Trochę z ulgi i trochę z wkurzenia piszę. Kupiłam trzy miesiące temu wisior na Etsy, dziewczyna sprzedająca opisywała się jako "trzecie pokolenie wiccańskich kapłanek z Walii", wisior był "konsekrowany w pełnię księżyca po dziewięciu dniach pracy", cena 380 zł plus przesyłka. Miało być na "ochronę i pomyślność finansową". Noszę regularnie od trzech miesięcy, w domu mam ciągle to samo, w pracy nie ruszyło się nic, ochronę interpretuj jak chcesz. Czuję się trochę głupio, że dałam się nabrać, a z drugiej strony zaczynam się zastanawiać - czy to ja coś robię źle, czy może cała koncepcja "kupowanego z mocą" talizmanu jest po prostu wadliwa. Słyszałam wcześniej opinie z obu stron i chciałabym zebrać rzetelne stanowiska osób, które się na tym znają. Bo widzę, że w sieci tego typu oferty mnożą się jak grzyby, a mało kto otwarcie mówi co z tym zrobić.
Cała koncepcja jest wadliwa, i nie z powodu konkretnej sprzedawczyni z Etsy, tylko strukturalnie. Talizman magiczny działa na zasadzie relacji - między tobą, twoją intencją, twoim ciałem i przedmiotem. Cudza "moc" wlana w przedmiot to nie jest "ładunek", który się przenosi jak energia w baterii. To jest energia konkretnej osoby, w konkretnym momencie, dla konkretnego celu - tej osoby, nie twojego. Gdy ten przedmiot trafia do ciebie, masz fragment cudzej intencji, której nie znasz, nie podzielasz i nie podtrzymujesz. To jak dostać klucz do mieszkania, którego nie ma w twoim mieście.
@Zorka Trochę mi przykro, że dałaś tym 380 złotych, ale doświadczenie samo w sobie jest pouczające. Powiem mocno - 95% sprzedawanych w sieci "konsekrowanych" talizmanów to są zwykłe ozdoby z marketingowym opisem. Nawet jeśli sprzedawczyni faktycznie odprawiła nad nim jakiś rytuał (czego nie zweryfikujemy), jej praca dotyczy jej energii, jej tradycji, jej intencji. Ta praca nie "wchodzi" w ciebie po założeniu wisiora. To jest podstawowa logika magii praktycznej - osobista praca nie jest przenoszalna na klientów.
Dodam kontekst historyczny - tradycja amuletów konsekrowanych przez "mistrza" istnieje od starożytności, ale działa w bardzo konkretnych warunkach. Mistrz konsekruje przedmiot dla uczennia/ucznia w ramach relacji nauczycielskiej, z znajomością jego sytuacji, jego intencji, jego astrologii, jego problemu. Taki amulet faktycznie pracuje, bo jest osadzony w więzi między dwoma osobami i z konkretną pracą. Komercyjna wersja tego mechanizmu - "kupujesz konsekrowany przedmiot od nieznanej osoby z internetu na uniwersalny cel" - jest karykaturą oryginalnego modelu. Brak relacji, brak wzajemnej znajomości, brak specyficznej intencji.
@Zorka Pocieszę cię - prawie każdy, kto wszedł w praktykę, na jakimś etapie kupił "konsekrowany" przedmiot z internetu i potem dochodził do wniosku, że to nie działa tak, jak obiecywano. To jest niemal rytuał wejścia. Dobrze, że robisz to świadomie i zadajesz pytania, zamiast tłumaczyć sobie, że "może jeszcze nie czas", "może jeszcze trochę popracuje". Ten typ tłumaczeń przedłuża iluzję.
Mam pytanie do osób ekspertów - bo Zorka pyta szczerze i chciałabym dorzucić nieco niuansów. Czy istnieją w ogóle przypadki, w których kupiony "konsekrowany" przedmiot pracuje? Bo gdyby było absolutne zero takich przypadków, cały rynek by się dawno zawalił. A jednak ludzie kupują, niektórzy są zadowoleni, niektórzy zgłaszają efekty.
Słuchajcie a co ze sklepami ezoterycznymi w mieście? Tymi tradycyjnymi, gdzie pani sprzedaje od dwudziestu lat i ludzie wracają? Czy tam też zasada "cudza moc nie działa" obowiązuje?
A co z sytuacją, gdy kupujesz coś "konsekrowanego" od kogoś, kto faktycznie cię uczy? Bo znam praktyka, który prowadzi warsztaty, i przy okazji oferuje swoim uczniom konsekrowane przedmioty. Czy to też ten sam mechanizm?
@Lubon Nie, to jest zupełnie inny mechanizm. Nauczyciel-uczeń to klasyczna relacja, w której konsekracja działa, bo jest oparta na osobistym przekazie. Nauczyciel zna twoje problemy, twoją intencję, twój moment, twoją astrologię. Pracuje nad konkretnym przedmiotem dla ciebie, świadomie. Ty nosisz ten przedmiot z świadomością, że jest pracą twojego nauczyciela dla ciebie. To jest dialog, nie zakup z marketu. To działa, jeśli relacja jest autentyczna.
