To co napisał Lucjan o tym, że nie wiadomo, czy to uwalniające czy przerażające, to mnie zatrzymało. Bo jak mam to rozumieć praktycznie? Jeśli ktoś mi w rozmowie coś pokazał i tego nie mogę cofnąć, to jak mam wiedzieć, czy to mi pomogło, czy zaszkodziło?
No ale jak sprawdzić wzorzec, jeśli nigdy nie wiemy, czy ta druga osoba miała Merkurego w aspekcie do Plutona, bo większość ludzi nie zna swoich natalnych? To jest dla mnie praktyczny problem z całą tą analizą.
Wracam do tego, co powiedziała Akacja kilka postów wyżej, że wyszła poruszona, a tamta osoba spokojna. Bo to mi się zdarzyło i zawsze zakładałam, że to kwestia tego, że jestem bardziej emocjonalna. Nigdy nie patrzyłam na to przez aspekty. Czy to w ogóle dałoby się zweryfikować?
A czy to ze zmeczeniem oczu ma jakis zwiazek z tym ze te rozmowy sa czesto przez pisanie a nie na zywo? Bo moze to po prostu ekran, nie magia 🙂 Pytam serio, nie ironicznie.
Akacja opisuje coś, co słyszałem od kilku osób w różnych kontekstach. Zmęczenie po rozmowie, które nie odpowiada jej długości ani wysiłkowi. Sam tego nie doświadczam w ten sposób, ale to ciekawy trop. Zastanawiam się, czy to nie jest sygnał z ciała, że coś się przetworzyło, nie że coś zostało odebrane.
Ale skąd wiadomo, że to przetworzenie, a nie właśnie ten skutek, o którym pisała Majka, że energia płynie w jedną stronę? Jak odróżnić zmęczenie po głębokiej rozmowie od zmęczenia po rozmowie, która coś zabrała?
To co Majka opisuje brzmi dla mnie prawdziwie, ale nie wiem, czy to jest kwestia aspektów astrologicznych, czy po prostu jakości relacji i tego, co ktoś sobą wnosi. Merkury-Pluton jako wyjaśnienie jest elegancki, ale czy eliminuje inne możliwości?
Czytam i mysle ze to co mowicie o czasie i o wzorcach to bardzo pasuje do tego, ze w numerologi Pluton odpowiada liczbie 9, ktora jest liczba zakonczenia i przebudzenia. Wiec moze dlatego te rozmowy sa takie nieodwracalne, bo sie konczy jeden cykl i zaczyna nowy. Nie wiem czy to pomaga ale tak to widze.
Wracam do pytania, bo mi nie daje spokoju. Merkury-Pluton w opozycji versus koniunkcja to chyba zupelnie inne zjawisko, prawda? Bo w koniunkcji ta moc mowy jest moze bardziej zintegrowana, a w opozycji czlowiek moze w ogole nie wiedziec, ze to robi innym. Czy ktos ma opozycje i moze cos powiedziec z wlasnego doswiadczenia?
Lucjan82, to co piszesz o opozycji bardzo mi pasuje. Mam kwadrat, nie opozycje, ale to zdumienie wlasnym wplywem znam dobrze. Czesto wychodze z rozmowy i mysle 'skad to we mnie przyszlo'. Jakbym sama sie suchala z zewnatrz.
To rozminięcie, o ktorym pisze Kamilka, brzmi jak cos, co mogloby dzialac tez w druga strone. Tzn. ze osoba z Merkurym-Plutonem moze cos mowic z intencja zmiany, a tamten i tak nie ruszy sie z miejsca. Czy aspekt gwarantuje skutecznosc, czy tylko potencjal?
Mam pytanie do calej dyskusji, bo cos mi nie daje spokoju. Caly czas mowimy o zmianie jako czymsc pozytywnym albo przynajmniej neutralnym. Ale co, jezeli ta moc slowa w Merkurze-Plutonie bywa uzywana destrukcyjnie, nawet nie celowo? Czy ktos mial doswiadczenie, ze ktos go slow prawie rozlozyl i dopiero pozniej zorientowal sie, ze tamta osoba mogla miec taki aspekt?
@Akacja Akacja dotknęła czegoś, o czym myslę od dawna. Czy moc tego aspektu jest etycznie neutralna, czy moze aspekt sam w sobie ma jakis cien? Pluton jest planeta transformacji, ale tez wladzy i tego, co ukryte. Jezeli ktos ma Merkurego spojnego z Plutonem, to ta moc mowy moze isc w obydwie strony i chyba rzadko kiedy czlowiek jest w pelni swiadomy, kiedy przesuwa granice.
@Lucjan82 Wlasnie, i to jest dla mnie serce calego watku. Pytanie o moc zmiany innych to tez pytanie o odpowiedzialnosc. Bo jezeli ktos rzeczywiscie ma ten wpływ, a nie wie o tym albo nie chce wiedziec, to jest to moim zdaniem wiekszy problem niz samo dzialanie aspektu.
@Majka01 Moze glupie pytanie ale jak to sie ma do aury? Bo myslalam ze jezeli ktos ma silna aure to tez tak wplywa na ludzi bez specjalnego mowienia. Czy merkury-pluton to cos innego niz po prostu mocna energia osobista?
Nasturcja wczesniej zapytala o destrukcje i myslę, ze to jest punkt, gdzie astrologia wymaga uczciwosci wobec siebie. Jezeli wiesz, ze twoje slowa maja wplyw, i nadal uzywasz ich bez zastanowienia, to nie jest kwestia aspektu, ale wyboru. Aspekt tlumaczyz wzorzec, ale nie zwalnia z decyzji.
Przeczytałam cały ten wątek i mam wrażenie, że cały czas krecismy sie wokol tego, czy ta moc jest swiadoma czy nie. Ale czy mozna ja w ogole wyłaczyc? Jakby ktos z tym aspektem postanowil mowic platko i neutralnie, czy ten wplyw i tak by byl, tylko moze slabszy?
To co Lucjan napisal na koncu o sposobie, a nie tresci, to mnie zatrzymalo. Bo jezeli wplyw jest w samej strukturze zdania, w tym co jest na poczatku, co przemilczane, to czy osoba z Merkurym-Plutonem moze w ogole powiedziec cos naprawde przypadkowego? Czy kazde jej slowo jest juz jakos 'naladowane', nawet jesli mowi o pogodzie?
Cykoria ma punkt, ale mnie bardziej nurtuje cos innego. Kilka osob wspominalo o doswiadczeniu, ze ich slowa dzialaly dluzej niz sama rozmowa. Siedzily w glowie odbiorcy tygodniami. Czy to nie jest wlasnie ten element plutonowy, ta nieuchronnosc, takie poczucie, ze cos zostalo powiedziane i nie mozna tego 'oddac'? Czy ktos swiadomie zauwazylo, ze tak dziala rowniez na ciebie, czyli ze slowa innych was nie puszczaja?
Kamilka zadaje pytanie, ktore mnie tez chodzi po glowie od dawna. Bo jezeli wplyw Merkury-Pluton jest realny i powtarzalny, to powinien byc rozpoznawalny dla uwaznego obserwatora, nie przez analize horoskopu, ale przez sam efekt rozmowy. Ten specyficzny rodzaj uczucia po, gdy wychodzisz i cos jest inaczej, ale nie umiesz powiedziec co. Jakby ktos przestawil jeden mebel w znajomym pokoju.
