Mam pytanie, bo od jakiegoś czasu próbuję zrozumieć pewną zależność. Merkury retrograd w domu siódmym - czy to oznacza, że komunikacja w związku jest z góry skazana na porażkę? Pytam, bo znam kilka osób, które mają taki układ w natywnym horoskopie i u każdej z nich rozmowy z partnerem wyglądają jak chodzenie po polu minowym. Jedno mówi jedno, drugie słyszy co innego. Ciągłe nieporozumienia, jakby mówiły innymi językami. Czy to naprawdę tak mocno determinuje relację, czy może da się z tym jakoś pracować?
Też mnie to ciekawi, bo mój chłopak ma Merkurego retrograde w siódmym i dosłownie nigdy nie możemy dojść do porozumienia w żadnej kwestii. Ale zastanawiam się - czy to jest już w horoskopie natywnym, czy chodzi ci o to, gdy Merkury przechodzi przez dom siódmy podczas tranzytu?
Znam się trochę na horoskopach i muszę powiedzieć, że to nie jest takie proste jak 'będzie trudno i koniec'. Merkury retrograde w natywnym horoskopie to inne zwierzę niż tranzytowy retro. W natywnym często oznacza, że dana osoba po prostu przetwarza informacje inaczej, wolniej, głębiej. Czy ktoś z was sprawdził, w jakim znaku stoi ten Merkury? Bo to robi ogromną różnicę.
Miałam znajomą, która miała właśnie taki układ - Merkury retro w siódemce, w Wadze. I ona sama mówiła, że zawsze wie co chce powiedzieć, ale kiedy próbuje to zakomunikować partnerowi, to wychodzi zupełnie co innego. Jakby tłumaczenie z jej wewnętrznego języka na zewnętrzny było uszkodzone. Bardzo to opisywała obrazowo. Ale ostatecznie nauczyła się pisać listy zamiast rozmawiać na gorąco - i to jej pomagało.
Ten układ to w zasadzie wyrok dla związku, bo dom siódmy rządzi wszystkimi bliskimi relacjami, a Merkury retro blokuje tam energię przepływu. Moim zdaniem trzeba robić rytuały na otwieranie komunikacji przy każdym tranzycie Merkurego.
To uproszczenie. Retrogradacja nie 'blokuje' energii w sensie dosłownym - to raczej introjekcja, uwewnętrznienie działania planety. Merkury retro w natywnym horoskopie oznacza, że ta osoba przetwarza komunikację wewnętrznie, zanim ją wyrazi na zewnątrz. W domu siódmym może to oznaczać, że taka osoba bardzo głęboko analizuje relację w swojej głowie, ale partner tego nie słyszy, bo nie dostaje werbalizacji. Pytanie do założyciela wątku - czy te osoby, które obserwujesz, mają problem z wyrażaniem myśli, czy raczej z odbieraniem przekazu od partnera?
To pasuje do mojego chłopaka jeden do jednego. On mówi, że mu na mnie zależy, ale sposób w jaki to mówi jest taki... suchy, jakby czytał z kartki. I ja nigdy nie wiem czy to szczere. Czy to może być właśnie ten Merkury retro w siódemce?
Sorki że wchodzę z boku, bo się nie znam na astrologii, ale jak czytam tę dyskusję to mam pytanie - czy to znaczy, że jeśli ktoś ma taki układ, to w ogóle nie warto z nim wchodzić w związek? Pytam poważnie, bo mam wrażenie, że te planety albo pomagają albo skazują i nie ma środka.
Zastanawiam się nad czymś innym - czy ktoś tu brał pod uwagę aspekty do tego Merkurego? Bo sam Merkury retro w siódemce to jedno, ale jeśli ma np. trygon do Saturna albo koniunkcję z Wenusią, to interpretacja będzie zupełnie inna. Nie można patrzeć na jedną pozycję w oderwaniu od reszty.
Czytałam kilka opracowań na ten temat i najczęściej pojawiał się wątek, że osoby z Merkurym retro w natywnym horoskopie lepiej komunikują się pisemnie niż werbalnie. Tak jakby pismo dawało im tę chwilę na przepracowanie myśli. Kamilka51 wspomniała coś podobnego o swojej znajomej. Czy ktoś z was albo ktoś kogo znacie rzeczywiście tak to czuje?
Niesamowite jak wiele tu się już pojawiło wątków, dziękuję wam wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo mi to daje. Mam jeszcze jedno pytanie - czy Merkury retrograde w siódmym domu wpływa też na relacje biznesowe, kontrakty, umowy? Bo dom siódmy to nie tylko miłość, prawda? Czy komunikacja jest skomplikowana tylko w związku romantycznym?
Hm, ale trzeba uważać z takim rozumowaniem. Problemy z umowami mogą mieć dziesiątki przyczyn, niekoniecznie astrologicznych. Zanim przypiszemy to Merkuremu retro w siódemce, to może warto zapytać - czy ten twój znajomy w ogóle dokładnie czyta umowy przed podpisaniem? Bo to też jest czynnik.
To co pisze Heksagram jest ciekawe, bo wychodzi na to, że ten układ może się przejawiać bardzo różnie - raz w sferze romantycznej, raz zawodowej. Zastanawiam się czy nie zależy to od tego, który dom jest bardziej aktywny w danym momencie życia. Ewunia, ty chyba wcześniej wspominałaś o znaku - czy znak może też wpływać na to, czy Merkury retro w siódemce uderza bardziej w relacje osobiste czy zawodowe?
To co mówi Ewunia ma sens i pasuje do tej osoby, o której myślałem. Ona ma chyba Merkurego w Pannę, właśnie znaku ziemskim. I u niej te problemy komunikacyjne są bardzo konkretne, nie emocjonalne - nie chodzi o to, że nie wyraża uczuć, tylko że mówi jedną rzecz a partner słyszy dosłownie inną. Jakby używali tego samego języka ale innych słowników.
Przepraszam że znowu wchodzę z głupim pytaniem, ale jak to możliwe, że ktoś mówi jedno a ktoś słyszy drugie? Chodzi o jakieś dosłowne przekręcenie słów czy raczej o interpretację sensu?
To jest jeden do jednego to co się dzieje u mnie. On mówi 'wszystko dobrze' i ja nigdy nie wiem czy naprawdę jest okej czy to znaczy że jest problem i nie chce mi powiedzieć. I zawsze źle interpretuję. Skąd mam wiedzieć jak go czytać?
A ja w ogóle wracam do tematu, bo chciałam powiedzieć że jednak się trochę wycofuję z tym 'wyrokiem'. Wedrowiec miał rację, to zbyt mocne słowo. Ale wciąż uważam, że to trudny układ i nie można go bagatelizować. Szczególnie przy tranzycie Merkurego retro przez siódemkę - jeśli ktoś ma tam natywny retro i do tego tranzyt nałoży się na tę samą pozycję, to może być naprawdę intensywny okres w relacji.
Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do Monisi i do całej reszty: czy te kryzysy komunikacyjne, o których mówicie, pojawiały się wyłącznie podczas retrogradów czy też między nimi? Bo jeżeli taka osoba ma trudności przez cały rok, a nie tylko przy tranzytach, to Merkury natywny retro jest bardziej prawdopodobną przyczyną niż tranzyt. A jeżeli kryzysy są wyraźnie związane z konkretnymi datami, to wtedy tranzyt ma sens. Czy ktoś to u siebie lub znajomych obserwował?
No właśnie, i to jest sedno sprawy. Większość ludzi nie prowadzi takich obserwacji i potem trudno cokolwiek zweryfikować. Astrologowie często mówią o 'aktywacji' układów natywnych przez tranzyty, ale żeby to ocenić, trzeba naprawdę śledzić własne życie w czasie. Inaczej każdy trudny moment w relacji można przypisać jakiemuś retrogradowi, bo Merkury cofa się kilka razy w roku.
Dobra, ale wróćmy na chwilę do sedna pytania, które zadałem na początku. Czy przy Merkurym retro w domu siódmym komunikacja z partnerem musi być trudna zawsze, czy tylko w pewnych momentach? Bo z tego co czytam w tej dyskusji wyłaniają się dwie teorie - natal jako stały wzorzec i tranzyt jako aktywacja. Które podejście jest bardziej praktyczne, jeśli chce się coś z tym zrobić?
Teodor, to zależy od tego co rozumiesz przez 'praktyczne'. Jeśli pytasz co możesz z tym zrobić w życiu codziennym, to moim zdaniem natal daje ci więcej do przepracowania - bo to jest twój stały wzorzec, nie sezonowy. Tranzyt to tylko przypomnienie, że coś leży w tle.
Ja zawsze myślałam, że natal można 'przepracować' tylko do pewnego stopnia. Mam znajomą, która latami pracowała na terapii i faktycznie stała się lepsza w komunikacji, ale ona sama mówi, że wciąż czuje że coś jej umyka w rozmowach z partnerem. Jakby mechanizm pozostał, tylko nauczyła się go rozpoznawać wcześniej.
Mnie tu bardziej ciekawi co to znaczy być 'rozumianą odwrotnie'. Czy chodzi o to, że ona używa słów w niestandadowy sposób, czy że partner ma jakiś filtr przez który przepuszcza jej słowa? Bo to są zupełnie różne problemy i różne rozwiązania.
Wielkie dzięki za tę dyskusję, naprawdę dużo się z niej uczę! Ale chciałem się zapytać o coś innego - czy Merkury retro w siódemce ma inne znaczenie jeśli ta siódemka jest pusty, bez żadnych planet, tylko Merkury? Bo u znajomego z problemami z umowami tam chyba nic poza nim nie siedzi.
Zaciekawił mnie tu jeden wątek, który się przewijał wcześniej, ale nikt nie rozwinął. Ewunia mówiła o znaku Merkurego - ziemski kontra wodny. Ale co z aspektami do Merkurego? Jeśli retro Merkury w siódemce tworzy sekstyl z Saturnem albo trygun z Wenus, to czy to łagodzi te trudności komunikacyjne, czy nie ma znaczenia?
Może to głupie pytanie, ale skąd w ogóle wiedzieć czy Merkury jest retro w czyjejś mapie urodzenia? Chodzi mi o to, jak to widać - czy to jest zaznaczone wprost w horoskopie, czy trzeba to liczyć oddzielnie?
Dobra, to chyba czas żebym sam w końcu sprawdził tę mapę, o której tyle mówiłem. Mam datę i miejsce, godziny nie jestem pewien ale spróbuję z przybliżoną. Jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia - czy jeśli się nie ma Merkurego retro w natalu, a przychodzi tranzyt i aktywuje tę siódemkę, to te problemy komunikacyjne w związku mogą się pojawić tymczasowo i potem wrócić do normy?
