Mam Lilith w trzecim domu i od lat zastanawiam się, czy to właśnie przez to ludzie reagują na moje słowa jakby powiedziałam coś strasznego, a ja po prostu mówię to co myślę. Ostatnio na spotkaniu rodzinnym powiedziałam siostrze wprost co sądzę o jej mężu i wszyscy zamarli. Ja naprawdę nie widziałam w tym nic złego, bo to była prawda. Czy ktoś z was ma podobne placem i czuje, że jego słowa są dla otoczenia jak zimny prysznic?
To bardzo ciekawe pytanie, bo Lilith w III domu to jeden z tych układów, które działają podskórnie i często człowiek sam długo nie rozumie skąd biorą się te reakcje otoczenia. Zanim powiem więcej - w jakim znaku masz tę Lilith? Bo to mocno zmienia interpretację. Lilith w Bliźniętach w III domu to zupełnie inna energia niż Lilith w Koziorożcu na tej samej pozycji.
Zawsze myślałem, że Lilith to bardziej kwestia relacji damsko-męskich i seksualności, a nie komunikacji. Czy naprawdę dom trzeci tak bardzo modyfikuje jej działanie? Bo z tego co wiem, Lilith w ogóle kojarzy się z buntem i wyparciem, nie z mową.
Mam to zapisane w notatkach z kilku źródeł i rzeczywiście interpretacje się różnią. Jedni astrolodzy piszą o osobie, która mówi prawdy niewygodne, drudzy akcentują raczej to, że sama osoba z tym Lilith doświadczyła cenzury w dzieciństwie - że jej głos był tłumiony, wyśmiewany albo ignorowany. Leontyna65, czy pamiętasz jak w dzieciństwie reagowano na to co mówiłaś?
Moim zdaniem ludzie za bardzo szukają wytłumaczenia dla swojego zachowania w horoskopach. Lilith w 3 domu, Lilith w 5 domu, zawsze znajdzie się jakiś układ który usprawiedliwia że ktoś mówi rzeczy nie na miejscu. To nie Lilith, to po prostu brak filtra. Przepraszam ale tak to widzę.
No dobra, może przesadziłem z tym brakiem filtra. Ale nadal uważam że ludzie interpretują Lilith zbyt dosłownie. Lilith to archetyp, nie wyrok. Zreszta w tradycyjnej astrologi Lilith wcale nie jest tak ważna jak teraz sie o niej mówi, to bardziej nowożytny trend.
Zbych62, zatrzymałabym się przy tym co piszesz o tradycyjnej astrologii, bo to nie jest do końca tak. Czarny Księżyc Lilith był używany przez astrologów arabskich i pojawia się w tekstach znacznie wcześniej niż myślisz. Może mylisz go z Asteroidą Lilith albo z Lilith Ciemną? Bo to są trzy różne punkty i często ludzie mieszają ich interpretacje.
Mam pytanie do Leontyny65 i do wszystkich którzy mają ten układ - czy ta 'bezbożność' mowy, jak to ujęto w tytule, przejawia się u was bardziej jako mówienie prawd których nikt nie chce słyszeć, czy raczej jako temat rozmów który jest dla otoczenia niekomfortowy, na przykład śmierć, seks, pieniądze, tabu? Bo to chyba istotna różnica.
Też mam Lilith w III, ale w Bliźniętach i moje doświadczenie jest trochę inne. U mnie to raczej taki wzorzec że piszę albo mówię coś co wydaje mi się zupełnie neutralne, a potem ktoś mi mówi że to było bardzo odważne albo że nie mogłby tak powiedzieć. Sama tego w sobie nie czuję. Czy wy też tak macie, że nie widzicie u siebie tej odwagi albo tej 'bezbożności'?
Babcia zawsze mówiła że są ludzie którzy mają 'język bez kości' i wszyscy się ich trochę boją, bo wyjawią to czego inni wyjawić nie mogą. Ciekawe że astrologia tez to widzi i nazywa. Nie znam się na Lilith, ale to co tu czytam bardzo do mnie przemawia, bo znam kilka takich osób w rodzinie.
To co opisujecie - Leontyna65, Malgosia_B, Milenka04 - jest bardzo typowe dla Lilith. Ona działa w obszarach, które sami mamy trudność rozpoznać jako 'swoje'. Dlatego często słyszymy od innych że jesteśmy odważni albo szokujący, a sami czujemy że mówimy po prostu normalnie. To właśnie mechanizm Lilith - to co dla niej naturalne, dla otoczenia jest transgresją. Ciekawi mnie natomiast czy ktoś z was doświadczył też odwrotnej strony, czyli tego uciszania o którym pisała Karinka.
Przepraszam że wchodzę z innym pytaniem, ale trochę się boję - czy Lilith w III domu może powodować że ktoś przez swoje słowa przyciąga do siebie jakiś negatywny wpływ? Czytałam gdzieś że Lilith to demon i że jej pozycja w mapie może być niebezpieczna. Czy to prawda?
Wróćmy może do tego co pisała Jagusia, bo to mnie trochę zastanowiło. Czy u was, którzy macie Lilith w III, ta 'niestosowność' słów kiedyś was naprawdę coś kosztowała? Mnie kilka razy kosztowała przyjaźń i pracę. Zastanawiam się czy to wzorzec który inni też znają.
