Mam Chirona w koniunkcji z Marsem w Baranie i od lat zastanawiam się,czy to nie jest właśnie ten aspekt, który sprawia, ze działam najintensywniej wtedy kiey jestem po jakimś uderzeniu - emocjonalnym, życiowym nieważne. Jakby ból nakręcał silnik. Czytałem rozne interpretacje i jedni mówią że to aspekt wojownika-uzdrowiciela, inni że to przekleństwo - bo nigdy nie możesz walczyć bez rany. Ciekaw jestem czy ktos na forum ma podobne doświadczenie z tym aspektem u siebie albo widział go wyraźnie w czyjejś karcie. 😉
Chiron-Mars to jeden z tych aspektów które mówią same za siebie gdy się patrzy na cyzjś życiorys. U mnie trygonem i powiem szczerze - Chiron w tym układzie działa jak wewnętrzny bojownik, tylko że zawsze z blizną na przodzie. Mam wrażenei że osoby z tym aspekktem muszą najpierw doznać porazki żeby w ogóle uruchomić pełnię swojej energii marsowej. Bez tego bólu silnik działa na pół gwizdka.
Nie do konca się zgadzam z tym \"muszą\". znam kogoś z Chironem na kwadracie do Marsa i ta osoba nie czeka na ból - ona go aktywnie unika a i tak działa na bardzo wysokich obrotach. Wiec może to zależy od rodzaju aspektu? Koniunkcja i kwadrat to jedno, trygonem trochę inne dzialanie chyba?
Wczytuję sie w tę rozmowę i myślę o swoim byłym partnerze - mial Marsa w opozycji do Chirona i to był człowiek, który walczył na pokaz ale w środku był roztrzaskany. Nigdy nie przyznał że mu boli. Czy to tez sie wpisuje w ten aspekt? Że ból jest ale maskowany działaniem?
Ale zaraz - czy nie przesadzamy z tym że Chiron to wylaczniie bol? Bo ja ostatnio dużo czytam o Chironie jako mentorze, tym który przez wlasne rany uczy innych. Jak to sie ma do Marsa? Może ten aspekt nie tyle zaamienia ból w działanie co ból w wiedze jak pomagac innym w działaniu?
No nie wiem, obserwuje ten watek i zastanawiam się - czy ten aspekt nie tlumaczy poprostu dlaczego niektorzy ludzie są w stanie robić niesamowite rzeczy po traumiea inni z tą samą trauma sie zatrzymują? Jak gdyby Chiron-Mars dawał jakis mechanizm konwersji blu na energie. ale czy ta konwersja działa automatycznie czy trzeba ją świadomie uruchomic? 🙂
Szczerze? Troche mi to brzmi jak samousprawiedliwienie - \"muszę najpierw uierpieć żeby działać\". Nie mowie że astrologia nie ma sensu, ale czy przypadkiem taki asspekt nie staje się wytłumaczeniem dla prokrastynacji albo czekania na dramat zanim się ruszy? Pytam serio, nie złośliwie 😀
No dobra, dobra ale to rodzi kolejne pytanie - co z osobami ktore maają ten aspekt a żyją bez wiekszych traumatycznych doswiadczen? Czy ich Mars jakoś \"czeka\"? Czy szukają bolu nie zdając sobie sprawy? 🙁
Ja mam Chirona w sekstyle do Marsa czy to w ogole się liczy przy tej dyskusji? Bo zazcynam myśleć że możże właśnie przez to mam taki dziwny wzorzec - spokojnie idzie spokojnie idzie potem cos trudnego i nagle mam energie na sto rzeczy. Ale nie wiedzialam że to może mieć takie tło w mapie.
E tam, obserwuje tę dyskusje i widęz że skupiacie się głównie na koniunkcji i ostrych aspektach. Ale jest jeszcze kwestia tego w której hemisferze mamy te planety i jakie mają domicyle czy dignitety. mars w Baranie z Chironem to zupełnie inna opowieść niż Mars w Wadze z Chironem. Czy ktos z was sprawdził swój aspekt w kontekście znaku? Bo bez tego interpretacja jest troche w powietrzu.
Przy okazji tej rozmowy o domach - mam wrażenie że za mało mówimy o tym jak Chiron w konkretnym domu zmienia charakter rany. Bo Chiron w 6 to zupełnie inne doświadczenie bólu niz Chiron np. w 12 czy w 1. A ból jest przecież paliwem tego całego mechanizmu Chiron-Mars. Nie?
Wczytuję się w tę rozmowę o domach i przypominam sobie że mój byly miał Chirona w 10 domu. Dom kariery, publiczności, reputacji. I ta opozycja do Marsa którą opisywałam wcześniej - teraz to nabiera sensu. On walczył na pokaz dosłownie bo rana była publiczna. Czy to możliwe że dom Chirona wskazuje gdzie ból jest najbardziej widocznny dla innych?
No proszę, dobra,Przepraszam że wchodzę bez ogródek ale chcę zapytac o cos bardzo konkretnego. Mam Chirona w kwadraie do Marsa i chcę wiedziec - to ma mi pomagać czy przeszkadzac? Bo tu sie duzo mowi o konwersji bolu w energię ale jak to praktycznie wygląda? Co mam z tym zrobić?
