Teodor, to bardzo dobre pytanie na koniec i myślę, że trochę zmienia perspektywę całej tej dyskusji. Jeśli nie masz Merkurego retro w natalu, a przychodzi tranzyt - to jest jak czasowy gość, nie lokator. Coś, co 'pokazuje' ci obszar, który na co dzień nie sprawia ci tyle trudności. Ale właśnie przez to, że nie jesteś do tego przyzwyczajony, możesz być bardziej zdezorientowany niż ktoś, kto żyje z tym od urodzenia. Trochę jak z bólem głowy - jak masz go rzadko, to nie wiesz jak go 'obsłużyć'.
Powiem szczerze, że ta rozmowa o natalnym kontra tranzytem brzmi dla mnie jak rozróżnienie między chorobą przewlekłą a ostrą. Nie wiem tylko czy to dobre porównanie w kontekście astrologii, bo tu nie chodzi chyba o 'chorowanie', tylko o styl działania. Ale może się mylę, bo to nie moja dziedzina.
Dobra, właśnie skończyłem sprawdzać na Astro.com. Nie mam Merkurego retro w natalu. Więc jeśli dobrze rozumiem, to co przeżywam teraz z komunikacją z partnerką, to raczej kwestia aktualnego tranzytu albo czegoś innego w mojej mapie? Bo zakładałem od początku, że to kwestia natalu.
Teodor, a co dokładnie widzisz w swojej mapie w siódemce? Bo sam brak retro Merkurego w natalu nie zamyka tematu - możesz mieć tam inne planety, inne napięcia. Powiedz co tam stoi, bo bez tego ciężko cokolwiek powiedzieć.
Saturn w siódemce to zupełnie inny temat niż Merkury retro i chyba warto by to rozdzielić, bo to może być źródło tych trudności, o których Teodor mówił na początku. Saturn tam potrafi robić dokładnie to - komunikacja staje się poważna, ciężka, jakby każde słowo musiało być odpowiednio ważone. Ale to nie jest to samo co Merkury retro.
Ehm, to teraz się zastanawiam czy u mnie nie jest podobnie. Mogłam przez cały czas szukać Merkurego retro, a problem jest gdzie indziej zupełnie. Czy da się w ogóle stwierdzić z mapy co jest przyczyną trudności w komunikacji, czy trzeba sprawdzać kilka rzeczy naraz?
Przepraszam że się wtrącam, ale chciałem powiedzieć że bardzo dziękuję za wyjaśnienie o tym 'Rx' wcześniej - sprawdziłem mapę znajomego i rzeczywiście widać to od razu! I przy okazji zobaczyłem, że ma też Saturna w siódemce, tak jak Teodor. Czy to jest częsta konfiguracja?
Dobra, ale wróćmy do pytania Teodora, bo chyba nie dostał jeszcze odpowiedzi. Jeśli nie ma Merkurego retro w natalu, a tranzyt przechodzi przez jego siódmą - czy to oznacza że te trudności z komunikacją z partnerką są tymczasowe? Bo on na początku pytał czy 'zawsze' będzie trudno, i może odpowiedź jest po prostu 'nie, bo to nie twój natal'.
Teodor, Saturn w siódemce to nie wyrok, to raczej temat do przepracowania przez całe życie. Merkury retro jako tranzyt to konkretne okienko - kilka tygodni, kiedy komunikacja w relacji wymaga więcej uważności. Saturn to długoterminowe pytanie o to, czego szukasz w związku i czy dajesz sobie i partnerowi przestrzeń na bycie sobą bez nadmiernej kontroli. To są dwa różne poziomy i nie wykluczają się, ale też jedno nie zastępuje drugiego.
Teodor, mam pytanie - a jak długo masz już tego Saturna w siódemce i jak długo trwają te trudności z komunikacją? Bo to by mogło dać jakiś trop czy to stały wzorzec czy coś nowego.
Saturn mam tam od urodzenia oczywiście, ale z tą konkretną partnerką jesteśmy razem od dwóch lat i jakoś pierwsze miesiące były prostsze. Ostatnio, może od pół roku, coś się posypało w tej komunikacji. Nie wiem czy to ma sens astrologicznie.
To może mieć sens i to duży. Pół roku temu mogły zacząć się jakieś tranzyty, które ten natalny Saturn aktywowały. Nie masz może progresowanego Merkurego w okolicach siódemki? Albo coś co do Saturna uderzyło?
