Właśnie. I to chyba odpowiada na pytanie z tytułu lepiej niż cokolwiek innego w tej dyskusji. Twórczość u mnie nie jest buntem w sensie świadomego protestu. Ale jest takim właśnie 'innym sposobem pływania'. Lilith w piątce nie mówi 'walcz'. Ona mówi 'płyń inaczej niż oczekują'.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i jedno zdanie mi się teraz zatrzymało - 'płyń inaczej niż oczekują'. Bo to zakłada, że jest jakieś 'oni', jakieś oczekiwania. Zastanawiam się, czy Lilith w piątce zawsze potrzebuje tego zewnętrznego punktu odniesienia - czegoś, od czego odróżnia swoją twórczość - czy może czasem ten bunt jest tylko wewnętrzny, bez publiczności?
Ja chyba nie mam Lilith w piątce, ale mam wrażenie, że mój bunt w innych obszarach często nie ma adresata i właśnie to sprawia, że jest taki wyczerpujący. Bunt bez wroga kręci się w kółko. Czy to może być coś specyficznego dla pewnych układów Lilith, że brakuje zewnętrznego punktu, od którego można się odbić?
Chcę tu trochę przyhamować, bo zaczynamy tworzyć dość skomplikowane budowle z wielu elementów naraz. Dom, aspekty, znak - rozumiem, że każdy dodaje coś, ale czy nie ryzykujemy, że zamiast zrozumieć Lilith w piątce, budujemy tak rozbudowany system, że każdy może dopasować do siebie dowolną interpretację? Pytam szczerze, nie złośliwie.
...i właśnie dlatego pytam, bo mam wrażenie, że im więcej warstw dokładamy, tym mniej rozumiemy konkretną osobę, a więcej rozumiemy jakiś abstrakcyjny konstrukt. Rozmarynka, co Ty o tym myślisz? Czy kiedy patrzysz na swoją piątkę, to widzisz siebie, czy widzisz wzorzec?
Właśnie to 'coś pomiędzy' mnie ciekawi. Bo masz rację, Rozmarynka, że wzorzec może być pułapką tak samo jak wyjaśnieniem. Ale czy da się w ogóle patrzeć na siebie bez żadnej mapy? Każdy ma jakiś filtr - astrologia, psychologia, religia. Pytanie tylko, który filtr mniej zniekształca.
Słuchajcie, bo mam takie skojarzenie do tego, co powiedzieli Tadek i Eleonorka. W interpretacji snów jest ten sam problem - możesz mieć słownik symboli i znać archetypy, ale jeśli nie wiesz, co dana osoba czuje do węża w swoim konkretnym życiu, to interpretacja będzie chybiona. Czy Lilith działa podobnie? Że symbol jest wspólny, ale znaczenie zawsze prywatne?
Jalowcowa, myślę, że właśnie to jest sedno tej rozmowy od początku. Porównywanie nie daje jednej odpowiedzi, ale daje możliwość zobaczenia, gdzie twoje doświadczenie jest podobne, a gdzie nie. To nie jest szukanie zasady ogólnej, tylko szukanie kontrastu.
Ale wracając do tytułu wątku - czy twórczość jako bunt. Rozmawiamy dużo o tym, jak czytać mapę, ale mało o tym, co ludzie tutaj faktycznie tworzą i czy to tworzenie ma w sobie tę energię buntu. Bo może zamiast teorii - ktoś chce powiedzieć, co tworzy i czy w tym czuje Lilith?
Ten 'fikcyjny świadek' to brzmi jak coś bardzo bliskiego Lilith jako takiej - ona w mitologii też nie pisała do nikogo, ale jej historia dotarła. Może twórczość z Lilith w piątce ma zawsze tę dwoistość - intymna, a jednocześnie skierowana w jakąś stronę, nawet jeśli adresat jest wyobrażony.
Ja nie mam pojęcia, w jakim znaku mam Lilith, ale to co Marzanka opisuje z tym świadkiem - to brzmi bardzo znajomo z perspektywy numerologii. Trójka jako liczba drogi życia ma podobny mechanizm, tworzysz dla siebie, ale jakbyś cały czas wyobrażała sobie odbiorcę. Zastanawiam się, czy to jest coś astrologiczno-numerologicznego razem, czy może po prostu ludzkie.
Tadek, to zdanie 'odcięta od relacji, ale nie od komunikacji' - możesz rozwinąć? Bo to brzmi jakbyś miał coś konkretnego na myśli, a chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Lilith odcięta od relacji w sensie mitologicznym, czy w sensie interpretacji domu piątego?
@Tadek97 Tadek, to co mówisz uderza mnie jako bardzo prawdziwe w moim przypadku. Moje malowanie nigdy nie było o połączeniu. Nawet kiedy wystawiałam - bardziej chodziło o to, żeby obraz był, istniał, niż o to, żeby widzowie coś poczuli. Czy to jest egoistyczne? Pytam bez ironii.
@Rozmarynka Rozmarynka, \'egoistyczne\' to słowo z konkretnego systemu wartości, który zakłada, że twórczość powinna służyć innym. A czy Lilith w ogóle operuje w takim systemie wartości? Mam wrażenie, że to jest właśnie ten bunt - tworzenie, które nie pyta o pozwolenie i nie usprawiedliwia swojego istnienia użytecznością dla innych.
