@Leontyna65 Mam do Teodozji jedno konkretne pytanie, zanim pójdziemy dalej. Mówiłaś, że wiesz, co chcesz zrobić, ale nie masz słów. Czy to \'co chcę zrobić\' jest związane z czymś zupełnie nowym, czy to wersja czegoś, co już próbowałaś wcześniej i nie wyszło?
No ale tutaj już wychodzi coś bardzo praktycznego, bez astrologii nawet - jeśli próbowałaś tego samego wcześniej i utknęłaś, to pytanie brzmi: co się wtedy stało konkretnie? Bo może Merkury retro nie ma tu nic do rzeczy, a po prostu coś zewnętrznego zadziałało?
To jest chyba jedna z bardziej wyraźnych potwierdzeń wzorca, jakie pojawiły się w tym wątku. Jeśli doświadczenie rośnie, a problem zostaje ten sam - to już nie jest kwestia przygotowania. Kasandra, czy to jest właśnie ta sytuacja, którą opisywałaś wcześniej - że rozwiązanie nie przychodzi przez naukę, tylko przez powtórzenie?
Dobra, ale skoro schemat się powtarza i Teodozja to już widzi - to co dalej? Samo zobaczenie wzorca nie zmienia sytuacji, nie? Czy jest jakiś konkretny moment w ciągu roku, kiedy warto ten temat ruszyć?
Myślę, że to, o czym mówi Kasandra, widzę też od strony snów - gotowość do przekroczenia czegoś rzadko pojawia się w momencie, kiedy warunki są idealne. Częściej jest tak, że najpierw jest sen albo intuicja, że coś się domyka, a potem dopiero otoczenie zaczyna współgrać. Teodozja, czy miałaś ostatnio jakieś sny, które dotyczyły pracy, drogi, przestrzeni publicznej?
To bardzo czytelny symbol. Przestrzeń publiczna, świadkowie, ale bez mocy głosu - to klasyczny obraz dziesiątego domu zablokowanego w ekspresji. Nieistotne, czy to sen 'magiczny', czy tylko przetworzone napięcie dnia - obraz mówi coś spójnego z tym, co opisujesz na jawie. Czy ten sen zostawiał jakiś nastrój po przebudzeniu, czy znikał od razu?
Czytam o tym śnie i coś mi się układa. Bo ja też miałam podobny, tylko u mnie była mowa o pisaniu - pisałam coś ważnego, ale litery znikały zanim skończyłam zdanie. Czy takie sny mogą być związane z tym samym, co Teodozja opisuje, nawet jeśli wykresy są zupełnie różne?
Wchodzę do tej rozmowy trochę z boku, bo sam mam podobny problem, choć nie wiem czy w ogóle astrologiczny. Przyszedłem tu z pytaniem, które może być głupie: czy jeśli ktoś nie zna swojego dokładnego czasu urodzenia, to w ogóle można mówić o domu dziesiątym? Bo mi rodzice podają dwie różne godziny i od lat nie wiem, jak to liczyć.
Wracając do tematu głównego - bo Marcel postawił ciekawe pytanie, które jednak skierowało rozmowę gdzie indziej. Teodozja, chciałem się upewnić: kiedy mówiłaś o 'kształcie, który się układa' - czy to było bardziej poczucie intelektualne, że rozumiesz mechanizm, czy coś bardziej emocjonalnego, że coś odpuszcza?
