Wracając do pytania Dzidki o aktywację przez tranzyty - z mojej perspektywy warto też zwrócić uwagę na to jak ciało reaguje w takich momentach. Jeśli ktoś zaczyna prowadzić dziennik i zapisuje nie tylko decyzje, ale też stan energetyczny - napięcie w klatce, przyspieszony oddech, trudność z zatrzymaniem - to po kilku tygodniach naprawdę widać wzorce. I te wzorce można potem zestawić z efemerydami. To nie jest cherry-picking, bo dane zbierasz zanim sprawdzasz co było w horoskopie.
Czytam ten wątek od dawna i pierwszy raz się odezwę bo to co Energetyczka mówi o ciele i dzienniku naprawdę do mnie trafia. Sama mam kwadrat Jowisza z Marsem i przez długi czas myślałam że po prostu 'taka jestem'. Dopiero jak zaczęłam cokolwiek zapisywać, to zobaczyłam że te momenty kiedy wszystko chcę robić naraz mają jakiś rytm. Nie wiem czy to tranzyty, ale rytm jest.
A to mnie zastanawia, bo jak mówisz że to ma fale, to czy da się jakoś wyczuć kiedy ta fala nadchodzi? Zanim się wpadnie w ten wir 'muszę to zrobić teraz'? Bo u mnie zawsze to jest z perspektywy czasu oczywiste, ale w środku tego w ogóle nie widzę.
To 'kazda sekunda jest strata' bardzo dobrze rozumiem i nie mam tego aspektu, ale mam Marsa w Baranie. Ciekawi mnie jednak czy u was z kwadratem Jowisza to dodatkowo przychodzi takie poczucie, ze ta decyzja jest wazna, wielka, ze stawka jest wysoka? Bo u mnie to jest czysta niecierpliwość, ale bez tego 'wielkiego planu' w tle.
Wikusia, to jest świetne rozróżnienie. Właśnie to Jowisz dodaje do Marsowej impulsywności, mianowicie tę wielkość stawki. Mars sam w sobie jest szybki i gwałtowny, ale bez Jowisza nie musi być ambitny. Kwadrat Jowisza z Marsem łączy te dwa pędy i stąd mamy to charakterystyczne 'teraz albo nigdy i to jest najważniejsza decyzja mojego życia'. I często się okazuje, że nie była.
A mam pytanie bo może glupie ale czy ten aspekt dziala tak samo jesli Mars jest powiedzmy w Rybach a nie w Baranie? Bo chyba Mars w roznych znakach rozni sie od siebie dosc mocno i ciekawi mnie czy kwadrat z Jowiszem bedzie wygladal inaczej w zaleznosci od tego.
Mars w Wadze jest w tzw. detrimentcie, czyli w znaku przeciwnym do tego w którym rządzi. To znaczy że energia Marsa nie jest tam w swoim naturalnym żywiole i działa bardziej przez wahanie, dążenie do kompromisu, trudność z bezpośrednim działaniem. Kwadrat z Jowiszem przy takim Marsie może objawiać się jako wielkie plany, które jednak ciągle są odwlekane bo 'jeszcze nie wiadomo', 'może lepiej poczekać na odpowiedni moment'. Coś ci to mówi?
ooo tak to mówi coś i to bardzo. Mam dokladnie to. Duze plany i przesuwanie. Ale Jowisza mam w Bliznietach, czy to ma jakies znaczenie?
Leszek, Jowisz w Bliźniętach to jest ciekawa kombinacja bo Bliźnięta to znak informacji, komunikacji, rozproszenia. Jowisz lubi rozszerzać to co dotknie, więc tutaj może rozszerzać ilość pomysłów, planów, kierunków. Kwadrat z Marsem w Wadze przy tym zestawie brzmi jak ktoś kto ma pięćdziesiąt świetnych planów, waha się który wybrać i w efekcie żadnego nie realizuje na maksa. Trochę upraszczam, ale czy jakoś tak to widzisz u siebie?
No właśnie, Leszek trafił w sedno tego co mnie cały czas tu gryzie. Skąd wiemy że to aspekt a nie po prostu osobowość ukształtowana przez doświadczenia? Tzn. nawet jeśli opis pasuje idealnie, to korelacja to nie przyczynowość. Nie mówię że astrologia nie działa, pytam jak wy to rozumiecie, bo może mam jakieś błędne założenie.
Martynka, ale jak to 'bardzo różnie' wygląda w praktyce? Bo rozumiem że to nie jest wyrok, ale co konkretnie decyduje o tym czy ktoś z tym aspektem będzie ryzykował destrukcyjnie, a ktoś inny przekuje to w prawdziwą siłę? Świadomość? Praca z czymś?
Dokładnie to samo słyszałam od osoby która mnie wprowadzała w astrologię i wtedy nie rozumiałam o czym mówi. Teraz po kilku latach pracy z własnym horoskopem faktycznie widzę że ta 'chwila' istnieje, ale trzeba się jej nauczyć szukać. Przy Marsie w ognistym znaku to jest ułamek sekundy. Trochę jak z impulsywnym wydawaniem pieniędzy, wiesz że to wzorzec, a i tak klikasz kup.
Och, to z tym klikaniem kup to tak boleśnie trafne 🙂 Martynka, a ta 'chwila' to jest coś co można w sobie wypracować przez jakiś rodzaj praktyki, czy to bardziej kwestia po prostu czasu i doświadczenia? Bo chciałabym jakoś zacząć to rozwijać świadomiej, a nie wiem od czego.
