Mam Lilith w piątym domu i od lat zastanawiam się, czy moja twórczość to faktycznie jakiś rodzaj buntu, czy raczej ucieczka. Maluję od nastolatki, ale zawsze czułam, że robię to wbrew czemuś albo komuś. Czytałam różne interpretacje tej pozycji i jedne mówią, że to dar, inne że przekleństwo w kwestii ekspresji siebie. Chciałam się dowiedzieć, czy ktoś z podobnym układem ma podobne odczucia, bo w życiu trudno mi spotkać kogoś, kto rozumie, że tworzenie nie zawsze jest przyjemnością. Czasem to jest walka. I jeszcze to pytanie z opisu wątku mnie nie daje spokoju - czy ten aspekt automatycznie przekłada się na zdolność zamiany uczuć w czyny? Bo u mnie to zdecydowanie nie jest automatyczne.
@Rozmarynka Lilith w piątce to jedna z bardziej złożonych pozycji, jeśli chodzi o twórczość. Nie powiedziałabym, że to aspekt łatwy w sensie, że coś przychodzi bez wysiłku. Raczej chodzi o to, że piąty dom to przestrzeń, gdzie Lilith czuje się i swobodnie, i osaczona jednocześnie. Twórczość staje się wtedy polem, na którym rozgrywa się coś głębszego niż tylko hobby czy talent. Mnie bardziej interesuje, co rozumiesz przez ten bunt - bunt wobec kogo, wobec czego? Bo to klucz do tej pozycji.
@Rozmarynka To bardzo ciekawe, co opisujesz, bo to \'zakazane dla mnie konkretnie\' brzmi bardzo lilithowo. Mam pytanie do całej dyskusji: czy Lilith w piątce zawsze wiąże się z jakimś poczuciem wstydu albo zakazu wokół twórczości, czy to indywidualna sprawa? Zastanawiam się, bo znam osoby z Lilith w innych domach, gdzie ten motyw wstydu też się pojawia, więc nie wiem, czy to specyfika piątki, czy Lilith w ogóle.
@Eleonorka56 Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy poczucie zakazu w twórczości może być zapisane głębiej, np. w snach. U mnie Lilith jest w innym miejscu, ale mam regularnie sny, gdzie tworzę coś i ktoś to niszczy albo wyśmiewa. Czy osoby z Lilith w piątce mają podobne sny? Pytam serio, bo mi się wydaje, że archetyp Lilith odciska się też na podświadomości nocnej.
@Rozmarynka Mnie trochę zastanawia, czy nie mieszacie tutaj Lilith Czarny Księżyc z innymi odczytaniami tej pozycji. Bo są różne metody obliczania Lilith i w zależności od tego, którą stosujecie, wyniki mogą się różnić. Rozmarynko, czy sprawdzałaś, z jakiej Lilith korzysta Twój astrokartysta? Bo jeśli to Lilith Prawdziwa, a nie Średnia, to interpretacja się zmienia.
@Wiktor Słucham i trochę gubię się w tej rozmowie, bo sama jestem bardziej z numerologii, ale to pytanie o transformację uczuć w czyny mnie zatrzymało. Czy to znaczy, że Lilith w piątce ma być wskaźnikiem jakiegoś twórczego potencjału? Bo brzmi to jakby ta pozycja miała coś automatycznie dawać, a z tego, co piszecie, wcale tak nie jest.
@Eleonorka56 Ten \'obszar napięcia\' to mi coś mówi, bo sama od dawna czuję, że jak próbuję coś napisać, to blokuję się nie z braku pomysłów, ale z braku odwagi. Nie mam Lilith w piątce, ale mam ją blisko cusp. Czy to coś zmienia, jeśli Lilith jest blisko granicy domu, ale technicznie jeszcze w czwartym?
@Rozmarynka Mam Lilith chyba gdzieś w okolicach piątki, bo jakoś zawsze mi coś z kreatywnością nie wychodzi. Ale czy jest jakiś szybki sposób, żeby sprawdzić dokładnie gdzie jest moja Lilith? Bo ja mam tylko swój horoskop z internetu i tam tego nie ma rozpisanego.
