Mam Słońce w trzecim domu i od lat zastanawiam się, czy to właśnie dlatego ludzie traktują mnie poważnie głównie wtedy, gdy coś mówię, a nie wtedy, gdy po prostu jestem. Jak gdyby mój autorytet był zbudowany ze słów, nie z samej obecności. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? I drugie pytanie, które mnie nurtuje od dawna - przeżyłam dwa zaćmienia padające blisko tego domu i oba razy coś się wywracało w moim sposobie komunikacji albo w relacjach z rodzeństwem. Zastanawiam się, czy zaćmienia w ogóle zawsze przynoszą jakiś przełom tam, gdzie się pojawiają, czy to zależy od czegoś jeszcze.
To bardzo ciekawe spostrzeżenie z tym autorytetem przez słowa. Trzeci dom to komunikacja, bezpośrednie otoczenie, rodzeństwo, krótkie podróże - Słońce tam faktycznie może dawać takie poczucie, że się świeci przez to, co się mówi i jak. Ale mam jedno pytanie do Ciebie - czy zauważyłaś też, że masz tendencję do tego, żeby Twoje ego trochę angażowało się w to, jak jesteś odbierana przez innych w rozmowie? Słońce lubi być w centrum, a w trzecim domu szuka tego centrum właśnie w komunikacji.
Przepraszam, że wchodzę, bo dopiero uczę się astrologii, ale mam pytanie. Skąd w ogóle wiadomo, który dom jest trzeci? Znaczy - rozumiem, że to zależy od czasu urodzenia, ale czy można to jakoś sprawdzić samemu, bez płatnego astrologa? Pytam, bo chcę wiedzieć, gdzie ja mam Słońce.
Słucham tej rozmowy i mam szczere pytanie, może naiwne - czy to nie jest tak, że każdy może sobie dopasować opis do swojego życia? Bo jak czytam 'autorytet przez słowa', to mi pasuje, a ja mam Słońce w zupełnie innym miejscu. Nie mówię, że astrologia nie działa, po prostu zastanawiam się, gdzie jest granica między rzeczywistym wpływem a własną interpretacją.
A wracając do tych zaćmień, które Filomena_67 wspomniała - czy to znaczy, że jak mam zaćmienie na przykład w czwartym domu, to zmiana w rodzinie jest pewna? Bo ostatnio czytałem, że zaćmienia to takie kosmiczne resetowania, ale nie wiedziałem, że jest to powiązane z domami.
Chcę trochę doprecyzować to, co powiedziała Zlata. Zaćmienia nie działają w próżni. Żeby wiedzieć, czy dane zaćmienie Cię w ogóle dotknie, trzeba sprawdzić, czy aktywuje jakieś planety natalne przez koniunkcję lub opozycję, najlepiej w orbisie do dwóch, trzech stopni. Sama lokalizacja w domu to za mało. Wiele zaćmień przechodzi przez ludzi zupełnie niezauważenie.
To jest bardzo wymowne. Słońce w trzecim domu to też sfera codziennych kontaktów, sąsiedzi, ludzie z najbliższego otoczenia - nie tylko rodzeństwo. I zaćmienie dokładnie na tej pozycji mogło po prostu wyciągnąć na wierzch to, co było nieuświadomione w tej relacji. Czy przed tym zerwaniem czułaś, że coś się tam nie zgadza, ale to ignorowałaś?
ja mam pytanei - czy jak się nie zna dokłądnie godziny urodzenia to w ogóle ma sens analizować domy? Mojej mamie nie pamieta, pisała mi że gdzieś między jedenastą rano a jedynastą trzydzieści ale nie jest pewna co do minuty 🙂
Słuche i mam pytanie troche z boku - czy w astologri jest coś o tym, że osoba ze sloncem w trzecim domu może miec dar pisania albo mówienia? Bo znam kogoś kto jest swietnym mówca i ma wlasnie slonce w trzecim. Ciekawe czy to przypadek.
Powiem Wam, że Słońce w trzecim domu to moim zdaniem jeden z najsilniejszych wskaźników charyzmy mówcy. Znam kilka takich osób i wszystkie mają dar przekonywania. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że to niemal pewnik w horoskopie.
Wracając do zaćmień - mam konkretne pytanie do Filomena_67. Czy to zaćmienie, o którym mówiłaś, było zaćmieniem Słońca czy Księżyca? Bo słyszałam, że te dwa rodzaje mają inny charakter zmian. Zaćmienie Słońca ma być bardziej zewnętrzne, a Księżyca - wewnętrzne, emocjonalne. Zgadza się to z Twoim doświadczeniem?
To co powiedziała Filomena o zaćmieniu Księżyca i wewnętrznej ciszy, które przyniosło zmianę w myśleniu - to mnie trochę przewróciło do góry nogami. Bo ja dotąd myślałam, że zaćmienia to tylko dramatyczne zewnętrzne zdarzenia. A tu wychodzi, że może być zupełnie odwrotnie i człowiek się zmienia w środku, a na zewnątrz nic się nie dzieje?
