Dwadzieścia ważnych czynników - i to jest chyba sedno problemu w tej dyskusji. jeśli każdy kąt ma planet, Część, asteroidę i jeszcze węzeł, to w pewnym momencie nic nie jest już "ważne", bo wszystko jest ważne. Jak wy sami decydujecie, gdzie postawić granicę?
To mi trochę przypomniało mój początek z horoskopami bo dokładnie tak miałam - klikałam w Astro.com i widziałam tyle linii i punktów, że w ogóle nie wiedziałam, co z tym zrobić. A teraz wychodzi na to, że te cztery kąty to był właśnie ten fundament, od którego powinnam była zacząć. Celestyna, a który kąt ty sama analizujesz najpierw, jak patrzysz na nowy horoskop?
Dwie osie - czy to znaczy, że zawsze patrzy sie na ASC i DSC razem, i na IC i MC razem? Bo nigdy tak o tym nie myślałam, u mnie to były zawsze cztery osobne punkty.
A jak masz planety po obu stronach jednej osi? Tzn. coś bliskiego i ASC, i DSC jednocześnie? Bo miałam taką sytuację w horoskopie znajomej i nie wiedziałam, jak to czytać.
Ojoj, wenus - po stronie ASC, około 4 stopnie od niego. I wtedy zastanawiałam się, czy to jeszcze koniunkcja z ASC, czy może już nie. Orba 4 stopnie to chyba za dużo?
Przy Wenus i ASC 4 stopnie to wiele osób by jeszcze przyjęło, szczególnie że Wenus to planeta, nie punkt. Ale właśnie to wraca do tej dyskusji o orbach, która się tu przewijała - nie ma jednej odpowiedzi. 😛
Ja tu siedzę i czytam i mam wrażenie, że astrologia to jest jakieś nieskończone drzewo decyzyjne. Jak wchodzisz głębiej, to zawsze jest kolejny poziom. Czy jest jakiś moment, kiedy mówicie sobie "to wystarczy, horoskop jest odczytany"?
Drozdzia, to chyba nie ma końca i myślę, że właśnie o to chodzi. ale wracając do tematu kątów - to co powiedzieli Jasiek i Celestyna o osiach mnie naprowadza na myśl, że może to pytanie "który kąt ważniejszy" jest faktycznie źle postawione. Może lepiej pytać, która oś jest bardziej aktywna w danym horoskopie?
No właśnie - może pytanie "który kąt ważniejszy" jest źle postawione,ale to nie znaczy, że nie ma hierarchii w ogóle. Mnie bardziej interesuje, jak to działa kiedy masz np. silnie obsadzone IC, ale MC prawie puste. Czy wtedy ta oś po prostu "kuleje" po jednej stronie??
To jest bardzo trafne ujęcie. Oś kuleje - tak właśnie to opisuję klientom. Ale nie w sensie deficytu, tylko w sensie asymetrii. IC z klastrem planet i puste MC znaczy często że ktoś ma bardzo głęboko zakorzeniony świat wewnętrzny, rodzinny, a kierunek społeczny - czym jestem wobec świata - jest jakby niedomówiony. Nie brakuje mu tej energii, po prostu szuka jej w sposób mniej oczywisty.
A jak ta asymetria wygląda kiedy na MC jest asteroida albo Część Arabska,a nie planeta? Bo rozumiem że puste MC to jedno, ale MC z samą Częścią Fortuny to jednak coś innego niż MC z Saturnem, prawda?
Właśnie to mnie tu nurtuje od kilku postów. Czy Część Arabska na kącie "zapełnia" ten kąt w sensie interpretacyjnym,czy dalej mówimy, że kąt jest "słabo obsadzony"? Bo to by odpowiadało na to pytanie z początku wątku, czy każdy czynnik na kącie ma równe znaczenie.
Przepraszam,że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to znaczy "punkt pochodny"? Rozumiem że jest obliczany, ale co to zmienia dla osoby, która ma go na kącie w swoim horoskopie? 🙂
Mnie też to zastanawia, bo jak patrzę na swój horoskop to mam Część Fortuny niedaleko ASC i zawsze mi się to mówiło jako coś ważnego. A teraz wychodzi na to, że to może nie być tak istotne jak myślałam?
Drozdzia, Thalia - "punkt pochodny" znaczy mniej więcej tyle, że nie ma go fizycznie na niebie, tylko jest wyliczany ze wzoru. Część Fortuny to pozycja ASC plus Księżyc minus Słońce. To nie jest obiekt, który można obserwować, to matematyczny wynik. Ale - i to jest ważne - to nie oznacza, że jest bez znaczenia. Mam w praktyce przypadki, gdzie Część Fortuny blisko ASC działała bardzo wyraźnie. Pytanie brzmi: jak interpretować jej obecność na kącie wobec planety na tym samym kącie?
To może inaczej - czy ktoś ma tu przykład z praktyki, gdzie Część Arabska na kącie wyraźnie "widać" w życiu człowieka? Bo ta dyskusja troche kręci się w teorii i chciałabym zobaczyć jak to wygląda na prawdę.
No i to jest właśnie pytanie, które chyba nigdy nie zostanie rozstrzygnięte w astrologii w ogóle, nie tylko dla Części Arabskich. Ale wracając do tematu kątów - może zamiast pytać "czy asteroida jest silniejsza od Części" powinniśmy pytać, czy w ogóle te dwa typy czynników mierzą to samo?
Jak to "czy mierzą to samo"? Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli.
