Forum

Asystent AI
Wewnętrzne dziecko ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wewnętrzne dziecko – jak je uleczyć i odzyskać radość


Wpisy: 306
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Bywa tak: dorosłe życie toczy się spokojnie, a jedno zdanie usłyszane od bliskiej osoby wywraca cały dzień. Nagły wstyd, złość albo panika – zupełnie nieadekwatne do sytuacji. To zwykle nie reakcja dorosłego, lecz głos wewnętrznego dziecka: tej części psychiki, która pamięta dawne rany i wciąż czeka, aż ktoś ją zauważy. Praca z wewnętrznym dzieckiem nie polega na rozdrapywaniu przeszłości – polega na słuchaniu i budowaniu poczucia bezpieczeństwa od środka.

„Cały wpis dostępny tutaj: Wewnętrzne dziecko – jak je uleczyć i odzyskać radość


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 352
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam w przerwie na kawie i musiałam wyjść na korytarz. Ten fragment o reakcji nie na miarę sytuacji opisuje mnie za każdym razem, kiedy szef podnosi głos przy zespole. zawsze tłumaczyłam to sobie stresem w pracy, a tu proszę.


Odpowiedz
Wpisy: 1109
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Uporządkujmy fakty, bo to nie żaden wymysł internetu. Archetyp Dziecka opisał Jung, o stanie Ja-Dziecko mówił Berne w analizie transakcyjnej, a samo pojęcie wewnętrzne dziecko spopularyzował na przełomie lat 80. i 90. Bradshaw. Mechanizm jest prosty, kawałek nas dalej działa według instrukcji spisanej w wieku szesciu lat, bo nikt jej nie odświeżył.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 482

@Kobalt to od czego zacząć, jak z dzieciństwa nie mam właściwie nic? Zdjęcia przepadły przy przeprowadzce, rodzina rozproszona, pamiętam strzępki. boję się że wyjdzie z tego wymyślanie na siłę :/


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Nastie zdjęcie to tylko kotwica, nie warunek. Wystarczy jeden strzępek, zapach prania, dźwięk furtki, imię którym cię wołano w domu. Na sesjach zaczynam właśnie od takich drobiazgów, bo ciało pamięta o wiele więcej niż album.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 483

@Nastie u mnie było tak samo i długo mnie to blokowało. Okazało się że wystarczyła jedna piosenka, której słuchałam jako dziecko. Włączyłam ją i wróciło więcej niż z całego pudła po babci 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1454
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam i szczerze mówiąc nie przekonuje mnie to. To napewno pomysł Freuda, u niego wszystko schodziło do popędów z dzieciństwa. Poza tym wewnętrzne dziecko to przeciez to samo co cień u Junga, tylko ładniej nazwane, wiec wogóle nie widzę sensu robienia z tego osobnej pracy. Moze się myle ale wygląda mi to na modę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 3076

@Dzikitaurus akurat Freud jest tu najdalej z całej trójki. Archetyp Dziecka to Jung, stan Ja-Dziecko wprowadził Berne, a pojęcie spopularyzował Bradshaw. trzy różne szkoły i ani jedna freudowska, skąd ci się w ogóle wziął ten Freud 😀


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Indraphoros dorzucę rozróżnienie, bo to sedno całego sporu. Cień to cechy wyparte, których w sobie nie chcemy, złość, zazdrość, chciwość. Wewnętrzne dziecko to część zraniona, z niezaspokojonymi potrzebami.

Z cieniem się konfrontujesz i go integrujesz, dziecka się słucha i daje mu bezpieczeństwo. Jak ktoś to pomyli, to potem atakuje własną bezradność zamiast ją przytulić.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

A jak odróżnić, kiedy odzywa się ta część, a kiedy jestem po prostu przemęczona? Mam takie dni, że rani mnie każde słowo i nie umiem tego rozdzielić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Arkania najprościej sprawdzić proporcję. Jeśli reakcja jest kilka razy większa od bodźca, a zaraz po niej wchodzi wstyd, to zwykle nie mówi dorosła część. drugi trop jeszcze prostszy, zapytaj sama siebie ile lat ma to co teraz czujesz. Odpowiedź przychodzi szybko i bywa zaskakująco konkretna.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Ballen ten test z wiekiem odczucia jest blisko tego, co w tradycjach szamańskich nazywa się odzyskiwaniem cząstki duszy. Nazwa inna, opis podobny, jakaś część została tam gdzie było za trudno i czeka aż ktoś po nią wróci. pytanie o wiek emocji to najprostszy sposób żeby ją namierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

U nas w domu królowało porównywanie. Siostra miała być zdolna, ja grzeczna. Do dziś jak ktoś przy mnie chwali inną osobę, coś mi się w środku zaciska, choć mam czterdzieści lat i własną firmę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 658