Leontyna, tak - dokładnie to samo. Straciłam bliską koleżankę przez to że powiedziałam jej coś co ona sama by sobie nigdy nie powiedziała. Mnie wydawało się że to normalna rozmowa, jej się wydało że ją atakuję. Do dzisiaj nie wiem jak to inaczej mogłam powiedzieć, bo po prostu powiedziałam prawdę.
To co Malgosia_B opisuje jest bardzo charakterystyczne. Ten brak wewnętrznego sygnału ostrzegawczego. Lilith w III może oznaczać że pewna kategoria słów jest dla nas tak naturalna, tak swoja, że w ogóle nie widzimy ich ciężaru. Inni widzą, my nie. To nie jest złośliwość, to dosłownie inna kalibracja.
Mam w notatkach coś ciekawego na temat tego rozróżnienia. Kiedy porównywałam interpretacje Lilith III z Saturn-Merkury, prawie wszędzie pisano że Saturn to blokada i lęk przed oceną, a Lilith to właśnie ta nieświadomość ciężaru własnych słów którą opisuje Malgosia. Jakby Saturn cię zatrzymuje przed mówieniem, a Lilith mówi przez ciebie zanim zdążysz pomyśleć.
No dobra ale jak Lilith 'mówi przez ciebie zanim zdążysz pomyśleć' to jednak brzmi jakby to była jakaś zewnętrzna siła. Czyli jednak trochę demonicznie Karinka.x 🙂 Przepraszam że przekręcam, ale widzę sprzeczność - wcześniej mówiliście że to tylko punkt matematyczny a teraz brzmi jakby to miało własną wolę.
Słucham tego i myślę sobie że to co opisujecie bardzo pasuje do kogoś kogo znam od lat. Zawsze mówi co myśli, dosłownie zawsze, i zawsze jest zaskoczona że ktoś to źle odbiera. Długo myślałam że to po prostu taki charakter. Czy w takim przypadku warto by było zajrzeć do jej mapy? Tylko czy można interpretować kogoś bez jego wiedzy?
To co mówi Wandzia przypomina mi moją własną sytuację, tylko z odwrotnej strony. Ja mam Lilith w I domu i przez lata słyszałam że jestem za twarda, za bezpośrednia. Dopiero kiedy zrozumiałam ten wzorzec w mapie, przestałam się za to obwiniać. Nie mówię że to wytłumaczenie, ale zrozumienie bardzo odciążyło.
Pentagrama, właśnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten wątek. Nie szukam usprawiedliwienia, szukam zrozumienia. Bo całe życie mi mówiono 'uważaj na słowa' i czułam się z tym źle, jakby coś ze mną nie tak. A może po prostu tak mam i można z tym żyć nie obwiniając się ciągle.
Leontyna, to co piszesz o 'żyć nie obwiniając się' wydaje mi się kluczem do całego wątku. Bo u nas na forum przewija się to przez różne tematy - czy to Lilith, czy inne trudne punkty w mapie - i zawsze jest ta sama pętla: zrozumieć, żeby przestać się katować. Ale mnie interesuje jedno: czy rozumienie faktycznie to katowanie zatrzymuje? Czy tylko daje ładną historyjkę do opowiedzenia sobie?
Ale hej, bo mi się kręci w głowie jedna rzecz. Mówicie o 'zrozumieniu wzorca' jakby to było lekarstwo samo w sobie. Ale rozumiem że słońce świeci i dalej mogę dostać poparzenia. Co z tego że wiem o Lilith w III jak dalej robię te same rzeczy i tracę tych samych ludzi?
Właśnie - bo u mnie nie mam wrażenia żeby to był odruch którego nie kontroluję. Raczej że to co mówię wydaje mi się normalnym tonem i normalną treścią. Więc nie chodzi o to że jestem szybsza niż myśl, tylko że moja miara 'stosowności' jest po prostu ustawiona inaczej. Czy to u was podobnie?
To co Malgosia_B opisuje bardzo mi przypomina tę osobę o której pisałam wcześniej. Jak ona raz próbowała 'bardziej uważać' to wszyscy mówili że coś z nią nie tak, że jest smutna albo na kogoś zła. Jakby jej normalny tryb był już wbudowany w to jak inni ją odbierają.
Słuchajcie, może głupie pytanie, ale - czy ta 'inaczej ustawiona miara stosowności' może być też problemem w pisaniu, nie tylko w mówieniu? Bo III dom to chyba też komunikacja pisemna? Pytam bo sama mam jakiś swój punkt i zastanawiam się czy to może dotyczyć też maili i tego co piszę online.
Przeczytałem cały wątek od początku i mam pytanie może z innej beczki. Skąd wiecie że to w ogóle Lilith za tym stoi, a nie po prostu wychowanie w domu gdzie mówiono wszystko wprost? Mam na myśli że środowisko też formuje jak mówimy. Skąd rozróżnić jedno od drugiego?
Właśnie, Leopold78 zadał pytanie które i mnie gdzieś z tyłu głowy chodziło przez ten cały wątek. Ale wiesz co, dla mnie to nie jest kwestia czy to 'prawda naukowa'. Jak mam mapę która mówi mi 'to jest twój wzorzec' i nagle rozumiem całe swoje życie inaczej - to mi to pomaga bez względu na to co mówi falsyfikacja. Chyba o to chodzi z tą astrologią w ogóle.
