@Rozmarynka Rozmarynka, to ważne pytanie i myślę, że tak - ma znaczenie. Lilith w piątce często działa właśnie przez to nakładanie się. Jakbyś miała w sobie wiedzę, że coś jest \'inne\', i dopiero otoczenie daje temu język. Ale ten język jest zawsze trochę za ciasny. Stąd to uczucie, że obraz jest \'nie całkiem taki\'. Bo taki miał być - po prostu żaden gotowy opis do niego nie pasuje.
Wracam do pytania o bunt, bo te ostatnie posty mi coś rozjaśniły. Jeśli forma jest zawsze za ciasna, to może bunt nie jest w treści tego, co tworzymy, tylko w samym akcie tworzenia wbrew tej niemożności? Tworzysz, wiedząc, że forma nie odda - i tworzysz mimo to. To jest bunt?
Marzanka, ten upór kontra bunt - to jest właśnie miejsce, gdzie mi się wszystko skleja. Bunt sugeruje, że jest coś, przeciw czemu się stajesz. Upór to bardziej trwanie mimo. Moje malowanie przez długi czas było raczej trwaniem niż buntem. Nie wiedziałam, przeciw czemu miałabym się buntować.
Może to jest tak, że bunt przychodzi dopiero, jak ktoś powie 'to nie powinno tak wyglądać'? Bez zewnętrznego oporu nie masz się o co odbić. Rozmarynka, kiedy po raz pierwszy usłyszałaś, że twoje obrazy są 'nie takie' - czy poczułaś wtedy coś, co mogłabyś nazwać buntem?
Rozmarynka, a czy ta choroba, przerwa, którą opisywałaś wcześniej - czy to był moment, kiedy ten bunt jakoś się skrystalizował? Pytam, bo kilka postów temu powiedziałaś, że teraz malujesz inaczej. Zastanawiam się, czy ta zmiana jest właśnie przejściem od wstydu do czegoś innego.
'dla czegoś, co nie ma jeszcze nazwy' - ale czy Lilith w piątce pomaga to nazywać, czy wręcz przeciwnie, aktywnie blokuje nadawanie nazw? Bo mam wrażenie, że od kilku postów krążymy wokół tej samej kwestii i może to nie jest przypadek.
Słucham tej rozmowy i mam inne podejście - w numerologii pięć to liczba zmienności i wyrażania siebie poza schematami. Czy w astrologii dom piąty niesie coś podobnego? Pytam serio, bo jeśli tak, to Lilith w piątce mogłaby być podwójnym podkreśleniem tego - już sam dom mówi 'wyłam się', a Lilith dokłada jeszcze jeden powód.
W piątce mam Słońce i Marsa. Lilith nie, więc może rzeczywiście nie powinienem się tak bardzo wtrącać do tej dyskusji. Ale to co mówisz, Tadek, o 'lekkości' domu piątego - mi nigdy nie pasowało. Słońce w piątce brzmi pięknie, a w praktyce to ciągła presja, żeby być kimś widocznym. Może dom piąty jest lekki tylko w teorii?
To jest ciekawy punkt, bo ja mam Lilith w piątce bez tych ciężkich planet i mimo to ta lekkość nigdy do mnie nie docierała. Jakby sama Lilith odbierała piątce ten jej słoneczny charakter. Więc może to nie jest kwestia tego, co tam dodatkowo masz, tylko że Lilith sama w sobie jest antytezą tej piątkowej radości?
Rozmarynka, właśnie to mi się wydaje kluczowe. Piątka bez Lilith może być lekka. Z Lilith ta lekkość jest może dostępna, ale zarezerwowana. Trzeba na nią zasłużyć, przejść przez coś. Czy ktoś z was z Lilith w piątce kiedykolwiek tworzył z czystej radości, bez żadnego ciężaru w tle?
U mnie jest tak, że jak tworzę z czystej radości to zawsze przychodzi moment, kiedy to 'coś' wychodzi. Nie planuje tego. I potem patrzę na to, co zrobiłam i myślę - skąd to w ogóle. Nie wiem czy to jest Lilith, nie sprawdzałam dokładnie swojego horoskopu, ale to co opisujecie jakoś mi odpowiada.
To rozróżnienie Tadka jest dla mnie ważne. Moje malowanie ma w sobie tarcie od zawsze. Nawet kiedy jest dobrze, jest to 'dobrze mimo'. Neptun by pewnie dawał 'dobrze dzięki' - dzięki płynności, dzięki rozpuszczeniu. Czy to jest zbyt uproszczone?
Rozmarynka, nie wydaje mi się uproszczone. Ale mam pytanie - skąd wiesz, że to jest Lilith, a nie po prostu twój charakter? Pytam serio, nie złośliwie. Bo można by powiedzieć, że niektórzy ludzie po prostu mają w sobie to tarcie bez żadnej planety.