Tak właśnie to poczułam. Nie tyle, że wydarzyło się coś na zewnątrz, ale przestałam chcieć mówić pewnych rzeczy. Jakby zaćmienie dosłownie zabrało mi potrzebę tłumaczenia się. I nie wróciła do tej pory.
a czy ta zmiana - ta utrata potrzeby tłumaczenia się - przyszła nagle czy narastała przez jakiś czas przed zaćmieniem? Pytam, bo słyszałam, że zaćmienia często tylko domykają coś, co już się tliło.
To ciekawe, bo ja bym się spodziewał, że jak mam zaćmienie w czwartym domu, to od razu będę wiedział - o, rodzina. A tu wychodzi, że można nie zauważyć w czasie, tylko po czasie. Jak wy w ogóle rozpoznajecie, że coś jest akurat z zaćmieniem związane, a nie po prostu z życiem?
Mówi się rzadziej, bo to niewygodne. Ale to nie znaczy, że astrologia nie działa - znaczy tylko, że wymaga rzetelności. A wracając do tematu wątku - słowo, autorytet, ekspresja - to wszystko jest w trzecim domu i zaćmienia tam naprawdę mogą mocno przetasować to, jak ktoś siebie słyszy we własnej głowie. Filomena to bardzo dobrze opisuje.
Mam pytanie do Kabalistki albo Zlaty - czy zaćmienie, które pada w trzecim domu, ale nie aktywuje żadnej planety natal, też coś znaczy? Czy można powiedzieć, że jest 'spokojne'?
A ja mam pytanei - czy jak sie urodzilam z meerkurym w trzecim domu razem ze sloncem to to wzmacnia ten wplyw słowa? Bo moja koleżanka mi mówiła, że to 'podwójny trzeci dom' ale nie wiem czy to jakaś oficjalna nazwa 🙂
@Irga No właśnie to mnie zastanawia - \'mówię więc jestem\' - to brzmi jak Kartezjusz ale astrologicznie. Tylko czy to znaczy, że osoba ze Słońcem w trzecim domu może czuć się zagrożona jak ktoś ją ucisza albo ignoruje jej słowa?
@Leszek93 Tak, mogę zaświadczyć. Kiedy ktoś mi przerywał albo nie odpowiadał na to, co powiedziałam, to czułam to jako coś dużo głębszego niż zwykłe pominięcie. Jakby deprecjację mnie samej, nie tylko słów. I dopiero astrologia dała mi na to język - że to nie przesada, to po prostu struktura ego.
@Filomena_67 To bardzo cenne co mówisz. Mam znajomego z słońcem w trzcim domu i on zawsze mówi, że nie wie czy jest mądry dopóki nie usłyszy co mówi. Jakby myślał na głos i to jest dla niego ważny. Teraz rozumiem czemu - bo głos to dla niego tworzenie sensu.
Wracam do swojego pytania, bo chyba zginęło w rozmowie - czy zaćmienie zawsze oznacza przemianę, czy może minąć spokojnie? Bo słyszałam różne opinie i sama nie jestem pewna. Jedni mówią, że zaćmienie zawsze 'odpali', drudzy - że zależy całkowicie od aspektów do natalu. Jak wy to rozumiecie?
@Zlata59 Chcę się tu wtrącić, bo myślę że ważne jest coś, co umyka - mówimy o zaćmieniach jakby działały w izolacji. A one są częścią cyklu węzłowego, który trwa około osiemnastu miesięcy. Jedno zaćmienie to nie wyrok, to raczej jeden akcent w dłuższej melodii. Czy ktoś śledzi całe cykle, a nie tylko pojedyncze zaćmienia?
@Anahata Zaczęłam to robić dopiero niedawno i to zmienia perspektywę. Zamiast pytać \'co to zaćmienie mi zrobi\', zaczynam patrzeć, jaki temat wraca przez kolejne osiemnaście miesięcy. I w moim przypadku - trzeci dom, komunikacja, mówienie - to był właśnie taki temat przewodni. Nie jedno zdarzenie, ale powolne przekształcanie się mojego stosunku do własnych słów.
@Filomena_67 To co mówisz Filomeno bardzo do mnie trafia. Ja też miałam taki okres kiedy sie okazało, ze temat nie byl jednorazowy. Tylko jak wy to śledźicie praktycznie? Prowadzicie gdzieś notatki do konkretnej planety czy do domu?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Cały czas rozmawiamy o tym, jak zaćmienia działają. Ale skąd wiemy, że te interpretacje są trafne, a nie po prostu spójne wewnętrznie? Bo astrologia może mieć świetną logikę wewnętrzną i wciąż nie opisywać rzeczywistości.
Ale tu chcę się wtrącić, bo to dotyczy i mnie. Kiedy mówiłam, że zaćmienie zabrało mi potrzebę tłumaczenia się - nie miałam na myśli, że siedziałam i czekałam. Raczej, że coś w środku dojrzało właśnie wtedy. I astrologia dała mi na to ramy. Czy to prorocze? Pewnie nie. Ale pomocne? Bardzo.
