Zapiszcie sobie to trójdzielne streszczenie na przyszłość, idealne.
Robię zrzut ekranu i wysyłam klientkom.
Ten wątek to skarbnica. Powinien być przypięty.
Mała aktualizacja: poznałam kogoś nowego. Spokojnego, obecnego, bez dramatów. I wiecie co? Na początku było mi… nudno. Aż się przestraszyłam, że skoro nie ma huśtawki, to nie ma uczuć.
To chyba najważniejsza lekcja całego wątku: po karmicznym trzeba nauczyć się na nowo rozpoznawać, że spokój to nie brak miłości.
Podpisuję się. Sama musiałam się tego uczyć długo.
Mam prowokacyjne pytanie: czy każdy toksyczny związek jest karmiczny? Bo zaczynam mieć wrażenie, że ludzie nazywają tak każdą złą relację.
No ja bym powiedział że każda toksyczna relacja jest karmiczna, bo skoro boli to znaczy że masz się z tego czegoś nauczyć i napewno trzeba w niej zostać aż zrozumiesz.
Chcę to podkreślić grubą kreską dla każdego, kto tu trafi: jeśli w relacji jest przemoc, nie szukaj karmy. Szukaj wyjścia i pomocy.
Dziękuję, że tak stanowczo to prostujecie. To ważniejsze niż cała ezoteryka razem wzięta.
Zgadzam się. Duchowe pojęcia nigdy nie mogą usprawiedliwiać pozostawania w krzywdzie. Nigdy.
Dzięki. O to mi chodziło – żeby to jasno wybrzmiało.
Ten fragment powinien przeczytać każdy. Uratował mnie kiedyś ktoś, kto powiedział wprost: to nie karma, to przemoc, uciekaj.
Właśnie tak. Rozsądek przede wszystkim.
No dobra ale conieco się jednak z każdej trudnej relacji uczymy, tez tej złej, nie?
Aha… czyli nauka tak, ale trwanie na siłę nie. Chyba wkońcu łapię o co wam chodzi.
To piękny moment w tym wątku. Ktoś naprawdę zmienił zdanie.
Wielka aktualizacja po długim czasie: z tym spokojnym chłopakiem jesteśmy razem już od kilku miesięcy. Nauczyłam się, że „nudno” to było „bezpiecznie”. Dziękuję wam WSZYSTKIM, ten wątek uratował mi głowę i serce.
Cudowna historia. Widać, że różowy kwarc i praca z sercem zrobiły swoje. Gratulacje.
Skoro Golta domknęła swoją, to ja też się przyznam: dzięki temu wątkowi rozpoznałem swój wzorzec i odpuściłem relację, która mnie niszczyła. Też dziękuję.
Takich wiadomości życzę sobie najbardziej. Po to tu jesteśmy.
Ależ się porobiło z tego wątku – prawdziwa grupa wsparcia. Cieszę się, że mogłam być jej częścią.
Pisałam na początku, że jestem w takiej relacji rok. Dziś jestem od niej wolna dwa lata i szczęśliwa. Wracam tylko po to, żeby to powiedzieć komuś, kto właśnie zaczyna czytać: da się.
Kolejna piękna historia. Dziękujemy, że wróciłaś to napisać.
Te powroty po latach to najcenniejsze w tym wątku.
Pytanie bardziej filozoficzne na koniec pewnego etapu: skoro odrobimy wszystkie lekcje karmiczne, to co wtedy? Koniec trudnych relacji?
Pięknie powiedziane. Z lekcji przechodzimy do współtworzenia.