Ja właśnie to sprawdzam u siebie i ta spójność jest. Tarcie pojawia się przy tworzeniu, przy pokazywaniu uczuć, przy zabawie. W innych obszarach życia nie jest tak wyraźne. Czy to wystarczy żeby powiedzieć, że to Lilith?
@Eleonorka56 Hej, trochę zgubiłam wątek przy tych aspektach. Wracam do pytania z tematu - bo chyba trochę od niego odeszliśmy. Ten bunt w twórczości - czy chodzi o bunt wobec konkretnych oczekiwań, czy o coś głębszego? Bo te dwa bunty to chyba zupełnie inne rzeczy.
@Grazynka_03 Grazynka_03, dziękuję za to ściągnięcie z powrotem. Myślę, że przez ostatnich kilkanaście postów doszliśmy do czegoś ważnego właśnie dla tego pytania - bunt wobec formy. Nie wobec kogoś konkretnego, nie wobec systemu. Wobec niemożności pełnego wypowiedzenia się. I może to jest specyfika Lilith w piątce - że tworzysz buntując się przeciw ograniczeniom samego języka, jakim dysponujesz.
@Rozmarynka Ale Rozmarynka, to co mówisz o buncie wobec formy - czy to nie jest po prostu opis każdej poważnej twórczości? Każdy artysta wie, że forma jest za ciasna. Co robi z tym Lilith konkretnie - co dodaje, czego bez niej nie byłoby?
Ale chwila - czy to nie jest opis kogoś, kto po prostu nie dojrzał artystycznie? Bo dojrzały artysta też nie godzi się z formą. Gdzie tu jest granica między Lilith a zwykłym temperamentem twórczym?
Tak. Dokładnie tak. Maluję od bardzo dawna i nie ma czegoś takiego jak oswojenie się z tym oporem. Każde kolejne płótno zaczyna się tak samo - od poczucia, że coś jest nie tak z tym, co chcę powiedzieć, i nie tak z tym, co jestem w stanie powiedzieć. I to się nie zmienia.
@Marzanka Hej, a wracając do pytania w tytule - czy ten bunt jest świadomy? Bo słucham was i mam wrażenie, że większość z was nie mówiła sobie \'teraz będę buntownicza w twórczości\'. To po prostu wychodzi. Czy ktokolwiek świadomie używa tej energii?
@Grazynka_03 Grazynka_03, to bardzo dobre pytanie i myślę, że tu jest sedno. Przez lata to wychodziło samo i często mnie przerażało. Dopiero odkrycie Lilith w piątce dało mi język do opisania tego. Czy to zmieniło samą twórczość? Nie do końca. Ale przestałam się tego bać.
@Rozmarynka To znaczy, że astrologia tu nie zmienia rzeczywistości, tylko daje interpretację? Pytam serio, bo jestem sceptyczna wobec tego, że sama znajomość układu może coś zmienić. Czy to nie jest zwykłe nazywanie tego, co i tak by się działo?
A ja mam wrażenie, że ta rozmowa sama w sobie pokazuje coś o piątce i Lilith. Tyle osób tutaj próbuje znaleźć formę dla czegoś, co nie chce mieć formy. I każdy post to kolejna próba. Czy to nie jest właśnie ten bunt, o który pytała Rozmarynka na początku?
Sennaria, właśnie to mnie zatrzymało. Ta rozmowa jest jak tworzenie. Każdy próbuje coś uchwycić i nie do końca wychodzi, i jest kolejna próba. Może to jest odpowiedź na pytanie o transformację uczuć w czyny - nie ma jednego aktu, jest ciąg prób.
Lidzia03, myślę, że właśnie nie. I może to jest ta kluczowa rzecz, do której doszłam przez tę rozmowę. Lilith w piątce nie daje jednorazowej transformacji. Daje ciągłe napięcie między uczuciem a wyrazem. Każdy akt twórczy to tymczasowe rozładowanie, nie rozwiązanie.
Rozmarynka, to jest bardzo precyzyjne i myślę, że ważne. Rozładowanie, nie rozwiązanie. To tłumaczy, dlaczego osoby z tym położeniem często tworzą dużo - nie dlatego, że mają łatwość, ale dlatego, że potrzeba kolejnego rozładowania wraca. Czy to odpowiada waszym doświadczeniom?
Sennaria, właśnie. I może pytanie w tytule tego wątku było od początku trochę pułapką. 'Czy ten aspekt automatycznie oznacza' - już samo słowo 'automatycznie' sugeruje, że astrologia działa jak schemat. A Lilith jest dokładnie przeciwieństwem schematu. To ta energia, która nie daje się zaszufladkować.
