A jak wyglądały te wyjątki? Czy zauważyłaś coś, co je różniło od typowych nocy przy tej samej planecie? Bo może to jest jakiś trop.
To jest właśnie coś, czego mi brakowało w tej dyskusji. Godziny planetarne to jedno, ale faza Księżyca to osobna zmienna. Jeśli zasypiasz w godzinie Księżyca podczas nowiu, to nie jest to samo co godzina Księżyca podczas pełni. Czy ktoś w ogóle brał to pod uwagę przy swoich obserwacjach?
To trochę komplikuje całą sprawę, bo im więcej zmiennych, tym trudniej cokolwiek przypisać jednej konkretnej godzinie. Czy nie zaczyna to być zbyt skomplikowane, żeby można było w ogóle coś porównywać?
Mam pytanie, bo nie byłem tu od jakiegoś czasu: czy ustaliliście już, co rozumiecie przez dobre zasypianie? Bo jedna osoba mówi o łatwym zaśnięciu, inna o jakości snu, inna o snach. To są trzy różne rzeczy chyba?
To jest dobra obserwacja i właściwie kluczowa. Żeby obserwacje miały sens, trzeba z góry zdecydować, co się mierzy. Zasypianie, jakość snu, sny, czy może budzenie się w nocy. Każde z tego osobno albo razem, ale trzeba to zapisać jako kryterium przed obserwacją, nie po.
Wracając do pytania Elfi na o planety, przy których jest gorzej: muszę dodać, że Saturn dla mnie to nie jest trudne zasypianie, tylko takie... ciężkie. Zasypiam, ale budzi się ze mnie coś przygaszonego. Nie wiem, jak to inaczej opisać. Czy ktoś miał coś podobnego?
Saturn w tradycyjnym ujęciu jest planetą ograniczenia i zimna, więc ciężki, ściśnięty sen jakoś by pasował do tej symboliki. Ale właśnie tu jest ta granica, o której mówiłam: nie wiem, czy wasz sen jest ciężki, bo zasypiacie przy Saturnie, czy opisujecie ciężki sen za pomocą symbolu Saturna, bo to do siebie pasuje.
Ale czy ta świadomość nie zaburza samej obserwacji? Jeśli wiem, że zasypiam przy Księżycu i spodziewam się spokojnej nocy, to może dlatego właśnie mam spokojną noc. Nie wiem, jak to rozdzielić.
To jest pytanie, które zadaje sobie chyba każdy, kto próbuje robić cokolwiek świadomie w ezoteryce. Czy intencja jest częścią praktyki, czy przeszkodą w jej obserwacji? Bo jeśli jest częścią, to może ślepy test w ogóle nie ma tu sensu.
Mnie to trochę przytłacza. Zaczęłam to śledzić, bo chciałam po prostu lepiej spać, a teraz mam wrażenie, że każda obserwacja jest podejrzana. Czy w ogóle można coś z tych notatek wyciągnąć sensownego?
Ja tak. Nie wiem, czy to Wenus, czy moje nastawienie, ale odkąd staram się kłaść przy Wenus albo Księżycu, rzadziej leżę godzinami bez snu. Może to przypadek, może nie, ale coś się zmieniło.
Wracając do tego, co powiedział Indraphoros o intencji i czasie jako całości, może właśnie dlatego sama praktyka ma sens, nawet jeśli nie da się jej zmierzyć. Dla mnie to nie jest tylko eksperyment, to jest też pewien rodzaj uważności przed snem. I ta uważność sama w sobie coś zmienia, niezależnie od planet.
