Mam Chirona w III domu i od jakiegoś czasu czytam o tym aspekcie, ale chciałam zapytać ludzi z doświadczeniem, bo teoria to jedno, a życie to drugie. Podobno ta pozycja oznacza, że nasza największa rana dotyczy komunikacji, mówienia, wyrażania siebie. Czy wy też tak to u siebie widzicie? Bo u mnie to jest absolutnie trafione - zawsze mam wrażenie, że cokolwiek powiem, to albo zostanie źle zrozumiane, albo ja sama nie potrafię ułożyć słów tak, żeby wyrazić to, co naprawdę czuję. Jakby między myślą a mówieniem była jakaś ściana.
Chiron w III domu to jeden z tych placów, gdzie rana jest naprawdę dobrze widoczna w codziennym życiu, bo III dom to przecież nie tylko mówienie - to też pisanie, rodzeństwo, bliskie środowisko, sposób myślenia. Czy zastanawiałaś się, skąd ta rana może pochodzić? Bo u większości osób z tą pozycją sięga dzieciństwa - ktoś wyśmiewał, przerywał, mówił że gadasz głupoty.
Ojej, ja też mam Chirona w III domu! Chciałam zapytać - czy to znaczy że nigdy sie z tego nie wyleczy? Bo czytałam gdzieś że Chiron to rana która zostaje na całe życie i tylko można sie nauczyć z nią żyć. Czy to prawda w waszym doświadczeniu?
To co opisujesz z tym blokowaniem to nie musi być tylko Chiron w III domu - Merkury w trudnym aspekcie, Saturn w III domu, ascendent w znaku ziemskim też dają podobne efekty. Czy ktoś sprawdzał te pozycje razem? Bo Chiron sam w sobie bez kontekstu całej mapy to trochę jak jeden puzzel bez reszty obrazka.
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy Chiron to jest planeta czy asteroid? Bo czytałam różnie i nie jestem pewna. I czy każdy astrologiczny program go wylicza? Bo w moim horoskopie z jednej strony go nie widzę.
A ja mam pytanie do tych, co mają Chirona w III - czy to też wpływa na relacje z rodzeństwem? Bo czytałam że III dom to m.in. bracia i siostry, i ciekawe czy tu też jest jakaś rana. U mnie z siostrą nigdy nie mogłyśmy normalnie porozmawiać, ciągle się nie rozumiemy mimo że obie chcemy dobrze.
Rodzeństwo w III domu to jak najbardziej istotne. Chiron tam często wskazuje na bolesne doświadczenia z komunikacją właśnie w tej bliskiej relacji - bycie tym, którego nie słuchano, albo tym, który zawsze mówił nie tak. Czy ta dynamika z rodzeństwem zaczęła się w dzieciństwie czy przyszła później?
To co opisujecie z tym ignorowaniem w dzieciństwie bardzo mi bliskie, choć nie wiem czy mam Chirona w III - muszę sprawdzić. Ale ten wzorzec że twoje słowa nie mają wartości, że możesz mówić i tak nikt nie słucha - to zostaje w ciele. Naprawdę. I potem jako dorosła osoba masz taki odruch żeby w ogóle nie mówić, bo po co, skoro i tak nie posłuchają.
Słuchajcie, ale skąd wiecie że to Chiron a nie po prostu złe doświadczenia z dzieciństwa, które dotykają każdego? Jak odróżnić wpływ tej pozycji od zwykłej psychologii? Pytam serio, bo nie rozumiem gdzie jest granica.
Chciałam zapytać - czy Chiron w III domu może też wpływać na pisanie? Bo ja nie mam problemu z mówieniem, za to pisanie czegoś ważnego to dla mnie koszmar. Maile do szefa, wiadomości do kogoś bliskiego - siedzę nad tym godzinami i i tak mi się wydaje że źle to ująłam.
Sprawdziłam właśnie swoją mapę na astro.com i mam Chirona w trygonie z Merkurym. Czy to znaczy że ta rana jest jakby łagodniejsza? Bo może dlatego mówienie mi wychodzi, a pisanie nie?
Czytam to i mi szczęka opada bo u mnie jest dokładnie to samo z pisaniem! A w ogóle sie nad tym nie zastanawiałam bo myślałam że mam ten problem tylko z mówieniem. Mam Chiona w III i nie sprawdzałam Saturna, zaraz wejdę na astro.com. A jak się sprawdza aspekty? Klikam na planetę i co?
Czytam tę rozmowę o pisaniu i mówieniu i chcę dopytać - czy ktoś zauważył że ta rana ujawnia się bardziej w relacjach intymnych czy przy obcych? Bo mam wrażenie że to dwa różne mechanizmy i nie wiem czy wrzucamy je do jednego worka.
To co piszecie o bliskich kontra obcy - to mnie uderzyło. Dokładnie tak mam. I teraz myślę czy ta rana z dzieciństwa, z tym że nikt nie słuchał, nie dotyczy właśnie bliskich? Bo to rodzina nas nie słuchała, a nie obcy. Więc może tam jest to zakodowane.