Właściwie mam teaz pytanie - czy prrzy sekstyle ten mechanizm jest słabszy do tego stopnia że moge go wogóle nie zauwazac? Bo czytam Was i nie jsetem pewna czy u mnie to tak wyraznie działa jak opisujecie. Może mam za malo danych o sobie zeby to ocenić?
Słuchajcie, bo mi tu wychodzi coś ciekawego z tej rozmowy z Runmistrzem i Bogusią76 jednocześnie. Mamy kwadrat któyr działa głośno i natarczywie i sekstyl który działa cicho i dopiero widać go z perspektywy. Jakbby kwadrat krzyczał \"teraz albo nigdy\" a sekstyl tylko lekko kiwał głową. Czy ktos ma opozycję? Bo tu tej perspektywy jeszcze brakuje.
Jedno pytanie do Runmistrza i Gerwazego73 - czy w waszych rodzinach były powtarzajace się wzorce działania pod presja? Tzn. czy rodzice,dziadkowie tez funkcjonowali \"na kryzysie\"? Bo to jeden ze sposobów żeby sprawdzić czy rana jest Twoja czy przyszła z systemu. 🙁
To pytanie Kunzyt.ki jest bardzo na miejscu i mam na nie własne zdanie. Nie sądzę żeby kwadrat \"znikał\" po przepracowaniu. raczej zmienia jakość - z przymusowego w świadomy. Ból nadal jest paliwem ale przestajesz być tym paliwem zaskakiwany. Wiesz że zaraz zapłonie i możesz zdecydować co podpalasz. Ale nie pytaj mnie czy to pewne bo to moje obserwacje nie teoria
Przy sekstyle może chodzi o coś innego niz presja sekstyl to aspekt przepływu prawda? Moze tu nie chodzi o to zeby tworzyc nacisk tylko żeby tworzyć kontakt z tym bólem dobrowolnie, bez kryzysu który cię zmusza. Czyli sam sobie mówisz \"okej, wiem że tu boli co z tym zrobić\" zamiast czekać aż życie cię zmusi. Pytam bo tez nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem.
Czekajcie ale czy to nie brzmi jak uzaleznienie? Że Mars potrzebuje pewnego poziomu pobudzenia zeeby w ogole ruszyć i jak nie ma prawdziwego bólu, to organnizm go sobie fabrykkuje? Bo to troche mrożące
To teraz mam pytanie praktyczne bo gubię sie w tej geometrii. skąd wiem że mam kwadrat a nie sekstyl? Czy to jest liczone co do stopnia czy jest jakas tolerancja? Bo ja sprawdzałem swój horoskop na dwoch różnych stronach i na jednej mi wyszedł kwadrat a na drugiej nic nie wykazalo.
Chce zaproponowac cos co moze podsumować ten watek z Bogusią76 a jednocześnie wrocic do głównego pytania tematu. Jesli siła pochodzi z bólu to przy sekstyle ta sila może być pozyczoona - z cudzego bolu. Przy kwadratu jest twoja własna bo bol jest bezpośrednio twój i nieunikniony. czy to ma sens jako rozróżnienie?
Czy to znaczy że najlepiej przepracowany Chiron-Mars to ten który pozwala dzialac gdy nie ma zadnego bolu - ani wlasnego ani cudzego? Bo jesli tak to brzmi jak cos naprawdę rzadkiego.
Ojej przegladam tę rozzmowe od dłuższego czasu i mam pytanie ktore moze byc naiwne ale nie rozumiem jednej rzeczy. Cigle mowimy o bolu jako paliwie ale czy Chiron nie jest tez o uzdrowieniu? Tzn. czy nie ma takiego momentu w tym aspekcie gdzie bol przestaje byc potrzebny jako naped bo zostaje zastapiony czyms innym??
Hej a ja mam teraz zupełnie inne pytanie do calej grupy czy Chiron-Mars moze działać inaczej w zleżności od znaku? Tzn. moj Mars jest w Raku a Chiron w Baranie i zastanawiam sie czy to nie zmienia całej tej dynamiki ktora opisujemy. Może ból ktory uruchamia mojego Marsa ma inny smk niz u kogos z Marsem w Koziorożcu? 😛
Chiron w Baranie to rana pierwotności. Poczucie że samo twoje istnienie, twój impuls twoja wola jest z gruntu problematyczna albo nieakceptowana. nie \"co zrobilem źle\" ale \"że w ogole jestem i chcę\". To jest głębszy poziom niż Chiron w znakach ziemskich ktory rani w obszarze kompetencji czy wartości. Dlatego u Bogusi76 Mars który probuje działać napotyka ten lęk już na wejściu
Dobra, ale jak rozpoznać ten moment na sciezce? Bo czytam Was i brzmi to sensownie, ale jak mam wiedzieć czy jestem w fazie \"bol jako paliwo\" czy \"ból jaako brama\"? Czy to widac z zewnątrz czy to tylko wewnętrnze odczucie? Bo ja mam wrazenie że mógłbym sobie wmowic że jestem dalej niz jestem
No to teraz rozumiem i to bardzo konkretnie tłumaczy jedną osobę którą znam. ale mam kolejne pytanie do Indraphorosa - czy ta intensywnosc po przełamaniu to jest zawsze przełamanie Chirona czy może to być zwykłe odreagowanie? Tzn. czy kazdy poryw po długim zatrzymaniu to jest ten aspekt czy mozna to mylić z czyms innym?
