Dobra, ale mnie nadal zastanawia jedno. Ta rozmowa kręci się bardzo wokół Mietka i jego konkretnej sytuacji. A temat był o tym, czy te sekretne pragnienia w Lwie dwunastym są generalnie grandiozyjne. Czy możemy wrócić do tego ogólniej? Bo mam znajomą z tym układem i ona jest... nieśmiała publicznie, ale w domu opowiada o sobie rzeczy, które brzmią jakby miała być gwiazdą Hollywood. Czy to jest ten wzorzec?
Wtrącę się, bo słowo 'grandiozyjne' siedzi mi w głowie od początku tego wątku. Bo w polskim brzmi jakby chodziło o pychę albo coś przesadzonego. Ale może tu chodzi tylko o skalę? Że pragnienie jest po prostu bardzo duże, a nie że jest niezdrowe? Nocnica, czy rozróżniasz te dwa znaczenia kiedy interpretujesz Lwa w dwunastce?
To co Nocnica pisze o działaniu spod tego nieświadomie to jest dla mnie serce tego tematu. Bo jeśli patrzę na to przez czakry, to Lew ma dużo energii Anahaty i Manipury. I zamknięcie tego w dwunastce to jest jak zablokowanie tych czakr jednocześnie. Energia nie znika, tylko szuka ujścia w nieoczekiwanych miejscach. Czy ktoś z tym układem rozpoznaje u siebie jakieś dziwne zachowania, które nie pasują do ich publicznego obrazu?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś praktycznego. Bo rozmawiamy o tym co to znaczy i jak to działa, ale co z integracją? Nocnica, Kminek, czy istnieje jakiś sposób żeby ta lwowska energia w dwunastce mogła się wyrażać w sposób mniej bolesny? Bez tego całego cyklu chowania i ujawniania się i znowu chowania?
@Nocnica Ten dziennik to jest akurat coś, co robiłem przez kilka lat i potem spaliliśmy w ognisku. No, nie całkiem, to były zeszyty, które... wylądowały w koszu. Ale mam pytanie, czy to liczby, że pisałem tylko dla siebie, bez żadnej możliwości pokazania komukolwiek? Bo z jednej strony rozumiałem że to moje, z drugiej po roku przestałem, bo to się robiło smutne. Może właśnie dlatego, że Lew musi mieć kogoś?
@Mietek Mietek, to że spalałeś, wyrzucałeś, nie zostawiałeś śladów, to jest bardzo lwowska dwunastka. Bo nawet jeśli piszesz dla siebie, to obecność możliwości, że ktoś kiedyś przeczyta, jest już za dużo. Musiałeś to zniszczyć, żeby było prawdziwie twoje. Ale pytasz, czy to \'liczy się\' że pisałeś tylko dla siebie. Co rozumiesz przez \'liczyć się\'?
@Nocnica Czekam na odpowiedź Mietka, ale przy okazji mam pytanie do Nocnicy. Mówisz o tworzeniu bez odbiorcy jako drodze. Ale czy nie ma tu pułapki? Bo jeśli Lew w dwunastce i tak potrzebuje widowni, to tworzenie samemu dla siebie może być tylko tymczasowym środkiem. I ta frustracja wróci. Jak długo taka praktyka może działać?
@Westalka Dobra, to przez \'liczyć się\' rozumiem... no właśnie nie wiem. Chyba że miało jakiś sens. Bo skoro nikt nie widział i sam to zniszczyłem, to jakby tego nie było. Ale teraz jak o tym mówię to czuję, że jednak coś było, że napisałem tamte rzeczy. Tylko że nie mam na to dowodu i może to jest właśnie ta dwunastka o której mówicie.
@Mietek Mietek, ale moment. Mówisz, że czegoś nie masz na to dowodu. Jakiego dowodu potrzebujesz? Że coś było, czy że to miało wartość? To są dwa różne pytania i chyba to drugie cię bardziej boli.
Nocnica, dziękuję za to wyjaśnienie, bo mnie to bardzo pomaga. Ale mam pytanie, bo nie do końca rozumiem. Mówisz, że wyobraźnia pracuje na skalę epicką. Czy to znaczy, że te sekretne pragnienia są naprawdę grandiozyjne, jak w tytule tego wątku? Bo od początku zastanawiam się czy to jest reguła, czy tylko u niektórych.
W końcu ktoś wrócił do tytułu 🙂 Też chciałem o to zapytać. Bo mamy tu dużo przykładów, ale czy ktoś powie wprost czy to jest ZAWSZE grandiozyjne, czy tylko może być?
Wtrącę się zanim Nocnica odpowie. Z mojego doświadczenia ze swoim chartem i obserwacji innych, to nie chodzi o to, czy pragnienie jest obiektywnie duże. Chodzi o to, że dla tej osoby czuje się jak coś ogromnego. Może to być pragnienie napisania jednego wiersza, który ktoś uzna za piękny. Albo zaśpiewania przy ludziach. To nie musi być scena w operze. Ale w środku waży tyle samo.
Darek, ja rozumiem twój sceptycyzm i nawet go szanuję, ale chyba nie w tym jest sedno tej rozmowy. Mietek nie mówił, że astrologia go diagnozuje z zewnątrz. Mówił, że dała mu język. A Kminek właśnie to potwierdza. Mam inne pytanie do Kminki, bo wspomniałaś wcześniej o energii szukającej ujścia. Czy ten dziennik Mietka, który spalił, był właśnie takim ujściem, nawet jeśli niekompletnym?
