Przepraszam że się wtrącę, bo jestem tu raczej cicho siedzącą, ale mam pytanie może naiwne. Czytałam kiedyś, że dziewiąty dom to też dalekie podróże. I zastanawiam się, czy to ma jakiś związek z tą duchowością? Tzn. czy astrolodzy traktują podróżowanie i szukanie sensu jako jedno?
Właśnie o tym myślałam czytając ten wątek - że dziewiąty dom to w pewnym sensie dom przekraczania granicy. Nieważne jakiej. Ciało przekracza granicę geograficzną, umysł przekracza granicę dotychczasowego rozumienia świata. Może dlatego tak różne planety tam dają tak różne ścieżki - bo każda ma swój sposób na to przekraczanie?
Bo może po prostu dużo czytasz i tyle? Serio pytam, bo sam się nad tym zastanawiam. Merkury w dziewiątym u mnie i też mam ten problem - czy to już jest ta "duchowa ścieżka", czy po prostu jestem ciekawym facetem, który lubi książki?
Właśnie o tym chciałam napisać, bo dokładnie tak to u mnie wyglądało. Mam Saturn w dziewiątym i przez długi czas myślałam, że nie mam żadnych przekonań duchowych, bo nie pasowałam do żadnej gotowej definicji. A potem patrząc wstecz zobaczyłam, że cały czas szłam jakąś ścieżką, tylko bardzo wolno i bez nazwy.
Słucham tej rozmowy o władcach w różnych domach i mam pytanie do Barni albo kogoś, kto to zna lepiej - czy położenie władcy dziewiątego w domu czwartym też daje jakiś charakterystyczny wzorzec? Pytam bo znam kilka osób z taką konfiguracją i wydaje mi się, że ich przekonania są bardzo mocno zakorzenione w rodzinie, ale nie wiem czy to korelacja czy coś więcej.
To co Klaudia opisuje z tymi korzeniami i babcią - to mi się trochę kojarzy z tym, co w pracy z kartami nazywamy czasem "pamięcią linii". Nie wiem czy astrologia ma jakiś odpowiednik dla tego pojęcia? Czy dziewiąty dom może pokazywać coś, co jest odziedziczone nie materialnie, ale w sensie przekonań i wartości?
I tu znowu wchodzimy w obszar, gdzie nie wiemy, gdzie kończy się metafora, a zaczyna dosłowność. Nie mówię tego złośliwie - sam mam te pytania. Ale właśnie dlatego mnie trochę kłuje ta "pamięć linii" jako kategoria. Czy to jest interpretacja wzorca, który widzimy w karcie, czy twierdzenie o mechanizmie, który naprawdę działa? Bo to są dwie bardzo różne rzeczy.
Myślę że Rasphul ma rację w tym sensie, że rozmycie tej granicy może działać w dwie strony. Z jednej - metafora bez zakotwiczenia w czymś sprawdzalnym potrafi dryfować dokąd chce. Z drugiej - obsesyjne pytanie "ale czy to dosłownie prawda" może zabić coś, co działa właśnie jako obraz. I wracając do dziewiątego domu - czy to w ogóle jest dom, który toleruje takie rozróżnienie? Mam wrażenie, że nie.
Właśnie dlatego dziewiąty dom jest tak interesującym miejscem w horoskopie - bo zmusza do odpowiedzi na to pytanie. Mam w nim Jowisza i przez lata zbierałem systemy jak ktoś inny zbiera książki. W pewnym momencie musiałem się zatrzymać i zapytać - co z tego naprawdę jest moje, a co tylko pożyczone? I czy to, co pożyczone, musi być gorsze?
Szczerze? Parę lat. I nie wiem, czy skończyłem. Jowisz w dziewiątym daje taką chęć do rozszerzania, że zatrzymanie się i powiedzenie "to wystarczy, to jest moje" jest wbrew naturze tej konfiguracji. Może właśnie dlatego aspekty do Saturna są tak ważne - coś musi to przyciąć.
Słucham tej rozmowy o Jowiszu i zbieraniu systemów i mam wrażenie, że to jest jeden z tych tematów, gdzie dziewiąty dom pokazuje siebie bardzo wyraźnie. Tylko mam pytanie do Szamana - to "przycinanie" przez Saturna, to jest coś, co doświadczałeś jako ograniczenie, czy jako ulgę?
Ta biblioteka bez katalogu - to idealnie opisuje coś, czego się bałam przez długi czas. Mam Saturna w dziewiątym i długo myślałam, że moja ścieżka jest uboga, bo nie mam tej szerokości, o której mówi Szaman. A może po prostu od początku szłam z katalogiem w rękach?
Pytanie do Barni albo kogokolwiek - a co z Merkurym w dziewiątym? Bo ja mam i ciągle czuję, że krążę między rzeczami, ale nic nie osiadło. To też jest takie "późno", czy to jest po prostu natura Merkurego, że nie osiada?
Ale to jest trochę wygodna odpowiedź, nie? "Twoja ścieżka to szukanie, nie znajdowanie." To można powiedzieć o każdym, kto nie jest jeszcze gotowy zamknąć pytania. Jak odróżniamy Merkurowy wzorzec ciągłego ruchu od zwykłego unikania decyzji?
To z tymi pytaniami, które się zmieniają - to mi jakoś trafia. Bo jak patrzę na swoje ostatnie kilka lat bez planety w dziewiątym, to widzę, że pytania są inne niż były. Może to nie jest kwestia planety w domu, tylko tego, czy w ogóle wchodzisz w tę sferę, czy omijasz?
