzi słowami bez żadnej refleksji, nie ma żadnego hamulca zewnętrznego. I to mnie niepokoi bardziej niż sam aspekt.
Mam wrażenie, że kręcimy się trochę w kółko między 'to dar' a 'to zagrożenie'. Może warto by się zapytać, czy ktoś z was doświadczył konkretnie negatywnego działania kogoś, kto miał ten aspekt, i czy to był świadomy wybór tej osoby czy raczej coś, co się po prostu wydarzyło?
Wracjąc do mojej mamy, o której pisałam, to naprawde nie myślę że ona to robi celowo. Po prostu po rozmowie z nią zawsze mam inne zdanie na swój temat i nie wiem czemu. Czy to moze być cos takiego, co opis tego aspektu?
Czuje sie lepiej i gorzej naraz, jakby mi mama mówiła coś co gdzieś w środku wiedziałam ale nie chciałam widzieć. To nie jest przyjemne uczucie ale potem jakoś... uwalniajace? Nie wiem czy to dobze opisuje.
To, co Macierzanka opisuje, bardzo mi się kojarzy z tym, jak tarot działa przy cierpliwym czytaniu. Karty też nie mówią nic nowego, tylko pokazują to, co jest, ale nie chce się zobaczyć. Zastanawiam się, czy mama Macierzanki robi to w pełni świadomie, czy po prostu ma ten naturalny 'celownik' na miejsca, w których coś jest zablokowane.
Ale skąd wiesz, że to instynkt aspektu, a nie po prostu to, że mama Macierzanki po prostu ją dobrze zna? Matki zazwyczaj wiedzą, gdzie są czułe miejsca swoich dzieci. Czy da się to w ogóle rozróżnić?
Właśnie to mnie interesuje. Mamy tu do czynienia z klasycznym problemem interpretacji. Każde zachowanie można podciągnąć pod aspekt, jeśli wystarczająco się postaramy. Macierzanka, czy sprawdzałaś kiedykolwiek, czy mama rzeczywiście ma Merkury w aspekcie do Plutona? Bo jeśli nie, to cała ta rozmowa jest trochę w powietrzu.
Nie musisz mieć dokładnej godziny do sprawdzenia aspektu Merkury-Pluton. To aspekt między planetami, nie między planetą a ascendentem. Godzina urodzenia tu nie jest kluczowa, wystarczy data. A skoro już jesteśmy przy konkretach, Lucjan, ty masz ten aspekt jako koniunkcję, trygon czy kwadrat? Bo to sporo zmienia w interpretacji.
A co z opozycją? Pytam, bo jeden z moich znajomych ma chyba opozycję i rozmowy z nim są... specyficzne. On sam jakby nie wiedział jakie wrażenie robi, ale inni to czują.
Ciekawe, że wracamy do tego wątku z opozycją, bo przy czakrach mam podobną obserwację. Energia, która nie jest zintegrowana wewnętrznie, wyraża się poprzez relacje. Opozycja Merkury-Pluton może oznaczać, że ktoś dosłownie przetwarza swoje nieświadome treści przez rozmowę z innymi. Nie rozumie siebie bez lustra drugiej osoby.
Czy w ogóle powinniśmy się przed tym 'chronić'? Może jeśli ktoś pomaga mi zobaczyć coś o sobie, nawet nieświadomie, to jest to wartościowe? Rozumiem, że to może być przytłaczające, ale czy na pewno złe?
I tu dochodzimy do tego, gdzie astrologia jako język przestaje być pomocna, a zaczyna się rozmowa o zwykłej psychologii wpływu. Merkury-Pluton może to intensyfikować, ale zjawisko jest starsze niż astrologia. Lucjan, masz wrażenie, że sam prosisz rozmówców o coś w rodzaju zgody, zanim wchodzisz głębiej w rozmowę?