@Nocnica Piszę, bo to pytanie mnie zatrzymało. Chyba oboje. Ulga, że nikt nie zobaczy. I pustkę, bo... znikło. Ale teraz się zastanawiam, czy piszę tu publicznie właśnie dlatego, że tego brakuje. Tylko to jest inne, bo to jest anonimowe trochę, nikt z mojego życia mnie tu nie zna. Może to jest ten krok o którym Nocnica mówiła.
@Mietek Mietek, anonimowość jest bardzo sprytnym wyjściem dla Lwa w dwunastce. Bo daje scenę bez ryzyka rozpoznania. To nie jest słabość ani półśrodek. To jest to, co ta konfiguracja sama sobie szuka jako bezpieczne wejście. Forum to dla ciebie nie jest przypadek.
@Nocnica Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie chciałam pisać, bo czuję, że coś tu na mnie czeka. Nie wiem dokładnie co mam w dwunastce, ale ta rozmowa o spalaniu, o anonimowości, o tym że coś robiłeś i musiałeś to ukryć, to brzmi znajomo. Czy można mieć ten wzorzec nie mając Lwa w dwunastce, tylko np. Słońce w bliskiej pozycji do czegoś w dwunastce?
Westalka, dziękuję za odpowiedź. Ale chciałam jeszcze dopytać, bo nie do końca rozumiem różnicę. Mówisz, że Słońce blisko cuspy to coś innego niż Lew jako znak na domu. Ale jeśli Słońce jest w Lwie i jest blisko tej cuspy, to czy to nie wychodzi na to samo? Przepraszam, że tak pytam, pewnie to podstawowe.
@Nocnica Czytam to co Nocnica napisała o anonimowości i muszę się zatrzymać, bo to jest... no, celne. Ale mam pytanie. Jeśli forum jest dla mnie tą sceną, to czy to oznacza, że coś robię tutaj zamiast robić to naprawdę? Trochę się boję, że odpowiedź jest tak.
@Mietek To nie jest pytanie z prostą odpowiedzią. Ale chcę powiedzieć jedno: jeśli coś robisz zamiast czegoś innego, to nie znaczy automatycznie, że to złe. Pytanie jest o to, czy forum daje ci coś, czego naprawdę potrzebujesz teraz, czy tylko odwleka. Czujesz różnicę między tymi dwoma wariantami?
@Mietek Mietek, nie traktuj tego jako albo-albo. Ja długo myślałam, że moje rozmowy tutaj zastępują mi działanie. A potem zobaczyłam, że wcale nie. One były etapem. Dwunastka najpierw musi coś oswoić, zanim to wypuści dalej. Czy masz poczucie, że coś tu oswoiłeś w ciągu tego wątku?
@Kinia05 A wracając do pytania, które zadałem wcześniej i trochę utknęło, to czy ktoś jednak powie: czy te pragnienia są ZAWSZE dramatyczne, czy to zależy? Bo mam wrażenie, że wciąż kręcimy wokół i nie ma konkretnej odpowiedzi.
Darek, rozumiem twój punkt, ale chcę zapytać inaczej. Nie chodzi o falsyfikowalność w sensie naukowym, bo astrologia tego nie obiecuje. Chodzi o to, czy wzorzec jest użyteczny. Osoba z Lwem w dwunastce rozpoznaje się w tym opisie czy nie. Masz kogoś w otoczeniu, kto ma tę konfigurację i mógłbyś sprawdzić na żywym przykładzie?
Darek, ale czy ty naprawdę ukrywasz coś twórczego i chciałbyś, żeby ktoś to zobaczył? Bo jeśli tak, to może warto sprawdzić chart zamiast zakładać 🙂 A jeśli nie, to chyba jednak ten opis nie pasuje do każdego.
Ja chciałem wrócić do czegoś, co Kinia napisała kilka postów wcześniej, bo bardzo mnie to uderzyło. Że dla tej osoby pragnienie czuje się jak coś ogromnego, nawet jeśli obiektywnie jest małe. I zastanawiam się, czy to nie jest po prostu coś, co dotyczy wszystkich wrażliwych ludzi, niezależnie od znaku. Czy Lew w dwunastce jest tu naprawdę specyficzny?
Westalka, sprawdziłam i mam Słońce w 29 stopniu Lwa. Cusp dwunastki jest u mnie w 26 stopniu Lwa. Więc Słońce jest wewnątrz domu, blisko cuspy trzynastki, to znaczy pierwszego domu chyba? Nie jestem pewna czy dobrze czytam.
@Nagietka To co Nagietka opisuje jest bardzo dobrą ilustracją tytułowego pytania tego wątku. Te sekretne pragnienia nie muszą być dramatyczne w sensie teatralnym. Mogą być dramatyczne w sensie wewnętrznego napięcia między tym, co widać, a tym, co jest. To jest właśnie ta grandiozyjność, nie chodzi o rozmach zewnętrzny, tylko o przepaść wewnętrzną.
@Nocnica Nocnica, to co napisałaś o przepaści wewnętrznej. To jest może pierwsza rzecz w tej całej rozmowie, która naprawdę ją nazwała. Bo ja przez cały czas czułem, że nie umiem tego opisać. Ale przepaść między tym co widać a tym co jest, to jest to. Tylko zastanawiam się, czy to kiedyś się zmniejsza, czy człowiek po prostu się z nią oswaja.