Wróćcie do tego, o czym mówiła Eleonorka - że piątka to 'pole bitwy' dla Lilith. Bo mnie interesuje, czy to pole bitwy można jakoś... rozbroić? Czy praca z Lilith w ogóle jest możliwa, czy to jest coś, z czym się żyje i tyle?
Zgadzam się z Tadkiem. Miałam okresy, kiedy prawie nie malowałam i to nie było spokojne niemalowanie. Było napięcie, drażliwość, poczucie, że coś mi odbierają, choć nikt nic nie odbierał. Jak wracałam do twórczości, nawet jeśli efekty były słabe, to wewnętrznie było lepiej. Więc tak, ten bunt, o którym piszę w tytule wątku, chyba nie jest opcją - on po prostu jest. Pytanie tylko, w którą stronę go skierujesz.
To, co opisuje Rozmarynka o tym napięciu przy niemalowaniu, brzmi bardzo znajomo, choć u mnie to się objawia inaczej. Jak nie piszę przez jakiś czas, zaczynam mieć sny bardzo chaotyczne, jakby coś szukało ujścia i nie mogło znaleźć. Czy to możliwe, że Lilith zablokowana wyraża się właśnie przez sny, zanim znajdzie wyjście przez twórczość?
Świadomy to duże słowo, szczerze. Raczej nauczyłam się rozpoznawać pewne sygnały po czasie. Jak zaczyna mnie irytować dosłownie wszystko bez wyraźnego powodu, to często okazuje się, że za długo nic nie tworzyłam. Ale na początku naprawdę nie wiedziałam, co to jest.
To co mówi Rozmarynka o irytacji jest ciekawe, bo Lilith ma w sobie dużo złości. Nie agresji, ale takiej głębokiej złości na ograniczenia. W piątce ta złość może się objawić przez blokadę twórczą albo właśnie przez rozdrażnienie, gdy ta twórczość jest odcięta. Marzanka, a ty jak to odczuwasz przy pisaniu, bo wspominałaś o blokowaniu - to bardziej strach czy coś z gatunku złości?
Tak, u mnie to konkretny głos. Babcia mówiła, że malowanie to nie jest zajęcie na poważnie, i dokładnie te słowa wracają, kiedy się zabieram do pracy. Ale tu ciekawe jest to, że Lilith w piątce jakby wzmacnia ten przekaz, sprawia, że siedzi głębiej niż u kogoś bez tej pozycji. Przynajmniej tak mi się wydaje po tym, co przeżyłam.
Słuchajcie, ale zaczynacie wchodzić w obszar, gdzie trudno odróżnić, co jest astrologią, a co jest po prostu psychologią traumy. Nie mówię, że to złe, ale pytanie z tytułu - czy twórczość jest rodzajem buntu - chyba zakłada jakąś sprawczość. Bunt jest aktywny. Czy wy macie poczucie, że malowanie, pisanie to jest wybór buntu, czy raczej po prostu przymus?
W dużej mierze tak, ale nie do końca. Nadal zdarzają się momenty, gdzie maluję z czegoś bliskiego przymusowi, szczególnie jak coś mnie boli. Ale znam już tę różnicę - jest malowanie, które jest wyrażaniem siebie, i jest malowanie, które jest po prostu wentylowaniem. To drugie jest bardziej lilithowe, jak mi się wydaje.
To rozróżnienie między wyrażaniem a wentylowaniem jest dla mnie nowe i chyba ważne. Czy możesz rozwinąć, jak to konkretnie wygląda w praktyce? Bo dla kogoś z zewnątrz oba obrazy mogą wyglądać tak samo, prawda?