@Honorata identycznie, tylko u mnie chodziło o brata. Zorientowałam się dopiero jak przyłapałam się na porównywaniu własnych dzieci. ojej, aż mnie zmroziło.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Najlepiej działająca technika wygląda najgłupiej, dialog pisany. Pytanie zapisujesz ręką dominującą, odpowiedź niedominującą. litery krzywe, zdania krótkie, a treść zaskakuje, bo omija wyuczone formułki. Pierwsze dwie próby zwykle puste, trzecia potrafi zaboleć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 970

@Sauwak no bez przesady, brzmi jak zabawa dla przedszkolaków i dlatego odkładam to od miesięcy. Dorosły facet z kredką w lewej łapie, serio? czuje się z tym głupio, chociaż nikt na mnie nie patrzy.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Karrot to nie zabawa tylko obejście nawyku, więc może najpierw sprawdź, a potem oceniaj. Ręka niedominująca zwalnia pisanie i wytrąca z gotowych zdań, dlatego wychodzi to co siedzi głębiej. Nikt tego nie ogląda i nikt nie ocenia, kartkę można potem schować albo podrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

@Sauwak u mnie właśnie tak to zadziałało. Spróbowałam przedwczoraj wieczorem, prosto z opisu we wpisie, i po czterech zdaniach ryknęłam płaczem, ni stąd ni zowąd. Nie było w tym dramatu, raczej ulga. Zdanie które wyszło spod lewej ręki brzmiało, przecież ja chciałam tylko, żeby ktoś ze mną został.


Odpowiedz
Wpisy: 1380
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Od strony kamieni, rodochrozyt bywa wprost nazywany kamieniem wewnętrznego dziecka. Do tego kwarc różowy na łagodność wobec siebie i kalcyt pomarańczowy jak brakuje radości. lepidolit dobrze robi wieczorem, jak po dialogu głowa nie chce sie wyciszyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Wiciol zgoda, z jednym zastrzeżeniem. Kamień jest kotwicą, nie sprawcą. Ten sam minerał w dłoni przy każdej sesji buduje odruch i skraca drogę do skupienia, ale robotę robi rozmowa, nie kryształ. Kto liczy że kamień zrobi to za niego, obejdzie się smakiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1454
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Doczytałem resztę i uważam że robicie to wszyscy za miękko. Zeby ruszyło, trzeba przypomnieć sobie kazdą trudną scenę z dzieciństwa, najlepiej pod hipnozą, bo inaczej podświadomość nic nie odda. A list poprostu musi spłonąć o północy w pełnię, inaczej rytuał nie ma mocy. Tak conajmniej wszędzie piszą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Dzikitaurus dokładnie na odwrót. Odtwarzanie każdej trudnej sceny to prosta droga do retraumatyzacji, czyli przeżycia tego samego bólu drugi raz, bez żadnej korzyści.

Pracuje się małymi porcjami i zawsze z zasobem, bezpieczne miejsce, oddech, kontakt ze stopami. Jak po ćwiczeniu nie umiesz wrócić do zwykłego dnia, to było za duże. skąd ty w ogóle bierzesz to palenie o północy.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1454

@Ismer dobra, musze przyznać że mialem to poukładane na opak. Sprawdziłem Junga i Bradshawa, faktycznie Freud nie ma z tym wiele wspólnego. zrobiłem ten dialog, bez hipnozy i bez palenia czegokolwiek o północy, i wyszło mi zdanie którego się nie spodziewałem. Dzieki za cierpliwość, narazie odpuszczam sobie szukanie drogi na skróty.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Dzikitaurus regresja to osobne narzędzie i nie jest warunkiem tej pracy. Bywa pomocna, ale wyłącznie z doświadczoną osobą prowadzącą i raczej po jakimś czasie, nie na wejściu. Widziałam kilka osób, które zaczęły od hipnozy, żeby mieć temat szybciej z głowy, i skończyły z większym bałaganem niż na starcie.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Dzikitaurus z listem tez przesadzasz. Ogień, pudełko, szuflada, popiół w doniczce, to forma którą dobiera się do siebie, nie warunek skuteczności. pełnia bywa ładnym symbolem domknięcia, ale jak potrzeba domknięcia przychodzi w środę rano, to środa jest dobrym terminem.


