Kilka dni medytacji na serce i faktycznie jest lżej.
A co, jeśli obie osoby chcą przepracować lekcję razem i zostać? Da się uratować taki związek?
To mi się podoba. Nie zawsze trzeba uciekać – czasem trzeba dorosnąć razem.
Zgoda, pod warunkiem że to nie jest jednostronne. Jeśli tylko jedna osoba pracuje, a druga zwodzi, to nie partnerstwo.
Wracam po dłuższej ciszy. U mnie temat z byłym w końcu się domknął – po latach spotkaliśmy się przypadkiem i… nic. Zero iskry. Lekcja odrobiona.
Dokładnie tak to rozpoznajemy. Kiedy dana osoba przestaje mieć nad tobą władzę emocjonalną, karma jest rozliczona.
Czyli jak wciąż czuję złość do byłej, to lekcja nieodrobiona?
Trudne. Wybaczyć komuś, kto naprawdę skrzywdził, to najtrudniejsza rzecz na świecie.
Wybaczenie robisz dla siebie, nie dla tamtej osoby. To ty się uwalniasz. Powtarzam to klientkom przy każdym rozkładzie na zamknięcie.
I nie musi być jednorazowe. Można wybaczać etapami, aż zniknie ciężar.
Numerologicznie liczba 8 to liczba miłości karmicznej, wogóle wszystko na 8 to karma, tak wyczytałem.
O, o liczbach karmicznych czytałam u nas na forum osobny tekst, bardzo pomocny.
Mam 16 jako liczbę karmiczną i faktycznie w miłości ciągle uczę się tego samego. Zbieżność aż niepokojąca.
Skąd w ogóle wiadomo, że to lekcje z przeszłych wcieleń, a nie po prostu z tego życia?
Podoba mi się to podejście. Bez znaczenia w co wierzysz, ważne, że przestajesz krzywdzić siebie.
Właśnie. Można być sceptykiem i tak skorzystać z tej mądrości.
Dlatego lubię to forum – łączymy duchowość ze zdrowym rozsądkiem.
Wracam po kilku miesiącach ciszy. Jest DUŻO lepiej. Przestałam sprawdzać jego profil, śpię spokojnie. Chyba przechodzę na drugą stronę tej lekcji.
Dla osób na etapie odbudowy warto poza różowym kwarcem sięgnąć też po cytryn – wraca radość i poczucie własnej wartości po wyczerpującej relacji.
Cytryn plus praca ze splotem słonecznym to świetne połączenie na odzyskanie sprawczości. Dobra rada.
Kupione. Dziękuję za wszystkie podpowiedzi w tym wątku, naprawdę pomagają wyjść z dołka.
A czy przyjaźń albo relacja z rodzicem też może być karmiczna, czy to tylko o miłości romantycznej?
O tak. Z moją matką miałam trudną relację całe życie – dopiero na jej łożu śmierci coś się między nami domknęło. To była lekcja wybaczenia.
To pokazuje, że temat jest znacznie szerszy niż związki damsko-męskie.
To znaczy że rodzic też może być moim bliźniaczym płomieniem, narazie tak myślę.
Widzę, że pojęcia wciąż się plączą, więc krótko: bratnia dusza = spokój i wsparcie; płomień bliźniaczy = intensywne lustro jednej duszy; związek karmiczny = dług i lekcja. Trzy różne rzeczy.
Dzięki za to podsumowanie, w końcu mam to poukładane w głowie.