To bardzo trafna obserwacja. Chiron w III często wiąże się z tym że właśnie w środowisku które miało być bezpieczne - dom, rodzina, rodzeństwo - komunikacja zawodziła. I potem mózg uczy się że bliscy = zagrożenie w mówieniu, a obcy = neutralne pole. Czy ktoś z was pamięta jakiś konkretny moment z dzieciństwa kiedy poczuł że lepiej milczeć?
Ja nie mam potwierdzonego Chirona w III ale czytałam tę rozmowę i chce dopowiedzieć - ta sprawa z zamurowaniem przy bliskich to też jest opisane przez psychologię jako schemat zamrożenia. Nie wiem czy astrologia i psychologia muszą się kłócić o to kto ma rację, obie opisują coś co sie naprawdę dzieje w człowieku.
Przepraszam że wchodzę trochę z boku, ale czytam cały wątek i mam pytanie do Seleny albo Przemka - czy Chiron w III domu może też wpływać na to jak odbieramy słowa innych? Nie tylko na to co mówimy, ale na to jak słyszymy? Bo ja na przykład strasznie przekręcam co ludzie do mnie mówią, zawsze na niekorzyść.
Sprawdziłam! Mam Saturna w szóstym domu i trygon Saturna z Chironem. To dobrze czy źle? Bo trygon brzmi nieźle ale Saturn zawsze kojarzy mi się z ciężkością i ograniczeniami. Czy to znaczy że moja rana w komunikacji jest jakoś połączona z pracą?
Czytam to i myślę że mam podobnie, ale u mnie to nie jest kwestia zasługiwania - bardziej że jak mówię coś bez konkretnego celu, to zaraz zaczynam się zastanawiać czy nie nudze. Czy to może ten sam mechanizm co Honoratka opisuje, tylko inaczej nazwany?
Przepraszam że przerywam ten konkretny wątek, ale chcę wrócić do czegoś co mówiła wcześniej Frania - o tym zniekształconym filtrze słuchania. Bo to mnie uderzyło. Mam takie coś że jak ktoś mówi coś neutralnego, to ja i tak szukam w tym krytyki. I serio zastanawiam się czy to jest Chiron czy po prostu zwykła nadwrażliwość.
To co Frania mówi o tej mgle przed mówieniem - to jest dla mnie kolejne nowe spojrzenie na ten temat. Ja mam odwrotnie, bo u mnie jest mgła po mówieniu. Wiem co chcę powiedzieć zanim powiem, ale jak już powiem, to zaczynam wątpić czy to naprawdę byłam ja. Czy ktoś jeszcze ma to tak?
Mgła po mówieniu - tak! Mówię coś i potem przez godzinę analizuję każde słowo. Jakby to co powiedziałam nie było moje, tylko jakaś wersja mnie na chwilę przejęła kontrolę i teraz muszę ocenić czy ta wersja się nie skompromitowała. To brzmi trochę dziwnie jak to piszę.
Słuchajcie, bo ta rozmowa o analizowaniu po fakcie mi coś przypomina. Ktoś kiedyś pisał że III dom to też dom bliskiego otoczenia, sąsiedztwa, rodzeństwa. I zastanawiam się czy ktoś z was ma dobre relacje z rodzeństwem. Bo w moim przypadku najgorsza komunikacja życiowo była właśnie z bratem i dopiero to połączyłem z Chironem w III.
Rodzeństwo - tak, to uderza. Mam brata i jako dzieci byliśmy że sobą blisko, ale on zawsze był szybszy w gadaniu, dowcipniejszy, i ja przy nim po prostu milkłam. Rodzice to wzmacniali nie złośliwie - chwalili jego błyskotliwość. A ja siedziałam cicho. Czy to jest właśnie ten wzorzec który Chiron w III zostawia?
Mam brata i siostrę i z obojgiem inaczej ale z obojgiem coś jest. Z siostrą to ona zawsze wiedziała lepiej i jak coś mówiłam to ona poprawiała lub uzupełniała moją myśl, jakbym nie umiała jej dokończyć. A z bratem z kolei - on mnie po prostu nigdy nie słuchał, patrzył w telefon. Zastanawiam się ile z moich probelemów z pisaniem teraz pochodzi stamtąd.
To co opisujecie - siostra która kończy zdania, brat który nie słucha - to są klasyczne wzorce z III domu które Chiron może zamrozić. Ciekawi mnie tylko jedno: czy któreś z was próbowało kiedyś powiedzieć rodzeństwu wprost że tak się czuje? I co się stało?
To co Bogus opisuje - zamknięcie oczekiwania - to jest jeden z możliwych ruchów w stronę integracji Chirona. Nie uzdrowienie w sensie naprawienia relacji, tylko zmiana wewnętrzna. Czy ktoś jeszcze miał takie zamknięcie? Niekoniecznie z rodzeństwem, z kimkolwiek.