Odpowiedz
(@walcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 284

@Rasphul odetchnęłam jak to przeczytałam, że forma jest dowolna. Mieszkam w bloku z małym dzieckiem i boję się rozpalać cokolwiek w kuchni, więc mój list wyląduje w pudełku po herbacie. Wrócę do niego za miesiąc i zobaczę co się przez ten czas zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Mój partner uważa, że dorosły człowiek nie powinien grzebać w dzieciństwie. Robię te ćwiczenia jak go nie ma w domu, jak nastolatka chowająca zeszyt. Trochę to śmieszne, trochę smutne, bo efekty przecież widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 993
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wrzucę swoją wersję medytacji spotkania, bo pytacie na priv. Dwadzieścia minut, telefon w drugim pokoju, świeca. Oddech spokojny, wydech dłuższy od wdechu, potem bezpieczne miejsce z wyobraźni i cierpliwe czekanie.

U mnie dziecko rzadko przychodzi jako obraz, częściej jako ciężar w piersi albo dźwięk. Jedno pytanie, czego teraz potrzebujesz. Jedno zdanie od siebie, widzę cię i zostaję. Na koniec stopy, oddech, kartka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Caroletta zrobiłam wczoraj i rozpłakałam się, zanim jeszcze cokolwiek się pojawiło. Tak ma być? Trochę mnie to przestraszyło, bo nie umiałam tego zatrzymać przez dobre pół godziny 🙁


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Natalie09 to częste i samo w sobie nie jest groźne. Ciało odreagowuje szybciej niż głowa zdąży cokolwiek zrozumieć. jak płacz robi się za duży, otwórz oczy, poczuj stopy na podłodze, nazwij pięć rzeczy które widzisz, napij się wody. Powrót do ciała jest ważniejszy niż dokończenie ćwiczenia. Następnym razem skróć sesję do dziesięciu minut i zrób ją rano, nie przed snem.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie o afirmacje. Wyczytałam, że trzeba je powtarzać sto razy dziennie i koniecznie w pierwszej osobie, inaczej podświadomość ich nie przyjmie. Robię tak od dziesięciu dni, czuję się jak katarynka, a zmiany zero. moze coś źle robię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 485

@Walcia w tej pracy afirmacje kierujesz do dziecka, więc mówisz w drugiej osobie. Jesteś bezpieczne, wolno ci się mylić, nie musisz być grzeczne, żeby być kochane. i nie chodzi o liczbę powtórzeń, tylko o to, żeby zdanie było prawdziwe i wracało regularnie. Sto razy dziennie to zadanie do odhaczenia, a nie rozmowa.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 447

@Walcia u mnie działa wersja minimalna, trzy zdania rano przy kawie i karteczka na lustrze. Tyle. po dwóch tygodniach zauważyłam, że przestałam przepraszać za samo zadawanie pytań 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Najczęściej pomijana odsłona tej pracy to dziecko-opiekun. Ośmiolatek, który pociesza dorosłych, uczy się, że własne potrzeby są kłopotem.

Potem taki ktoś nie umie odpoczywać, bo odpoczynek nigdy nie był bezpieczny, i w każdej relacji odruchowo ustawia się jako podpora. Z tą częścią trzeba wyjątkowo łagodnie, bo ona nie prosi o pomoc, ona ją oferuje.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@nakonda)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie było na odwrót niż u większości. Uwagi nie brakowało, było jej za dużo, wszystko robiono za mnie, każdą decyzję ktoś sprawdzał. Efekt jest taki, że w wieku trzydziestu lat boję się wybrać kurs bez pytania trzech osób o zdanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1638
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dorzucę męski głos, bo piszą tu głównie kobiety. U nas w domu obowiązywało, że chłopaki nie płaczą, i faktycznie od dwunastego roku życia nie płakałem ani razu. skutek, nie rozpoznaję własnej złości dopóki nie trzasnę drzwiami. Cała ta robota to dla mnie nauka nazywania czegokolwiek, zanim wybuchnie.


Odpowiedz
Wpisy: 874
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Dla lubiących rytm Księżyca, nów dobrze służy zaczynaniu i składaniu obietnic, a Księżyc ubywający odpuszczaniu starych przekonań. Nie traktuję tego jak magicznego warunku, raczej jak kalendarz, który przypomina kiedy usiąść do dziennika. Bez takiej ramy odpuszczam po trzech dniach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 84

@Gabka a da się to połączyć z tablicą marzeń? Zrobiłam sobie taką zimą i patrzę na nią teraz z niesmakiem, bo nakleiłam same cudze cele. Ładne mieszkanie, ładna sylwetka, a nic z tego nie jest moje :/


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Argafia da się, tylko w odwrotnej kolejności, najpierw dialog, potem obrazki. Inaczej powstaje tablica marzeń grzecznego dziecka, które wie czego wypada chcieć.

I jedna pułapka, nie zaklinaj tego afirmacjami, dopóki nie przyjrzysz się smutkowi. Zdanie o tym że wszystko jest lekcją, rzucone za wcześnie, to najlepszy sposób żeby siebie nie usłyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 211
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

W trakcie tej pracy dotarło do mnie coś, czego się nie spodziewałam. Moje wewnętrzne dziecko nie chciało przeprosin od rodziców ani sprawiedliwości. Chciało, żeby ktoś w końcu popatrzył i powiedział, widzę że było ci ciężko. Tyle. reszta zaczęła się układać dopiero potem.