@Rozmarynka Rozmarynka, to co powiedziałaś o tym, że obraz ma \'być\', istnieć, a nie służyć widzom - to mnie zatrzymało. Bo ja właśnie piszę te swoje fragmenty i też nie wiem, po co mi ten fikcyjny świadek, skoro i tak nie zależy mi na tym, żeby ktoś to czytał. Może to nie jest egoizm, tylko po prostu inna logika tworzenia?
@Sennaria Sennaria dobrze to ujęła z tym pytaniem o pozwolenie. Ale chcę dodać jedno - Lilith w piątce nie tylko nie pyta o pozwolenie, ona często też nie pyta siebie samej, czy \'wolno\' jej tworzyć. I to jest dla mnie ważniejsze niż bunt wobec zewnętrza. Czy ktoś z was miał moment, kiedy tworzenie było aktem wewnętrznej samowoli, a nie reakcji na kogoś konkretnego?
Tadek, to 'boli' trafia w coś konkretnego. Kiedy nie mogłam malować przez chorobę, to nie był spokojny brak. Był jak zatkany kanał. Woda się zbiera. Czy to jest właśnie ta Lilith, czy każdy artysta tak ma? Naprawdę nie wiem, gdzie jest granica.
@Rozmarynka Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które mnie gryzie od kilku postów. Rozmarynka, pisałaś, że twoje malowanie nie było \'o połączeniu\'. Ale czy to się zmieniło po chorobie? Czy ta przerwa cokolwiek zmieniła w tym, jak teraz malujesz albo o tym myślisz?
@Lidzia03 Lidzia, to dobre pytanie i odpowiedź jest nieoczekiwana nawet dla mnie. Teraz maluję inaczej. Mniej. Ale każdy obraz jest jakby... bardziej dla mnie niż kiedyś, nie dla widza, ale też nie dla samego istnienia obrazu. Jakbym sama stała się tym fikcyjnym świadkiem. Nie wiem, co to mówi o Lilith, ale coś się przesunęło.
@Rozmarynka To co Rozmarynka opisuje - ta zmiana po chorobie - brzmi jak tranzyt. Jakiś Pluton w aspekcie do tej Lilith? Pytam serio, bo takie przejście od tworzenia \'dla bycia\' do tworzenia \'dla siebie jako świadka\' to brzmi jak głęboka transformacja tej energii.
Nie znam się na tranzytach, ale ta rozmowa o tworzeniu dla siebie jako własnego świadka uderza mnie w innym miejscu. W numerologii trójka to twórczość skierowana na zewnątrz, a siódemka to twórczość jako samobadanie. Czy w astrologii jest jakiś odpowiednik tej różnicy? Bo może Lilith w piątce to coś między tymi dwoma.
Wracam do pytania z tytułu, bo trochę odpłynęliśmy. Bunt. Czy tworzenie jako bunt - czy u kogoś to jest aktywne, świadome? Bo słucham i mam wrażenie, że większość z nas opisuje bunt jako coś, co wychodzi dopiero przy refleksji. A nie jako impuls, który czujesz zanim zaczniesz tworzyć.
Mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się wokół pytania, czy Lilith w piątce daje twórczość wyjątkową, czy tylko wyjątkowo opisuje twórczość, którą każdy ma. I nie potrafię tego rozstrzygnąć. Ale może to nie jest ważne? Może ważniejsze jest, co ta mapa robi z rozumieniem siebie?
@Sennaria Sennaria dobrze to ujęła. Dla mnie precyzja polega na tym, że Lilith w piątce to nie \'twórca\', tylko twórca, który ma w twórczości coś nieuregulowanego. Nie skończonego, nie poukładanego. I to niekoniecznie bunt - czasem to po prostu niemożność nadania temu formy, która by innym odpowiadała.
@Eleonorka56 Eleonorka, \'niemożność nadania formy, która by innym odpowiadała\' - to jest zdanie, które chcę zapamiętać. Bo chyba właśnie o to mi chodziło od początku tego wątku. Nie wiedziałam, jak to nazwać. Moje obrazy zawsze były \'nie całkiem takie, jak powinny\'. I nigdy nie rozumiałam, dlaczego to mi nie przeszkadzało.
@Rozmarynka Rozmarynka, to \'nie całkiem takie jak powinny\' - czy to był zarzut, który słyszałaś od innych, czy raczej coś, co sama czułaś? Bo to robi dużą różnicę. Jeśli zewnętrzny, to brzmi jak zderzenie z normą. Jeśli wewnętrzny, to bardziej jak ta nienadawalna forma, o której mówiła Eleonorka.
@Wiktor Wiktor, obie rzeczy naraz, i nie wiem, która była pierwsza. Słyszałam to od innych, ale chyba już wcześniej sama to czułam. Jakby zewnętrzny głos przykleił etykietkę do czegoś, co już we mnie istniało jako dyskomfort. Czy to ma znaczenie w kontekście Lilith - skąd pochodzi to poczucie \'nie tak\'?
