To co Martynka mówi o konsekwencjach - to trochę brutalne ale chyba prawdziwe. Ja sama przez lata nie widziałam schematu dopóki nie dopadły mnie konsekwencje kilku decyzji naraz. Dopiero wtedy zaczełam szukać i trafiłam na astrologię. Więc może ten kwadrat uczy przez ból, nie przez refleksję?
Czytam ten wątek od początku i jedno mnie zastanawia - dużo tu o Marsie i Jowiszu, ale czy planety to nie są jakieś... fizyczne ciała w kosmosie? Nie rozumiem jak kamień i gaz mogą wpływać na to że ktoś podejmuje złe decyzje. Pytam serio, nie złośliwie, bo mi trudno to połączyć.
Kazia, to jest pytanie które pojawia się w każdym wątku o astrologii i nie ma na nie jednej odpowiedzi którą wszyscy zaakceptują. Astrolodzy nie twierdzą że planety 'powodują' zdarzenia jak magnes przyciąga żelazo. Bardziej chodzi o to że układ planetarny w momencie urodzenia jest jak odcisk - opisuje wzorce energetyczne, skłonności, tendencje. Mechanizm jest sprawą otwartą i każdy podchodzi do tego inaczej. Ważniejsze jest to że system działa dla tych którzy z nim pracują.
Tatarak, okej, czyli to nie jest tak że Mars dosłownie wysyła jakiś sygnał i nagle człowiek robi głupi przelew. Bardziej to symbol który się pokrywa ze stanem wewnętrznym? Jak zegar który pokazuje godzinę, ale jej nie powoduje?
Kazia, właśnie to porównanie z zegarem jest jedno z lepszych jakie słyszałam. I tak, wielu astrologów odwołuje się do zasady synchroniczności Junga - nie przyczynowość, tylko zbieżność w czasie. Pytanie czy to przekonuje to już kwestia osobista, ale przynajmniej to nie jest twierdzenie że Jowisz 'wysyła promień' który zmienia twój mózg.
A jak to jest z tym Jungiem i astrologią? On serio w to wierzył czy tylko badał jako ciekawostkę? Bo gdzieś słyszałem że robił jakieś eksperymenty z horoskoami par małzeńskich ale nie wiem czy to prawda czy legenda.
Kondzio, myślę że niepewność to nie jest słabość astrologii tylko jej uczciwa cecha. Żaden poważny astrolg nie powie ci że to nauka w sensie fizykalnym. Ale wróćmy na chwilę do kwadratu - bo mi się wydaje że trochę odpłynęliśmy od sedna. Ktoś wcześniej pisał że ten aspekt uczy przez konsekwencje. Czy wy w pracy z klientami albo z samym sobą widzicie że jest jakiś moment, jakiś wiek, kiedy ten kwadrat 'dojrzewa'?
Leonora, tak, zdecydowanie. Zwykle coś się przesuwa około trzydziestki, kiedy Saturn wraca do pozycji wyjściowej. Nie dlatego że aspekt się zmienia, ale że człowiek ma za sobą wystarczająco dużo decyzji i ich skutków żeby zobaczyć wzorzec. Wcześniej trudno - bo przy dwudziestu paru latach po prostu nie ma jeszcze materiału do analizy.
A czy ten kwadrat musi być dokładnie w natalnym wykresie żeby tak działać? Bo ja mam Marsa w Baranie i Jowisza w Raku i nie wiem czy to jest ten aspekt czy nie. Jak sprawdzić kąt?
Romcia, tranzyty dotyczą wszystkich - bo Jowisz transytujący kwadratem do twojego natalnego Marsa to co innego niż posiadanie tego aspektu w natalnym. Tranzyty są chwilowe i działają niezależnie od twojego wykresu urodzeniowego. Natomiast ktoś kto ma ten aspekt natalnie, prawdopodobnie mocniej odczuje tranzyt bo to jakby nakładka na coś co już jest wbudowane.
To teraz mam pytanie które może głupie - czy kwadrat jest zawsze zły? Bo czytam tu i wszędzie dużo o pułapkach tego aspektu, ale Jarylo wcześniej pisał że można z nim pracować. Czy jest coś dobrego w tym kwadracje Jowisz-Mars, czy to po prostu ciągła przeszkoda?
Natka77, u mnie to było bardzo fizyczne - takie nagłe rozgrzanie, szybszy oddech, poczucie że coś trzeba zrobić TERAZ. Jakby coś klikało w środku i nagle wszystko wydawało się pilne. Nie wiem czy każdy to tak czuje, ale jak zaczęłam to obserwować, zaczęłam też łapać ten moment zanim zamieniał się w działanie.
Cynamonka, a jak długo trwa taki moment zanim 'kliknie' decyzja? Bo mnie ciekawi czy to jest coś co trwa sekudny czy może kilka godzin. I czy da się go wydłużyć żeby mieć więcej czasu na myslenie?
Dodam jeszcze jeden wymiar bo trochę mi tu brakuje - ten kwadrat ma też swoje odbicie w ciele energetycznym. Mars to czakra splotu słonecznego i czakra podstawy - impuls, wola, działanie. Jowisz rozszerza i wzmacnia. Przy tym aspekcie często widzę że splot słoneczny jest permanentnie przestymulowany, jakby zawsze gotowy do startu. Czy ktoś z was ma ten aspekt i czuje coś w okolicach brzucha albo klatki piersiowej przy tych impulsach decyzyjnych?
