@Mietek Mietek, to jest może najważniejsze pytanie w tym wątku i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale zapytam inaczej: czy chcesz, żeby ta przepaść znikła, czy żeby coś z tej drugiej strony przeszło na wierzch? Bo to są dwa różne cele i prowadzą w różne miejsca.
@Kminek Kminek, to pytanie mnie zatrzymuje. Czy chcę żeby przepaść znikła, czy żeby coś przeszło na wierzch. Uczciwie to nie wiem. Ale jak tak siedzę nad tym, to chyba bardziej to drugie. Nie chcę udawać, że tej drugiej strony nie ma. Chcę żeby ona była widziana. Tylko nie wiem przez kogo i nie wiem jak to zrobić bez poczucia, że się ośmieszam.
@Mietek Mietek właśnie powiedział coś, co jest chyba kluczem do całego tematu tego wątku. Pragnienie bycia widzianym i jednocześnie strach przed ośmieszeniem. To jest dokładnie to napięcie, które Lew w dwunastce tworzy. I zauważcie, że on nie mówi: chcę być sławny. On mówi: chcę żeby ta część mnie była widziana. To jest subtelna, ale ważna różnica.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie z innej strony. Czy ktoś sprawdzał, gdzie Mietek ma Słońce? Bo ta przepaść, o której mówi, może mieć związek z relacją między Słońcem a dwunastką. Jeśli Słońce jest w trudnym aspekcie do władcy dwunastki, to to napięcie nie jest przypadkowe.
Słońce mam w Bliźniętach, trójka. Miejsca urodzenia raczej nie wrzucę publicznie, ale tak ogólnie to jestem z małego miasta w Polsce. Nie wiem co mam w Lwie. Mam narysowany chart gdzieś, ale nie umiem tego czytać w takich szczegółach.
Słońce w Bliźniętach w trójce to mówi dużo. Trójka to ekspresja, komunikacja. I masz to Słońce w znaku, który chce mówić, wymieniać się, być słyszanym. A Lew w dwunastce tłumi. To brzmi jak wewnętrzny konflikt między tym czym jesteś na co dzień a tym czego naprawdę pragniesz. Bliźnięta gadają, ale może to jest gadanie zamiast tworzenia?
Darek, ale Mietek sam powiedział, że to co Nocnica napisała o przepaści go uderzyło. Nie usłyszał tego od Zlaty najpierw, nie od Kminek. Usłyszał to i rozpoznał. To chyba coś znaczy, nie? Skąd to rozpoznanie, jeśli nie z czegoś prawdziwego?
Wróćmy do pytania, które zadałam Mietkowi, bo odpowiedź była ważna. Mówisz, że chcesz żeby ta część była widziana. Ale bojesz się ośmieszenia. To jest klasyczny paradoks Lwa w dwunastce: Lew potrzebuje widowni, ale dwunastka boi się wystawienia na pokaz. I te dwa impulsy nie znoszą się nawzajem, one współistnieją. Pytanie jest o to, kto miałby zobaczyć. Jedna osoba wystarczy?
To co Mietek napisał teraz jest dla mnie bardzo bliskie. Sama sobie wyobrażam czasem nie że stoję przed wielką publicznością, ale że jedna konkretna osoba czyta coś co napisałam i rozumie. Nie claszcze, tylko rozumie. Czy to jest ten Lew w dwunastce? Czy to jest za mało lwie?
Okej, ale czy ktoś może mi powiedzieć, czy to co Nocnica opisuje to jest ZAWSZE ta forma? Bo ja rozumiem, że są wyjątki, ale czy są osoby z Lwem w dwunastce, które naprawdę chcą sławy i mają to po prostu zakopane? Mam wrażenie, że trochę romantyzujemy to pragnienie jednej osoby, a może u kogoś jest zwykłe: chcę być znany.
Słucham tej rozmowy od kilku postów i mam pytanie, które mnie ciągnie. Czy ktoś myślał o tym, że dwunastka to też sfera, którą różne tradycje łączą z powtarzającymi się wzorcami, nie tylko psychologicznie, ale w sensie energii, która jest w tle przez długie okresy? W wierzeniach słowiańskich jest coś podobnego do sfery, która nie jest ani tym ani tamtym, granicznej. Nie twierdzę, że to tożsame, ale zastanawiam się czy te pragnienia Lwa w dwunastce są może wzorcem, który się powtarza przez życie, a nie jednorazowym tłumieniem.
Wzorzec, który miałem na myśli, to nie tylko psychologia. Mówię o czymś, co różne tradycje opisywały jako energię tła, coś co jest obecne zanim osoba zdąży podjąć świadomą decyzję. Dwunastka w wielu systemach to sfera, gdzie karma, jeśli w ogóle używamy tego słowa, działa najciszej. I Lew tam może oznaczać, że ta potrzeba bycia widzianym nie pochodzi tylko z tego życia, z tego dzieciństwa, z tych konkretnych rodziców. Ale nie chcę tu wchodzić za głęboko, bo to dygresja. Wróćmy do pytania Kini: czy to wzorzec wewnętrzny, czy coś szerszego?
Szczerze to ta karma mnie trochę zaskoczyła. Nie myślałem o tym w tych kategoriach. Ale wracając do tego co Kminek napisała, tej jednej osoby, to dalej mi to siedzi w głowie. Zastanawiam się czy w moim życiu kiedykolwiek była taka osoba. I chyba była, ale dawno. Nie wiem czy to ma związek z astrologią, ale chciałem to powiedzieć.
