Jachna zadała właśnie to pytanie które siedziało mi w głowie od kilku postów. Bo albo sprawdzamy daty i liczymy na korelację, albo traktujemy to jak metaforę - ale nie można robić obu jednocześnie i liczyć że to się trzyma kupy.
Ojejku, ale kalibracji względem czego? Mapy kalibruje się względem terenu który istnieje niezależnie. A tutaj ból istnieje niezależnie,ale czy Sorrow istnieje niezależnie od tego że ją obserwujemy i interpretujemy? To zupełnie inne pytanie.
Galaktyka, sprawdź 🙂 ja się też bałam i sprawdziłam i jakoś to nie był koniec świata w żadną stronę. Jak nie pasuje to nic nie tracisz, jak pasuje to masz coś do przemyślenia. I tak wyjdziesz na coś.
Wracając do tego co mówiła Elara wcześniej o selekcji historii - mam wrażenie że ten wątek troche uciekł. bo to jest chyba centralne pytanie całego tematu: czy mamy jakiś sposób żeby ocenić Sorrow inaczej niż przez dobieranie pasujących przykładów??
No dobra, Kornelia ma rację że nie liczę dokładnie procentów. Ale właśnie to mnie zastanawia - czy ktoś z was w ogóle prowadzi jakieś notatki z konsultacji? Bo może faktycznie powinnam zacząć zapisywać też te przypadki które nie pasują.
Ja prowadzę notatki, ale szczerze - zaczęłam je prowadzić właśnie dlatego że chciałam sprawdzić czy moje wrażenia się potwierdzają. I byłam zaskoczona ile razy coś nie grało. Sorrow konkretnie miałam trzy przypadki gdzie była aktywna przy Księżycu i... nic. Osoba nie miała żadnego wyraźnego tematu straty w tamtym czasie. 🙂
To jest uczciwe podejście. Ale mam pytanie do was obu - jeśli zbierzecie te "nie pasuje", to co z nimi zrobicie? Bo samo gromadzenie danych bez możliwości analizy to trochę martwy punkt. Zwłaszcza że każda z was może mieć inną definicję "aktywna przy Księżycu".
Jachna trafia w sedno. Właśnie dlatego asteroidalne interpretacje są takie trudne do porównania - nie ma konsensusu co do orbów, a Sorrow to wyjątkowo słabo opisana asteroida w tradycyjnej literaturze. Większość tego co krąży w necie to obserwacje entuzjastów, nie skodyfikowana tradycja. I nie mówię tego żeby zdyskredytować - mówię to jako ktoś kto też z tym pracuje i musi sobie z tym jakoś radzić.
Czekaj, to znaczy że my tu dyskutujemy o asteroidzie która nie ma nawet ustalonej definicji "aktywna"? To trochę zmienia perspektywę tej całej rozmowy dla mnie.
Ja jestem tu raczej z zewnątrz tej tematyki, ale to co opisuje Czarnobog brzmi znajomo nawet z perspektywy laika - podobnie jest chyba z wieloma rzeczami w astrologii? Czyli jednak Sorrow nie jest tu wyjątkiem, tylko poprostu widać to bardzo wyraźnie?
Mam pytanie które może brzmieć naiwnie,ale - czy ktoś wie skąd w ogóle wzięła się interpretacja Sorrow jako żalu i straty? Ktoś to wymyślił, gdzieś to opisał? Bo jeśli to pochodzi z jednego źródła, to może warto wiedzieć z jakiej perspektywy ta osoba patrzyła.
Zaraz, to znaczy że interpretacja opiera się głównie na nazwie? Że asteroida nazywa się Sorrow więc szukamy smutku? To nie jest trochę... za proste?
Elara ma punkt. Choć powiem szczerze że mnie bardziej interesuje co dalej z tym zrobimy niż to skąd to pochodzi. Bo jeśli nawet powiemy że podstawy są słabe - to co? Porzucamy temat? Czy szukamy czy mimo wszystko coś z tego wynika w praktyce?
Ale to właśnie jest chyba sedno całego problemu w tej dyskusji - skąd wiesz czy coś "tłumaczy" czy tylko nakładasz siatkę interpretacyjną na coś co i tak miałoby miejsce? Pytam serio, nie złośliwie. Bo sama to czuję kiedy patrzę na swój horoskop.
To jest wlasnie cos co mnie zastanawia od początku tej rozmowy. Czy ktokolwiek tutaj sprawdził Sorrow w momencie kiedy było dobrze? Nie tylko szukamy potwierdzenia w trudnych chwilach? Bo może ta asteroida jest tam zawsze i po prostu my zawsze coś znajdziemy.
Jachna poruszyła coś ważnego. Ja w swoich notatkach rzeczywiście zaznaczam głównie momenty trudne. Nie mam ani jednego wpisu gdzie napisałam "Sorrow aktywna, czuję się świetnie". To jest błąd metodologiczny który popełniam i dopiero teraz to widzę
No, to trochę jak z czarnymi kotami i pechem - pamiętasz kiedy przebiegł i coś złego się stało,nie pamiętasz kiedy przebiegł i dzień był normalny. Ale to mnie zastanawia - czy z Sorrow ktokolwiek próbował iść odwrotnie? Zacząć od trudnych momentów i sprawdzić co była wtedy robiła Sorrow, zamiast od Sorrow szukać trudnych momentów?
Powiem szczerze że te metodologiczne dyskusje są ciekawe,ale mam wrażenie że troche gubimy to co praktyczne. Jeśli ktoś sprawdza Sorrow u siebie i coś mu to daje - refleksję, jakieś zrozumienie - to czy na prawdę trzeba to obalać? Astrologia nigdy nie miała być nauką.