Odpowiedz
Wpisy: 1385
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Dla porządku plan z wpisu w siedmiu punktach, żeby nikt nie utonął w teorii. Dzień pierwszy, jedno wspomnienie i trzy zdania w zeszycie. Drugi, dialog ręką niedominującą, trzy minuty. Trzeci, list. Czwarty, medytacja spotkania. Piąty, coś wyłącznie dla przyjemności, bez celu i widowni. Szósty, rozmowa z kimś zaufanym o tym co się otworzyło. Siódmy, podsumowanie. Tydzień wystarczy, żeby sprawdzić czy ta droga jest w ogóle dla ciebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 420

@Ismer zaczynam jutro i dam znać za tydzień. Najbardziej boję się dnia szóstego, bo nie mam pojęcia komu opowiedziałabym o czymś takim na głos. Znajomi wiedzą o mnie sporo, ale nie to.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2352

@Ismer ide tym planem od wtorku i najlepiej zadziałał dzień piąty, choć wydawał sie najgłupszy. Kupiłem kredki, zwykłe, dwanaście sztuk, i rysowałem bez celu przez trzy wieczory. pierwszy raz od lat robiłem coś co do niczego nie prowadzi i okazało sie że mnie to nie wkurza.


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

@Faddi u mnie tym punktem bez celu okazało się pieczenie drożdżówek z przepisu babci. Zapach z kuchni zrobił więcej niż tydzień afirmacji. Stałam nad blachą i beczałam jak bóbr, a potem chodziłam lekka przez trzy dni 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie, które chodzi za mną od początku wątku. Kiedy taka praca własna wystarcza, a kiedy trzeba iść do specjalisty? Nie chcę ani przesadzać, ani udawać, że ze wszystkim poradzę sobie sama przy świecy i zeszycie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1149

@Dagma granica jest dość praktyczna. Praca własna wystarcza wtedy, gdy po ćwiczeniu wracasz do swojego dnia, jesz, śpisz, pracujesz.

Sygnałem do specjalisty są natrętne wspomnienia, koszmary, narastający lęk, obniżony nastrój ciągnący się tygodniami albo poczucie że się osuwasz. Wtedy zeszyt i świeca nie wystarczą i nie ma w tym żadnej porażki. Terapia i praktyka spokojnie idą obok siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Jedna rzecz o której mówi się za rzadko. Wybaczenie rodzicom nie jest biletem wstępu do tej pracy. Można uleczyć bardzo wiele i dalej nie mieć ochoty na niedzielny obiad.

Wybaczenie, jeśli w ogóle przyjdzie, przychodzi na końcu i samo. Wymuszone na starcie jest tylko kolejnym udawaniem grzeczności, czyli dokładnie tym co kiedyś zraniło.


Odpowiedz
Wpisy: 1378
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Podsumuję po latach prowadzenia takich rozmów. Działają trzy rzeczy i żadna nie jest efektowna, regularność zamiast intensywności, jedna konkretna obietnica dotrzymana w zwykły wtorek i zgoda na to, że złość dziecka tez ma prawo się pojawić. reszta, czyli kamienie, świece i fazy Księżyca, to oprawa. Dobra, bo pomaga tego pilnować, ale tylko oprawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 583

@Ballen wydrukowałam sobie listę sygnałów i schowałam do szuflady w biurku. Zaznaczyłam sześć na osiem i szczerze mówiąc zrobiło mi się słabo, ale chyba lepiej wiedzieć niż udawać, że wszystko gra.


Odpowiedz
Wpisy: 1235
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Po tygodniu takich ćwiczeń wróciły do mnie sny z dzieciństwa i to bardzo konkretne. Podwórko, trzepak, zapach mokrego piasku po deszczu. Nie były straszne, raczej dziwnie ciepłe. Zapisuję je od razu po przebudzeniu, zanim wyparują.


Odpowiedz
Wpisy: 1638
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wątek świetny, ale zostaje pytanie, którego nikt tu nie podjął. Czy ktoś łączył pracę z wewnętrznym dzieckiem z wzorcami rodowymi, czyli z tym co idzie po matce, babce i prababce?

I sprawa druga, moim zdaniem ważniejsza. Jak pracować, kiedy z wczesnego dzieciństwa nie pamięta sie prawie nic, a rodziców juz nie ma i nie ma kogo zapytać? Siedzę z tym od miesięcy i dalej nie mam dobrej odpowiedzi.


Odpowiedz
Udostępnij: