Ostatnio sporo czytałem o asteroidzie Sorrow (numer 1909) i zastanawiam się, czy ktoś z was śledzi jej tranzyt przez horoskop. W tej chwili przemieszcza się przez Bliźnięta i budzi u mnie pewne skojarzenia z tym, co obserwuję u siebie i kilku znajomych. Nie chodzi mi o żaden fatalizm, ale ta asteroida ma specyficzny charakter - wskazuje miejsca, gdzie nosimy głęboki żal, często z przeszłości, często nieuświadomiony. Moje pytanie do dyskusji: czy myślicie, że jej tranzyt rzeczywiście odpowiada czemuś w życiu, czy to tylko zbieg okoliczności? I czy ktoś sprawdzał jej pozycję w swoim natalnym układzie? 🙂
Mam ją w czwartym domu, koniunkcja z Księżycem. I powiem szczerze - kiedy to zobaczyłam, dużo rzeczy się poskladało. Czwarty dom to dom, dom rodzinny, korzenie. Koniunkcja z Księżycem tylko potęguje ten przekaz. Ale mam pytanie do ciebie, Czarnobog57 - czy analizujesz ją wyłącznie tranzytowo, czy patrzysz też na pozycję natalną jako punkt wyjścia?
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale skąd w ogóle bierze się ten podział na asteroidy "tematyczne"? Tzn. rozumiem, że Sorrow brzmi jak smutek, ale czy to naprawdę wynika z obserwacji astronomów i astrologów, czy ktoś po prostu nadał nazwę i pasuje nam ją wkomponować w jakiś system?
Oj, okej, ale właśnie to jest miejsce, gdzie robię się sceptyczna. Mamy tysiące asteroid i każda ma jakąś nazwę. Czy nie jest tak, że jak już wiemy, że dana asteroida "odpowiada za smutek", to zaczynamy dopasowywać fakty ze swojego życia do tej narracji? Bo ludzki mózg jest świetny w szukaniu wzorców, nawet tam gdzie ich nie ma.
A ja mam pytanie praktyczne - jak wogóle sprawdzić gdzie mam Sorrow w swoim horoskopie? Korzystam zwykle z Astro.com ale nie wiem czy tam są asteroidy. Ktoś wie jak to wyszukać?
Sprawdziłem - mam Sorrow w Strzelcu, siódmy dom. czy to cokolwiek mówi? Siódmy dom to chyba związki? 🙂
Ojej, dobra, rozumiem że to nie jest fatalizm, ale samo słowo w tytule wątku brzmi jednak alarmistycznie. "Czy będziemy cierpieć" - poważnie? To nie jest nieco przesadzone sformułowanie jak na asteroidę, która ma rozmiar kilkudziesięciu kilometrów?
No dobra, z Chironem porównanie rozumiem. Ale Chiron ma mitologiczne umocowanie, jest centaurem, jest fizycznie większy i jego ruch jest o wiele lepiej udokumentowany astrologicznie. Nie mówię, ze Sorrow nie działa, mówię, że trzeba ostrożnie z wyciąganiem daleko idących wniosków.
To mi się podoba ze ta dyskusja idzie w stronę porównania metod. Bo o to chyba tez chodziło w tym wątku - czy podejście do Sorrow przez pryzmat astrologii klasycznej planet i przez pryzmat astrologicznych asteroid rzeczywiście się uzupełnia, czy raczej to dwie różne szkoły które się nawzajem tolerują ale nie rozmawiają ze sobą?
Sprawdziłam swój wykres. Mam Sorrow w Rybach, dwunasty dom. I trochę mnie to uderzyło bo dużo ostatnio myślałam o pewnych sprawach z przeszłości które właśnie są trudne do ubrania w słowa. Dwunasty dom to chyba podświadomość? Czy to coś znaczy że tam siedzi?
Ojejku, a wróćmy do pytania z tytułu, bo troche mi się gubi - czy chodzi o to, że tranzyt Sorrow przez konkretne miejsce w horoskopie przynosi jakiś określony okres, kiedy te tematy są aktywowane? I jak długo taki tranzyt trwa? Asteroidy to są w końcu małe obiekty, ruch mają pewnie szybszy niż zewnętrzne planety.
Bardzo ciekawa dyskusja, dopiero zaczęłam coś więcej rozumieć z asteroid. Mam pytanko - czy jak Sorrow jest na przykład w trygornie do Jowisza natalnego to to jest "łagodniejsza" wersja? Czy aspekty harmonijne przy tej asteroidzie cosś wogóle łagodzą?
właśnie, tu bym dopowiedziała - aspekty harmonijne przy asteroidach to nie jest wyłącznik. Raczej coś w rodzaju kanału, którym energia płynie swobodniej. Sorrow w trygonie do Jowisza u kogoś może oznaczać, że ten człowiek np. przez doświadczenia straty trafia na ścieżkę duchową albo filozoficzną. Ale sam temat żalu nadal jest w horoskopie. Czy to nie jest też argument za tym, że asteroidy lepiej czytać w kontekście całego wykresu niż wyrwane z niego??
