Wracając do tej 'późności' o której mówi Kasandra - mam pytanie do całej grupy. Czy to jest coś, co można jakoś przyspieszyć albo obejść, czy Saturn w dziesiątym to taki wzorzec, z którym po prostu trzeba żyć i mu ufać? Bo czytam to wszystko i mam mieszane uczucia - z jednej strony to sensowne, z drugiej brzmi jak usprawiedliwienie dla bezczynności.
No ale właśnie - jak odróżnić Saturna, który 'wymaga pracy według własnego rytmu', od zwykłego prokrastynowania z astrologicznym uzasadnieniem? Serio pytam, bez ironii. Bo widzę, że to forum często daje ludziom ramy do rozumienia siebie, ale nie wiem gdzie jest granica między pożytecznym wglądem a wygodnym wyjaśnieniem.
Zgadzam się z Filomeną. Ja naprawdę nie szukam tu usprawiedliwienia. Szukam języka do opisania czegoś, co i tak się wydarzyło - tych trzech powrotów, tej 'późności', tego ściśnięcia w klatce przed każdą zmianą. Może to Saturn, może dojrzałość, może obie rzeczy jednocześnie. Ale to pytanie Kanko jest ważne i dobrze, że je zadał.
Mam takie wrażenie, że ta rozmowa dotknęła czegoś, o czym rzadko się mówi wprost w astrologii - że symbole mogą być zarówno opisem jak i pułapką, jeśli się w nich za bardzo zadomowimy. Teodozja, te trzy powroty do tej samej sceny z przełożonym - czy za każdym razem zaczynałaś pracę w innej porze roku? Albo w podobnym odstępie czasu? Pytam, bo wzorce czasowe w snach też często mają swój rytm.
@Teodozja_W To co Sennaria zauważyła jest ciekawe, bo rytm sezonowy ma swoje przełożenie nie tylko na sny czy energię, ale też na to, jak człowiek wchodzi w nowe struktury. Jesień to tradycyjnie czas zamknięcia cyklu, nie otwarcia. Wejście w nową pracę jesienią przy Saturnie w dziesiątym - to jakby zaczynać coś w fazie zbierania, nie siewu. Ale Teodozja, tu mam pytanie do sedna - czy te trzy miejsca pracy były w tej samej branży?
@Edek_70 Tak, wszystkie trzy agencje PR, różne profile klientów, ale ta sama struktura - mały zespół, dużo decyzyjności po stronie szefa, i ja gdzieś między klientem a nim. Zupełnie tego nie planowałam, po prostu tak wychodziło.
@Teodozja_W Czytam to od dłuższego czasu i mam pytanie, które może jest niezbyt głębokie, ale mnie nurtuje - Teodozja, skoro już wiesz o tym Saturnie i Merkurym i wzorcu, to co teraz? Czy astrologia daje jakąś wskazówkę co zrobić inaczej, czy tylko opisuje co było? Bo to jest trochę jakby wiedzieć, że wpadasz w tę samą dziurę, ale nie widzieć jak ją obejść.
Teodozja, to jest właśnie to pytanie, które odróżnia astrologię od horoskopów gazetowych. Czy możesz powiedzieć - w tych trzech agencjach, co się działo z twoją relacją z szefem? Bo jeśli za każdym razem kończyło się tak samo, to jedno. Ale jeśli za każdym razem robiłaś coś inaczej - to zupełnie inna dynamika Merkurego retro.
Ojej, to znaczy, że Teodozja może być zupełnie dobrze rozumiana przez klientów, ale źle przez przełożonych? Czy właśnie o to chodzi z tym retrogradem w dziesiątym? Nie wiedziałam, że to może tak selektywnie działać.
Zawsze narastało. Pierwsze miesiące były zazwyczaj bardzo dobre, miałam wrażenie porozumienia, wspólnego języka. A potem w pewnym momencie coś się psuło - jakby nagle zaczęłyśmy mówić innymi językami. I nigdy nie umiałam wskazać konkretnego momentu, kiedy to nastąpiło.
To co opisujesz - ten moment bez wyraźnej granicy, kiedy coś się przesuwa - bardzo mnie uderza. W pracy ze snami często pojawia się podobny motyw: we śnie wszystko jest 'normalne', a potem nagle coś jest nie tak, ale nie wiadomo od kiedy. Zastanawiam się, czy ten wzorzec niejasnego przejścia nie jest właśnie tym, co Merkury retro opisuje - nie zdarzenie, ale rozmycie.
Dobra, ale tu mam pytanie - skąd wiadomo, że to Merkury retro powoduje to 'rozmycie', a nie po prostu cecha osobowości? Teodozja mogłaby mieć dokładnie ten sam wzorzec bez żadnego retrogradu i powiedzielibyśmy, że to po prostu taki styl funkcjonowania. Jak to rozróżnić w ogóle?
Kanko podnosi ważną rzecz, ale myślę, że rozmijamy się z pytaniem. Nikt tu nie udowadnia przyczynowości. Mnie bardziej ciekawi, czy Teodozja - teraz, kiedy ma tę ramę - widzi jakiś następny krok. Bo rozmowa krąży wokół opisu, a tytuł wątku sugeruje coś więcej: czy kariera opiera się na powtórzeniu. Jeśli tak - to co z tym powtórzeniem zrobić?
Słucham tej rozmowy i nasuwa mi się pytanie - czy praca z samym wzorcem to jest coś, co w ogóle dzieje się przez refleksję, czy raczej przez praktykę? Mówię o tym, bo w pracy z oddechem i uważnością często widać, że samo rozumienie nie wystarczy - zmiana wzorca wymaga wielokrotnego powtarzania innej reakcji, nie tylko jej zrozumienia. Czy astrologia coś na ten temat mówi?