Słucham i mam pytanie trochę z boku, przepraszam jeśli nie na miejscu - ale czy ta 'wentylacja' przez twórczość jest czymś wyjątkowym dla Lilith w piątce, czy może każda Lilith w różnych domach może to robić przez swój obszar? Pytam, bo sama jak liczyłam w numerologii pewne cykle, to też miałam okresy, kiedy coś musiałam 'wyrzucić z siebie' przez liczby i tabele.
Sprawdziłam w końcu na astro.com i mam Lilith w piątym domu, Lilith Średnią. Ale szczerze, nie wiem, co z tym zrobić. Czytam tę rozmowę i czuję, że rozumiecie jakieś subtelności, których ja jeszcze nie łapię. Czy ta 'twórczość jako bunt' to coś, co się odczuwa od razu, czy dopiero po czasie?
Wracając do pytania z początku wątku, bo mi to krąży po głowie - 'czy łatwy aspekt automatycznie oznacza zdolność do transformacji uczuć w czyny'. Nikt do tej pory wprost nie odpowiedział. Eleonorka mówiła, że nic nie jest automatyczne, ale czy Lilith w piątce bez trudnych aspektów naprawdę łatwiej przeprowadza tę transformację? Bo mam wrażenie, że trudność aspektów może też być czymś, co pomaga.
To jest kluczowe, co mówisz o kontekście. Lilith bez aspektów napięciowych to trochę jak piec bez ognia - niby jest, ale nic nie grzeje. Czy Eleonorka ma na myśli, że osoby z łatwymi aspektami do Lilith w piątce potrzebują zewnętrznego bodźca, żeby w ogóle zaczęły tę energię odczuwać świadomie? Bo to by tłumaczyło, dlaczego tak wiele osób w ogóle nie wie, że ma Lilith w danym miejscu.
@Eleonorka56 Szczerze? Choroba. Przez kilka miesięcy nie mogłam malować fizycznie, ręka mi się trzęsła. I to był pierwszy raz, kiedy naprawdę poczułam, co jest, jak tego nie ma. Dopiero wtedy zaczęłam szukać, dlaczego twórczość jest dla mnie tak fundamentalna, nie rekreacyjna. I wtedy wróciłam do mapy z zupełnie innym pytaniem.
@Rozmarynka To co opisujesz, Rozmarynka, to brzmi jak coś, co psychologowie nazywają \'pozbawieniem jako lustro\'. Nie wiem, czy to ma tu zastosowanie, ale - czy myślisz, że bez tej choroby nigdy byś nie poszła w tę stronę interpretacji? Mam na myśli - czy Lilith w piątce jakoś sama z siebie by Cię tam doprowadziła, czy właśnie potrzebowała zewnętrznego uderzenia?
@Eleonorka56 Czekajcie, bo chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Eleonorka w poprzednim poście - że kwadrat z Saturnem daje większą świadomość Lilith. Ale Saturn to ograniczenie, dyscyplina. Czy to nie jest trochę paradoksalne - że żeby poczuć buntowniczą Lilith, potrzebujemy planety, która z natury buntowi się sprzeciwia?
Przepraszam, że wchodzę z prostym pytaniem po tak rozbudowanej rozmowie, ale - jak sprawdzić, czy ma się ten kwadrat Saturna do Lilith? Patrzę na swój wykres na astro.com i nie wiem, gdzie tego szukać. Widzę Lilith zaznaczoną, ale nie mam pojęcia, jak czytać aspekty.
Mam pytanie do Marzanki, bo to co powiedziałaś o głosie o charakterze saturniczym - czy ten głos zmienił się od kiedy zaczęłaś go rozpoznawać jako część mapy? Mam na myśli, czy sama świadomość 'to jest Saturn' cokolwiek zmieniła w tym, jak na niego reagujesz?
To co mówi Marzanka jest ciekawe z perspektywy numerologii - ten rodzaj świadomości, że 'to jest wzorzec' bez możliwości całkowitego uwolnienia się od wzorca. Mam podobne doświadczenie z moją siódemką w numerologii. Nie wiem, czy to te same mechanizmy, ale ta bezsilność wobec czegoś, co już rozumiesz, jest dziwnie znajoma.