Mnie bardziej ciekawi praktyczna strona tego wszystkiego bo dyskutujemy dużo o tym co się dzieje, ale mało o tym co z tym robić w codziennym życiu. Energetyczka pisze o czakrach, Cynamonka o oddechach - ale czy ktoś ma jakiś sposób na to żeby PRZED decyzją rozpoznać czy to napęd kwadratowy czy realny dobry pomysł? Bo to jest chyba najtrudniejsze.
Wikusia, dokładnie to jest sedno i trochę się cieszę że to piszesz wprost. W praktyce ja stosuję jedną zasadę - jeśli czuję że decyzja musi zapaść dziś, to znaczy że mogę poczekać trzy dni. Serio. Bo przy tym kwadracje to poczucie pilności jest prawie zawsze złudzeniem. Nie mówię że wszystkie szybkie decyzje są błędem, ale ten specyficzny przymus 'teraz albo nigdy' to dla mnie sygnał ostrzegawczy.
trzy dni to ciekawy pomysł, ale co jak faktycznie termin jest realny? Bo nie każda decyzja da sie odłożyć, np. w pracy czasem szef pyta o odpowiedź na miejscu. Jak to wtedy rozróznić od tego 'złudnego przymusu'?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie ogólne pytanie - czy to znaczy że ludzie z tym aspektem są po prostu skazani na to żeby non stop walczyć z samymi sobą? Bo brzmi to trochę jak ciężar do niesienia na całe życie.
Sprawdziłam u siebie - wyszło że mam Marsa na 8 stopniu Barana i Jowisza na 22 stopniu Raka. Czyli to jest 104 stopnie? Dobrze liczę? Faddi, czy to już wychodzi z orbu kwadratu?
Przeczytałam cały wątek i chcę się zapytać o coś głupiego pewnie - czy to jest tak że jeśli ktoś nie zna astrologii i nie wie że ma ten kwadrat, to i tak go to dotyczy? Tzn. czy to działa niezależnie od tego czy wiesz czy nie?
Kazia, to wcale nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie - to jedno z ważniejszych pytań w astrologii. I odpowiedź jest taka, że wzorzec działa niezależnie od świadomości. Różnica polega na tym że bez wiedzy o nim reagujesz automatycznie, a z wiedzą masz przynajmniej szansę że coś rozpoznasz. To nie jest wiedza która zmienia aspekt, ale wiedza która zmienia ciebie jako odbiorcę.
Kazia, to bardzo dobre porównanie i myślę że trafnie to uchwyciłaś. Dodam tylko że astrologia daje tu pewną przewagę - zamiast latami dochodzić do wniosku 'coś jest ze mną nie tak', masz to opisane w wykresie i możesz wcześniej zacząć rozumieć swój wzorzec. Czy to jest 'dowód' na działanie aspektu? Nie. Ale jako mapa do samopoznania działa naprawdę dobrze.
Wracając do kwestii praktycznej którą Wikusia podnosiła wcześniej - ja zauważyłam że dla mnie pomocne jest prowadzenie czegoś w rodzaju dziennika decyzji. Nie codziennie, ale w momentach kiedy czuję ten napęd. Zapisuję co chciałam zrobić, dlaczego, czy to zrobiłam. Po kilku miesiącach widać wzorce - kiedy ten impuls wychodził z kwadratowego napięcia, a kiedy był naprawdę dobry pomysł. To nie astrologia sama w sobie, ale pomaga ją 'zobaczyć' w swoim życiu.
Dzidka, zapisuję obie rzeczy - i to co czułam, i datę. Potem czasem sprawdzam w efemerydach co się wtedy działo, ale nie zawsze. Szczerość: połowę czasu po prostu patrzę na to co napisałam i już sam wzorzec jest widoczny bez patrzenia na planety. Chodzi o to żeby zobaczyć czy to był impuls który zniknął po trzech dniach, czy coś co zostało.
przepraszam że wchodzę ale tez chce zapytać o ten dziennik - jak rozróznić w zapisku czy decyzja była 'za duża' bo kwadratura tak chciała, czy po prostu była zła decyzja z innych powodów? bo mam wrazenie ze moglbym sobie wszystko tłumaczyć astrologią
Leszek, to jest chyba jedno z lepszych pytań w tym wątku i nie mówię tego żeby być miła. Serio. Bo to pułapka w którą wpada wiele osób - zaczyna się wyjaśniać astrologią rzeczy które mają prostsze przyczyny. Kwadrat Jowisz-Mars nie tłumaczy złej decyzji finansowej jeśli po prostu nie sprawdziłeś podstawowych liczb. Tłumaczy natomiast to dlaczego miałeś taką pewność siebie że liczb nie sprawdziłeś.
Tatarak, o to właśnie chodzi i myślę że to jest klucz do całego tematu. Aspekt nie jest przyczyną decyzji, tylko opisuje jej klimat emocjonalny. Czy ty byś tak to powiedziała? Bo mnie to pomogło zrozumieć w którym momencie astrologia jest pomocna a w kórym staje się wymówką.