Ale konkretnie - co ta 'aktywna praca' miałaby znaczyć dla Teodozji tutaj i teraz? Czy chodzi o to, żeby następnym razem, kiedy pojawi się ta sama dynamika z szefem, zachować się inaczej? Bo jeśli tak, to to brzmi jak po prostu praca z psychologiem, nie z astrologią.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale ten wątek z transytami mnie bardzo ciekawi. Czy to znaczy, że jest jakiś 'lepszy moment' na zmianę pracy przy tej kombinacji Merkurego retro i Saturna? Pytam, bo sama właśnie stoję przed podobną decyzją i nie mam pojęcia od czego zacząć szukać takiej informacji.
@Filomena_G Dziękuję ogromnie, Filomena! To naprawdę pomocne, choć czuję, że wchodzę w temat, który jest o wiele głębszy niż myślałam. Ale wracając do Teodozji - czy ona w ogóle wie, w którym domu ma teraz transytującego Saturna? Bo to mogłoby trochę naświetlić, na jakim etapie tego \'przepracowywania\' jest.
@Leontyna65 Leontyna, właśnie sprawdzałam - Saturn jest teraz u mnie w trzecim domu, a nie w dziesiątym. Więc nie wiem, czy to bezpośrednio dotyczy tej zawodowej dynamiki, o której mówimy. Ale może ktoś mi wyjaśni, jak to interpretować w kontekście całej tej rozmowy o Merkurym retro?
@Teodozja_W Saturn w trzecim to ciekawy kontekst. Trzeci dom to przecież komunikacja, myślenie, sposób formułowania - czyli Saturn tam może dosłownie ugniatać ten merkurialny wzorzec, o którym mówimy. Mam wrażenie, że to może być właśnie ten czas, kiedy te powtórzenia stają się bardziej widoczne, bo Saturn wymusza pewien rachunek sumienia. Czy masz teraz poczucie, że musisz coś powiedzieć - zawodowo - i nie wiesz jak?
To jest bardzo konkretny opis. I powiem szczerze - to mniej brzmi jak problem astrologiczny, a bardziej jak zablokowane gardło czakrowe. Wizhuddha. Merkury rządzi komunikacją, ale ciało też to gdzieś trzyma. Czy masz fizyczne odczucia w okolicach szyi albo klatki piersiowej, kiedy próbujesz coś zakomunikować zawodowo?
No dobra, ale czy możemy wrócić do meritum? Bo mi zginęło w tym wszystkim - czy Merkury retro w dziesiątym domu to jest coś, z czym Teodozja może realnie coś zrobić, czy tylko opis problemu? Bo słyszę już od wielu postów tę rozmowę i nadal nie ma żadnej konkretnej odpowiedzi.
Słucham tej rozmowy i mam trochę inne pytanie do Teodozji. Czy kiedykolwiek sprawdzałaś numerologię swojego imienia albo daty urodzenia pod kątem liczby losu czy liczby osobowej? Pytam, bo numer pięć jest związany ze zmianą i komunikacją i czasem nakłada się na to, co astrologia wskazuje przez Merkurego. Ciekawi mnie, czy tam też pojawiają się powtórzenia.
Wróćmy na chwilę do tego, co Teodozja powiedziała o 'braku słów, które byłyby odpowiednią oprawą'. Mnie to przypomina pewien typ snu, który pojawia się u osób pracujących z przejściami - śni się coś ważnego, ale po przebudzeniu zostaje tylko nastrój, bez treści. Jakby wiadomość była za duża na słowa. Czy to może być związane z tym, że sam wzorzec jest jeszcze 'nieprzetrawiony'?
@Kasandra77 To jest dziwne, ale ten wątek z lustrem - właśnie to robię tu, na forum. I po raz pierwszy od dawna mam poczucie, że coś się układa w całość. Nie wiem jeszcze co, ale jest jakiś kształt. Czy to może być część tego \'przepracowywania\', o którym mówiliście?
@Teodozja_W Myślę, że tak. I nie jest przypadkiem, że dzieje się to przez rozmowę - Merkury, komunikacja, trzeci dom, Saturn. Są momenty, kiedy układ sił po prostu pcha do pewnych działań. Pytanie, które warto sobie zostawić: co z tym kształtem zrobisz, kiedy forum się zamknie?
@Teodozja_W Czytam ten wątek od początku i zazwyczaj nic nie piszę, ale muszę - to co Teodozja opisuje na końcu, to mi się wydaje ważniejsze niż cały wykres. To poczucie \'jest jakiś kształt\' pojawia się chyba wtedy, kiedy człowiek jest gotowy coś zobaczyć. Nie wiem, czy to astrologia to wywołała, czy rozmowa, czy po prostu czas. Ale coś w tym jest.
@Teodozja_W Czytam ten wątek od dawna i jestem pod wrażeniem, jak głęboko Kasandra i Filomena to rozłożyły na czynniki pierwsze. Teodozja, to co napisałaś o kształcie, który się pojawia - to jest coś, co chciałam skomentować, bo sama przez chwilę miałam podobne odczucie, kiedy zaczęłam szukać w swoim wykresie czegoś, co tłumaczyło pewien zawodowy zastój. Ale moje pytanie jest inne: czy ten kształt, o którym mówisz, pojawił się nagle w trakcie pisania tutaj, czy narastał?