To ciekawe co piszesz o trygonie i Jowiszu,bo u mnie właśnie znalazłam jeszcze jeden aspekt - Sorrow jest w szerokim sekstylu do Merkurego. Nie wiem czy dwa i pół stopnia to jeszcze liczy przy asteroidach. Czarnobog pisał o orbiu 2-3 stopnie, więc może to jest już za szeroko? 🙂
A ja ciągle nie do końca rozumiem - jak odróżnić co jest "od Sorrow", a co od innych elementów horoskopu? Mam na myśli, siódmy dom, Strzelec, to juz samo w sobie duzo mówi o relacjach. skąd wiadomo że Sorrow cokolwiek dodaje do tego obrazu, a nie że poprostu "wisi" w tym miejscu?
Na pytanie Wahadlarza mam praktyczną odpowiedź - nie zawsze da się rozdzielić. Patrzę na to tak: jeśli mam w wykresie jakiś temat, powiedzmy trudne relacje, i widzę że siódmy dom, jego władca i Sorrow wszystko to potwierdza, to nie mówię że Sorrow "spowodowało" ale że wyraźna zbieżność wzmacnia interpretację. To nie jest zasada jeden do jednego.
Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie może troche z boku - czy Sorrow może w ogóle działać pozytywnie? Mam na myśli,czy są pozycje gdzie ta asteroida daje jakiś dar, umiejętność empatii albo głębokiego rozumienia innych przez własne doświadczenie bólu? Czy to jest tylko o cierpieniu?
Czytam tę dyskusję i od razu myślę o czakrach - serce i splot słoneczny to właśnie miejsca gdzie siedzi żal i stary ból. Ciekawe czy u osób z mocną Sorrow w wykresie widać tendencję do blokad w tych obszarach. Czy ktoś pracował nad tym od strony energetycznej i astrologicznej jednocześnie?
Mam notatki z kilku horoskopów które analizowałam metodycznie i mogę powiedzieć tyle - za każdym razem kiedy Sorrow padała na osobisty punkt wykresu, czyli Ascendent, Descendant, MC lub IC, albo była w bliskim koniunkcji z Księżycem lub Słońcem, temat żalu był przez tę osobę wyraźnie identyfikowany jako kluczowy. Nie twierdzę że to dowód ale to powtarzający się wzorzec.
Śledzę ten wątek od początku i właściwie jestem tu żeby sie uczyć, ale chciałem zapytać o jedno - czy ta dyskusja o Sorrow tyczy się tez tranzytu, czyli jak Sorrow przechodzi teraz przez jakiś punkt mojego wykresu? Bo rozumiem pozycję natalną, ale tranzyt to chyba inna sprawa?
Właściwe to teraz się zastanawiam - czy można sprawdzić tranzyt Sorrow dla konkretnej daty w przeszłości? Tzn. wziąć jakiś trudny moment z życia i sprawdzić gdzie wtedy była Sorrow? Bo to byłby chyba dobry sposób żeby zobaczyć czy to w ogóle u mnie działa, nie?
Hmm, czarnobog, a mam pytanie z tym związane - czy tranzyt Sorrow przez Księżyc trwa naprawdę tak krótko? Bo asteroidy poruszają się dość wolno w niektórych momentach, prawda? Ciekawi mnie jak długo coś takiego realnie działa bo jeśli to kilka miesięcy to to zupełnie inaczej wygląda niż kilka dni.
Czytam o tej retrogradacji i mam pytanie może podstawowe - czy Sorrow w retrogradacji w natalu też ma inne znaczenie niż Sorrow bezpośrednia? Przy planetach mówi się że retrogradacja w natalu to energia bardziej zinternalizowana. Czy to działa tak samo przy asteroidach?
Wracając trochę do tego co pisałam o czakrach - Henio, czy ty z perspektywy pracy z energią ciała widzisz jakiś wzorzec u osób które mają dużo "żalowego" bagażu? Bo mnie ciekawi czy to co Sorrow opisuje w horoskopie ma jakiś odpowiednik w polu energetycznym człowieka.
Dobra, to wracam do pytania które zadał Telepata - kiedy można by powiedzieć że Sorrow nie działa? Bo Czarnobog napisał że jesli kilka aktywacji nie koreluje z żalem, to byłby sygnał. Ale ile to jest "kilka"? Dwa? Pięć? I czy ktoś w ogóle trzyma takie statystyki, czy to zawsze jest subiektywna ocena?
Ale zaraz - "albo ta osoba przetwarza ból inaczej" to jest bardzo wygodna furtka, nie? Jeśli pasuje, to Sorrow działa. Jeśli nie pasuje, to osoba jest wyjątkowa. Jak to nie jest zamknięty krąg wyjaśnień, to nie wiem co nim jest.
Według mnie rozmawiamy o języku. Astrologia to jeden ze sposobów opowiadania o wewnętrznym doświadczeniu człowieka. I w tym sensie nie musi być falsyfikowalna żeby być użyteczna - tak samo jak metafora nie musi być prawdziwa żeby coś wyjaśniała. Sorrow jako symbol żalu ma sens niezależnie od tego czy asteroida "naprawdę" działa.