Mietek, to co napisałeś jest dla mnie bardzo ważne w kontekście Lwa w dwunastce. Nie dlatego, że to potwierdza teorię, ale dlatego, że pokazuje pewną strukturę. Ta jedna osoba, o której mówisz, to nie był przypadek. Lew w dwunastce często ma w sobie wspomnienie bycia widzianym, zazwyczaj dawne, i potem całe życie szuka tego ponownie, ale z zewnątrz wygląda jakby nie szukał wcale. Czy ta osoba, o której myślisz, widziała cię inaczej niż reszta?
Mietek, to co opisujesz, to 'rozumienie bez tłumaczenia', czy to jest ta forma uznania, którą czujesz jako wystarczającą? Bo Kminek mówiła o jednej osobie, która by powiedziała 'widzę'. Ale ty mówisz o kimś, kto rozumiał bez słów. Czy to jest dla ciebie to samo, czy coś innego?
To jest piękne co Mietek opisuje. Ja mam podobne wspomnienie i też nie umiem tego dobrze wyartykułować. To uczucie że ktoś wie bez pytania. Kminek, czy to jest możliwe, że dla Lwa w dwunastce słowa jako wyraz uznania są właśnie wtórne? Że ta osoba potrzebuje tego rozumienia, nie oklasków?
Szeptun ma rację. I dodam jeszcze jedno: Mietek opisał konkretną osobę, konkretne wspomnienie. Ale nie wiemy, czy tamto wspomnienie pochodzi z Lwa w dwunastce, czy po prostu z bycia dzieckiem i potrzeby bycia widzianym przez dorosłych. To jest potrzeba, którą ma każdy człowiek, nie każdy z Lwem w dwunastce.
Chcę wrócić do tego co Barni powiedział, bo mnie to ciągnie. 'Ktoś zobaczył kim jesteś.' Czy to ma związek z Słońcem jako władcą Lwa? Bo Słońce to jest właśnie tożsamość, esencja. I jeśli Słońce rządzi dwunastką przez Lwa, to ta tożsamość jest ukryta. Czy to oznacza, że Mietek, mając Słońce w trójce w Bliźniętach, ma niejako podwójną strukturę: jedną tożsamość która mówi, i drugą, która milczy?
Mietek, czy to jest dla ciebie ulga to powiedzieć, czy raczej niepokój? Bo ja jak czytam tę rozmowę, to z jednej strony to brzmi jak coś, co warto wiedzieć o sobie. Ale z drugiej strony, skoro to jest dwunastka, to może są powody, dla których ta część siedzi ukryta. I wyciąganie jej na forum może być inne niż wyciąganie jej naprawdę.
@Kminek Kminek, a jak ono w ogóle wychodzi? Pytam poważnie. Jeśli dwunastka nie reaguje na rozmowę, to co ją rusza? Bo mam wrażenie, że to jest serce tej dyskusji i jeszcze nikt tego nie powiedział wprost.
@Kminek Ja też chcę wiedzieć co odpowie Kminek, ale w międzyczasie zapytam Mietka. Czy ta osoba, o której mówiłeś, wróciła kiedyś? Albo czy pojawiła się potem inna, która dawała podobne poczucie? Bo jeśli to jest wzorzec, to powinien się powtarzać.
@Ewunia70 Ewunia, pytasz czy wróciła. Nie wróciła. I myślę, że to jest część tej historii. Ale pojawiła się inna, dużo później. I też przez chwilę miałem to poczucie. Tylko krócej. Jakby to okno było otwarte mniej czasu. Nie wiem czy to ma sens.
@Mietek To ma sens i to konkretny. Kinia pytała wcześniej co rusza dwunastkę, jeśli nie rozmowa. Mietek właśnie to opisuje, chyba nie zdając sobie z tego sprawy. Tych okien jest kilka w życiu. Ktoś pojawia się i przez chwilę ta ukryta część Lwa ma kontakt ze światem. Potem okno się zamyka. Pytanie do Mietka, czy w momencie gdy ta druga osoba znikała, miałeś poczucie straty czegoś, co trudno nazwać?
Nocnica, czekaj. Więc mówisz, że ta dwunastka otwiera się przez konkretnych ludzi? Nie przez jakiś rytuał, medytację, nic z tych rzeczy, tylko przez relację? Bo jeśli tak, to rozumiem dlaczego to jest takie trudne. Nie masz nad tym żadnej kontroli.
Zdzichu, ale tu jest coś jeszcze. Jeśli ta osoba musi widzieć to co ukryte, to Lew w dwunastce musi być choć trochę widoczny w tej ukrytej części. A to jest paradoks. Dwunastka to jest to, co chowamy nawet przed sobą. Jak ktoś ma to zobaczyć, skoro ty sam nie wiesz co tam jest?
Ewunia, ale 'pasuje do czegoś co rozpoznałem' to jest potwierdzenie wsteczne. Jak czytasz dość ogólny opis, to zawsze znajdziesz coś co pasuje. To nie jest dowód że opis jest trafny, to jest dowód że ludzki mózg szuka wzorców. Nie atakuję Mietka, mówię o mechanizmie.
Darek, rozumiem ten argument i on ma sens. Ale jak dla mnie, skoro Mietek mówi że to pasuje i że to mu coś daje, to czemu to deprecjonować? Rozumiem sceptycyzm, ale czy to musi być albo naukowo potwierdzone albo bez wartości? Naprawdę pytam, nie złośliwie.