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to znaczy że coś 'uderzyło' w Saturna? To chyba metaforyczne? Jak planeta może uderzyć w inną planetę?
Jest ich więcej - podstawowe to koniunkcja, opozycja, trygon, sekstylt i kwadrat. Ale wróćmy do Teodora, bo to ważniejsze teraz. Teodor, czy wiesz kiedy dokładnie Merkury retrograd wchodzi w twój dom siódmy w tym konkretnym tranzycie? To jest kluczowe żeby odpowiedzieć na twoje pierwotne pytanie.
Teodor, musisz wygenerować mapę tranzytu na dziś i sprawdzić w którym znaku zodiaku jest Merkury, a potem zobaczyć jaki znak zaczyna twój dom siódmy. To jest twój cusp siódmego domu. Jeśli Merkury jest w tym znaku - jest w twojej siódemce.
Domyślny na Astro.com to Placidus. Teodor, zostaw na razie system domów, bo to głębszy temat. Ważniejsze jest to co powiedziała Paradoxa - czy te trudności z partnerką pojawiły się dokładnie jak zaczął się retrograd, czy wcześniej?
To może być tak zwany cień Merkurego - faza przed retrogradacją, kiedy planeta zwalnia i tematy, które potem będą dominować w retrograzie, zaczynają się już pojawiać. Nie jest to dobrze znane poza bardziej zaawansowanymi kręgami astrologicznymi, ale jest bardzo realne w obserwacji.
Mnie też to zaciekawia - mówi się o tym cieniu Merkurego, ale nigdy do końca nie rozumiałam ile ten cień trwa. Czy to jest stała liczba dni czy zależy od czegoś?
Dziękuję za to wyjaśnienie o cieniu! Naprawdę, nie wiedziałem że jest coś takiego! Ale mam pytanie trochę z boku - czy ten cień dotyczy tylko Merkurego czy inne planety też mają takie fazy przygotowawcze?
Dobra, a wracając do sedna - Teodor ma Saturna w siódemce na stałe i teraz tranzytujący Merkury retrograd gdzieś w okolicach tej siódemki. To mnie zastanawia jedno: czy Saturn i Merkury tworzą ze sobą jakiś aspekt w jego mapie natalnej? Bo jeśli tak, to ten tranzyt mógł to aspekt 'obudzić'.
To ciekawe co mówisz, Begonia, bo właśnie nie wiem czy jest jakiś aspekt między Merkurym a Saturnem w mojej mapie natalnej. Jak to sprawdzić? Szukam na Astro.com ale nie wiem gdzie to widzieć.
Teodor, na Astro.com po wygenerowaniu mapy idź w zakładkę 'Extended Chart Selection', a potem kliknij na tabelę aspektów pod mapą. Tam są wszystkie kąty między planetami. Szukaj przecięcia wiersza Merkury z kolumną Saturn - jeśli jest tam jakiś symbol, masz aspekt.
Dobra, znalazłem. Jest coś, ale nie wiem co to za symbol. Wygląda jak kwadrat albo prostokąt. Cztery kreseczki.
Jeśli to kwadrat, to mamy odpowiedź na sporo pytań naraz. Kwadrat między Merkurym a Saturnem w mapie natalnej to już na poziomie bazowym trudność z wyrażaniem myśli, pewna sztywność w komunikacji, często lęk przed mówieniem tego co się naprawdę czuje. I teraz dochodzi do tego tranzyt, który to aktywuje. Teodor, czy twoja partnerka też ma trudność z mówieniem wprost, czy to bardziej ty sam masz problem z wypowiedzeniem czegoś?
Czekaj, zanim pójdziemy dalej - kwadrat Merkury-Saturn natalny to jedno, ale to nie znaczy że cała relacja jest skazana na nieporozumienia na stałe, prawda? Próbuję zrozumieć czy to jest coś trwałego w charakterze Teodora, czy raczej coś co się aktywuje w określonych warunkach.
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem, ale co to znaczy że ktoś 'wychodzi z kwadratu'? To brzmi jakby kwadrat był jakimś miejscem fizycznym. Rozumiem że to metafora, ale jak to działa w praktyce - planeta nie zmienia przecież swojego miejsca w mapie natalnej?
To co opisuje Paradoxa bardzo do mnie trafia. Ja rzeczywiście mam problem z mówieniem tego co czuję. Zawsze mi coś zostaje w głowie, zamiast wyjść na zewnątrz. Partnerka się skarży że nigdy nie wiem czego chcę albo że milczę kiedy powinna dostać odpowiedź.
